Witam,
mam pewien problem z którym chcę się zwrócić o poradę.
Otóż kilka tygodni temu poznałem świetną dziewczynę na imprezie kumpeli. Od samego początku cholernie mi się spodobała, totalnie w moim guście więc zaczęliśmy rozmawiać, dla śmiechu poszliśmy na karaoke, Po imprezie znaleźliśmy się na fejsie, nawet fajnie się wszystko rozwijało, coś mówiła że ją ziomek wystawił niedawno i nie bardzo ma co robić a że byłem ze znajomymi umówiony na łyżwy i picie to ją zabrałem ze sobą. Całkiem fajnie się bawiliśmy, potem wychodziła to ją oczywiście odprowadziłem i kazała mi się odezwać jak się później bawiliśmy. Sobota - pierwsze spotkanie udane
Potem rozmawialiśmy kilka dni przez fejsa, bardzo fajnie, dużo do mnie pisała, jak się kładła jeszcze pisaliśmy przez telefon. Zaprosiła mnie na jakieś picie integracyjne swojego kierunku, do klubu w którym się poznaliśmy, wpadłem na kilka godzin, znowu fajnie gadaliśmy, siedziała mi na kolanach, tradycyjnie karaoke i jak musiałem wcześniej wyjść wyglądała na smutną. Wstępnie się z nią umówiłem na za kilka dni na spacer. Tak więc czwartek - dalej wszystko na dobrej drodze.
W poniedziałek przeszliśmy się nad Wisłą. Cały czas prawie nie milkliśmy, na koniec odprowadziłem ją pod dom, jeszcze jakieś pare słów przez telefon wymieliśmy. Poniedzialek - bardzo udany.
We wtorek gadaliśmy przez fejsa i mnie zaczęła męczyć żebym w środę do niej wpadł. Ten jeden raz w roku akurat w środę średnio miałem czas ale oczywiście 2 godzinki jakoś wykombinowałem. Na początku bardzo pozytywnie, prawie ją nosiło jak do niej przyszedłem, potem trochę zmuliliśmy straciliśmy troche czasu na oglądanie jakiś bzdur, tatuaży w internecie, ale chyba tragicznie nie było bo i trochę się pośmialiśmy i na koniec przeszła sie ze mną na tramwaj. Środa - lekko spieprzone ale bez tragedii. Zanim odjechałem zaproponowałem jej że skoro już straciliśmy czas na jakiś bzdurach to niech mi się da zrehabilitować i wpadnie do mnie w sobotę.
W czwartek się dogadaliśmy że da mi znać jak ma czas. Na następny dzień nie było jej do późna ale postawiłem sobie za punkt honoru nie narzucać się jak frajer i czekać aż sama napisze. Byłem pewien że mnie już zlała ale koło północy się odezwała, bez spiny chwile się pośmialiśmy i umówiliśmy na następny dzień.
Sobota - Chyba najbardziej udany dzień mojego życia. Pół wieczoru przegadaliśmy o czym się dało(chyba jeszcze nie spotkałem tak otwartej kobiety z którą bym mógł jednego wieczoru pogadać o snach, studiach, kinie, imprezach, rumuńskich weselach i o kamiennym dysku z knossos)
Potem zrobiliśmy sobie maraton filmowy, objąłem ją i do późna siedzieliśmy przytuleni. Skończyliśmy oglądać o 4 i wydawało mi się że przez jakieś pół godziny jeszcze pogadaliśmy o pierdołach (jak później spojrzałem na zegarek to była 7 więc uciekło mi 2.5h) Wtedy zaczęła mi usypiać. Było to chyba związane z jednym z wcześniejszych żartów o cygańskich weselach i porywaniu kobiet więc złapałem ją na ręce i zaniosłem do łóżka. Całą drogę śmialiśmy się jak głupi. Rozbierając się do bielizny zaśmiała się żebym się z nią położył spać. Uznałem jak teraz tego nie zrobię tom frajer i nic z tego nie będzie, więc zanim poszedłem spać na kanapę, zbliżyłem się i próbowałem ją pocałować. Nie odsunęła się, nie odepchnęła ale i pocałować się nie dała, siedzieliśmy patrząc sobie w oczy ze złączonym oddechem. Powiedziała mi, że jestem zaje**** ale się za nią wleką jakieś niezamknięte rozdziały życia, dopiero co ją ktoś wystawił, że jej ostatnie 3 lata to jakiś totalny chaos i musi od nas odpocząć.
Uznałem spoko, nie ma co rozpaczać i tak było świetnie. Rano normalnie gadaliśmy nie była zdystansowana ani urażona, nawet jak gadaliśmy o pewnej inicjatywie którą miałem próbować organizować to mi się wpraszała że mam ją tam zabrać.
Odwiozłem ją na pociąg i spytałem na odchodnym czy dać jej spokój czy czas. Usłyszałem że nie wie bo za wcześnie na to.
Przez resztę tygodnia tylko gadaliśmy przez neta kilka razy bo ja sam nie bardzo nawet bym miał czas się spotkać, ale wyglądało wszystko spoko, śmialiśmy się jak zawsze i bylismy umówieni że wpada na moją imprezę urodzinową w piątek. Wpadła, mocno spóźniona, ale spoko, mówiła że przyjdzie później. Do tego czasu wiekszasc ludzi sie rozeszła, zostaliśmy z 2 kumplami. Ona wpadła z koleżanką i poszliśmy do innego klubu, trochę potańczyć. Po wszystkim odprowadziłem ją jak zwykle do domu, podziękowała mi za dobrą zabawę, ja mieszkam na strasznym zadupiu za miastem i w środku nocy ciężko się tam dostać więc kazała mi napisać jak dojadę. Wszystko spoko, życzyliśmy sobie dobrej nocy i miała się do mnie odezwać w czasie weekendu jak się bawi (bo szła na jakiś konwent) Od tego momentu już gówno troche jest. Cały weekend nic nie pisała ale uznałem że sam pisał nie będę bo nie tak się umawialiśmy. Dopiero jak wróciła, dostałem smsa że świetnie się bawiła i zapomniała napisać ale wszystko w porzadku itp. Jak jej odpisałem to już nic mi nie odpowiedziała. Kolejnego dnia wysłałem jej smsa że jest zaproszona na spacer i gorącą czekoladę. Znowu olewka, żadnej odpowiedzi. Więcej już nie pisałem. Wieczorem sama się odezwała z fejsa, żeby tu pisać bo ją wkurwia pisanie smsów. Nie bardzo miałem czas rozmawiać bo bardzo rano trzeba było wstać tak więc odp żadnej nie dostałem na propozycję, nie wiem czy przez to że nie chciała czy krótko gadaliśmy w każdym razie dupa blada. We wtorek jej wogóle nie było, wczoraj ledwo gadaliśmy bo smsów już nie pisałem a na fejsie nie była więc tylko mi z telefonu czasem coś odpisała z neta. Jakoś się wstępnie umówiliśmy na to że idziemy na szczęśliwice nauczę ją jeździć na nartach, i przy okazji że się jakoś może jutro złapiemy sprawdzić czy sprzęt mojej siostry na nią rozmiarowo pasuje a jak się jej bedzie chciało to się przejdziemy na spacer, ale nic więcej nie uzgodniliśmy bo mi znikła i znowu cały wieczór jej nie było. Dziś cały dzień czekam na odp, właśnie do mnie napisała ale jeszcze nie patrzyłem co, uznałem że nie będę z siebie robił frajera, cały tydzień ledwo sie do mnie odzywa to sama może poczekać.
Moje pytanie - jak tego teraz nie schrzanić. Z jednej strony nie wydażyło się nic po czym by się miało między nami ochłodzić a z 2 prawie nie gadamy już, nigdy jej nie ma, jakby jej zależało to by na tego cholernego smsa cokolwiek odpisała. A jednak w jakiś sposób zależy bo na narty napisała wczoraj że bardzo ma ochotę iść.
Mam wrażenie że są ciągle szanse ale z jakiegoś powodu ostro spadły. Jak odzyskać jej zainteresowanie?
Prawą stronę? Sory jestem tu nowy. I jak możesz to napisz w czym jestem nieogarnięty bo chcę wiedzieć co robię źle.
Czy ja dobrze rozumiem, że spotykałeś się z nią prawie codziennie i nawet nie pocałowałeś?? ;o
Wydaje mi się że już wszedłeś w rame przyjaciela..
"Ci co chcą, a nie biorą nie mają nic..." DGE
wg mnie nie spierdoliłes nic, no moze te sms, moze ich było za duzo? Ksiezniczka zobaczyła ze chciałes ja pocałowac wiec sobie pomyslała ze ma przewage, ze Ci na niej zalezy. Powiem Ci kolego jak ja bym to zrobił. Zadzwon do niej, umow sie z nia i potem nie odzywaj sie, niech ona sie postara. Zaraz ktos naposze ze chłodniki trzeba robic jak cos odpierdoli ale i tak ja bym tak zrobił. Odwroc kota ognem, nieogarniety tutaj to jest łukash nie Ty. Pokazałes jaja, nie dałes z siebie zrobic frajera totalnego, powiedziałes jej wprost czy potrzebuje czasu. Masz jaja bracie. Rob p&p, chyba tylko to Ci wyjdzie na zdrowie. Powodzenia bracie!
"Nie mysl o lasce jak o tej na stałe
juz wielu przed Toba trzaskała gałe
nie daj przewagi, nie znaj litosci
bo rozpierdoli wasz statek miłosci"
karlkoninan~
Źle zrobiłeś, że jak się nie dała pocałować to odpuściłeś, nie wspominając, że za późno za to sie zabrałeś. Potem to pytanie
" spytałem na odchodnym czy dać jej spokój czy czas" to już w ogóle porażka.
Z tego co napisałeś traci laska Tobą zainteresowanie.
Nastaw się na dotyk , pocałunki , dwuznaczne teksty bo się kobita zanudzi:)
Szpadyzor - Masz rację spieprzyłem że tak późno próbowałem ją pocałować ale tak na dobrą sprawę była to 3 randka, wcześniej tam na imprezy razem poszliśmy ale żeby się realnie umówić to to był 3 raz. Nie chciałem się też zbytnio pospieszyć i jej wystraszyć. Może to jedno spotkanie wcześniej powinienem zadziałać, ale cała sobota była naprawdę zajebista więc wydaje mi się że do tamtego czasu jeszcze w ramki przyjaciela mnie nie wsadziła.
Korlkonian - Dzięki, trochę mnie podbudowałeś :]
No tak właśnie nad tym myślałem żeby teraz ją odrobinę olać. Wydaje mi się że jej ciągle nie ma bo pije z koleżankami z roku, przynajmniej tak wynika z kontekstu "A piatek niezbyt, bo bede pic XD w koncu wisze.laskom wodke za 4.z.prawa. Ale nam sie miejscowa wykruszyla, wiec cienko, aaale cos sie ogarnie jeszcze" + wcześniej pare razy mówiła że siedzi u jakiejś koleżanki.
Spróbuję ją w niedzielę wyciągnąć na te narty, zawsze okazja żeby trochę jej zaimponować bo już z 8 rok jeżdżę :]
Tylko mam kilka wersji co zrobić.
1)Idziemy na narty, wszystko jest super, potem odprowadzam żegnamy się i stoję na swojej pozycji, nie dozywam się, czekam na jej ruch.
2)Trochę bardziej ryzykowne bo myślałem żeby dać jej kwiatka, wtedy z jednej strony trochę wyskoczę za bardzo z zaangażowaniem, ale z drugiej później robię jak w pkcie 1 więc może mieć nieco większego mindfucka co się dzieje, skoro jednego dnia tak wyskakuję z kwiatem, uczę ją jeździć jest super a potem już kompletnie nic.
Jak myślisz, ryzykować?
Thex - Aż tak odrazu to nie odpuściłem, trochę się z nią podroczyłem. Na słowa że ma jakiś otwarty stary rozdział w życiu, nie cofnąłem się tylko powiedziałem że może zacząć nowy. Jeszcze pare tekstów było na które się z nią podroczyłem zanim jej dałem spokój i się odsunąłem bo dalej już by było zbyt nachalne
"Nastaw się na dotyk , pocałunki , dwuznaczne teksty bo się kobita zanudzi:)" ok, dzięki za radę ;] oczywiście próbuję kiedy się da, z pocałunkiem uważasz że powinienem znowu próbować? Może dopiero jeśli po lekkim zlaniu jej po kolejnym spotkaniu sama się odezwie i będziemy się widzieć jeszcze
Łukash dzięki za sprecyzowanie :]
Gdyby to ode mnie zależało to bym skończył ale jakoś się umówić na to spotkanie trzeba a czekał na nią pod domem nie będą bo wyjde na pojeba
okej pokaże jej trochę mniejsze zainteresowanie z mojej strony żeby nie była aż tak pewna swojej pozycji.
Co do wyluzowania nie jest tak źle. Co prawda było kilka chujowych dni ale się ogarnąłem, uznałem że trzeba mieć twardą dupę i złapałem trochę dystansu, rozpaczał nie będę bez przesady :]
Wow ale się rozpisałeś! Z tego co napisałeś wynika, że spotykaliście się dosyc często. Na początku zmierzało to w dobrym kierunku zwłaszcza w momencie gdy zaproponowała Ci, zebys spał z nią w łóżku. Trzeba było zostac a nie isc na pieprzoną kanapę. Nawet jeśli nic nie miało by się wydarzyc to zawsze mogła by zasnąc z głową na twoim ramieniu i jest jakis progres. Szkoda, ze nie udało Ci się jej pocałowc podczas żadnego z tych wielu spotkac, na kazdym następnym będzie tylko trudniej. To jest moim zdaniem najpoważniejszy błąd bo ona zaczyna Cię bardziej postrzegac jako przyjaciela a nie obiekt westchnień. Druga sprawa, za łatwo jej z Tobą idzie. To Ty masz byc nagrodą dla niej a nie na odwrót. Tak więc niech się ona dowie, że nie zawsze masz dla niej czas. Przeczytaj lekcje dla początkujących.
Pocałuj ją zanim nie będzie za późno i nie zostaniesz kolegą, z którym miło się spędza czas
Jakby się dała pocałować to bym został, ale to i tak było raczej żartem powiedziane niż na serio
Widać właśnie po tym że pocałować się nie dała.
Czyli teraz tak z jednej strony powinienem ją pocałować a z 2 mówisz że za łatwo jej ze mną idzie, czyli co teraz?
Może jak napisałem wcześniej, wyskocze z tym kwiatkiem, zrobimy fajny wypad na narty i znowu spróbuję do niej podbić a potem cisza totalna, jak myślicie?
Nie ma takich żartów typu: Mozesz spac ze mną w łóżku! Never
Z tym ze jej łatwo idzie miałem na myśli umawianie się na spotkania z jej inicjatywy itd. Zacznij Ty dyktowac warunki.
Niech cię Bóg broni! Nie wyskakuj z zadnymi kwiatami!
Kwiatki to jest fajnie dawac nieznajomym kobietom w sposób jakbys ją poczęstował gumą do żucia.
Przeczytaj te podstawy bo wychodzą elementarne błędy
Człowieku 3 randka, ludzie od 1 się dotykają i całują, kiedyś myślałem podobnie jak Ty że dziewczyna musi sie oswoić itp bzdety, Poczytaj podstawy, dawaj emocje, rób jej mętlik w głowie, żeby o Tobie myślała. Napisz czasem tak z niczego "Miłego dnia ;*" zajebiście na niektóre działa.
Jeśli chodzi o ten pocałunek to nic nie planuj, bo wtedy będziesz tylko czekał na tę chwile jak to sb zaplanowałeś, zrób to na spontanie, patrzysz w oczy i całujesz.
Pamietaj "Ci co chcą a nie biorą nie mają nic..."
5!
"Ci co chcą, a nie biorą nie mają nic..." DGE
Okej, w takim razie kwiatka odpuszczam skoro i tak będę próbował ją pocałować znowu to chyba wystarczy żeby jej trochę namieszać.
Czyli wstępnie, spotkać się, pocałować jeśli da radę a potem zrobić mindfucka kompletną ciszą?
Tak, o ile rzeczywiscie jakos zaintrygujesz, bo jesli nic nie zrobisz i po tym zastosujesz chlodnik to lipa i Ty tak bedziesz chodzil a ona sie nie odezwie...
"Ci co chcą, a nie biorą nie mają nic..." DGE
Ok, dzieki wszystkim za przeczytanie i rady. Umowie sie z nia, postaram jakos zaintrygowac, na pewno tym razem duzo nardziej sie postaram o pocslunek a potem jak wy to moeicie chlodnik
"Juz lepiej normalnie sie spotkac"
Wiem o tym, myślisz że mam czas się z nią spotkać ale piszemy przez internet bo się boję w 4 oczy rozmawiać?
Jak mieliśmy obydwoje czas to się umawialiśmy. Jak nie mieliśmy czasu, ale jednak się nie zapieprzało od rana do nocy tylko siedziało przy komputerze to popisać zawsze można. Teraz nic do niej nie piszę przez telefon bo już na 2 smsy mi nie odpisała więc 3 na pewno nie wyślę. Fejsa też bym jebał gdyby nie to że jakoś się umówić trzeba. Wczoraj weszła tylko mi napisać że dziś i jutro jej odpadają a potem znowu znikła więc tak już 3 dzień uzgadniamy kiedy będziemy szli -.- Byłbym pewien że mnie spławia gdyby nie to że w środę do niej wyraźnie napisałem czy ma ochotę iść na te narty i odpowiedziała "maaaaaaaaam :>"
Zebrała się grupka samych nieznajomych użytkowników co mają po kilka wpisów i pierdolicie głupoty aż głowa boli. Jesteś pierdolonym przyjacielem, tak wpierdoliła Cię do tej szufladki. Nie ma co się oszukiwać. Tyle spotkań i nie pocałowałeś nawet w pierdolony policzek? Powitanie, pożegnanie to standard. Obejmuj, przytulaj a nie siedzicie i rozmawiacie o pierdołach. Zajebisty przykład jak zostać przyjacielem, wszystko jest a zarazem nic nie ma. Sam miałem podobnie nie raz i nie dwa. Trzeba koleś całować, dotykać, wygłupiać się, tarzać w śniegu - cokolwiek. A nie tylko siedzieć i rozmawiać. Przepierdol podstawy dokładnie a rozjaśni Ci umysł. Nie czepiajcie się że może ostro ale chciałem dać kopa dla chłopaka bo nikt tu nic ciekawego nie napisał. Powodzenia!
Zapomniałbym - na drugi raz z nowo poznaną panienką nie pisz non stop bo sam widzisz co wyszło z tego pierdolenia.
Tak tragicznie jak mówisz to z tym akurat nie było. Tak jak mówisz powitanie pożegnanie standard, zawsze buziak i mocne objęcie. Jakbym miał o każdej takiej piedole pisać to by od cholery czytania było a i tak tekst długi
Świetnie z tym nie było, ale nie sfrajerzyłem tak żeby tylko z nią rozmawiać i trzymać ręce przy sobie.
Tak jak pisałem w klubie posadziłem ją sobie na kolanach i objąłem. Poszliśmy tańczyć nie chciała wejść na parkiet więc sam ją podniosłem i tam postawiłem. Tańcząc trzymałem w talii a w najgorszym wypadku za ręce. Jak coś oglądaliśmy to ją czywiście objąłem, do łóżka zaniosłem i próbowałem pocałować. Itp
Zobaczy się, w niedziele na te narty pójdziemy to ogarnę żeby tego było jak najwięcej
Trzeba krótko zwięźle i na temat. Bo z Twojego opisu najwięcej razy wyczytałem słowo "rozmawialiśmy". Próbuj koleś ale przed niedzielą poczytaj sobie co nie co.
Dzięki za radę, na pewno posiedzę jutro, będę czytał i próbował. Chuj i tak do stracenia nic nie ma to można troche poryzykować i z wieksza bezpośredniością do niej podejść
Dobra, postawiłem sobie za punkt honoru nie pisać po raz 2. Raz do niej napisałem czy ma czas w niedziele i czekałem aż będzie na tym pieprzonym fejsie skoro na smsy wcześniej nie odpisywała, zobaczy propozycje i się ustosunkuje.
Weszła dopiero dziś w nocy, po paru dniach milczenia z obu stron wyparowała do mnie od razu że tak wogóle to mnie przeprasza za te ostatnie zdawkowe rozmowy ale miała strasznie dużo na głowie. Co do nart w końcu na nie nie poszliśmy natomiast na pewno chce na nie iść.
"no nie wiem, w sumie srednio widze dzisiaj narty
nie, ze w ogole, a dzisiaj
czaisz?"
Ustaliliśmy że rano się dogadamy czy jednak by dało radę. Napisała mi że nie zdąży się dziś ogarnąć i nie wie nawet o której by się mogła wyrwać, tak samo ma zawalony cały tydzień, po czym sama zaproponowała żebyśmy się spotkali w przyszły weekend.
Już jestem na niego ustawiony na 2 imprezy i jeśli z czegoś zrezygnuję żeby się z nią spotkać wyjdzie na to że ja zawsze znajdę dla niej czas a ona dla mnie nigdy więc napisałem że za tydzień nie da rady bo już jestem zajęty, szkoda ale trudno.
No i pytanie co dalej? Jednak ją trochę ruszyło, jeśli jeszcze sama się teraz odezwie to jednak wyjdzie chyba na to że jej jednak trochę zależy.
Jak napisze, to robić ten chłodnik i zaryzykować że dojdzie do wniosku że ją przez ten brak czasu już odpuściłem? Czy jebać to i jednak się jakoś spróbować ustawić (nie w weekend oczywiście)?