Witajcie.
Mam pewien problem nad którym głowię się, już dosyć długo.
Mianowicie, chodzi mi o stan emocjonalny.
Dla mnie dwa są najważniejsze, te dwa staram się potęgować i budować. Chodzi o stan :
-Zabawowy; w którym bawię się świetnie, żartuje, mam ogromny dystans, jestem wyluzowany.
-skupienie; stan w którym daję z siebie maksa, nie mam czasu na żarty, po prostu tworze pewnego rodzaju barierę w której istnieje tylko ja i mój cel, cały świat dookoła znika, taka "strefa".
Otóż jak już wejdę w któryś ze stanów, ciężko mi wyjść maksymalnie w drugi. Życie nauczyło mnie, że przydatna jest umiejętność, polegająca na przeskakiwaniu, możliwe jak najszybszym pomiędzy nimi.
Np.1 Bawić się super na imprezie, mieć mega luz, jednak gdy jakiś debil, nie potrafi okiełznać emocji, i szuka zaczepki, naruszając przy tym cielesność, wskoczyć w tryb skupienia i gościa połamać.
2. Bawisz się jesteś wyluzowany,rozmawiacie ze znajomymi żartujecie, jednak tematy schodzą na poważne sprawy, nie potrafisz nie przestać żartować. Gdy sytuacja tego wymaga, jak już przestajesz to jakby się wyłączasz. Zamiast przebudzić skupienie.
Nie potrafię tego, przeważnie mam tak, że jak już w któryś ze stanów wchłonę to całym sobą i ciężko mi wyjść z niego.
Jest ktoś taki kto potrafi szybko się przestawiać między tymi stanami?
Czy może ja zwariowałem? Albo zbyt skrajny jestem? Ciężko mi znaleźć odpowiedź na to pytanie. Jeśli robię coś źle, proszę o przemyślaną i dająca mi jasno do zrozumienia krytykę.
Dzięki.
Nie ma czegoś takiego jak "przełącznik". To są procesy, tu trzeba troszkę czasu. Gdy np ja idę na imprezę to się nakręcam od samego rana. Nastawiam się na to, ze dziś w nocy będę zabawny, poznam jakaś fajna kobietę i będę się z nią bawił. Buduje pewność siebie jeszcze większą niż na co dzień (rozmowa z samym sobą przed lustrem). Tuz przed impreza wypijam trochę whisky, słucham muzyki typowa na zabawę (Tiesto itd..) i wchodzę w stan imprezowy. Co do powagi, to zazwyczaj ja mam to na co dzień gdy nie rozmawiam z nikim. Jak rozmawiam z jakaś osoba to z automatu się uśmiecham i to wprowadza luz. Gdy chce pomyśleć, skopić się to włączam Chopina (tak, serio odpręża) i siedzę i myślę. Gdy chce pochillowac w domu ze szklaneczka whisky na skalach to włączam nastrojowa muzykę i już.
Ale najlepsi są kumple, którzy potrafią Cie wciągnąć w stan imprezowy. Oczywiście jeśli potrafią 
Muzyka dla mnie gra ważną role
Całkowicie mnie Kwiatek1993 nie zrozumiałeś, ja potrafię się super bawić i super skoncentrować czy skupić, jednak chcę mieszać te stany ze sobą, przełączać...o ile jest wgl to możliwe.
*Sprawa jest prosta, albo znajdę drogę, albo ją sobie utoruję.
*Płeć męska to kwestia urodzenia, bycie mężczyzną to kwestia wyboru.