Witam. Ogólnie jestem w związku z dziewczyną od prawie roku. Nie ukrywam, że od samego początku była dosyć marudna, wybrzydzająca (np. żywieniowo). Nie przeszkadzało mi to specjalnie, ale zawsze ją goniłem za marudzenie i poczyniła postęp jeśli o to chodzi przez ten rok. W ostatnim czasie jednak się nasiliło i przechodzi to ludzkie pojęcie. Regularnie coś mi wypomina, to nie cieszę się wystarczająco, że moja mama zrobiła moje ulubione danie, to nie jestem romantyczny, to jej kolega pantofel robi pizzę dla swojej dziewczyny jak jest zła a ja mam ją w dupie, to nie załatwiłem pewnej rzeczy przez 3 tygodnie, a wiedziała, że nie mogłem tego zrobić z powodu specyfiki mojego zawodu itp. dyrdymały. Obydwoje jesteśmy dosyć wybuchowi więc często dochodzi między nami do sprzeczek z różnych powodów, jest to do przeżycia bo wydaje mi się, że coś z tych kłótni wynosimy i się docieramy. Ale ostatnimi czasy jestem tym wszystkim wycieńczony. Męczą mnie jej bananowi znajomi, przyjaciele kompletnie z innej bańki niż ja, z którymi nie potrafię się kompletnie porozumieć. Jej pretensje, kiedy jestem zmęczony na imprezach u niej, że wszyscy się na mnie patrzyli, że zamulam. Rzygać mi się chce kiedy myślę, że będę musiał znów się z nimi widzieć i słuchać ich pierdolenia. Moja dziewczyna zawsze mnie prosi, żebym ich nie punktował bo zna moje opinie i zdania na różne tematy, które jej znajomi poruszają, żeby nie było niepotrzebnych kłótni i złej atmosfery na imprezach, co jeszcze pogłębia moją frustrację, ale nic im nie mówię bo ją kocham. I jeszcze te jej gadki, dogadywania. Przeżywam totalne wypalenie, zmęczenie tym wszystkim. Decyzja co zrobię dalej należy tylko i wyłącznie do mnie, ale chciałbym poznać Wasze opinie co sądzicie o tej sytuacji.
Pozdrawiam
Zastanów się nad przyszłością tej relacji,czy to ma sens, pewne jej zachowania też mogą być wzięte z grupy jej osób. Szczerze,mniej gdzieś co Ci laska mówi ,że masz się hamować, jesteś facetem , który ma własne zdanie jedni mogą się zgadzać z nim i inni nie ale to nie znaczy ,że Ty masz jak ta mysz się chować po kątach ze swoją opinią, wiadomo nie chodzi mi , żebyś teraz na kogoś naskakiwał czy się z kimś wykłócał, po prostu uważasz tak czy siak i trzymasz ramę.
A i nie napisałeś ale mam wrażenie ,że Ty już pracujesz a Twoja laska i jej znajomi to jeszcze studenci, jeśli tak to może z czasem podejście im się zmieni
______________________________________________________________
Byłem małolatem co chciał się pobawić cipką
I mi wyszło, i to wszystko.
Mysle ze spierdalalbym od niej w szpagatach z taka sama determinacja jak Forest
Nie napisałeś żadnego superlatywu odnośnie jej osoby. To chyba wniosek jest prosty?
Dziewczyna marudna, to tamto a Ty idealny taki obraz sobie kreujesz w głowie. Jej uwagi to marudzenie, Twoje uwagi odnośnie jej żywienia to cenne rady. Obwiniasz ją, jej znajomych z siebie robisz bóstwo. Dotarło coś? Nie? No to jeszcze inaczej. Co Ty możesz zrobić żeby ona nie marudziła oprócz otwierania japy i ganienia jej? Czy chcesz to zrobić? Bo jak nie to jaki sens tego związku. Co siejesz to zbierasz. Ja bym najpierw popatrzyła na siebie, co ja mogę zmienić, zrobić żeby druga strona była zadowolona. Dowiaduje się tego poprzez rozmowę i działam. A jeżeli i po tym mam negatywny feedback to znaczy że druga strona ma jakieś zaburzenia i wtedy jest czas analizy bycia w takiej relacji. Także ja bym zaczęła od siebie nie od niej.
żebyś miał to czego chcesz wcale nie musisz być najlepszy – musisz być po prostu nieco lepszy niż ci, którzy Cię otaczają.
Przecież napisał, że chodzi tu o typowe babskie pierdololo.
"W ostatnim czasie jednak się nasiliło i przechodzi to ludzkie pojęcie. Regularnie coś mi wypomina, to nie cieszę się wystarczająco, że moja mama zrobiła moje ulubione danie, to nie jestem romantyczny, to jej kolega pantofel robi pizzę dla swojej dziewczyny jak jest zła a ja mam ją w dupie, to nie załatwiłem pewnej rzeczy przez 3 tygodnie, a wiedziała, że nie mogłem tego zrobić z powodu specyfiki mojego zawodu itp. dyrdymały."
Boże, chłop się za mało cieszy, a obiad taki dobry. Sugeruje mu, że jak ona marudzi i stroi fochy to powinien za nią latać i jeszcze pizze robić księżniczce.
Niestety ale czasami tak jest, że kobiety sztukują miodu wiadomo gdzie i wchodzą w tryb marudzenia i przypierdalania się o cokolwiek. To jest zły znak, a jeżeli ona robi to cały czas i tylko psuje humor to świetlanej przyszłości nie wróżę.
Może autor nie napisał za dużo ale po tym fragmencie widać, że laska przegina pałę.
Z własnego doświadczenia powiem Ci, że szkoda życia. Rozumiem przywiązanie, ale jest nikła szansa, że to się zmieni. Ja sobie przez długi czas obiecywałem "jutro będzie lepiej" i z tego jutra robił się tydzień, miesiąc, kolejny rok. Tylko, że ja nie miałem aż takich jazd jak Ty. Młody jesteś, zastanów się czy chcesz tracić najlepszy czas w życiu na kobietę przy której, jak sam stwierdziłeś, się wypalasz (bo zakochasz to się w jeszcze nie jednej jak dasz sobie szansę). Z tego co mówisz oboje macie dominujący charakter. Ona jest jaka jest z bliżej nieokreślonych powodów, Ty jesteś na granicy możliwości i jesteś na etapie "ani kroku w tył". Bez kompromisów i zrozumienia z obu stron to nie ma racji bytu, konflikty nie rozpłyną się w powietrzu, nic tak w moim odczuciu nie rozpieprza związku jak ciągły konflikt i walka. Zastanów się nad tym, ale pomyśl, że któregoś dnia poznasz inną kobietę i uświadomisz sobie, że można życz bez ciągłego skakania sobie do gardeł. Wyobraź sobie jaka to ulga, coś o tym wiem
PS: a co do znajomych to wyluzuj, bądź ponad to. Znajomych niestety bierzesz wraz z inwentarzem swojej wybranki i nie masz na nich wpływu. Niech gadają, olewaj to, naucz się, że nie każdym kroku musisz o wszystko walczyć. Przytakuj im, albo dystansuj się, jak od czasu do czasu się przemożesz korona też Ci z głowy nie spadnie. Nie spędzacie chyba ze sobą każdego dnia
To ja rzucę na to całkowicie inną perspektywę.
Permanentne marudzenie kobiety na twój temat to rodzaj testowania granic na ile jest w stanie sobie pozwolić, może też to być próba skłonienia Cię do rozstania z nią, bo ona sama nie ma odwagi to zrobić.
Ewidentnie coś nie gra i na jakimś etapie tej znajomości dałeś sobie wejść na głowę, nie stawiałeś granic, albo były one na tyle słabe, że z łatwością zostały rozkruszony.
"Obydwoje jesteśmy dosyć wybuchowi więc często dochodzi między nami do sprzeczek z różnych powodów, jest to do przeżycia bo wydaje mi się, że coś z tych kłótni wynosimy i się docieramy"
Tu widzę błąd na którym sam się często łapałem i podążałem za tymi emocjami. Myślisz, że pewny siebie gość w związku wybucha i kłóci sie z kobietą, dla mnie, to powinno to po tobie spływać, emocje trzymasz na wodzy i z kamienna twarzą słychasz tego pierdolenia. Kto kontroluje emocje i nie daje się nim ponieść ten zawsze wygrywa.
"Jej pretensje, kiedy jestem zmęczony na imprezach u niej, że wszyscy się na mnie patrzyli, że zamulam"
O to też kiedyś słyszałem od toksycznej ex. Wszyscy na mnie patrzą jak się zachowuje, czy mówie głosno, czy cicho, jaki mam nastrój, czy zamulam czy nie. To jest oczywiście mega bull shit, który ma Ci wbić szpilę w poczucie winy. Nikt na Ciebie nie patrzy, ludzie mają reguły w dupie twój nastrój, chyba, że faktycznie robisz oborę.
"Moja dziewczyna zawsze mnie prosi, żebym ich nie punktował bo zna moje opinie i zdania na różne tematy, które jej znajomi poruszają, żeby nie było niepotrzebnych kłótni i złej atmosfery na imprezach, co jeszcze pogłębia moją frustrację, ale nic im nie mówię bo ją kocham"
Tu mi coś nie gra, co to są w ogóle za ludzie? Nie wierzę, że wszyscy są zjebani i Ty ich tylko tam naciskasz za ich bananawatość. Albo z tobą coś jest nie tak i nie potrafisz sie adjustnąć do towarzystwa, albo to jakieś grono, które Cię po prostu nie lubi bo jesteś dziwny etc.
Pomyśl nad tym, nie zależnie co by się nie działo to jej grono powinno Cie lubić, nie zależnie jakie masz o nich zdanie. Jej grono to też jej feedback o Tobie i wcale bym się nie zdziwił jakby ona była podatna na ich opinie o tobie.
Trochę to takie samo napędzające się koło. Ty nie stawiasz granic -> ona jest łatwo forsuje i wchodzi ci na głowę, jej znajomi cię nie lubią i mówią jej o tym -> ty jesteś krytykowany bo jak cię można lubić skoro jej najblizsi cię nie lubią.
Jak mi moje kobiety próbowały tak wchodzić na głowę, spinami z dupy, to zawsze efekt przynosiła stara, solidna zjebka.
Zjeb ją, tak z męską siłą. Odpowiedz jej oschle, ostro i tonem nie uznającym sprzeciwu. Nie żadne wyzwiska, prowokacje. Krótkie, treściwe oraz oznajmujące zdania. I miej w dupie co ona na to odpowie. Ty swoje zdanie na dany temat wyraziłeś i nie obchodzą Cię głosy jej ani innych ludzi.
Co do tego jak mają się potoczyć wasze losy, spisz sobie w wordzie jej wady i zalety. Ale tak bez ściemniania. Zrób prosty rachunek. Co ona Ci daje, jaki przy niej jesteś, czy jest Twoim wsparciem w dążeniu do życiowych celów, czy tylko przeszkodą do ominięcia albo kotwicą która ciągnie Cię w dół. I nie rób tego po waszej kolejnej kłótni, czy udanym seksie. Masz być w tym neutralny i obiektywny.
Może Ci to dać szerszą perspektywę swojej sytuacji.
Bardzo wartościowy post, temat wyczerpany i wyjaśniony.
Napisałeś tekst, w którym nie padła żadna pozytywna rzecz na temat kobiety, z którą jesteś, ale napisałeś, że ją kochasz. Dlaczego według Ciebie ją kochasz, skoro nie masz nic pozytywnego do powiedzenia na jej temat?
Jeśli chcesz być dalej w tym związku to zastanów się, czy musisz chodzić na te imprezy z nią? Po co chodzić do ludzi, za którymi nie przepadasz? Oni nie lubią Ciebie, Ty nie lubisz ich. W czym problem? Gdzie jest napisane, że w związku trzeba chodzić razem na imprezy?
"Nie przeszkadzało mi to specjalnie, ale zawsze ją goniłem za marudzenie i poczyniła postęp jeśli o to chodzi przez ten rok.
Jesteś jej partnerem czy jej wychowawcą? Rozumiem, że jęczenie drugiego człowieka irytuje, ale to nie Twoja rola, żeby kogoś wychowywać. To nie trzy latka, żeby Cię obchodziło co ona lubi jeść. Niech je co chce, a Ty jedz co chcesz.
" Regularnie coś mi wypomina, to nie cieszę się wystarczająco, że moja mama zrobiła moje ulubione danie, to nie jestem romantyczny, to jej kolega pantofel robi pizzę dla swojej dziewczyny jak jest zła a ja mam ją w dupie"
No i co na to odpowiadasz? Jaka jest Twoja reakcja na takie teksty?
Z tego co wypisałeś to ona jest beznadziejna bo jak sam nie wspomniałeś nie ma żadnej zalety oprócz tej że jest obecnie kochana.
Zastanawia mnie kogo uważasz za banana na imprezach i kto jest tym co żyje na imprezie kiedy Ty zamulasz. Oraz kim są znajomi i dlaczego nie potrafisz się z nimi dogadać. Jeśli ona widzi w nich oczekiwania ,których nie masz to możesz tu szukać ale i tak obstawiam niedopasowanie bo jesteś zbyt konkretny a ona potrzebuje pieska. Chyba , że postawisz granice to odwrócisz to.
KOP W DUPĘ i NEXT
__________________________________________________________
"Babie trzeba założyć chomąto. Tak robili do XII wieku polscy chłopi. Zakładali babom chomąto i orali nimi pole."
"Nie próbuj! Rób albo nie rób, nie ma próbowania."