Witam.
Na wstępie krótko napiszę coś o sobie. Mam na imię Michał, w listopadzie kończę 25 lat. Około 1.5 roku pracuję w nowej firmie, w której poznałem pewną kobietę w moim wieku. Sytuacja wygląda tak, że ja pracuję na nocki a ona na rano, więc sie mijamy,pozdrowimy się, wymiana uśmiechów i każdy w swoją stronę. Zaprosiłem ją do znajomych na FB. Potem jakoś trochę czasu jej nie widziałem, zapomniałem o niej. Po pewnym czasie "wpadła mi bardziej w oko" - stała się najseksowniejszą kobieta w moich oczach, ładnie uczesana w lekko falowane loczki, niebieskie oczy, fajny styl chodzenia - taki na palcach, jej gestykulacja, jej spojrzenie, zapach (po nim nawet byłem w stanie określić czy jest w pracy mimo tego, że jej nie widziałem).. no wiecie..
Pewnego dnia była aktywna na FB, więc napisałem "Jak tam po urlopie, czy wypoczęła, gdzie była. Trochę pogadaliśmy, wyczułem sympatię. Fajnie pisała o sobie, co lubi robić, o sporcie, ja starałem sie jak najmniej pisac o sobie. Zaproponowałem spotkanie by się lepiej poznać, zgodziła się. Napisałem, że podam jej dwa terminy i wybierze, w który. Musiałem to sprawdzic w swoim grafiku pracy.. (Wieczorem napiszę te terminy), zgodziła się na to. Wieczorem napisałem, był poniedziałek a zaproponowałem środę i piątek. Odczytała ale nic mi nie odpisała co mnie zdziwiło ale nic nie pisałem, czekałem. W czwartek wieczorem, przed drugim ostatnim terminem jaki zaproponowałem napisała, że nie pasuje jej ten termin. Trochę się zraziłem, nie pytałem o powód, napisałem, okej, rozumiem. Potem w pracy, zaś wymiana spojrzeń, pozdrowienia ale starałem się olewać (głowa do góry, uśmiech i przed siebie, jak się mijaliśmy to "pewne cześć" i do szatni). Po niecałych dwóch tygodniach zalogowałem się na FB i niespełna po dwóch minutach otrzymałem od niej wiadomość o treści "Co tam?". Krótko napisałem, że u mnie bardzo dobrze, sukcesy itp i z grzeczności zapytałem co u niej. Nie zdąrzyłem się tego dowiedzieć gdyż zapytała "Kiedy się spotkamy? Kiedy mam czas? :)" Napisałem jej dwa wolne terminy: czwartek i niedziela z większym naciskiem na niedzielę. Napisała, że jej pasuje po czym wrzuciła: "Kurdę, wiesz kiedy jest niedziela? Nie dasz rady wcześniej?" By nie wpaść w pułapkę, że mi zależy na tym spotkaniu bardziej od niej, napisałem o tym czwartku, który wcześniej zadeklarowałem jako jeden z dwóch terminów. Napisała, że chciałaby na paint ball (widziałą jedną z moich zajawek na zdjęciach), odpisałem, że na paint ball możemy się wybrać większą grupą, gdyż potrzeba np. minimum 10 osób by wogole firma nam zorganizowała zabawę; że wolę się spotkać "normalnie" - rozrywkowo - zapoznawczo. Napisała, że okej po czym: "Co będziemy robić? Mam nadzieję, że się zabawimy)". Napisałem jej by była w miejscu X o 17.00, że resztę, czyli co będziemy robić dowie się na miejscu po czym dodałem: "Nie będziesz się nudziła napewno ;)". Potem sięwylogowaliśmy, wieczorkiem napisała jeszcze raz: "To czwartek miejsce X o 17.00", napisałem krótko tak
po czym przerwałem konwersację gdyż byłem zajęty swoją pasją. Mijają dni a ona w środę, wieczorem pisze "Musimy przełożyć spotkanie, przepraszam" - nie podała powodu. Trochę się wkurzyłem i napisałem" Nie czaję Cię.." "Na?" (w sensie na który dzień chce przełożyć), odczytała i olewka, nic nie odpisała, następnego dnia napisałem jej wiadomość: "Hej
To może spotkamy się w tą niedzielę, o której wcześniej pisaliśmy. I jeszcze jedno, nie zmuszam Cię na siłe na to spotkanie, jeśli nie masz ochoty to napisz wprost a ja się umówię z inną:)", przeczytała, nic nie odpisała i potem zaznaczyła te wiadomości jako nieprzeczytane - nie wiem co miało to na celu. Teraz pytanie. Czekać na jej ruch czy olać? ta druga opcja nie bardzo mi się podoba, gdyż miałem sporo kobiet w karierze i ta, pod względem ciałą i inteligencji kwalifikuje się na moją żonę, urodziła by mi zdrowe dziecko, rodzina by wyszła z tego inteligencka, żadnej patoli itp - ona po studiach, ma dobrą pracę, ja też wykształcony, pracuję. Jeśli chodzi o sprawy majątkowe, ona np ma prawko i furę - ja nie, czy to problem? Chcę nadmienić iż jestem producentem muzycznym i otwarła się dla mnie brama w UK, będą wydawać mój hardtrance pod label, który się u nich bardzo dobrze sprzedaje, więc myślę, że jestem w krotkim czasie nadrobić braki w tauryzacji np. : samochód. Dbam też o siebie, ćwiczę także dla większej pewności siebie sztuki walki, uważam się za osobę szaloną - zwariowaną ale jednoczesnie stabilną emocjonalnie i rodzinną. Czy coś zrobiłem źle? Czy pomożecie Panowie w tej sprawie? Może jakieś rady?
I jeszcze pytanko: czy ona w ten sposób próbuje budować atrakcyjnośc? (w sensie, że jest trudna do zdobycia, ciężko o spotkanie z nią itp)?
" I jeszcze jedno, nie zmuszam Cię na siłe na to spotkanie, jeśli nie masz ochoty to napisz wprost a ja się umówię z inną"
No po tym to już widzę jak biegnie.
uważam się za osobę szaloną - zwariowaną ale jednoczesnie stabilną emocjonalnie
Co rozumiesz poprzez "stabilność emocjonalną" ? Wypisywanie w wieku 25 lat na facebooku do koleżanki w firmie? Widać że próbujesz się trzymać zasad: podałem dwa terminy itp, ale czy to nie jest sztuczne? Jakby na stronie napisali: podaj 26 terminów to byś tyle podał? Bo tak napisali? To są WSKAZÓWKI.
I jedna ważna zasada: gdzie się uczysz i pracujesz, tam chujem nie wojujesz.
Albo pa ruski: Gdie rabotajesz i żywiosz, nie jebiosz
Pomijając już sytuację że to w pracy, to nie łatwiej było podejść do niej? Zagadać?
Filozoficzne wyjaśnienie karmy różni się pomiędzy tradycjami, jednak główna idea głosi, że czyny tworzą przyszłe doświadczenia i przez to każdy jest odpowiedzialny za własne życie, cierpienie i szczęście jakie sprowadza na siebie i innych.
kilka prob spotkania zakonczonych niepowodzeniem, mozliwe ze sie z kims spotyka i te spotkania sa wazniejsze bo nie wierze ze kilka razy jej cos tak waznego wypadlo, po drugie za bardzo ja idealizujesz, jak sie teraz sama odezwie z inicjatywa to akceptuj, nie prowadz zadnych sztycznych niedostepnosci, poza tym zgadzam sie z tym co napisane wyzej, gdzie sie uczy i pracuje tam sie chujem nie wojuje, a sam przypadek jest klasyczny, nie ma w nim nic niezwykłego
"Wszyscy muszą być kimś, mi wystarcza być sobą"
Dwie próby tylko. W pierwszej ja wyskoczyłem z inicjatywą by kontynuować naszą rozmowę na ów spotkaniu gdyż musiałem wtedy uciec z fejsa i pomyślałem o spotkaniu. Po tym jak napisała, że termin nie pasuje, dałem sobie siana i potem już była ta sytuacja z czwartkiem i niedzielą, którą opisałem wyżej. (Jej inicjatywa)
Nie pier*ol, że masz pod górkę gdy zmierzasz na szczyt!
"jeszcze jedno, nie zmuszam Cię na siłe na to spotkanie, jeśli nie masz ochoty to napisz wprost a ja się umówię z inną:)"
Wydaje mi sie ze troszke sie Toba bawi, ale nawet jesli nie (nie skreslalbym opcji ze laska jest po prostu niesmiala i plochliwa) to po tym tekscie nie masz juz co liczyc na cos innego niz zwykle "czesc" w pracy. Co Cie w ogole podkusilo zeby taki tekst strzelić? ;p to troche tak jakbys przyszedl na spotkanie z laską i stwierdził "pospieszmy sie bo za 2 godziny umowilem sie z inna". Wiecej wyczucia chlopie
Miej wyjebane, a będzie ci dane!
napisałeś, że umówisz się z inną, jak ona nie będzie chciała? Serio? Kur.... jesteś mega!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Jeszcze się z nią nie spotkałeś, a już żonę widzisz. Grubo
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie
''Dbam też o siebie, ćwiczę także dla większej pewności siebie sztuki walki, uważam się za osobę szaloną - zwariowaną ale jednoczesnie stabilną emocjonalnie i rodzinną.''
To najmniej istotne jaki jesteś. Generalnie Ty i ja i każdy inny tutaj widzi chore gierki, jakieś milczenie. Przeczytaj na spokojnie to co napisałeś. ''Kurdę, wiesz kiedy jest niedziela? Nie dasz rady wcześniej?'' . To miało na celu , żebyś się lekko podjarał faktem, że ona chce się z Tobą prędko spotkać. A potem nagłe buum, ona nie może, Ty myślisz czemu, wkręcasz się, plus jakieś gierki z fejsem.
Niepotrzebnie wyjebałeś z tym, że weźmiesz inną. Może faktycznie nie mogła (wątpliwa sprawa), ale na 100% nie można być przekonanym. Ty odbiłeś piłkę i trzeba było czekać na jej ruch. Jakby w ciągu tygodnia nie dała znać z alternatywnym terminem, wtedy skreślasz taką i jedziesz dalej.
Człowieku ona Cię olewa, a Ty z niej żonę robisz. Odpuść sobie, bo szkoda nerwów. Lepiej jak teraz się wykręcisz z tego niż jak byś miał za nią latać i latać. Nikt nie lubi być uszczęśliwiany na siłę.
A co do tego, że ćwiczysz, masz ciekawe życie itp. no to może nie widać tego na pierwszy rzut oka, ale mnóstwo ludzi to robi, więc to nie jest takie znowu wyjątkowe żeby od razu każda majtki ściągała. I nie to żebym chciała Ci pewność siebie obniżyć, ale to że się jest ogólnie zajebistym nie znaczy, że druga strona to doceni
Ogólnie: ona Cię nie chce? Ma prawo. No i żyjesz dalej.
Wkręciłeś się za bardzo, bo jest nieosiągalna, ale ile już razy było tak, że się kogoś zdobyło, a się nie okazało tak fajnie jak w marzeniach? Szanuj swój czas i rozglądaj się za kobietami, które Cię chcą, bo latając za tą co Cię nie chce możesz przegapić fajną możliwość na związek czy miłość
Rozwala mnie coraz częsciej spotykany tu tekst typu: "Spotkałem/ spotykam w życiu mase lasek ale akurat ta jest wyjątkowa i chce tylko z nią". Gdyby w Twoim życiu było faktycznie tyle kobiet to byś wiedział, że nie ma niezastąpionych wyjątkowych lasek.
Przerabiałem dwa takie przypadki. Ciągły P&P, zwodzenie, robienie budyniu z mózgu. Jeśli będziesz to ciągnął to biorąc pod uwagę tę idealizację, z czasem te "patologiczne" zachowania zaczną wydawać Ci się normalne. Spotkacie się, może będzie nawet bardzo fajnie, po czym ona znowu zacznie ograniczać i rwać kontakt. Nie ma co robić to z Tobą pisze, gdy ma to iść w stronę konkretów to olewa. I tak wkoło, aż pozna kogoś odpowiedniego i Cię oleje (zresztą będziesz miał nawet problem ze stwierdzeniem tego, bo przecież rzadko się kontaktujecie). Co robić - chwytaj za telefon i umawiaj konkretny dzień. Olej Facebooka! Natychmiast! Nie widzisz, że to pole do takich gierek? A to nie odczyta wiadomości, a to nie odpisze, a to rozpocznie rozmowę, a po 5 minutach powie że musi lecieć. Jeśli chcesz to ciągnąć to od dzisiaj wyłącznie kontakt telefoniczny. Założę się, że nie będzie odbierać, bo przez telefon trudno wymyślać bajki na poczekaniu.
* "Intuicja to wołanie rozumu"
* "Nie zgadzaj się na kompromisy, z którymi źle ci się żyje"
* "Człowiek niepotrafiący zadbać o własne granice jest jak ogród bez ogrodzenia, z którego każdy może korzystać, kiedy tylko mu się podoba."
Budyn z mozogu a pozniej bedzie cos w stylu jak grochem o sciane.Podbija swojego ego ,bawi sie ,zainteresowaniem laduje baterie...Daj sobie spokoj szkoda nerwow,troche przegiales z tym Fb trzeba bylo w pracy szepnac do ucha cos w stylu kiedy sie widzimy
...Jezeli cos by krecila mialbys Ja na widelcu a tak tylko wiadomosc przeczytana ,albo i nie... koniec.
don't ever give up...
Dzięki Wam za zainteresowanie tematem, pomoc i kubełek zimnej wody, lepiej mi teraz. Faktycznie, o jedno zdanie za dużo napisałem w ostatniej wiadomości ale wiecie co, odnośnie tego czwartku? - ja bym mogł jej odpisać: "okej, rozumiem" i czekać na ruch ale się nie wytłumaczyła dlaczego odwołuje, zapewniając mnie na początku, że ma czas i 2 lub 3 razy potwierdzałą z własnej inicjatywy czas i miejsce. Wy byście się nie wkurzyli? Ja zawsze jak coś odwołuję to napiszę powód, nawet w dwóch słowach. Nawet wołałbym by już mi pocisnęła wała, że kot jest zmarł czy tam pies, że chora czy do lekarza - to już jest inaczej myślę. Czyli podsumowując? Starać się coś zdziałać? Czy następny target? W kwestii pozdrawiania się po mojej akcji, gdyby mnie zlałą po pozdrowieniu to wrzucę coś w stylu "niby ciepło a jednak wieje chłodem + uśmiech) czy się nie przejąć i potem po prostu radośnie witać jej koleżanki a ją zlewać jak coś w rewanżu?
Nie pier*ol, że masz pod górkę gdy zmierzasz na szczyt!
bądz konsekwentny powiedziałeś jej że jak nie chce to się umówisz z inną to tak zrób a nie w chuja grasz teraz..
Rozumiem.
Nie pier*ol, że masz pod górkę gdy zmierzasz na szczyt!