Chciałem się dowiedzieć jak powinna wyglądać sprawa proponowania spotkań... i nie chodzi tu o pierwsze spotkania ale już późniejszej fazie znajomości.. czy facet powinien częściej proponować spotkania i wykazywać większą inicjatywę czy lepiej jednak jak kobieta częściej proponuje. Jak to powinno wyglądać na przykład procentowo? W moim przypadku jest to kobieta po związku na odległość - spotykali się tylko raz w miesiącu. Bywa tak że jak nie proponuje spotkań tylko czekam na jej ruch nawet trwa tak ze 3 tyg się nie widzimy... wiec wychodzi że to ja jednak proponuje więcej spotkań.. Jak radzicie fachowcy co z tym fantem zrobić?
Kobieta po związku na odległość... czyli jest przyzwyczajona do takiego widywania się, raz na miesiąc. I jeśli będziecie się też tak spotykać to nie daję wam długiej przyszłości
Daj jej coś innego, nowego, więcej uwagi niż raz na miesiąc, lol, dla mnie to jest aż śmieszne widywać się tak żadko.. ^^
A co do inwestowania, procentowego czy jak to kto tam zwie? Wpierw musisz Ty dawać więcej, żeby ona się zaangażowała, potem stopniowo, powolutku zwalniasz, jak już widzisz jej zainteresowanie i sama inicjuje... to raz Ty dajesz 80%, a raz ona, tak aby było po 50% mniejwięcej.
Chcesz się z nią zobaczyć 5 dni w tyg. to widzisz się 5! Jeśli wystarczy Ci 1 to spotykasz się 1, proste. Robisz to na co masz ochotę
hmm trwa to już prawie 8 miesięcy odkąd się poznaliśmy...pierwszy miesiąc mieliśmy okazje przebywać na pewnym wyjeździe wiec widywaliśmy się codziennie.. po powrocie do rzeczywistości ona bardzo tęskniła... widywaliśmy się 2 razy w tygodniu.. potem była pewna burza o której nie będę się tu wypowiadać.. ale nie odzywaliśmy się i nie widzieliśmy się 2 miesiące.. w połowie stycznia wznowiliśmy spotykanie się.. czyli 3 miesiąca temu od tego czasu widzieliśmy się 7 razy - wychodzi tylko 2 razy w miesiącu..w tym 5 razy proponowałem ja.
powinieneś robic jak uwazasz. Sztywne trzymanie sie zasad PUA nic nie da, skoro chcesz się czesciej spotykać proponuj jej, nie czekaj na ruch jej 9 i nie mysl takimi kryteriami (..) Bywa tak że jak nie proponuje spotkań tylko czekam na jej ruch nawet trwa tak ze 3 tyg się nie widzimy... wiec wychodzi że to ja jednak proponuje więcej spotkań...".
Gaudeamus igitur, iuvenes dum sumus. - Cieszmy się więc, dopóki jesteśmy młodzi.
Właśnie najgorsze że ja za bardzo chce się trzymać tych zasad PUA. Ja chciałbym się częściej spotykać.. ona z kolei chciałaby mieć większy kontakt między spotkaniami czyli sms, fb, ja natomiast ograniczyłem ten kontakt do minimum. Dodam że kobieta ta z tych zimnych...2 razy bardzo mocno zraniona...i zainteresowana zawsze tymi którzy "mają na nią wyjebane". Ja uważam że jestem po środku.. ani typowy drań z wyjebanym, ani osoba latająca i starająca się za bardzo dlatego też daje jej pole do popisu tylko tak jak pisałem może trwać to nawet 3 tygodnie jak ona zaproponuje spotkanie.
tym bardziej badz soba
oczywiscie swiat Pua jest oki i wiede ktorą zdobylismy, jednak udawanie sztywnego samca Alfa , jest taki sam jak w poradniku pt XYZ NIC CI NIE DA.
Chcesz pisz sms, dzwoń ile chcesz itp.
i zrozumiałem to dzięki fajnym osobom z tej strony, DZIEKI CHŁOPAKI
Gaudeamus igitur, iuvenes dum sumus. - Cieszmy się więc, dopóki jesteśmy młodzi.
w zdrowej relacji powinno być 50/50 ale są też takie relacje gdzie raz Ty dajesz 90% a ona 10%, a potem ona daje 90 i Ty 10 itd i tak się można bawić do usranej śmierci, aż się którejś stronie to znudzi..

Wszystko zależy od Ciebie, ale rzeczywiście po takim związku na odległość nową znajomość i spotkania raz, dwa na miesiąc to kiepski pomysł.. póki co polecam żebyś to Ty działał i proponował spotkania, raz, dwa razy na tydzień i tak z miesiąc Ty wychodz z inicjatywa, jak się dalej nic nie zmieni i ona nie będzie okazywała zainteresowania większego, to sobie odpuśc, tzn możesz zrobić tzw choldnika i poczekać na jej ruch, jeśli nic nie zrobi, to najlepiej znajdź sobie inny obiekt westchnień, no chyba że masz zamiar być tym w związku co tylko daje i nic nie bierze, ale to na dłuższą metę nie wyjdzie..
** PAMIĘTAJ!: Jutra może nie być...
Lepiej żałować tego co zrobiłeś, niż tego czego bałeś się zrobić..
**
Najpierw Ty więcej a potem Ty coraz mniej a ona coraz więcej...
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"
Chłodnik nic tu nie da, skoro przez kilka miesięcy nie zainteresowałeś jej dostatecznie to z pewnością już tego nie zrobisz. Ona sama powinna się dopominać kolejnych spotkań, a tak nie jest. Wkrótce Cie zostawi. Skończ to pierwszy, będzie mniej bolało. Taki związek to nie związek, tylko wieczne frustracje.
Czy nie zainteresowałem dostatecznie to też nie do końca tak jest..była ostatnio propozycja z jej strony wyjazdu z jej znajomymi na tydzień lecz nie pasował mi ten termin..wiec odmówiłem... ona w rewanżu odmówiła ostatnie nasze spotkanie..od tego czasu jest chłodnik... seks też był między nami. No ale zaczyna to wyglądać jak z jej ex z tymi rzadkimi spotkaniami i to jest dość dziwne...a nie widzi mi się żebym to ciągle ja proponował spotkania...wydaje mi się że ona jednak nie jest gotowa na normalny zdrowy związek bo dalej w jej głowie w jakimś stopniu siedzi były i może dlatego tak to wygląda...
Możliwe że w ostatnim zdaniu sam odpowiedziałeś na własne pytanie.
Ja byłem w jeszcze gorszej sytuacji niż Ty, od samego początku do końca to ja proponowałem spotkania, wyłącznie ja, 100% inicjatywy było po mojej stronie. Od samego początku mnie to bardzo irytowało, lecz nie potrafiłem tego zmienić. Nic nie pomagało... ani chłodniki, ani rozmowy, ani P&P.Z tym że moja dziewczyna była toksyczna, panicznie bała się bliskości.
Możesz zastosować coś takiego... spotykasz się z nią kilka razy w tygodniu, świetnie spędzacie czas, dostarczasz jej wiele emocji i następnie robisz tygodniową pauzę, czekasz aż to ona zaproponuje spotkanie. Jeżeli tego nie zrobi to kolejny tydzień znowu zwiększasz częstotliwość spotkań i razem spędzacie czas, następnie chłodnik. Jak to nie pomoże to szczera rozmowa, jak rozmowa nie pomoże to kończysz tą znajomość.