Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Przed NG + parę pytań

12 posts / 0 new
Ostatni
Rot
Portret użytkownika Rot
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Płeć: mężczyzna
Wiek: 30
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2013-09-16
Punkty pomocy: 1078
Przed NG + parę pytań

Ciekaw jestem, czy macie jakiś szczególny sposób przygotowania się do wyjścia na miasto, czy macie jakiś "rytuał" czy nawyk który wprowadza was w dobry nastrój.

Ja zwykłem na godzię-dwie przed zbieraniem się brać gitarę i nakurwiać coś szybkiego, bo pompuje mnie to lekko adrenaliną, a potem puszczać sobie jakąś agresywną muzykę z wyraźnymi bębnami - znowu, żeby się napompować. Potem prysznic, ubrać się i wyjazd.

Problem w tym, że od dłuższego czasu dostrzegam u siebie postępującą antyspołeczność, w związku czym muszę być w hiper-dobrym humorze żeby w ogóle z kimkolwiek rozmawiać, zagadywanie lasek jest w ogóle poza tematem a jak same zagadują to najczęściej je zlewam.
Do tego przyłapuję się ostatnio na coraz większych skłonnościach w stronę MGTOW, co koniec końców w ekstremalnej postaci mi nie służy.
I tu kolejne pytanie - co byście zrobili, żeby zmienić nastawienie?

Kolejna kwestia tyczy się obniżonego libido - z jednej strony chciałoby się mieć jakiś romans czy ONS, może związek, ale jednocześnie... jakoś nie widzę sensu. Nie czuję się komfortowo w takiej sytuacji, tak jak i w ogóle przy ludziach.
Uprzedzając, lecę na No-Fap od około tygodnia, nie zauważyłem żeby to jakkolwiek zauważalnie wpływało na moją ilość energii czy libido, oprócz może bardzo lekkiego napięcia i snów o dziwnej treści.

Te rzeczy powyżej owszem, ułatwiają nie bycie "needy" i nie zabieganie o uwagę, ale z drugiej strony zamieniają mnie w markotnego zgredowatego gbura.

Tak więc - macie swoje sposoby na taki "boost"?

Pckr
Portret użytkownika Pckr
Nieobecny
Ogarnięty
Płeć: mężczyzna
Wiek: '97
Miejscowość: 3miasto

Dołączył: 2019-06-01
Punkty pomocy: 910

Już samym problemem jest robienie z wyjścia na miasto jakiegoś wielkiego przedsięwzięcia.

Fakt, na początku zabawy z uwodzeniem robiłem afirmacje, oglądałem motywujące filmiki (tj. Todda V albo jakieś infieldy) a teraz totalnie nie robię nic, bo wiem że jak tylko wyjdę z chaty to mam przed sobą perspektywę setki cipek które tylko czekają aż je ktoś tam poderwie Wink

Zwróć uwagę na "jak tylko wyjdę z chaty" - zdanie klucz, bo co Cię czeka w domu? Nic.

Co do antyspołeczności to ja też jestem "antyspołeczny" - nie lubię przebywać z ludźmi za długo, głośnego gadania, tłumów, poznawania nowych ludzi itp. W pewnym wieku wszystkie takie rzeczy ma się w dupie. Z kolei pracuję tak, że mam ciągle spotkania z klientami, co tydzień jakieś planowania a na bieżąco podrywam dziewczyny, i bądź tu człowieku mądry... Ode mnie to wynika z ciekawości, lubię badać reakcję i poznawać zachowania ludzi na różnych szczeblach itp, może Ty też znajdziesz u siebie podobną motywację.

MGTOW - znam takich wielu, mają dwie wspólne cechy - dla nich każda dziewczyna jest zjebana i nudna, i żaden z nich nie uprawiał seksu od miesięcy.

To czy oglądasz porno, robisz nofap itp to już kwestia indywidualna i nie ma co się tam doszukiwać magii.

Osobiście przechodziłem przez wiele etapów, od PIED (czyli brak wzwodu przez porno), od października byłem na semen retenetion (mniej lub bardziej udanym) i praktykowałem tantrę (Dobrodziej ZP ukłona dla pana Wink ), a od miesiąca się wkur*** i wróciłem do swojego starego trybu - czyli (prawie) w ogóle nie tykam penisa (oprócz trzymania podczas sikania) i daje mi to mega erekcje i kontrolę podczas seksu, więc osobiście polecam taki tryb, ale znam też ludzi którzy regularnie trzepią do porno i mają super seks więc sprawa indywidualna, mi osobiście porno ryje beret.

Co do libido to pogoda - brak witamin, w szczególności D, czyli brak słoneczka, i z grupy B bardzo wpływa na libido (a także prawdopodobnie wit. E) - oraz brak regularnych treningów (obojętnie jakich, ja robię boks + siłka).

"markotnego zgredowatego gbura" - oby nie Laughing out loud

Także mniej robienia ambarasu i więcej działania! Czasem trzeba się zmusić żeby robić to, czego się najbardziej potrzebuje (a czasem trzeba pomedytować i zastanowić się co to właściwie jest).


~Mówi się że Twoje hobby to kobiety, dziewczyny i panienki.
~I małolaty, nie zapominaj!

Rot
Portret użytkownika Rot
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Płeć: mężczyzna
Wiek: 30
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2013-09-16
Punkty pomocy: 1078

Ah shit, nie sądziłem że ktoś serio zechce pomóc.

Właśnie w sumie chyba dobrze to ująłeś, brakuje mi ciekawości do ludzi.

Co do perspektyw - w moim ulubionym lokalu od dawna już nic ciekawego się nie dzieje regularnie, a w każdym razie takie mam odczucia - parówa party i te sprawy, do tego fakt że za często tam bywam no i jakieś plotki o mnie chodzą.
Dlatego dziś wybrałem się gdzie indziej robić rozpoznanie, choć w ogóle nie mój klimat i chwilowo pusto.

Wciąż jednak zagadanie dla mnie to efekt zmuszenia się i nie jest to kwestia aż tak niskiej pewności siebie.
Niestety rzadko widuję kogoś do kogo warto zagadywać. Dunno. Może najpierw powinienem zająć się czym innym w życiu.

Malylunch
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 24
Miejscowość: Kraniec globu

Dołączył: 2019-10-12
Punkty pomocy: 868

Rot
Ja myślę że mógłbyś coś zmienić w życiu, masz jakieś swoje rytuały, coś co robisz tak samo chodzisz w te same miejsca itp.
A gdybyś jakąś pierdołe zmienił i zastąpił czymś zupełnie innym? Najpierw jakąś małą rzecz, później można coś więcej. Może to rozwinie twoja ciekawość do ponownego poznawania osób i robienia nowych rzeczy. Możesz też próbować czegoś bardziej bezpośredniego z laskami... Najwyżej tosta dostaniesz:) Jak lubisz adrenine to coś może zaskoczy:) ≠

Ale to fakt, pogoda ostatnio płata figle i osobiście nawet czuje się tak sobie.

Co do trzepania Niemca, poczekaj troszkę. To się aktywuje Smile

Apropo wyjść, dość często chodziłem na klubu 3-4 razy tydzień. Ale jak sie chodzi ciągle w to samo miejsce to się nudzi. Dlatego zmieniałem lokale, albo chodziłem do takich gdzie nigdy nie byłem.
Zazwyczaj samotne zwiedzanie:) nie musisz znać języków żeby poznawać języki... Smile
Na klub to muszę mieć nastrój, jak mam w ciągu dnia ochotę robię sobie "imprezkę" w pracy, to później kompie, wrzucam ciuchy i wylatuje z domu bo wiem że będe się zajebiscie bawił Smile

PS. Przy 4 dniu już nie jest fajnie... Masz wszystko w dupie gadasz ale efekty chujowe:) zmęczenie materiału Cie dopada.

Wszystko czego pragniesz jest po drugiej stronie strachu

`Ćwicz wieczorem, potem rano
I idź po swoje, jakby Ci to odebrano

Rot
Portret użytkownika Rot
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Płeć: mężczyzna
Wiek: 30
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2013-09-16
Punkty pomocy: 1078

To nie jest kwestia pogody akurat. Ciągnie mi się to już chyba drugi rok i w sumie patrząc wstecz nigdy nie byłem zbyt do ludzi, jednak czasem ktoś przyciągnął moją uwagę.

Masz sporo racji z tym robieniem tego samego w kółko, aczkolwiek problem jest taki że nie ma zbyt wiele miejsc w tym mieście gdzie będzie klimat taki jak lubię.

Dziś jest spoczko akurat, czuję się dobrze mimo trafienia na byłą FWB z którą urwałem kontakt z powodu kłótni.
Jednak lekko parówa wciąż.

21tehace21
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2018-08-23
Punkty pomocy: 57

Co do fapu i niskiego libido to polecam zbadać sobie prolaktynę, przy czestej masturbacji podnosi się poziom prolaktyny która wpływa na libido, w moim przypadku sama abstynencja nie dała dużej różnicy potem dalej zacząłem się masturbować i jeszcze raz postanowiłem z tym skończyć i zbadałem sobie prolaktynę i miałem coś 40 przy normie do 17 poszedłem prywatnie do Endo przepisał mi dostinex i 2 tabletki w przeciągu tygodnia praktycznie wyzerowalo mi prolaktynę miałem 1 a norma była od 5, libido z dnia na dzień było coraz lepsze , praktycznie całą noc jak się przebudzalem to był kamien do tego często pojawiały się spontaniczne erekcję np w pracy czy na ulicy, do tego miałem więcej energii sam no FAP też działa ale poziom prolaktyny naturalnie nie spada tak szybko dlatego trzeba czasu na unormowanie a tak można sobie to przyspieszyć , nie polecam bromokryptyny ponieważ słyszałem że się źle czuje po tym , można też na czarnym rynku załatwić cabaser to to samo co dostinex, cena dostinexu tylko niebardzo bo 2 tabletki kosztują coś koło 70zl

highchair
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 94'
Miejscowość: B-B

Dołączył: 2017-01-27
Punkty pomocy: 26

O co chodzi z tym nofapem? W czym to ma pomóc? U siebie zauważyłem, że to ma odwrotne skutki XD Oprócz tego, że wcześniej się zlałem to libido jakoś nie skoczyło. Natomiast szarpiąc skórą od czasu do czasu bardziej chciało mi się bzykać no i dłużej wytrzymywałem. Jestem wyjątkiem potwierdzajacym regułę czy da się to jakoś wyjaśnić?

21tehace21
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2018-08-23
Punkty pomocy: 57

Nie jestem pewny ale wydaje mi się że jest to związane z poziomem dopaminy i prolaktyny, przy dłuższym nofapie poziom dopaminy która jest odpowiedzialna za motywacje spada a poziom prolaktyny zostaje podwyższony i stąd chyba obniżone libido, waląc raz na jakiś czas podnosimy sobie ten poziom dopaminy i dlatego bardziej się chce, wydaje mi się że najlepiej zbić sobie prolaktynę i jednak nie rezygnować całkowicie z masturbacji tylko od czasu do czasu i oczywiście bez porno, bo to najgorzej ryje beret.

RafaelB
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 33
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2019-11-15
Punkty pomocy: 626

Jak na moje oko na odległość, to kolega ma początki depresji, jak nie już full-scale'a. Z tego się bardzo rzadko wychodzi o swoich siłach.

Nie bać się, tylko działać.

Malylunch
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 24
Miejscowość: Kraniec globu

Dołączył: 2019-10-12
Punkty pomocy: 868

Rafael... Weź mi wyjaśnij skoro teraz co 2 osoba ma depresje. To czemu kiedyś ludzie nie mieli takich zmartwień jak depresja?
Teraz co chwile ktoś łyka piksy i chodzi po lekarzach a i tak to nie za wiele pomaga. Rozumiem depresja po jakimś ciężkim życiowym doświadczeniu, które wpłynęło bardzo znacząco na naszą psychikę. Tutaj widzę poprostu stagnację i monotonię przez co chłopakowi się nic nie chce.

Dla mnie to nie pojęte, i diagnozowanie ludzi odrazu jako stan depresyjny jest co najmniej dziwny.

Wszystko czego pragniesz jest po drugiej stronie strachu

`Ćwicz wieczorem, potem rano
I idź po swoje, jakby Ci to odebrano

RafaelB
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 33
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2019-11-15
Punkty pomocy: 626

"Tutaj widzę poprostu stagnację i monotonię przez co chłopakowi się nic nie chce. "

Sprawdź, jakie są kliniczne objawy depresji, znajdziesz tam m.in. długo trwającą apatię i brak radości z tego, co wcześniej cieszyło. Nie diagnozuję tutaj ściśle autora ("na moje oko" sugeruje dystans do wyrażanego poglądu), bo to jest sprzeczne z zasadami przyjętymi w psychiatrii, ale zwracam mu uwagę, że coś może być na rzeczy. Jak szuka porady w Internecie, to niech dostanie wszystkie możliwości.

"Weź mi wyjaśnij skoro teraz co 2 osoba ma depresje. To czemu kiedyś ludzie nie mieli takich zmartwień jak depresja?"

A więc wyjaśniam: ależ mieli. Zwało się to histerią lub melancholią u kobiet. U mężczyzn było to tłumione w sobie za pomocą różnych ideologii "prawdziwego mężczyzny, co nie okazuje uczuć". Kończyło się to np. przemocą domową lub niemożliwością wejścia z partnerką/żoną w nietoksyczne stosunki, alkoholizmem, hazardem etc. Jak popatrzymy wstecz, to trudno znaleźć kogoś, kto miał zdrowe stosunki rodzinne. Skąd się to brało? Z problemów rodziców w czasach, gdy leczenie psychiatryczne to była autentyczna stygma.

Zjawisko to ma swoje fale. Chwilowo zmniejszyło się w stosunku do okresu powojennego (jest dobrze opisana kondycja społeczeństwa polskiego w latach 40. w książce Marcina Zaremby "Wielka trwoga") w okresie "stabilizacji gierkowskiej" po czym wywaliło ponownie po kryzysie gospodarczym lat 80. i podczas transformacji ustrojowej. Dzisiaj to głównie efekt tego, że żyjemy, jak to się niekiedy nazywa, w turbokapitalizmie, który opiera się na intensyfikacji pracy umysłowej (komputery i te sprawy), która jeszcze dodatkowo alienuje od innych ludzi. Ta stagnacja i monotonia życia są drugą stroną monety dzisiejszego zapierdolu lub presji na zapierdol. Oczywiście mówię teraz jakie są tendencje, a nie pod konkretny przypadek, bo też istnieją osoby, co sobie z tym radzą i mają dużo znajomych i brak problemów psychicznych, ale jak szukać przyczyn pogarszania się kondycji psychicznej, to jednak tutaj trzeba zacząć. A o tym zjawisku - że zapierdol w pracy umysłowej będzie powodować problemy psychiczne - czytałem już w znalezionych przeze mnie prognozach, które pisano w latach 80. na Zachodzie w stosunku do tamtejszych społeczeństw. Do Polski przyszło to odpowiednio później.

Dodaj do tego wszystkiego taki efekt zapierdolu i nieustannych nerwów w robocie, jak wzrost spożycia alkoholu, głównie wśród kobiet, co piją sobie codziennie "dystyngowaną lampkę wina", to masz już dość całościowy, niepokojący obraz. Specjaliści od problemów alkoholowych mówią wręcz, że jesteśmy obecnie społeczeństwem na granicy "degeneracji alkoholowej"! W stosunku do PRL jest tutaj problem ze statystykami (ogromna liczba alkoholu poza oficjalnym obiegiem), ale już samo to, że non stop rośnie rejestrowane spożycie po 1989 r. mówi samo za siebie. Wcześniej, w PRL, nie było lepiej, tylko nie było społecznej tolerancji dla pijących kobiet, co dziś już powoli ma miejsce. Niekiedy warto np. posłuchać lasek, z którymi się spotykamy, jak pracują w taki sposób i jak non stop nie wyrabiają fizycznie czy psychicznie. Mnie się niemal co druga, z którą się spotykałem na jakieś krótkie przygody lub związki, zwierzała, że "dziś znów pozwoliłam sobie na winko". A że to już 3 raz w tym tygodniu, to szczegół...

Niewiele pomaga, bo terapia i pigułki to nie zwalczanie przyczyn, tylko skutków.

Nie bać się, tylko działać.

Malylunch
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 24
Miejscowość: Kraniec globu

Dołączył: 2019-10-12
Punkty pomocy: 868

Wiem jak wygląda depresja i stan przed depresyjny. Wiem jak się żyje z takimi osobami. Mam to prawie na codzień...

Zbyt szybkie życie, za dużo stresu, dużo obowiązków i mało czasu to jest to co niszczy aktualnie społeczeństwo. Ludzie nie potrafią się odciąć od pracy i złapać życiowy luz, jak to ładnie się pisze "mieć wyjebane".
Brak luzu wpływa na palenie się styków w mózgu przez co popada się w różne dziwne stany psychiczne. A kobiecy umysł jest inny przez co gorzej znosi to. A że mamy równouprawnienie to kobiety zajmują męskie stanowiska a później pija bo sobie nie radzą z tym.

Kiedyś znajomą zwolnili z banku po 18latach. Kobieta żyła przez tyle lat w spięciu i strachu o pierdolone wykresy żeby im się rachunki kwartalne zgadzały. Jak jej to zabrali zapadła w taka depresję że przestała się ruszać, więc zaczęli ją wozić na wózku. Tak jakby jej coś się przepaliło w glowie i kobieta została warzywem umysłowym. Fizycznie nie do końca bo się poprawiło i dziś nawet funkcjonuje.

Myślę że też ta cała medialna otoczka ma ogromny wpływ na ludzi. Pompują w nas jakieś potrzeby, prezentując rzeczy bez których ludzie nie czują się wartościowi i popadają w kompleksy porównując się między sobą i konkurując.
Takie gonienie króliczka, ale z naciskiem na gonienie za $$$ bo one są naj.
Później człowiek przebiega pół życia za $$$ i orientuje się że wsumie ma osiągnięcia ale nie takie jak inni i że już nie ma połowy życia a mógł robić to co chciał przez ten czas i co sprawiało mu radość zamiast liczyć $ i myśleć jak powiększyć zasób. $$ są ważne ale np.
Ja zawsze szanuje soby które są w stanie wydać prawie ostatnie pieniądze i zrobić tak żeby móc spełniać się w swojej prawidziwej pasji i zajawce mimo że cała reszta mu troszkę kuleje. Ale ten człowiek jest naprawdę szczęśliwy dzieki tej pasji.
Też znam wiele osób które oprócz opisywania i przedstawiania ilości zarobionych $$ na co je wydali i gdzie byli z dokładnymi liczbami nie mają nic do powiedzenia. Oni bez $ nie mają zupełnie nic a ten pierwszy może pielęgnować swoją pasję dzięki $$$ i taka jest między nimi różnica.
Porównałbym pieniądze do kobiet ale może to być tylko w części zgodne.
Jak pieniądze nie są najważniejsze to zawsze zaczyna ich sporo przybywać. Przynajmniej ja mam takie odczucia.

Swietnie też to konkurowanie widać jak sąsiad donosi np. Bo ten ma lepiej, łatwiej w życiu i z zazdrości muszę mu uprzykrzyć istnienie.

Wszystko czego pragniesz jest po drugiej stronie strachu

`Ćwicz wieczorem, potem rano
I idź po swoje, jakby Ci to odebrano