Czołem Panowie.
Sytuacja wygląda tak. Chcę wyjść z friendzone z koleżanką. Urwany kontakt. Zmiana. Odnowienie kontaktu. 2 spotkanie na neutralnym gruncie. Oczarowanie zmianą. Lekka kinestestyka. Dziś odezwała się do mnie sama, że ma wolną godzinę i możemy gdzieś wyskoczyć. Na wstępie mam wrażenie , że był shit test. Bo jedziemy. Ja przyspieszyłem i rozgorzała awantura, że za szybko jadę i ogólnie się wkurzyła i chce wracać. Wydaje mi się, że powinienem ją odwieść, ale ze ja łatwo nie odpuszczam i mam jakąś słabość do niej to postanowiłem rozegrać to na zimno. Wjechałem trochę na ambicje. Powiedziałem, że trochę nie dojrzałe się zachowuje robiąc problem z czegoś tak błachego i ,że psuje być może ciekawy wieczór głupia kłótnia. Szła w zaparte, że naprawdę się bała. Więc powiedziałem... Ok rozumiem. Postaram się jechać wolniej. (Tu nie wiem czy dobrze zrobiłem ?) Dalej się dąsała dojechaliśmy na miejsce. I tu mi się wydaje największy błąd.. Przeprosiłem, że przeze mnie poczuła się zagrożona. (Nie przesadzajmy. Jechałem może że 140. ) Ale puściłem żart. Potem trochę droczenia. Ze dwa negi... I zaczęła się otwierać. Zamowismy shake zaczęliśmy normalnie gadać. I teraz wydaje mi się że okej.. bo mówiła, że ma wolną godzinę. A gadaliśmy z 3 godzinki. Dużo mówiła o uczuciach i o relacjach między facetem a mężczyzna. Ogólnie bardzo mocno i głęboko się otworzyła. Chciała zacząć rozmawiać o jakichś facetach.. ale albo ucinałem. Albo zbywalem żartem. W międzyczasie wchodziło delikatne kino. Trzymanie za rękę.. za nogę, albo za ramię. W samochodzie.. strasznie ciężko o kino. Ale największym postępem od ostatniego spotkania to fakt, że wogóle nie było oporów. Jest już chyba oswojona z moim dotykiem.
I teraz moje pytanie.. czy otwierając się na tak głębokie tematy to widzi we mnie powiernika, czy znów mnie ładuje do szufladki przyjaciel.
PS. Byliśmy umówieni też na wcześniej zaplanowane spotkanie. Ja proponowałem coś aktywnego. Ona początkowa przystała. Ale gdy napisałem do niej (po dzisiejszym spotkaniu) , żeby podała mi mniej więcej termin , żebym zaplanował sobie inne rzeczy. To zaoferowała restauracje. I teraz jeszcze jedno pytanie do was ? Co byście zrobili w tej sytuacji. Trzymać się aktywnych zajęć i pokazać stanowczość i pewność siebie. Czy zgodzić się na tą kolację. Ale na moje to będzie uległość.
Jazda z nadmierną prędkość jest oznaką braku pewności siebie. Mężczyzna pewny siebie jeździ rozważnie, pewnie, dba o bezpieczeństwo partnerki.
Oczywiście zgodzić się na te kolacje. To żadna uległość. Nie analizuj zbyt dużo o tej stanowczości ona ma być twoja dziewczyna a nie poborowym w wojsku, gdzie to tylko ty mówisz co ma być. Może ciebie też testować bo wcale nie chce nadmiernie pewnego siebie faceta bo ma zapędy feministyczne i bada czy będzie mieć luz, a nie tyrana gdzie wszytko musi być po twojemu, ogólnie te testy uważam za dobry znak, bo tak jakby już "cię ustawiała" pod przyszyły związek.
---------------------------
Dzięki za odpowiedź. W życiu bym nie pomyślał, że szybka jazda ma takie podłoże podświadomie. Dodam tylko , że to oczywiście było po za terenem zabudowanym. No ale dziękuję za wskazówkę. Teraz będę jeździł ostrożniej.
Tak tylko sęk w tym , że wydaje mi się, że ona ma typ takiego typowego BadBoya. Dlatego tak wachluje z tą stanowczością.
140 to w chuj nieodpowiedzialnie.
Dynamiczna jazda to jedno, ryzykanctwo i popisówa to drugie.
Dostałeś miękkie piłki, kolacja aktywności nie wyklucza.
Poza tym nie mów od razu co będziecie robić, zaskakuj.
W samochodzie.. strasznie ciężko o kino.
Żartujesz chyba...
W momencie kiedy jej udo jest jakieś 10cm od lewarka zmiany biegów?
Jechałbyś spokojnie to miałbyś czas zastosować.
Dzięki za ocenę sytuacji. Wszystko zrozumiałe. Tylko jedna sprawa. Zaznaczyła kiedyś, że nie lubi niespodzianek. Więc wolę się do tego stosować. Co w sumie doceniła. Riposta na koniec - złoto.
140 to normalna prędkość autostradowa, jedzie się pewnie, szybko i bezpiecznie. Przed zmianą przepisów w 2019/2020 ludzie latali po autostradach 190/200kmh i było dobrze. No chyba że jeździsz rozpadającym się siepem, to i 100kmh takim samochodem to samobójstwo
Bla bla bla, potem bla bla bla.
Dla kobiet wisienką na Torcie, jest twoja uwaga.
Jak pierdoli od rzeczy, a potem pierdoli od rzeczy i wciąż ma roszczeniową postawę, to znaczy, że piździejowato prowadzisz relacje.
Nie. Nie pasuje, wypierdala.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Nie wiem czy dobrze wnioskuję z Twojej wiadomości. Ale radzisz mi , żebym był bardziej obojętny ?
Twoim największym błędem jest nadmierna analiza wszystkiego. Chcesz to prowadzić wg jakiegoś schematu a to jedynie droga do rozwalenia sprawy koncertowo. Zapytałeś gdzie chce pójść to spieranie się teraz o miejsce to robienie cyrku o nic. Przestań rozkminiać i będzie dobrze.
żebyś miał to czego chcesz wcale nie musisz być najlepszy – musisz być po prostu nieco lepszy niż ci, którzy Cię otaczają.
Może rzeczywiście powinienem trochę odpuścić.
Elegancko Cię laska wodzi za nos. To ona prowadzi interakcję, nie ty
Dlatego zwróciłem się do was o radę. Tylko potrzebowałbym więcej konkretów.
"Dziś odezwała się do mnie sama, że ma wolną godzinę i możemy gdzieś wyskoczyć."
A Ty grzecznie jak piesek na okazję na spacerek z pańcią lecisz na pstryknięcie palcem z wywieszonym jęzorem... Pewnie, że to był ST. Jak chcesz wyjść z friendzone to musisz najpierw tak grać, żeby odwrócić sytuację o 180°.
Spokojnie. To nie moje pierwsze spotkanie z nią. Kilka razy już przekładałem spotkania i wymagałem, żeby to ona postarała się dostosować. Akurat w tej kwestii to wiem jak działać. Raczej mi chodzi jak to rozgrywać dalej, i jakich błędów nie popełniać , żeby znów nie wpaść do firendzone.
"Przeprosiłem, że przeze mnie poczuła się zagrożona."
XD Stary, jedziesz jak chcesz i zapewniasz ją, że na pewno będzie z tobą bezpieczna.
"I teraz moje pytanie.. czy otwierając się na tak głębokie tematy to widzi we mnie powiernika, czy znów mnie ładuje do szufladki przyjaciel."
Jak już ją odwiozłeś to próbowałeś pocałować? Dajesz jej fun przez 3h i darmowe jeżdzenie to kiska mogłeś skraść prawda?
"To zaoferowała restauracje."
No spoko, tylko niech Ci nie przyjdzie przez myśl płacić. Swoją drogą jak ona zaprasza to niech po ciebie przyjedzie a ty się napij czy coś.
"Czy zgodzić się na tą kolację. Ale na moje to będzie uległość."
Stary możesz robić co chcesz, uległość to co innego niż przystanie na propozycje ze strony laski. Za bardzo starasz się to rozgrywać i pewnie tracisz naturalność.
"Zaznaczyła kiedyś, że nie lubi niespodzianek. Więc wolę się do tego stosować."
A jak ci powie, że nie lubi seksu to będziesz z nią prowadził biały i czysty związek? xD
Kobiety tak pierdolą a emocje mówią co innego, że napięcie i nieznane smakuje lepiej niż coś z góry zaplanowane.
"Raczej mi chodzi jak to rozgrywać dalej, i jakich błędów nie popełniać , żeby znów nie wpaść do firendzone."
Imo biegasz tu z każdym pierdnięciem z tą laską i czekasz aż ci ktoś powie kiedy ją przelecieć. Weź rusz głową i bądź bardziej elastyczny, nieprzewidywalny oraz pewny siebie w tym co robisz z nią.
Jak dalej tak będziecie się spotykać na pierdu pierdu to nie da rady tu nic ugrać i wracasz do friendzone'a.
Imo ta opcja z restauracja/kolacją to twój ostatni strzał. Najlepiej to spotkajcie się przed knajpą, bez auta, walnijcie wino i do ciebie na chatę.
GL
I właśnie o taką odpowiedź mi chodziło. Po kolei i dosadnie. ! Kubeł zimnej wody na łeb zawsze dobrze robi !
No siema Artur
Trochę dość ekscentrycznie i ordynarnie jak dla mnie. Mogę się mylić, ale jak tak gwałtownie będę wchodził z nią w interakcje po szufladce przyjaciel to tak jakbym postawił na jedną kartę. Nie chcę jej wystraszyć i spłoszyć. Bo to typ bezczelnej, upartej i dosadnej zołzy. Jak będę za bardzo nachalny to nie usłyszę przestań tylko dostanę w pysk.
Panowie, dzięki wszystkim za rady i waszą wiedzę. Chyba musiałem zjebać więcej rzeczy, bo dostałem wiadomość, że powinniśmy na razie odpuścić nasze spotkania. Obawiam się, że chyba dostrzegła , że znów się za bardzo wkręcam albo to jakiś kolejny shit test bo z każdym kolejnym spotkaniem latało ich więcej. Także na razie trzeba się skupić na innych laskach. ! Liczę na wasze kolejne rady. ! Zwłaszcza dziękuję za te ostatnie wiadomości. Jak mówiłem kubeł zimnej wody działa najlepiej. Bo znów sobie zdałem sprawę z tego , że za bardzo się przejmuje, a za mało bawię.
PS Gdyby jednak się odezwała, bo ma do tego tendencje jak to rozegrać waszym zdaniem??
Pitters, 140 km/h? A na jakiej drodze? Rozumiem, że na autostradzie?
Wiesz jak prowadzi brykę pewny siebie facet? Bez zgrywania się jak to szybko może zapierdalać, po prostu nigdzie mu się nie śpieszy, bo niczego nie musi udowadniać. Jeżeli chciałeś pannie "zaimponować" tamtym speedem na innej drodze niż na autostradzie, to na pewno już sobie zakodowała że jesteś narwany i niepewny siebie.
Dokładnie na ekspresówce. Jakie to ma znaczenie. Nie miałem na celu niczego imponować tylko wyprzedzić ciężarówkę. Już zrozumiałem , że wolna jazda = pewność siebie. Teraz chciałbym prosić o radę przyjaciel --} kochanek.
Przyjebaliscie się do chłopa o 140... To ja przez Legnicka we wro ścigałem się dla zabawy z innymi po 220km/h i to nie były popisy przy lasce, miałem Kurwa taki kaprys. A ona była z boku i miała ta przyjemność się ze mną przewieźć i trochę bać. Jedna popłakała się na bocznym siedzeniu, wytłumaczyła ze ma traumę po wypadkach, przeprosiłem ale taki już jestem. Później z nią latałem bokiem i też się bała, miałem ochotę i tak sobie zrobiłem bo byly fajne warunki, po co dorabiać do tego realne wytłumaczenia... Ktoś kto jedzie szybko jest nieodpowiedzialny ble ble ble, prawdziwy facet nie jezdzi, nie musi ble ble ble.
Z tego wynika ze powinni mi składać życzenia 8'go marca.
Wszystko czego pragniesz jest po drugiej stronie strachu
`Ćwicz wieczorem, potem rano
I idź po swoje, jakby Ci to odebrano
Malylunch, to zajebiście, że dzielisz się z innymi użytkownikami tego forum swoim "osiągnięciem" na drodze. Dla mnie jednak jesteś zwykłym piratem drogowym (lub debilem jak wolisz), przez takich jak TY giną ludzie w wypadkach samochodowych.
To nie są osiągnięcia. To normalne życie. Normalny wachlarz emocji, który każdy potrzebuje do funkcjonowania. Dla Ciebie jazda na rowerze wytwarza duża dawkę adrenaliny a ktoś inny potrzebuje lepszych bodźców. A apropo oceniania kogoś to jesteś żałosny. Jechałeś ze mną i oceniasz że przez takich jak ja ktoś ginie? Pfff to tak jakbyś oceniał zarówno Kowalskiego i Kena Block'a i mówił że ten drugi jest debilem bo się ściga i jeździ na krawędzi. Jedna jaskółka wiosny nie czyni.
Zawsze mierzy sie siły na zamiary, to nie jest szpanowanie. To pewność siebie i swoich umiejętności, i to nie jest żadne cfaniactwo! Wiesz ze na takich oponach, tym autem, przy tej pogodzie, przy tym co widzisz na drodze możesz jechać z dana prędkością, to sztuka a nie udawanie mistrza prostej jak to sobie wyobrazasz:)
Trzym się ciepło i miłej jazdy jak "prawdziwy mężczyzna" powinien:)
Wszystko czego pragniesz jest po drugiej stronie strachu
`Ćwicz wieczorem, potem rano
I idź po swoje, jakby Ci to odebrano
Mały, ale pierdolnąłeś kocopoła.
Jak chcesz sobie zapierdalać 220, to rób sobie to na drogach gdzie szansa, ze ktokolwiek tam jest, jest RÓWNA 0. Jak sie rozjebiesz, to tylko ty zginiesz, a nie, że poślesz jeszcze kogoś do piachu, bo Ty chciałeś mieć troche więcej adrenaliny. Facepalm totalny.
Mam nadzieje, że tylko w tych obliczeniach typu 'nawierzchnia, opony sraty taty' nigdy się nie pomylisz choćby o jeden procent.
"Jedna jaskółka wiosny nie czyni." - a tego to juz w ogole nie skomentuje.
Malylunch, bredzisz jak nawiedzony!! I oczywiście, że jak każdy debil, przeceniasz swoje możliwości!!!
Masz wyjebane w kosmos egoistyczne spojrzenie na swoje potrzeby i zupełnie nie liczysz się z potencjalnymi konsekwencjami dla innych. Gardzę takimi gadami jak TY!!!
PS> Wiesz jak to bywa?? 99 razy Ci się może "uda", ale przyjdzie ten przysłowiowy setny raz i kogoś przez swój debilizm zabijesz na drodze!! Pomyśl choć przez chwilę i się opamiętaj!!
Nie obraziłem Cie ani razu. Ale luz, brawa dla Ciebie:) mogę być gadem, idiota, debilem, narcyzem, samulubem, niemęski, szpanerski, dziecinny i przez bycie anonimowym nie grozi Ci moja ocena twojej osoby
poużywaj sobie a ja dalej będę sobą. I nie wyolbrzymiaj pewnych sytuacji, których nigdy nie przeżyłeś ani nawet nie "polizałes" 
Wszystko czego pragniesz jest po drugiej stronie strachu
`Ćwicz wieczorem, potem rano
I idź po swoje, jakby Ci to odebrano
Tak Malylunch, masz racje, nigdy "nie przeżyłem" sytuacji w której naraziłbym innego uczestnika ruchu lub pieszego na kalectwo lub śmierć przez moja własną głupotę, pychę i egoizm.
Ty jednak pewnie jesteś w tym bardzo "doświadczony"... Nie gratuluję!
PS> Pewne rzeczy, jak np. debilizm, trzeba nazywać po imieniu.
@Malylunch Jak zaorać swoją reputację jednym wpisem, brawo, nagroda się należy.
Wstrzymaj się może z dawaniem porad, bo jeszcze ktoś przez ciebie zacznie się popisywać i doprowadzi do nieszczęśliwego wypadku
Z moich osobistych obserwacji i doświadczeń jednoznacznie wynika, że na laskach robi znacznie większe wrażenie omijanie dziur i bezbłędne parkowanie tyłem na jeden raz i "na linijkę" niż zapierdalanie na łeb na szyję jakimś gruzem, który tylko robi dużo hałasu i chuj wielki z tego wynika, bo na pierwszym skrzyżowaniu ze światłami i tak stoisz jak pizda, a ten którego wyprzedziłeś stoi za tobą albo na pasie obok...
Dzięki Panowie za fachowe rady. Chcecie wzniecać gównoburze to spierajcie się na forum motoryzacyjnym. Tu zdaje się powinniśmy dyskutować o skutecznym podejściu w zdobywaniu kobiet.