Witam!
Ostatnio będąc na weselu poznałem bardzo fajną laskę. Przez większość wesela dosyć dobrze się bawiliśmy. Dosyć dużo kina nie tylko podczas tańca. Dziewczyna świetnie tańczy zresztą to samo stwierdziła co do mnie. 
Ok. Zabawa na weselu z IOI z jej strony. Na koniec zgarniam numer i buziaka w policzek od niej.
Po 2 dniach zadzwoniłem do niej żeby umówić się na spotkanie. Chwila bezsensownej gadki opowiada jak to jej dzień miną i takie tam pierdoły więc przechodzę do konkretów i proponuję spotkanie. Mówi że niestety ale dziś już umówiła się z koleżanką na piwo, jednak po chwili stwierdziła że jeżeli chcę mogę podjechać. Standardowo w takich sytuacjach mówię że ok. jak bym się wybierał to zadzwonię i tak też zrobiłem. Jednak coś mi wypadło i z domu udało mi się wyrwać dopiero po 21. Więc zadzwoniłem laska z pełnym entuzjazmem stwierdziła że fajnie że przyjadę i że już myślała że nie zadzwonię i pytała za ile będę. Mogłem tam być najwcześniej za pół godziny. Więc siadłem w auto i ruszam, po chwili sms od niej. „Będziemy tu jeszcze jakiś czas ale potem się przeniesiemy bo tu nie ma co robić” więc zadzwoniłem co i jak na co ona że tam jest nudno i poszła by gdzieś na inną imprezę ale chyba zaraz się zbierze do domu i pójdzie spać. Postanowiłem przełożyć spotkanie na inny dzień.
Następnego dnia zadzwoniłem ok 17 słychać było ze była trochę czymś zajęta, sama zresztą stwierdziła żebym zadzwonił za 5 min. Powiedziałem ze ok zadzwonię potem zadzwoniłem za jakieś 40min. Okazało się że jest na zakupach. I ze spotkanie znów nici bo stwierdziła że a jakieś tam zajęcia w domu (niby co można robić w niedzielę wieczór w domu?) Przepraszała że nie może i że tak wyszło po czym dodała że teraz będzie sylwester i na razie nie da rady. Więc powiedziałem że jak będzie miała ochotę na spotkanie to niech się odezwie. Stwierdziła ze odezwie się na pewno po czym życzyłem jej udanej zabawy sylwestrowej i grzecznie się pożegnałem.
Od niedzieli na razie cisza ja jak na razie nie zamierzam się odzywać chyba że ona zrobi to pierwsza
Nie chodzi mi o to żeby ktoś mnie tu teraz niańczył chodzi mi tylko o analizę tej sytuacji, wskazanie mi błędów.
Poza tym mam jeszcze jedno pytanie jeżeli się nie odezwie to po jakim czasie najlepiej się odezwać żeby się umówić? Bo jest warto 
Z góry dzięki za wszelkie sugestie i krytykę. Jeżeli ktoś ma jakieś sugestie to walić śmiało 
1. Nie umawiamy się na ten sam dzień
2. To Ty decydujesz gdzie się spotkacie, Ty prowadzisz całą interakcję i nadajesz kierunek w jakim zmierza.
3. Siedzisz cicho i już do niej się nie odzywasz czekasz na jej ruch, wykazałeś inicjatywę czas na nią.
“Be who you are and say what you feel because those who mind don't matter and those who matter don't mind.”
Hmm jechałeś już do niej ona uradowana i nagle zmienia zdanie skąd my to znamy
potem zadzwoniłeś drugi raz? no i wjebałeś się po uszy w gówno to przekładanie dzwonienie za 5 min stary ciąga Cię za uszy jak chce a Ty się dajesz.
Kiedyś usłyszałem jedną bardzo mądrą rzecz, że na świecie nie ma ludzi normalnych i nienormalnych, tylko są ci pozamykani w zakładach i ci którzy nie zostali przebadani.
Klasyczny P&P. Odpuść na 2-3 dni i zadzwon, ale nie umawiaj sie na ten sam dzien, w którym dzwonisz tylko np. na nastepny albo na następny następny
Podejdź wyluzowany do tego bo widać ze dziewczyna jest tobą zainteresowana.
Z tego co widzę to nie wydaje mi się ,że dziewczyna zrobiła to specjalnie. Chyba po prostu nie trafiałeś z czasem.
Nie musisz grać teraz obrażonego i możesz zastosować się do rady powyżej piszących i czekać na jej decyzję ,albo zadzwonić i się umówić raz jeszcze.
Chłodnik jest ok ale tylko wtedy kiedy kobieta źle z nami pogrywa. A z tego co przeczytałem wnioskuję ,że po prostu nie zgraliście się czasowo.
Pozdrawiam
Szczerze mówiąc mógł bym się do niej odezwać ale skoro odbiłem piłeczkę na jej stronę a teraz wyskoczę ze spotkaniem mogę wyjśc na zbyt needy. Chociaż z drugiej strony wiem że jak przesadzę z chłodzeniem to potem mogę sobie iść na piwo z kumplem a nie z nią na randkę.
Myślałem żeby przemilczeć ok. tygodnia i jeżeli się nie odezwie to zadzwonić i umówic się np. na za 2 dni.
"Jest tylko jeden sposób nauki. Poprzez działanie."
Paulo Coelho
Jak twarda sztuka, to się i do końca życia nie odezwie pierwsza, choćbyś ruszał się na parkiecie jak Maserak.
Wytrzymaj do weekendu, jeśli nie odezwie się pierwsza, to dzwonisz po weekendzie (wt/śr) i umawiasz się na 11/12/13 stycznia, podając DWA TERMINY. Optymalnie piątek i niedziele. [nie dziękuj, że tak ładnie datami rozpisałem co i jak].
Nigdy lasce nie dzwoń, mówiąc 'dziś chcę się z tobą umówić, na dziś"
no chyba, że to już X-któreś spotkanie, to takie spontany wręcz są pożądane.
Powodzenia.
nervvoo
Jak by nie było rozpisałeś to że 7 latek by zrozumiał
miałem zamiar odezwać się ok. weekendu i umówic się na następny z tym że chyba umaiawć się z tygodniowym wyprzedzeniem to chyba trochę przesada
sorki za ewentualne błędy piszę z smartszjsu
"Jest tylko jeden sposób nauki. Poprzez działanie."
Paulo Coelho
A ja bym się nie odzywał, zajmij się sobą ma nr więc jak zrobiłeś na weselu na niej wrażenie to się odezwie a jak to zrobi to chyba wiesz co robić
Kiedyś usłyszałem jedną bardzo mądrą rzecz, że na świecie nie ma ludzi normalnych i nienormalnych, tylko są ci pozamykani w zakładach i ci którzy nie zostali przebadani.
Moim zdaniem troche lipa przy pierwszym podejściu, mogłeś wyrwać się wcześniej, dziewczyna była na tak, podekscytowana, ty tez na pozytywnej fali ... takie spontany sa najlepsze
Potem emocje opadły i kupa ...
Nie potrzebnie oddałeś jej też piłeczkę z tekstem "niech sie odezwie" dziewczyna wejdzie w wątpliwości że jej nie wypada i nawet jak będzie chciała to może się i tak nie odezwać.
Pozostaje czekać ...
they hate us cause they ain't us