Cześć,
jakiś czas temu zerwałem z panną - kto śledzi forum, może sobie przeczytać ten temat, jest dostępny. Od tamtego czas minęły ponad trzy miesiące i zdążyłem powrócić do siebie, nie jest to wszystko już tak intensywne, jak kiedyś i generalnie prawie wszystko w porządku.
No właśnie. Prawie. Od jakiegoś dłuższego czasu zaczynam mieć niższy nastrój w różnych porach dnia. Huśtawka emocjonalna. Raz jestem szczęśliwy, innym razem nieco smutny. A gdy jestem smutny, to wspominam sobie niektóre rzeczy, na przykład na temat tamtej relacji z moją byłą, która, jak dotąd, nie chce wyjść mi z głowy. Mam z nią naprawdę fajne wspomnienia i wewnętrznie dalej coś do niej czuję, wiem o tym. Ona po rozstaniu próbowała się ze mną kilka razy skontaktować, ale odrzucałem jej zaloty, bo po prostu zraniła mnie, a ja nie dam sobie robić wody z mózgu, źle trafiła. To, że ją jeszcze kocham, nie ma żadnego znaczenia, bo mam swoje zasady, które ona złamała.
Cały czas poznaję nowe dziewczyny, ostatnio byłem w klubie z jedną, gdzie potem skończyliśmy u mnie, w firmie osiągam naprawdę dobre wyniki, a do tego trenuję sztuki walki i chodzę na siłownie. Rozwinąłem się mocno w tym roku, a to jest jedyny aspekt, który mnie uwiera z tyłu głowy. Dziewczyny same przyznają, że jestem przystojny i naprawdę fajny ze mnie facet. Tyle że to nie ma znaczenia dla mnie w żaden sposób znaczenia.
Sęk w tym, że zastosowałem chyba wszystkie rady, ale nic nie pomaga, by poczucie smutku względem jej osoby maksymalnie wygasło. Czasami myślę o niej. Nie wiem czemu tak mam. To druga relacja, w której tak się czuję.
Jakieś kolejne rady? Będę wdzięczny.
"A gdy jestem smutny, to wspominam sobie niektóre rzeczy, na przykład na temat tamtej relacji z moją byłą, która, jak dotąd, nie chce wyjść mi z głowy. Mam z nią naprawdę fajne wspomnienia i wewnętrznie dalej coś do niej czuję, wiem o tym. Ona po rozstaniu próbowała się ze mną kilka razy skontaktować, ale odrzucałem jej zaloty, bo po prostu zraniła mnie, a ja nie dam sobie robić wody z mózgu, źle trafiła. To, że ją jeszcze kocham, nie ma żadnego znaczenia, bo mam swoje zasady, które ona złamała."
Przecież właśnie masz zrobioną wodę w mózgu. Przeczytaj sobie dokładnie to co zacytowałem.
Jeśli masz wachania nastrojów to może być przez pogodę i zmianę pory roku a może być przez stany lękowo-depresyjne lub depresję (akurat wiem coś o tym bo sam mam). A pogoda w tym wszystkim dopierdala.
Nikt nie doradzi Ci co masz robić w takiej sytuacji bo to może być poważna sprawa. Psychiatra to nie jest zło, on ma pomagać i w większości przypadków tak się też dzieje.
Co do kobity do powinieneś jak najszybciej o niej zapomnieć a to da się tylko poprzez inną kobietę.
Możesz spróbować z jakimiś ashwagandami ale to jest małe prawdopodobieństwo, że pomoże. Na mnie praktycznie to nie działało ale pewnie dlatego, że biorę leki na deprechę.
__________________________________________________________
"Babie trzeba założyć chomąto. Tak robili do XII wieku polscy chłopi. Zakładali babom chomąto i orali nimi pole."
"Nie próbuj! Rób albo nie rób, nie ma próbowania."
Stany depresyjne bądź cokolwiek w ten deseń bym wykluczył. Faktycznie, gdy wstawałem z rana i widziałem piękną pogodę, to automatycznie czułem się lepiej, byłem szczęśliwy. Cóż, ogólnie jestem z siebie zadowolony, jednakże tylko ta relacja czasami mi siedzi w głowie i w momencie, gdy jestem w gorszym humorze, to przypominam sobie o niej.
"Od jakiegoś dłuższego czasu zaczynam mieć niższy nastrój w różnych porach dnia. Huśtawka emocjonalna. Raz jestem szczęśliwy, innym razem nieco smutny. A gdy jestem smutny, to wspominam sobie niektóre rzeczy, na przykład na temat tamtej relacji z moją byłą, która, jak dotąd, nie chce wyjść mi z głowy."
Pierwsza część wskazuje na objawy chorób podłoża psychicznego (m.in. depresja), dopóki nie zacząłem się leczyć i brać tabletki u mnie było identycznie.
Druga część pośrednio wychodzi z części pierwszej. Jest ci smutno, źle to i łatwiej o takie myśli. Próbujesz się pocieszać tym co było ale i tak koniec końców dochodzisz do wniosków że to koniec i jeszcze bardziej się dołujesz.
Mimo wszystko poszedłbym na twoim miejscu do specjalisty, w tym przypadku psychiatry.
Nie sądzisz chyba, że ktoś tu napisze ci złotą radę na temat jak poprawić stan swojej psychiki?
Sport, zabawa, spotkania towarzyskie, inne kobiety i zajęcia. Te sprawy pomagają ale jeśli we łbie jest napierdolone to nic to nie da na dłuższą metę. Coś o tym wiem.
Ja miałem coś w bani zablokowane, nie pamiętam jak to się nazywało ale część która odpowiadała za punkt zwrotny przekazu odczuwania szczęścia. W jedną stronę był sygnał że jestem szcześliwy ale nie wracała odpowiedź i dlatego nic mnie nie cieszyło w życiu. Tak mi tłumaczyła doktorka i miała rację.
Psychiatra już nie oznacza, że jesteś świrem - ja tak kiedyś myślałem.
__________________________________________________________
"Babie trzeba założyć chomąto. Tak robili do XII wieku polscy chłopi. Zakładali babom chomąto i orali nimi pole."
"Nie próbuj! Rób albo nie rób, nie ma próbowania."
Mozesz stawac na glowie ale tak naprawde Doktor Czas ma tutaj ostatnie slowo.
Jeśli to rzeczywiście temat zamknięty na 100% i jesteś pewien że cokolwiek by się nie stało to do niej nie wrócisz, to jeśli wyrzucisz ją z pamięci (plus wszelkie zdjęcia, pamiątki itp) to de facto nic się nie stanie. Więc należałoby usunąć wszelkie ślady po niej.
Jeśli chodzi o myśli, to miałem taką metodę, że gdy tylko pojawiała się myśl o byłej (czy o czymkolwiek o czym chcesz zapomnieć) to natychmiast przywoływałem inną (np gra z kumplami w siatkówkę w wakacje - cokolwiek dobrego).
Początkowo będziesz to robić na siłę, ale potem ten przeskok będzie automatyczny, aż uczucia zbledną.
"Człowiek sukcesu XXI wieku to nie ten kto się szybko uczy, a ten kto potrafi szybko zapomnieć"
PS I radzę usunąć zdjęcia itp. Raz przez przypadek znalazłem w szafie fotografię byłej z jej podpisem. Oj, zabolało
To ma swoją nazwe "wspomnienia"
Ja wspominam wszystkie swoje byłe, pierwsza doborze gotowała druga dobrze robiła loda a trzecia hmmmm trzeciej nie pamiętam.
Kiedyś ta druga będzie trzecią
)