Witam Wszystkich:)
Mój problem dotyczy mojego związku z kobietą, którą jestem.
Do niedawna wszystko układało się dobrze, a przynajmniej tak myślałem. Bo moja Kobieta uświadomiła mi kilka rzeczy jak wycofanie z mojej strony, pełny egoizm, brak wykazywania większej inicjatywy. Problemy zaczęły się sypać miała do mnie coraz więcej pretensji, o to co jest co było kiedyś. Ale starałem się zmieniać to co mogłem by było dobrze(tak jak dawniej), bym był tym kim byłem. Szukaliśmy różnych możliwości by jakoś rozwiązać problemy ale po prostu (chodzi tylko i wyłącznie o konflikty) nie umiemy się porozumieć w innych sferach jest dobrze.
Wygląda to tak, że ona ma swoją rację ja mam swoją i nic to nie zmienia. Ponieważ nie czuję pola do swobodnych rozmów i przyjmuję postawę obronną.
Ostatnio się to tak nasiliło, że nie widziałem innego wyjścia poza rozejściem się ale ona nie chciała się zgodzić. Jedyne na co się zgodziła to tygodniowa przerwa w komunikowaniu się (widujemy się tylko w weekendy) aby każdy sobie poukładał w swoim wnętrzu wszystko. Mamy przerwę od dwóch dni i mam takie poczucie, że powinienem napisać do niej (jest sama w mieście którym studiuje) czy czegoś nie potrzebuje? Lub skontaktować się po 3 dniach i powiedzieć, że mnie już wystarczy i nie widzę sensu milczeć tydzień. Co o tym myślicie?
Dlaczego wy zawsze chłodnik przezywacie bardziej niż wasze kobiety ?
Chłopie zajmij sie czymś i skoro daliscie sobie tydzien to po tygodniu ogarnij temat.
Byłem w takiej samej sytuacji. Pierwsza ważna sprawa. Nie zmieniaj się dla kobiety! ' Ale starałem się zmieniać to co mogłem by było dobrze' To chyba najgorsze co możesz zrobić. Masz być sobą aa skoro ona nie akceptuje Cie takiego jakim jesteś to trzeba to powidzieć nie pasujecie do siebie. I stąd te ciągłe kłotnie. Poza tym wygląda mi to troche na to jak by ona miała Cię owiniętego wokół palca. Powiedziałeś że chcesz się z nią rozstać aa ona powiedziała że nie i żebyście się spotykali tylko w weekendy. Narzuciła Ci swoją racje a Ty nie potrafiłeś tego odrzucić. Czyli zramowała Cię. Trzeba mieć swoje zdanie.
Wiem że pewnie bedziecie sie starac by uratowac wasz zwiazek ale pamietaj na sile sie nie da z kimś być !
U mnie to wyglądało tak : kłotnia, codziennie od tygodnia poźniej trzy dni spokoju i znowu. To męczy bardzo.
Z resztą pisałem mój przypadek na forum wiec przeczytaj.
http://www.podrywaj.org/forum/by...
Byłaś wyjątkowa, jak wszystkie poprzednie.
"Ostatnio się to tak nasiliło, że nie widziałem innego wyjścia poza rozejściem się ale ona nie chciała się zgodzić."
co to kurrr??!!
ona cie trzyma na smyczy!!!
przeczytałeś coś z tej strony w ogóle?
Heh. To nie wyglądało tak:
- Kochanie pozwolisz mi odejść od Ciebie?
- NIE!
Po prostu powiedziałem jej, że jeżeli tak wygląda jak mówi, że nie daję jej szczęścia to może powinniśmy się rozejść. Po czym albo zmieniała temat albo mówiła, że chce być ze mną. Ale mamy problem z komunikacją w czasie sprzeczek - każdy ma swoją racje. Tzn. ona ma uzasadnione pretensje ale przedstawia je w taki sposób, że przyjmuję postawę obronną i nie mam ochoty tak prowadzić rozmowy.
w takim razie odczekaj do następnego weekendu....co dzisiaj jest? wtorek
..to do piątku blisko:) i poważnie porozmawiaj z nią twarzą w twarz, ustal z nią "zasady"; powiedz jej szczerze co Ci się podoba a co nie...wg. mnie tak będzie lepiej niż teraz coś załatwiać przez telefon.
A i jeszcze co do Twoich pytań.
Kolejna sytuacja którą sam przeżyłem też zrobiliśmy sobie przerwe na tydzień w komunikowaniu się. Ja po dwóch dniach pękłem pisząc jej niesamowicie czułą wiadomość że kocham, tęsknie itp. A ona... szczerze miała na to wyjebane bo po 2 dniach to nawet za mna choc troszke nie zatesknila ani nic ode mnie nie potrzebowala. Nie odzywaj sie przez ten tydzien i jeśli po tym okresie zauważysz jej większe zaangażowanie to spraw żebyś to ty mógł kontrolować ten związek. A jesli zauwazysz z jej storny obojętność to musisz spojrzeć prawdzie w oczy...
Byłaś wyjątkowa, jak wszystkie poprzednie.
Widzę tu błędy od samych podstaw. Panna pozwala Ci ze sobą być i nie pozwala nie być? WTF? daje Ci tydzień na zmianę, albo? albo co? wpierdol?
Wy studiujecie czy gimnazjum kończycie, bo takie zachowanie to pod dzieci podchodzi. Z doświadczenia wiem, że ludzie się nie zmieniają, albo robią to bardzo powoli i zawsze dla siebie. Nie ma raczej większych szans, że ona zmieni się pod Ciebie a Ty pod nią. Zauroczenie prysło pół roku minęło i ludzie widzą się takimi jakimi są naprawdę a nie przez pryzmat różowych okularów. Nie odpowiada Ci to idziesz gdzie indziej i koniec tematu. Nic na siłę, a pisząc do niej i robiąc z siebie cipę, która po 2 dniach bez swojego skarbu płacze i wypisuje (tak... - wypisuje!!!) jakieś deklaracje i łzawe smsy tylko stracisz resztę szacunku w jej oczach. Klasa i zasady są tu priorytetem. Jesteś jaki jesteś- kobieta powinna akceptować realia, a nie próbować zmienić Cię wedle swojego widzi mi się
yo!
Związek to trwała, długoterminowa relacja, która przynosi obydwu stronom profity, zwłaszcza w etapie prawdziwego poznawania się, oraz wtedy, gdy wszystko widzicie w różowych barwach. Później, gdy emocje opadną zostajesz Ty, ona i wasz związek, zazwyczaj zaczyna się troche komplikować, dostrzegacie wasze zalety, wady, przekonania i postawy wobec dnia codziennego.
Wnioskuje, że jesteście już troche ze sobą, docieracie się. Dziwi mnie jeden fakt, mianowicie to, że Twoja kobieta wytyka Ci jawnie złe strony i mówi "zmień to!", a Ty próbujesz, próbujesz, ale Ci nie wychodzi. Troszkę przypomina mi to ocenianie jakiegoś wypracowania, czy rozprawki, zmień to, to i to, gdybyś użył tego, byłoby lepiej, następnym razem zrób tak i tak, ćwicz, ćwicz, ćwicz. Twoja kobieta zrobiła to samo, powiedziała Ci: "zmień to, to i jeszcze to, popracuj nad tym i nad tym, bo ja tego nie toleruje i koniec kropka". Kobieta chce, abyś popracował nad swoimi defektami, a czy ona zrobiła to samo w związku z własną osobą? Czy bawi się w drugą matkę, która chce chronić, opiekować się, troszczyć i temperować wady u swojego synka? Wymaga czegoś od Ciebie, ale czy sama dba o wasze wspólne dobro? To częsty objaw u kobiet, zwłaszcza w późniejszym okresie czasu, u Ciebie wystąpiło to szybko, za szybko.
Kłótnia to rozmowa, z ukazywaniem silniejszych emocji, to przedstawianie swojego zdania i argumentowanie go tak, aby druga strona przyjęła jakąś kwestie do wiadomości. Piszesz, że masz problem z komunikacją podczas sprzeczek - ok, w takim razie zastanów się o co ona "walczy". Czy podpiera jakieś swoje przekonanie argumentami, których Ty nie dajesz rady odbić? Czy może bezpodstawnie się o coś czepia? Wiesz, związek opiera się na zaufaniu, szczerości, oddaniu, w którym kompromisy do pewnego momentu są wskazane, a wręcz potrzebne. O co ona tak naprawdę się kłóci? Wytyka Ci to, że masz mało empatii w sobie? Ok, czemu więc nie spróbujesz tego zmienić? Oczywiście, jeżeli to nie wykracza poza Twój system wartości, przekonań i poglądów.
Tutaj ktoś napisał, że robisz z siebie kozła ofiarnego, ona trzyma Cię na smyczy... Wiesz, jeżeli kobieta jest naprawdę wartościowa i chce Cię troche zmienić, to daj jej to zrobić, bo może wyjdzie Ci to na lepsze i w przyszłych związkach będzie Ci po prostu łatwiej i przyjemniej. W związku zrzuć na chwilę postawię alfa i "nie trzymaj" ciągle ramy, pójdź czasami na kompromis i sam oceń, co jest dla Ciebie dobre. Może faktycznie jesteś egoistą, a nikt nie lubi egoistów, więc warto chyba to zmienić? Jeżeli uważasz, że jest ok to w takim razie dojdź do porozumienia z tą laską i ustalcie jakieś polubowne rozwiązanie, które będzie korzystne dla Ciebie i dla niej.
Przerwa to dobry pomysł. Poukładać myśli, wyciszyć się, zająć się na chwilę sobą - ok, ale czy Ty to zrobiłeś? Sam to zaproponowałeś, ona się wywiązuje, a Ty chcesz już pisać i dzwonić. Daj jej wolne pole działania, nie musisz czekać tydzień, poczekaj 5 dni i nie dzwoń, nie pisz, tylko do niej pojedź. Zrobisz tym większe wrażenie i pokażesz, że nie traktujesz luźno tej relacji. O jej warunki życiowe się nie martw, poradzi sobie. Ona poukłada sobie (miejmy nadzieje) sprawy związku, teraz Twoja kolei, byś Ty również to zrobił. Życzę Ci powodzenia i 3mam kciuki!
Enjoy!
Pozdrawiam!
"Nigdy, nigdy, nigdy się nie poddawajcie!"
love, Redds
Czy zmienia się dla mnie? Ja jestem typem człowieka, który radzi sobie sam w życiu (miała kiedyś pretensje o to, że nie pytam jej o zdanie, nie mówię o swoich dylematach, wątpliwościach ale to osobny temat). Więc na przykład chciałbym by mnie motywowała do działania, co nie zawsze robi ale w sumie ogólnie mi to nie przeszkadza bo zrobię jak uważam. I teraz pytanie czy powinienem chcieć takiej zmiany z jej strony? Coś na zasadzie "chcę mieć ale nie muszę". Ale teksty typu "nie wiem co z nami będzie, nie widzę nadziei" jest demotywujące choć jej postawa świadczy odwrotnie.
Ma wiele pozytywnych cech w sobie. Przejmowanie inicjatywy kiedy się oddalam. Zauważanie problemów. Wymagania. To między innymi mnie trzyma przy niej.
Co do czepiania się to ogólnie jest tak, że jest uparta i jej nie przegada. Co nie zrobię jest źle;) do momentu aż ja nie podejmę decyzji i nie zrobię tego co chcę. Potem znajdzie coś nowego.
Koniec końców w dużej części ma rację, którą ja nie zawsze sobie uświadamiam eh tylko te jej pretensje i upartość.
Widziały gały co brały. Można dążyć do ideału, ale raczej nikt go nie osiąga. Zamiast tego postarajcie się wypracować kompromis i oboje troszkę ulec. Musisz odpowiedzieć sobie na pytanie czy ma więcej zalet czy wad i czy warto się męczyć ograniczając swoje przywileje i zasady na jej koszt. Moim zdaniem wymaganie od kogoś zmiany podczas gdy samemu nie dąży się do tego, aby było lepiej jest nie w porządku i z perspektywy osoby, która Cię nie zna wydaje mi się, iż panna traktuję Cię apodyktycznie. Zrób to to to nie rób tego i tego to będzie dobrze. Powinna też spojrzeć w swoją stronę i zastanowić się nad swoim postępowaniem bo prawda i racja na ogół leżą po środku i obie strony są w równym stopniu odpowiedzialne za zaistniały stan rzeczy
.......Ja jestem typem człowieka, który radzi sobie sam w życiu (miała kiedyś pretensje o to, że nie pytam jej o zdanie, nie mówię o swoich dylematach, wątpliwościach ale to osobny temat). Więc na przykład chciałbym by mnie motywowała do działania, co nie zawsze robi ale w sumie ogólnie mi to nie przeszkadza bo zrobię jak uważam. I teraz pytanie czy powinienem chcieć takiej zmiany z jej strony?..........
Czy nie widzisz tu jakiegoś paradoksu?
Nie mówisz o swoich dylematach ale chcesz by Cię motywowała do działania. Jakby to powiedziała Mariolka z Paranienormalnych no heloł
Szczerości Ci kolego potrzeba i zdania sobie sprawy z tego co dla Ciebie jest priorytetowe.
A w ogóle jak daliscie sobie tydzien na przemyslenia to ja Ci pomoge - 1 tydzień = 7 dni - gdybyś miał wątpliwości
Powodzenia.
redds style. ma rację. Też doradziła bym w ten sposób.
"Sara"
Cos mi tu podejrzanie to wyglada , taka mizerna odpowiedz potwierdzenie kogos wypocin i uzyskalas 9 punktow ..
To nie jest nabijanie z innych kont punktow zeby moc napisac cos na forum juz po jednym wpisie???
Pozatym "red style " sie napracowal i uzyskal tez 9 punktow a ty poprzez potwierdzenie zgarnelas ta sama pule ??
to tak jak bym ja potwierdzil to ze cyt"kolega wyzej ma racje " i dostal 9 punktow za nic nie znaczace slowa , nie wnoszace nic nowego ..
No ludzie ogarnijcie sie .
Pozatym taki komentarz jak ty moglby napisac kazdy ..
Ok nalezy ci sie punkt za pomoc ale nie 9 , bo nic nie wnosisz do dyskusji..
I APELUJE DO ADMINA O ROZPATRZENIE TEJ SPRAWY
A co do autora , sluchaj jezeli laska chce cie zmienic bo tylko ona tego chce to nie rob tego..
Pamietaj ze one chca nas zmienic ale taki zmieniony ty przestajesz jej sie podobac..
Natomiast jezeli ona mowi zmien to bo to dziecinne a ja chce miec faceta , a ja np bede bardziej czula dla ciebie to ok.
Reakcja wiazana pozatym moze naprawde zachowujesz sie nieodpowiednio a ty nie dostrzegasz w tym nic, zastanow sie ..
Moze myslsiz ze jestes taki fifa rafa i nie bedziesz sie zmieniac .
Czasem warto spojrzec na siebie z boku i pomyslec co mowia do Ciebie inni i zmienic sie dla siebie ...
Pozdrawiam
................................................................................
NIE BĄDŹ JAK PLASTELINA MIEJ WLASNE ZDANIE !!!
................................................................................
No jestem ciekaw ...
Czekam z niecierpliwoscia..
................................................................................
NIE BĄDŹ JAK PLASTELINA MIEJ WLASNE ZDANIE !!!
................................................................................
Jak dla mnie za dużo błędów z Twojej strony, rozumiem pewne kompromisy, ale zgadzasz się na wszystko na co zgadza się kobieta. Widzisz to tak wygląda jakbyś nie miał swojego zdania, chcesz się rozstać a ona się zgadza jedynie na przerwę. Przyjmujesz jedynie postawę obronną, nie bądź sierotą. Traktujesz ją jak swojego menegera. Nie bój się przejąć inicjatywy, to naprawdę nie takie trudne i wcale nie będziesz wyglądać na tyrana. W moim związku moja pierwsza zasada to nie tłumaczyć się, dla mnie złota zasada. W głowię sobie myślę tak: zacznę się tłumaczyć to zapędzę się w kozi róg, kobiety sprytnie każde słowo wykorzystują, a racjonalnie do niej nie dotrę, bo to niesie za sobą następne nieporozumienia i nigdy jej się nie żal, dam radę sam. Co za tym idzie prowadzi mnie to do myśli, że nic na siłę, mimo, że ją kocham to jestem gotowy na jej odejście, tak i jak zauważę, że nie potrafimy się dogadać sam odejdę. O dziwo to sprawia, że jest dobrze. Nie myśl o tym, kobiety są zaradne i nie musisz być jej aniołem stróżem i myśleć czy jej czegoś nie trzeba. Pomyśl czasem czy Tobie czegoś nie brakuje i nie ucieka Ci to właśnie gdy o niej myślisz. Wiesz jak jej zależy to sama się odezwie, ewentualnie sam się odezwij za kilka dni ale tak jakby nigdy nic by nie ciągnąć smrodu. Ja kiedyś miałem taką dziewczynę i jak się pokłóciliśmy to po jakimś czasie po prostu któroś z nas zagadywało jakby nigdy nic. Często rozwiązywaliśmy to poprzez seks
świetnie to działało. I jaka wylewna była po seksie, przepraszała etc.
Tak podsumowując to główną moją myślą jest to, że ja przy kobietach jestem sobą i po prostu niech mnie zaakceptują takim jakim jestem a jak nie, no cóż trudno następna. W końcu znając prawo statystyki trafi się ta z która się dogadasz
Wszystko w porządku
Kiedy sie tak na maxa popslulo, ze w ogole nie mogliscie sie dogadac? W jakiej sytuacji?
W sytuacji gdy uznałem, że by się dogadać zacznę łamać swoje kolejne zasady, ogólnie chodzi, że to ja będę wiecznie musiał iść ciągle na ustępstwa
Wszystko w porządku
Wtedy kiedy patrzyłem tylko i wyłącznie na siebie i na swoje potrzeby. Automatycznie przestałem ją zaskakiwać, przestałem być szalony, spontaniczny. Sprowadziłem nudę do związku z którą ona zaczęła walczyć do pewnego momentu, a potem nadal walczyła, ja też się starałem ale zawsze kończyła to tym, że to dzięki niej wszystko itd.
Dziękuję za pomoc:) Więc... postanowiłem, że zaczekam i odezwę się w dni spotkania czyli w poniedziałek chyba, że Ona wcześniej się odezwie. Póki co przeznaczę ten czas na analizę i wyciąganie wniosków.
Jest jeszcze inna kwestia niezwiązana bezpośrednio z tematem. Ostatnio gadałem z kuzynką, która ma już swoje lata i dała mi jedną radę. "Nie ograniczaj się do jednej kobiety, poznawaj i umawiaj się z innymi byś wiedział czy dokonałeś dobrego wyboru abyś na przyszłość nie żałował, że może..." co o tym myślicie?
Święta prawda. Skąd wiesz, że na świecie nie ma dziewczyny, której pokochasz bardziej niż tą z która jesteś?
Kobieta, która przynosi rankiem piwko na kaca jest nie tylko mądra, ale i piękna!
Kuzynka ma rację. Jak kupujesz samochód to jeździsz tylko jednym? Chodzisz, oglądasz, wybierasz, zastanawiasz się, porównujesz który lepszy w jakiej cenie, bierzesz wszystkie za i przeciw. Nie sposób wyrobić sobie zdanie o innych markach jak całe życie śmigasz jedną. Musisz mieć punkt odniesienia chcąc porównywać. Ponadto takie rozwiązanie ma zajebiste rezultaty. Kobiety widzą Cię w towarzystwie innych fajnych lasek i na zasadzie preselekcji (uprzedniego "wybrania Cię" przez inne kobiety) z miejsca masz przypisaną wysoką wartość. Pamiętaj, że kobiety lubią mężczyzn, którzy lubią kobiety i kręcąc się z coraz to nową cizią możesz przyspieszyć proces poznawania nowych panien
Ale z godnie z tym co mówiła powinienem to robić w tajemnicy przed swoją(czy to fair?), nie żeby zdradzać. Tylko by poznawać flirtować.
skoro nie chce sie rozejsc, to musi jej zależec, reszte co mógłbym napisać, skomentowali inni...