Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Problem z okazywaniem uczuć

14 posts / 0 new
Ostatni
Hendrix
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 30
Miejscowość: większe miasto

Dołączył: 2019-08-07
Punkty pomocy: 0
Problem z okazywaniem uczuć

Cześć,

Mam pewien problem z okazywaniem uczuć i po części uzewnętrznianiem się.
Byłem w kilku relacjach z kobietami i każda powiedziała mi to samo, zupełnie nie okazuję uczuć, tego że w najmniejszym stopniu mi zależy. Oczywiście relacje były świetne, wspólne wyjazdy, seks, związki z fajerwerkami i moje uczucia przynajmniej w moim odczuciu wynikały z jakości relacji. Jednak to chyba za mało.

Może to wynika z mojego domu rodzinnego i nastawienia rodziców. Nigdy nie czułem, że mogę uzyskać od nich wsparcie, że mogę przyjść porozmawiać, opowiedzieć o problemach czy nawet po prostu się wygadać. Zawsze kończyło się to tak samo - jeśli miałem pretensje to "nie pyskuj, gówniarz jesteś" a jak potrzebowałem wsparcia to był ironiczny uśmiech i "noo bo Ci się taka krzywda dzieje". Każdą inicjatywę, którą chciałem podjąć była demotywowana, chciałem pójść na siłownię "przecież Ty za chudy jesteś, nie masz siły nie dasz rady", chciałem pójść na kurs tańca "przeceż Ty i tak na imprezy nie chodzisz, dziewczyny nie masz". I zawsze ten cholerny ironiczny uśmiech, sprawy dla mnie ważne były wyśmiewane. Moi rodzice to dobrzy ludzie ale kompletnie nie mieli wiedzy o wychowaniu i o moich potrzebach. Przez to zamknąłem się w sobie i spędziłem pół życia grając w gry. Nikomu nigdy nie mówiłem o moich problemach, uczuciach i zawsze zamiatałem je pod dywan. Wtedy trafiłem na podrywaj, chciałem mieć dziewczynę, w końcu uprawiać seks. I udało się, było kilka partnerek seksualnych i 3,5 letni związek.

Wyczytałem tu, że okazywanie uczuć to słabość. Czytałem o sytuacjach gdzie w dobrym związku facet nagle tracił pracę i kobieta zamiast go wesprzeć stawała się zimna i chłodna. Sam będąc w związku straciłem pracę i chociaż bolało cholernie, byłem załamany to tego nie pokazałem. I po części przynosiło to rezultaty, panienki na to leciały. Uznawałem to w sumie za zaletę. Natomiast kompletnie nie potrafię, mówić o uczuciach - chodzi mi o dłuższe relacje, min. rok gdzie jednak partnerka oczekuje jakiegoś ciepła i miłego słowa.

Mój problem to to, że nie wiem jak się wypośrodkować. Czy mówić partnerce co czuję, w jaki sposób, ile powiedzieć a ile zostawić dla siebie. Ciągle słyszałem, od kobiet, że o ile jestem otwarty w życiu to w kwestii okazywania uczuć jestem kompletnie zamknięty.

Moja była napisała mi ostatnio nawet "Zawsze miałeś problem z okazywaniem emocji i uczuć traktując to jako słabość. A prawdziwy mężczyzna jest na tyle męski że nie musi się tego wstydzić wiesz?"

No Panowie, jak to jest w końcu z tym mówieniem o uczuciach? Zarówno na etapie poznawania się jak i na etapie związku Wink

Jack Sparrow
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: .
Miejscowość: .

Dołączył: 2019-08-21
Punkty pomocy: 491

W początkowych etapach znajomości jeśli wyznajemy uczucia dziewczynie, to relacja jest spalona. Jeśli jesteśmy w związku z tą dziewczyną, to jeśli chcesz powiedzieć, że ją kochasz, to mówisz.

Slasher
Portret użytkownika Slasher
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 27
Miejscowość: Project Hollywood

Dołączył: 2012-01-05
Punkty pomocy: 176

Jak widać Twoje relacje z kobietami to raczej sukcesy więc brak okazywania uczuć działa w Twoim przypadku na plus, ale do czasu. Seks, fajerwerki i te sprawy są efektem tego że okazywałeś tych uczuć mniej niż one, przez co one zaczęły ich okazywać więcej. To one się o Ciebie starały, one chciały usłyszeć że coś dla Ciebie znaczą i to wszystko działa do pewnego momentu. To co powiedziała Twoja była to znak że przesadziłeś i miała rację, po takim czasie trzeba trochę więcej dać od siebie. Na etapie poznawania wyznajesz uczuć mniej czyli tak jak robiłeś do tej pory, bardzo dobrze, daje to pożądany efekt, który pomaga nam kobietę zdobyć, wiadome że skoro "taki" jesteś robiłeś to nieświadomie. W późniejszym etapie okazujesz uczuć więcej i to jest ta część nad którą musisz popracować.

Biomen
Portret użytkownika Biomen
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 24
Miejscowość: Lublin

Dołączył: 2014-11-06
Punkty pomocy: 280

Hm, jak dla mnie to gadanie w stylu: "A prawdziwy mężczyzna jest na tyle męski że nie musi się tego wstydzić wiesz?" to babski bełkot. U mnie w domu rodzinnym było podobnie i też poniekąd wypracowałem sobie postawę że w momencie gdy świat dookoła płonie, należy zachować spokój, kamienną twarz i zimną głowę. Też słyszałem że jestem mało wylewny ale totalnie mam to gdzieś bo brak wylewności w życiu jest bardzo przydatną umiejętnością/postawą. Według mnie, łatwiej się żyje dzięki temu. Wink

Takie gadanie traktowałbym jak shit-test. Najlepiej zbyć to gadką w stylu: "to naprawdę przykre że osoba która PONOĆ mnie kocha, nie potrafi zaakceptować tego jaki jestem". Podważasz tym jej uczucie, wpędzasz w poczucie winy i masz spokój z takim gadaniem bo po jakimś czasie masz kotwicę że wszelkie tematy związane z twoją ekspresją wywołują u niej poczucie winy.

Niech Cię ręka Boska chroni abyś zaczął się uzewnętrzniać bez potrzeby.

---------------------------------------------------------------
Think different

Ziomalek90
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 33
Miejscowość: Zadupie

Dołączył: 2011-01-06
Punkty pomocy: 73

Łoł łoł łoł. Gdyby kobieta wyleciała z takim tekstem to byście doradzali chłopakowi, że manipulatorka, czerwona lampka itd.

"wpędzasz w poczucie winy"? Serioooo? W dojrzałym związku takie manipulacje? Ostatnio znalazłem na youtube kanał prowadzony przez psychologa klinicznego. Bardzo często porusza tematy relacji damsko-męskich i np. toksycznych osób nienadających się na związki. Osoby używające takich manipulacji to właśnie jedne z nich. Bez względu na płeć.

Slasher
Portret użytkownika Slasher
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 27
Miejscowość: Project Hollywood

Dołączył: 2012-01-05
Punkty pomocy: 176

To autor popełnił błąd w relacji doprowadzając że usłyszał takie słowa a nie kobieta, która je wypowiada, więc nie można jej wpędzać w poczucie winy bo ta nie leży po jej stronie. Takie emocje, które ją zblokują żeby powiedziała to co myśli bo facet będzie umiejętnie odbijał jej teksty nie dadzą pozytywnych efektów, wręcz przeciwnie spowoduje to że trudniej będzie im rozmawiać o rzeczach poważnych w związku.

Biomen
Portret użytkownika Biomen
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 24
Miejscowość: Lublin

Dołączył: 2014-11-06
Punkty pomocy: 280

@Ziomalek90
"Łoł łoł łoł. Gdyby kobieta wyleciała z takim tekstem to byście doradzali chłopakowi, że manipulatorka, czerwona lampka itd.:"

Wyssana z palca teoria. Kobiety manipulują i nie widzę najmniejszego powodu dla którego faceci mieliby tego nie robić.

""wpędzasz w poczucie winy"? Serioooo? W dojrzałym związku takie manipulacje? Ostatnio znalazłem na youtube kanał prowadzony przez psychologa klinicznego. Bardzo często porusza tematy relacji damsko-męskich i np. toksycznych osób nienadających się na związki. Osoby używające takich manipulacji to właśnie jedne z nich. Bez względu na płeć."

Poobserwuj sobie małżeństwa z kilkuletnim stażem i zobaczysz jak się ma ten twój "poważny związek" do rzeczywistości. Każda relacja m-k opiera się o to kto bardziej jest górą.

@Slasher
To autor popełnił błąd w relacji doprowadzając że usłyszał takie słowa a nie kobieta, która je wypowiada, więc nie można jej wpędzać w poczucie winy bo ta nie leży po jej stronie. Takie emocje, które ją zblokują żeby powiedziała to co myśli bo facet będzie umiejętnie odbijał jej teksty nie dadzą pozytywnych efektów, wręcz przeciwnie spowoduje to że trudniej będzie im rozmawiać o rzeczach poważnych w związku.

Mhm, czyli według Ciebie autor powinien się zmieniać dla kobiety bo ona oczekuje od niego kluskowania? I to jest jego wina że ma taki sposób bycia? A co tam, jebać akceptacje drugiej osoby. Aa no i rozmowa o np. kredyt będzie zablokowana bo autor nie raczył wypowiedzieć w ostatnim tygodniu określonej ilości "kocham Cię" i pańcia nie czuła się zbyt adorowana? Noo tak to rozumiem.

---------------------------------------------------------------
Think different

Ziomalek90
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 33
Miejscowość: Zadupie

Dołączył: 2011-01-06
Punkty pomocy: 73

"Wyssana z palca teoria. Kobiety manipulują i nie widzę najmniejszego powodu dla którego faceci mieliby tego nie robić."

Nie stworzysz dojrzałego związku opierając go o manipulację a tym bardziej wzbudzanie poczucia winy. To już jest zajebisty toksyk. Jeżeli partnerka w związku manipuluje to albo zmieniasz target albo przywracasz ją do porządku. Co ma na celu zejście do jej poziomu?

"Poobserwuj sobie małżeństwa z kilkuletnim stażem i zobaczysz jak się ma ten twój "poważny związek" do rzeczywistości. Każda relacja m-k opiera się o to kto bardziej jest górą."

Obserwuję i pewnie wielu związkom dużo do ideału brakuje, to nie widzę w nich zachowań patologicznych. Takich jak wzbudzanie w kimś poczucia winy. Związek ma budować a nie dopierdalać. Ma równać do góry a nie w dół.

Biomen
Portret użytkownika Biomen
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 24
Miejscowość: Lublin

Dołączył: 2014-11-06
Punkty pomocy: 280

Szafujecie tym dojrzałym/poważnym związkiem ale ani razu nie znalazłem tutaj definicji. Dla mnie poważny związek to taki w którym się mnie akceptuje jeżeli zaczynam odczuwać presję z czyjejś strony/widzę manipulację to, odwracam sytuację. Tylko że na forum zapomniane jest już pojęcie "lustra". Jak jestem zmęczony to robię desant.

Zmiana targetu nic nie zmienia bo każda kobieta mniej lub bardziej manipuluje albo sobie z tym radzisz albo kończysz pod pantoflem. Nawet nie chce czytać o mitycznej dojrzałeś i odpowiedzialnej kobiecie bo to shit w który wierzą nastolatkowie albo inni "dżentelmeni".

Patologicznych? Odpowiedź manipulacją na manipulacje uważasz za patologię? A co w takim razie byś polecił?

---------------------------------------------------------------
Think different

Ziomalek90
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 33
Miejscowość: Zadupie

Dołączył: 2011-01-06
Punkty pomocy: 73

Tak, patologicznych. Relacje gdzie jedna z osób żyje z poczuciem winy wywoływanym przez partnera to związek patologiczny. A jak jeszcze druga osoba wali wspomniane przez Ciebie lustro w 3-4+ letnim związku to ja się później nie dziwię, że jedna ze stron zarządza "desant". Równie dobrze można by było zarządzić "desant" przed zastosowaniem lustra, efekt ten sam a jakoś tak bardziej dojrzale i z twarzą się wychodzi. Bo taki związek to można psu o kant dupy potłuc.

Lustro to się stosuje na etapie podrywu i początku relacji, a nie w kilkuletnim związku. Tu już nie ma miejsca na gierki czy wychowywanie partnera. Zresztą o jakim lustrze Ty mówisz? Kobiecie, która sygnalizuje, problemy w związku dowalasz z poczucia winy. Na procę wyjeżdżasz z czołgiem.

Ja bym się na życie z poczuciem winy nie zgodził a partnerka z syndromem sztokholmskim, która się złapie na takie coś też mocno traci na atrakcyjności.

Wracając do tematu, wyobraź sobie, że nie wszystko co kobieta mówi facetowi to gierka. I wbrew pozorom kobiety także mają potrzeby. Czasem na prawdę przekazują jasne sygnały, że związek wisi na włosku. Ale pewny siebie facet tego nie widzi i jeszcze próbuje wzbudzać poczucie winy. Przebyłem w życiu drogę od pizdy do egoisty. I na żadnej z tych opcji nie zbudujesz związku trwającego 3-4+ lat. Jeśli chodzi tylko o seks lub relacje do czasu wygaśnięcia początkowej chemii to polecam być egoistą.

Biomen
Portret użytkownika Biomen
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 24
Miejscowość: Lublin

Dołączył: 2014-11-06
Punkty pomocy: 280

"Tak, patologicznych. Relacje gdzie jedna z osób żyje z poczuciem winy wywoływanym przez partnera to związek patologiczny. A jak jeszcze druga osoba wali wspomniane przez Ciebie lustro w 3-4+ letnim związku to ja się później nie dziwię, że jedna ze stron zarządza "desant". "

Gdzie napisałem o tym że cała relacja ma być przepełniona poczuciem winy jednej strony? Napisałem żeby zakotwiczyć niewygodne dla autora tematy na negatywne emocje aby partnerka do tego nie wracała. Dorobiłeś sobie całą filozofię do mojej precyzyjnej wypowiedzi.

"Lustro to się stosuje na etapie podrywu i początku relacji, a nie w kilkuletnim związku. Tu już nie ma miejsca na gierki czy wychowywanie partnera. Zresztą o jakim lustrze Ty mówisz? Kobiecie, która sygnalizuje, problemy w związku dowalasz z poczucia winy. Na procę wyjeżdżasz z czołgiem."

Bzdury, lustra powinno się używać wtedy kiedy jest taka potrzeba. Naiwnym jest myśleć że kobieta po 2-4 latach związku jakoś magicznie przestawi się na "otwarte/szczere rozmowy" bez manipulacji. Według mnie każde okazanie słabości, bez względu na staż związku jest błędem. Widzisz, jestem piewcą podejścia aby mieć część życia niedostępną dla kobiety którą należy chronić. Jeżeli ochrony tej części życia wymaga manipulacji to nie widzę powodów by tego nie robić.

"Wracając do tematu, wyobraź sobie, że nie wszystko co kobieta mówi facetowi to gierka. I wbrew pozorom kobiety także mają potrzeby."

Polecałbym brać poprawkę na wszystko że jednak wszystko. Bo na 2 prawy, trafi się 8 bzdur.

---------------------------------------------------------------
Think different

smerf8903
Nieobecny
Płeć: kobieta
Wiek: 29
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2018-07-12
Punkty pomocy: 559

Nieokazywanie uczuć jest dobre na początku relacji, bo wtedy jesteś dla drugiej strony wyzwaniem, ona nie nudzi się Tobą, nie czuje, że ma Cię w ręku. Ale w związku jest konieczne. Nie umiem być z chłodnym mężczyzną. Zawsze z takimi dość szybko ucinam kontakt. Wolę emocjonalnych mężczyzn, nawet gdy mają trudniejsze charaktery, bo np. są mniej pewni siebie.