WItam, mam dosyc powazny problem, tzn nie ja ale partnerka. Poznaliśmy się w klubie, wziałem od niej numer, spotkaliśmy się kilka razy, najpierw zaprosiłem ją do siebie kilka razy, gdzie nic się nie działo, później byłem u niej - też nic, ale sie "działo". Później moj kolega robił urodziny zaprosił mnie, no to zaprosiłem też ją. I teraz zaczyna się kłopot - przed urodzinami zrobiliśmy u mnie szybki numerek - przy którym zupełnie nie stawiała oporów itd. ale widać, że coś się w niej zmieniło, i wyciagnałem z niej to w końcu, to powiedziała mi, że bardzo nie podobało się jej to, że to wyszło wszystko tak na szybko, bez uczuc, mechanicznie itd. i teraz kompletnie jak to mówi "nic nie czuje", ma jakby wewnetrzny opór przed seksem, źle się to jej kojarzy. Ogólnie jest mało doświadczona.
Jak sobie z takim czymś poradzić ?
Zaczeliście od dupy strony, to teraz popracuj nad komfortem i rapportem. Tylko podkreślam, nie pozwól aby seks stał się kartą przetargową. Będzie powracała do tematu, mówisz, że nie wasza wina, tak na siebie działacie. Ona prawdopodobnie się obawia, że wyszła na łatwą i od Niej odejdziesz. Tylko broń Boże Jej nie zapewniaj deklaracjami, iż tego nie zrobisz.
Od poczatku - raport obecnie jest bardzo dobry, bo otworzona jest praktycznie w 100 %. Komfort tak sam mogę powiedzieć, że jest wysoki. Seks nie jest żadną kartą przetargową. Czy obawia się, że wyszła na łatwą - tak wiele razy jest to powtarzane, ale teraz jestesmy w zwiazku, więc to chyba juz nie jest aktualne ( ? ). Nie daje żadnych deklaracji że nie odejdę od niej nigdy, tylko wtedy jak coś zepsuje.
Powiedziałem jej, żeby sie kompletnie tym nie przejmowała i że to się niedługo zmieni itd. itp. Powiedziałem jej, że musi się nauczyć do tego dochodzic, a na to potrzeba czasu itd. Tak samo ten pierwszy raz można powiedzieć, że - tak na siebie działamy - dobre.
To zmienia postać rzeczy. Jakaś romantyczna kolacja z masażem nie zaszkodzi, oczywiście finałem ma być seks. Jeśli mimo wszystko dalej będzie odwalała takie jazdy, to seks tą kartą może się niestety stać. Logicznymi argumentami nic nie wskórasz, nawet nie ma sensu, sam widzisz.
Zależy... z jednorazówką też się bawisz w komfort i bezpieczeństwo? Jest na to czas?
dziewczyny to mają zajebisty problem z tą łatwością. moja była po 1.5 roku zastanawiała się, czy mi za wcześnie nie dała(miesiąc). inne też miały takie wątpliwości czy nawet wyrzuty sumienia. nie wytłumaczysz im, że w łatwości nie chodzi o czas. ja jakoś żadnej nie uznałem, za łatwe, a miesiąc to było najdłużej. jak już nie miałem siły tłumaczyć, to mówiłem, że jednak ma racje i jest dupodajka
zawsze pomagało i miałem problem z głowy. myślę, że te starsze nie mają już takiego problemu i wiedzą, że uprawianie seksu nie jest wstydliwe.
myślę, że jej przejdzie po następnym razie jak zrobicie to wolniej. tamie młode? wolą dłużej, szczególnie pierwszy raz.
rydzykant
Kilka razy nic sie nie dzieje, a potem dymanie na całego. Co to znaczy, że "nic się nie działo"? Buziaka nie było przez te "kilka razy"? Wiesz, niewykluczone, że jej się poprzestawiało w głowie, bo to jakby się przesiąść z Ferrari na "Malucha" albo odwrotnie. Za duży przeskok.