Witam.Mam taki problem który mnie strasznie dołuje i mam ochote sobie strzelić w łeb,2 razy wylądowałem w łóżku z dziewczyną i 2 razy jej nie zaspokoiłem powiedzmy ze z mojej winy.Raz przy zakladaniu gumy opadł,drugi raz założyłem gume i stał,ale przy trafianiu do dziury sie zestresowałem i opadł i już sobie odpusciłem i nie próbowałem więcej.Czuje się jak najgorsza cipa co nie potrafi zaspokoić swojej kobiety.Mam ochotę o tym porozmawiać z nią myślicie że to dobry pomysł?No i jakieś wskazówki aby się udało?
Palce, usta i język to też bardzo użyteczne narzędzia. Nie wpadłeś na to żeby poratować sprawę w ten sposób?
Problem siedzi gdzieś w twojej głowie, niepotrzebnie się sterujesz. Wyluzuj się.
Dlaczego się tak spinasz?
Przestań się obwiniać bo tylko dokładasz wagi do problemu. To Ci nie pomoże.
Poza tym odstaw porno i walenie konia
Sam fakt, że myślisz o sobie w tych kategoriach zamyka Cie w błędnej pętli, z której nie wyjdziesz nie zmieniając sposobu myślenia. Narzuciłeś na siebie presję, że musisz wypaść jak najlepiej, stawiam że w połączeniu z innymi stresującymi doświadczeniami dnia/tygodnia to wszystko po prostu eksplodowało.
Co ci mogę poradzić? Odpowiedź jest banalnie prosta - wyluzuj. Jak to zrobić? Tu już będzie trochę ciężej, jeżeli cały czas chodzisz spięty i nabuzowany. Przede wszystkim jakieś krótkie ćwiczenia oddechowe/medytacja w trakcie dnia. Może szocik przed seksem Cie odpręży? Aby podbić poziom teścia możesz brać zimne prysznice, cynk przed snem. Po miesiącu zauważyłem u siebie poprawę.
Powodzenia
Na pewno o tym nie gadaj - powie ci "nie martw się, wszystko jest ok" a będzie cię miała za jeszcze większą pizdę. Po prostu następnym razem daj jej tyle radości, że o poprzednich wpadkach zapomni
Z moich rad: wpieprzaj surowy seler, 2-3 dni przed seksem, najlepiej 2 razy dziennie. Silniejsze niż viagra. Ja kroiłem sobie w małe kosteczki i jadłem po 250g(szklanka). Na początku ochydne jak cholera, z czasem zaczyna smakować, zresztą jak zobaczysz ile to daje mocy, to będzie ulubione warzywko
Kolejna rzecz - łatwiej się nie stresować, gdy przynajmniej dasz jej ten 1-2 orgazmy przed wejściem. Wyluzuje cię to - to raz, dwa - będzie taka nagrzana i napalona, że twoja 3 noga raczej ci nie opadnie. Tak jak radzili koledzy wyżej - poczytaj sobie jak zaspokoić kobietę oralnie czy manualnie - nie będzie problemu.
Ostatnie i może najważniejsze - NAPRAWDĘ wszystko jest kwestią głowy. Podam swój przykład - miałem w dupie swój pierwszy raz - myślę sobie, nie napalam się na nic, nawet jak potrwa to 5s, będą pierwsze koty za płoty. Tak się złożyło, że na forum Grzesiaka, kilkanaście lat temu przeczytałem ZDANIE które odmieniło moje seks życie, bo tak wryło mi się w pamięć.
"Mężczyzna jest w stanie podczas seksu, mieć maksymalnie 7 strzałów". Jak po raz pierwszy strzelisz po 5 s, to biologicznie jesteś gotowy błyskawicznie powstać.
Tak mnie to wyluzowało, że myślę sobie - sprawdzę czy to działa. Oczywiście strzeliłem po minucie, przy zabawach ręcznych. Dziewczyna zrezygnowana , z miną " to chyba sobie dzisiaj nie zarucham", a ja do niej, mając w głowie PRZEKONANIE o 7 "życiach" mojego kolegi - spokojnie, za sekundę wracam. Ostatecznie, podczas tego 1 razu pieprzyłem ją jakieś 2h, swoją drogą tak już mi się zaczęło nudzić, żę problem był w drugą stronę - nie mogłem skończyć.
Podejdź do tego w ten sposób i nie ma bata na niesprawny sprzęt. TYLKO Z NIĄ O TYM NIE GADAJ
Nie rozmawiaj o tym z nią, będzie tylko niezręcznie dla Was obojga w dodatku sprawisz, że ona też zacznie o tym myśleć.
Nie rozmawiaj z nią o tym bo wtedy przy kolejnym podejściu będziesz czuć taką presję, że fajka nie drgnie nawet.
Jak stoi i masz gume naciągniętą to się kładziesz na plecy i lecicie na jeźdźca - ona trafi w dziurkę
powodzenia
"you must burn before you can shine"