Witam. Dawno mnie tu nie było.
Proszę o pomoc w ocenie sytuacji.
Jest pewna kobieta. Widujemy się na siłowni średnio 2 razy w tygodniu.
Dziewczyna jest ładna i bardzo zgrabna. Wiek ok. 30, ja 40. Zauważyłem ją wcześniej, ale nie zwracałem zbytnio uwagi. Ot kolejna piękna kobieta na siłowni.
Jednak jakiś czas temu zauważyłem, że często spogląda w moją stronę. Zaintrygowało mnie to, więc również zacząłem zerkać w jej kierunku. Doszło do tego, że nasze spojrzenia często się spotykały.
Pewnego dnia, gdy kolejny raz nawiązaliśmy kontakt wzrokowy, a ona się do mnie uśmiechnęła. Od tamtej pory, za każdym razem gdy mnie widzi, to się do mnie uśmiecha.
Jednak sprawa poszła dalej, bo pewnego razu gdy się kolejny raz spotkaliśmy na siłowni, przechodząc obok mnie, uśmiechając się powiedziała do mnie "cześć".
Niby nic, a jednak.
Kilka dni później będąc na siłowni zauważyłem, że ktoś do mnie macha ręką z drugiego końca sali. To była ona, uśmiechała się i machała. Odpowiedziałem uśmiechem i również machnięciem ręki.
Dwa dni później gdy znowu ją spotkałem i znowu się ze mną przywitała machając ręką, podszedłem do niej i powiedziałem
- skoro już tak sobie machamy, to czas się przedstawić.
Przedstawiłem się, ona też i w sumie tyle.
Następnego dnia zrobiłem lekki research szukając jej w mediach społecznościowych. Znalazłem konto na fb. Można się z niego dowiedzieć, że ma siostrę, gdzie się uczyła. Ani śladu faceta/męża.
Potem nie widziałem jej około tydzień, aż do wczoraj.
Znowu spotkałem ją na siłowni. Wyraźnie się ucieszyła gdy mnie zobaczyła. Uśmiechnięta powiedziała "hej".
Pomyślałem, że to jest ten moment!
Podszedłem i zapytałem, czy ma jakieś plany na weekend.
Wyraźnie się zawahała, jakby przez chwilę nie wiedziała co odpowiedzieć.
W końcu wydusiła z siebie "no... Mam plany".
Odpowiedziałem: "Rozumiem. Może miałabyś ochotę spotkać się gdzieś poza siłownią?" - zapytałem.
Ona na to: "To bardzo miłe, ale... ale... no mam chłopaka".
Ja na to: "O kurczę, ale się wygłupiłem." I zacząłem się śmiać sam z siebie.
Ona odpowiedziała: "Nie, nie wygłupiłeś się. To bardzo miłe z Twojej strony."
Ja z kolei rzuciłem "Ktoś mi kiedyś powiedział, że chłopak dzisiaj jest, a jutro go nie ma".
Ona na to: "To prawda! Będę o Tobie pamiętać".
Podziękowałem i odszedłem do swoich zajęć.
Potem jeszcze kilka razy uśmiechaliśmy się do siebie. Ona była wyraźnie zadowolona.
Wychodząc z siłowni kolejny raz uśmiechając się pomachała mi na pożegnanie.
Nie wiem co mam o tym myśleć?
Wiadomo, że tekst "mam chłopaka" można traktować z przymrużeniem oka.
Różne opcje chodzą mi po głowie, bo chyba sygnały o zainteresowaniu wysyłała dosyć jasne.
1. Przestraszyła się i z automatu odmówiła?
2. Gra ze mną w jakąś grę typu "odmówię mu i zobaczymy co zrobi"?
3 Może ma faceta, ale im się nie układa i szuka innej opcji?
4. Może chciała się tylko dowartościować wzbudzając moje zainteresowanie?
5. A może zobaczyła, że jakiś chłop na nią spogląda i zwyczajnie chciała być miła, a ja sobie zbyt wiele wyobrażam?
Jedno wiem na pewno. Piłeczka jest po jej stronie, a ja jedynie mogę cierpliwie czekać.
Na pewno wbiłem się lekko w jej umysł i dałem jej do myślenia.
Czuję, że to jeszcze nie koniec.
Co Wy o tym myślicie?
Z góry dzięki za opinie.
Pozdrawiam.
Nie wiem jak często trenujesz na siłowni, ale ogólnie społeczność tam jest otwarta i prawie każdy z każdym się wita, więc takie machanie niekoniecznie by mnie skłoniło do tak szybkiego zapraszania poza siłownie. Oglądałem trochę filmów na yt odnośnie właśnie podbijania na siłowni i większość jednoznacznie mówiła o wolnym budowaniu takich relacji. Większość ludzi idzie tam się zresetować i odwalić swoje, więc po prostu ci wszyscy "trenerzy" zalecają dość wolne budowanie komfortu z laskami, bo z reguły nie są przygotowane na odpowiadanie na zaproszenie gdziekolwiek. Podbiłeś do niej spoko, ale kolejnym razem jak bym ją spotkał to na Twoim miejscu prowadził bym rozmowę luźno (Gadka o ciężarach, komentarz odnośnie jej ćwiczenia, jakiś żarcik wobec sposobu wykonywania, prośba o radę, bo np widzisz, że ma nabite łapy
- coś w tym stylu). I tak krok po kroku się przesuwać do przodu. Chodzicie na te siłownie i się tam widujecie, więc można założyć, że jest czas na podchody i budowanie napięcia
No właśnie zwróciłem uwagę, że ta dziewczyna z nikim na siłowni nie gada. Zazwyczaj słuchawki na uszach, robi swoje i wychodzi. Praktycznie żadnych interakcji z innymi.
Jestem jedyną osobą, na którą zaczęła tak reagować. Dlatego zacząłem działać.
...
Jak wchodzę do firmy to mam tam taka Panią w portierni.
Parę razy mieliśmy jakieś przyjemne interakcje, jak akurat do badań nosiłem jakieś niecodzienne rzeczy.
Jesteśmy na siema, i zawsze jak gdzieś przy okazji wymieniamy parę zdań to jest wesoło, jest uśmiech, kontakt wzrokowy.
Przez łeb by mi nie przeszło żeby odbierać to jako IOI. Chociaż jakby była bardziej w moim typie to pewnie bym spróbował podbić.
Rozpedzileś się bracie. Ale chuj tam, lepiej podbić i zapytać, niż analizować po fakcie.
Generalnie good job, dobrze że zagadales, ale ona raczej nie jest zainteresowana. Zwykła interakcja z kimś kogo często widujesz.
Wiesz, to nie jest Pani z portierni, której musisz coś powiedzieć na powitanie, bo tego wymaga kultura.
Na siłowni też jest recepcja, też siedzą tam fajne dziewczyny, też mówimy sobie "cześć".
Tutaj jest nieco inaczej.
Ja ją widuję dosyć żadko. Ze 2x w tygodniu.
To ona pierwsza weszła ze mną w interakcję, to ona zaczęła na mnie spoglądać, uśmiechać się i to ona pierwsza zaczęła się ze mną witać i żegnać. Ja tylko zrobiłem to, co każdy facet, który nie jest frajerem, powinien zrobić.
Dzisiaj znowu ją widziałem i poza mną, z nikim w taką interakcję nie wchodzi. Na siłowni jest kilkudziesięciu facetów - stałych bywalców. Wszystkich poza mną, ignoruje.
No, ale nie mogę wykluczyć, że możesz mieć rację.
...
Następnym razem nie wyskakuj od razu z propozycją spotkania jak tylko ktoś się do Ciebie uśmiecha. Nawet jeżeli było to IOI, to najpierw zbuduj komfort.
Mogłeś najpierw podejść, przywitać się i chwilę porozmawiać. Następnym razem wydłużyć rozmowę o kilka minut. Innym razem zaproponować wykonanie jakiegoś ćwiczenia razem czy nawet cały trening.
A jak dziewczyna czułaby się już przy Tobie komfortowo, Wasza rozmowa byłaby na luzie, to walisz tekstem "Wiesz co, fajnie mi się z Tobą rozmawia, ale tutaj na siłowni nie ma takiego komfortu. Skoczmy na jakiś soczek i porozmawiamy w normalnych warunkach".
Trochę spaliłeś sprawę, więc teraz jedynie co Ci zostało, to zacząć z nią prowadzić jakieś interakcje. Zagaduj do niej, rozmawiaj. Później spróbuj z nią zrobić jakieś ćwiczenia. Wprowadzaj ramę autorytetu mówiąc jakieś ciekawostki związane z ćwiczeniami i trenowaniem (jeżeli masz na ten temat ponad przeciętną wiedzę). Ogólnie zapomnij o tym co było i zacznij ją traktować jak znajomą póki co. Lekki flirt, dotyk najlepiej przy okazji, np. pokazując jej jakieś mięśnie lub poprawiając sylwetkę przy jakimś ćwiczeniu. Jest szansa, że laska poczuje komfort i jak Cię polubi, to sama zacznie dawać Ci sygnały, a może sama wyjdzie z propozycją spotkania.
Ona ogólnie uśmiechając się do Ciebie, machając, raczej liczyła, że podejdziesz i pogadacie sobie najpierw. Musiała być w szoku, że od razu zaproponowałeś spotkanie, więc jej reakcja mogła być (ale nie musiała) impulsywna, niekoniecznie zgodna z nią.
Czy jak na ulicy jakaś laska uśmiecha się do Ciebie, to od razu walisz tekstem o spotkanie? Nie! Najpierw wprowadzasz komfort rozmawiając z nią. Na ulicy nie będziesz miał kolejnej okazji do spotkania, więc tekstem o spotkanie walisz szybciej. Na siłowni mogłeś to pociągnąć nawet na kilka spotkań.
Wyskoczyłes jak Filip z konopi. Zbyt oczywistyś dla niej.
Myślę, że przeszedłeś filtr "wygląd". Laski nie rozdają usmiechów na prawo i lewo, bo to buduje oczekiwania i niejasne sytuacje. I są dla próżnych pań... stratą czasu.
Poległes, jak kolega wyżej napisał, na budowaniu kontaktu.
Ona Ciebie na tyle nie zna, żeby wpuścić do swojego świata.
Nie wie czy nie jestes jakimś psychopatą.
Jasne, zdarzają sie laski że na 1 spotkaniu idą do łóżka z nieznajomym. Ale takich jest 1 na 100.
_____________________________________________________________
Osoba, która wiecznie mówi „tak”, nieustannie pomija osobiste potrzeby i powoli buduje w sobie ogromny gniew.
No z tymi statystykami to jednak dość subiektywnie się to określa i zdecydowanie bardziej wg mnie jest fifty fifty czyli jakieś 50/100.