Witam,
zauważyłem u siebie ostatnio dziwną tendencję do tytułowego przechwalania się na spotkaniach z dziewczynami i nie tylko. Próbuję każdą laskę uświadomić o moich super planach na przyszłość. Co to ostatnio nie zrobiłem świetnego. Nie jest to może takie rzucanie "patrz jaki jestem zajebisty", ale tak jakbym chciał przedstawić jej swoją wyższą wartość za pomocą opowiedzenia jej o swoich celach na życie zamiast swoją pewnością siebie itd. Są pewnie chwile, że czasami trzeba pokazać, że ma się ambitne plany na siebie, ale ja po prostu z tym przesadzam. Tyczy to się ogólnie nowo poznanych osób. Nie tylko kobiet. Ostatnio przeżyłem fajną podróż autostopem po różnych krajach europejskich. Opowiadam coś, laska odpowiada a ja to prawie jakbym ignorował. Czekam, aż skończy i bam bam bam jak z kałasznikowa rzucam w nią następnymi historiami, planami itd.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, iż siedząc teraz mam świadomość tego co robię źle, lecz podczas spotkania nie potrafię nad tym zapanować. Wiem, że powoduje to że jestem mniej tajemniczy. Dziewczyny pewnie niezbyt chętnie reagują na takie monologi pt "Ja i moje zajebiste historie".
Macie może jakieś pomysły czym to może być spowodowane. Wydaje mi się, iż po prostu mam niedostateczne poczucie własnej wartości i próbuje na chama uzyskać w ten sposób aprobatę w oczach ludzi. Co myślicie? Może macie jakieś pomysły w jaki sposób mógłbym temu zaradzić?
Gryź się w język za każdym razem jak będziesz miał ochotę pierdolić te farmazony a najlepiej zmieniaj temat na taki, w którym inni też mogą zabrać głos
Skup się na działaniu a nie tylko na mówieniu o tym. Najlepiej prawie w ogóle nie mówić o tym co zamierzasz, bo to faktycznie brzmi jak przechwałki taniego amanta
Na laskę bardziej podziała jeśli podjedziesz własnym lambo niż "wiesz, kupię lambo" 
__________________________________________________________
Stado baranów prowadzone przez lwa groźniejsze jest niż stado lwów prowadzone przez barana.
A ja myślę, że problem leży w pewności siebie i poczuciu własnej wartości. Może nad tym popracuj tak byś miał prawdziwie zdrowe ego, bez potrzeby dowartościowania sie takimi historyjkami.
Cześć
Pierwszym krokiem jest uświadomienie sobie ze taki problem faktycznie u Ciebie istnieje, Ty go dostrzegles - 1:0 dla Ciebie i ode mnie szacun.
To faktycznie mankament ale pamiętaj że odpowiednią tonacją głosu i umiejętnością przekazu możesz laske naprawdę zainteresować JEDNĄ taką historią
Robimy coś spontanicznego i nieprzemyślanego - by mieć wspomnienia których nigdy nie zapomnimy
Właśnie staram się, aby to wyglądało w miarę naturalnie i nawiązuje to do rozmowy. Tylko to wygląda właśnie w taki sposób jakbym w każdym zdaniu danej osoby szukał okazji do wplecenia jakiejś historyjki.
Wydaję mi się, iż niestety (lub też stety) nie ma innego wyjścia, żadnej super techniki, pozbycia się tego jak podnieść poczucie własnej wartości do tego stopnia, abym był obojętny na próbowanie wywarcia jak najlepszego wrażenia.
---------------------------------------------------------------
Morning of awkwardness is far better than a night of loneliness.
Ubarwienie historii to jak dodanie lukru do ciasta, dodaje smaku
"pierdol to i rob swoje, a jak jestes nieszczesliwy to cos zmien.
ten ktory jest ciagle szczesliwy musi się często zmieniać." - skaut
"Dziewczyny pewnie niezbyt chętnie reagują na takie monologi pt "Ja i moje zajebiste historie". To jak to jest, reagują pozytywnie czy negatywnie ? czy sam nie wiesz?
Kurwa masz zajebiście ciekawe życie, więc każda taka historia jest spójna z Tobą, jest prawdziwa. Kurwa można się przechwalać zajebistym samochodem i domem i innymi rzeczami materialnymi, ale autostopem Europe?! to przecież doświadczenie i opowiadając to nie chwalisz się! tylko pokazujesz, że można żyć inaczej, lepiej i dodatkowo nie potrzeba do tego wielkich zasobów (kasa).
Wmówić Ci, że chwalenie się jest złe, może Ci wmówić typowy "polaczek nieudacznik" więc walić to i ja Ci zazdroszczę tej podróży
ale w pozytywnym sensie i pamiętaj za każdym "chwaleniem się" stoi historia np. ktoś chwali się samochodem bo kurwa zapierdalał ostatnie lata, 24/7 żeby owy samochód sobie kupić.
Co do kobiet... widzisz nie potrzebujesz historii innych bo sam wyrobiłeś w sobie zajebistą pewność siebie, czerpanie energii z wnętrza. Jeżeli jednak chcesz się komunikować z kobietami to nauczyłbym się również ich słuchać, być świadomym podczas rozmowy, wyluzować nie myśleć w trakcie rozmowy !!! to bardzo ważne i jeżeli ona np. zejdzie na temat wakacji to wtedy możesz lecieć z koksem o swoich planach i marzeniach oraz już zdobytym doświadczeniu
Z tą reakcją ja to widzę tak : wiadomo, z początku dziewczyny i ogólnie ludzie są zainteresowani opowiadaniami, planami. Potem widząc jej zainteresowanie myślę sobie "kurcze, widać jest zaciekawiona, dlaczego mam to przerywać?". Dochodzę wtedy do etapu gdzie powinienem trochę przestać, a zamiast tego rozmowa wciąż sprowadza się głównie do podróży czy też moich przyszłych planów.
Masz rację. Muszę się nauczyć się być bardziej świadomym, wyluzowanym podczas rozmowy zamiast skupiania się na tym, aby w jak najlepszym świetle przedstawić swoją osobę. Be a buyer, not a seller.
---------------------------------------------------------------
Morning of awkwardness is far better than a night of loneliness.
'Be a buyer, not a seller'
I wouldn't said that.
tlumaczac prawidlowo: polemizowalbym. To ty sprzedajesz swoja historie innym, swoja osobowosc. A skoro juz uzywamy takiej a nie innej symboliki, to jako sprzedawca, nie mozesz naparzac monologami. Musisz umiec odpowiedziec na pytania zainteresowanych klientow, w taki sposob by byli pewni, ze to wlasnie twoj produkt, a nie Mirka z konkurencyjnej spolki chca zakupic. Ogladales kiedys Dragon's Den? Tam masz fajnie przedstawiona rozmowe.
Teraz przelozmy to na kontakt codzienny. Masz swietna historie, wiec streszczasz ja tak by zawrzec w niej tylko to co najbardziej istotne. Wracajac jeszcze do produktu. Kogo interesuje ile srubek, ile sworzni, ile dzwigni czy innego diabelstwa ma ten produkt? Klienta interesuje zastosowanie, praktycznosc, przystepnosc, cena itp. Jak idziesz kupic welniane skarpety do sklepu to pytasz czy sa z owiec polskich, niemieckich czy kurwa australijskich? Nie, bo to sa zbedne pierdoly.
Wiec przedstawiasz krotka, zwarta i ciekawa historyjke. Nastepnie ktos moze zadac ci pytanie, wiec rozwijasz to wzgledem tego pytania i czekasz na opinie tej osoby, po czym znow odpowiadasz. To sie kurwa nazywa dialog.
Odpowiedzi powinny byc 10x krotsze niz sama historyjka. Krotko, zwiezle i na temat. Zbyt dlugie gadanie o czyms staje sie bajaniem, a ty do chuja wafla nie jestes sredniowiecznym bardem nakurwiajacym Piesn o Rolandzie. Ty masz tym zwrocic na siebie uwage, ale w taki sposob, by to twoja osoba a nie opowiesc byla istotna dla odbiorcow. Mow to w ciekawy sposob.
Np. Gdy ktos powie o jakims kraju, w ktorym miales okazje byc opowiedz jakas malo znana ciekawostke o nim, po czym dorzuc jakas anegdotke zwiazana z tym i tyle. Twoja wypowiedz powinna trwac nie dluzej niz 1-2 minuty. Mowie tak tylko obrazowo, chodzi o to by prowadzic dyskusje, nie monolog.
Np.: ktos mowi o Szwecji. Wiec wtracasz, ze jednym z przysmakow Szwedzkich jest Surströmming, czyli sledz po fermentacji. Kiedys miales z tym stycznosc bedac w Sztokholmie, Ola - kierowca stopa wiozl ze soba caly bagaznik tego dranstwa. Jak zrobiles sie glodny to chciales sprawdzic co to, a ze nie najlepiej znales szwedzki to po otwarciu puszki poczules zapach, ktorego nigdy nie zapomnisz. Teatralnie sie skrzywiasz. Fin. Teraz padaja pytania, odpowiadasz, dodajac: 'a wam/tobie sie zdarzylo kiedys cos podobnego?'.
Ot i cala filozofia. Pamietaj, ze inni tez maja cos do powiedzenia i umiejetnosc sluchania jest rownie wazna jesli nie znacznie wazniejsza umiejetnoscia co dobra gadka. Sluchajac wysnuwasz wnioski, wylapujesz watki i mozesz poprowadzic ciekawie rozmowe.
Pamietaj. Mowa jest srebrem, milczenie zlotem.
''[...]Chwała przemija, dziewczyny mają w dupie blizny,
Dlatego wciąż myślę chujem, tak każe mi
mój instynkt,
Ale dziś częściej ratuje mnie mój urok
osobisty.''