Witam wszystkich.
Otóż niedawno podjąłem decyzję o rzuceniu studiów, kompletnie nie trafiony kierunek, rozczarowałem się i postanowiłem, że nie będę robił czegoś wbrew sobie i się męczył. Miesiąc odpoczynku, dużo spotkań ze znajomymi i przydało by się zakręcić za jakąś pracą. No i udało się. Dostałem ofertę pracy w Niemczech, znałbym tylko 1 osobę w wieku.. ~40lat. Wynagrodzenie bardzo dobre, jak usłyszałem ile na miesiąc to byłem w niezłym szoku. No ale gdyby było wszystko tak pięknie, to bym nie zakładał tematu na tym forum. Obawiam się, że będzie mi doskwierała tam samotność, pracowałbym 8h dziennie. Język znam, jest to wyzwanie bo tak na prawdę nigdy nie byłem zmuszony radzić sobie sam i dogadywać się w praktyce, a nie w szkole. Jadę na 3 miesiące, wracam z pieniążkami i dodatkową pozycją do cv ( zawsze coś, praca za granico wow wow )
Meritum: Czy 3 miesiące bez rodziny, znajomych, bez wakacji można przeliczyć na pieniądze? Szczerze mówiąc ja nawet nie wiem na co wydam taką sumę.. to nie jest tak, że jestem darmozjadem, zawsze pomagałem w rodzinnych firmach i miałem swoje grosze na "życie" a tu taka propozycja. Warto podkreślić, że planuję od nowego semestru powrócić na uczelnię, tylko na inny kierunek. Jestem też ciekaw jak Wy sobie radziliście na nowym gruncie 
Pozdrawiam.
Ok. Ja osobiście nie chciał bym wyjeżdżać na 3 miesiące w lato. Tęsknota za domem jest ogromna i ja powiem szczerze,że bez komputera bym nie siedział za granicą. Dzięki komputerowi,a co za tym idzie internetowi nie jest,aż tak ciężko. Tym bardziej jak będziesz pracował 8 godzin to po tych ośmiu godzinach co będziesz robił? Oczywiście nie mówię żebyś po ośmiu godzinach siedział na kompie i zamulał,ale będziesz mógł się skontaktować ze znajomymi itp

Jedź zobaczysz jak wygląda życie człowieka który musi wyjechać
Stary, to tylko 3 miesiące, przez te 3 miechy się usamodzielnisz. Zabierz sobie kupę książek z Polski, wykup sobie karnet na 3 miesiące na siłkę czy coś i po pracy trenuj, czytaj i ciesz się chwilą wolności od swojego świata.
Jestem łowcą, wiecznie.
Jedź, nie bądź dziewczynką. Ludzie na całe lata wyjeżdżają
Masz 18 lat i znasz niemiecki?
_____________________________________________________________
Osoba, która wiecznie mówi „tak”, nieustannie pomija osobiste potrzeby i powoli buduje w sobie ogromny gniew.
"Język znam, jest to wyzwanie bo tak na prawdę nigdy nie byłem zmuszony radzić sobie sam i dogadywać się w praktyce"
Czyli realnie nie wiesz czy znasz, czy nie. Jedź choćby po to żeby się przekonać czy faktycznie znasz ten język + nowe doświadczenia + fajne pieniądze + 3 miesiące na przemyślenie tego co chcesz w życiu robić.
___________________________________________________________
Nie znam się więc się wypowiem.
Niemcy to już Europa i tam większość ludzi zna angielski więc nawet jak mówi słabo po niemiecku to i tak się dogada, chociaż oczywiście zależy od pracy bo nie raz wymagają tylko rodzimego, a wyjazd to dobry pomysł sam czasami o tym myślę, aby wyrwać się z tego naszego "betonu" jedynie co zniechęca to turasy i pakistańce bo nie ukrywam nie jestem tolerancyjny
they hate us cause they ain't us
Ja bym pojechała.
Trzy miesiące szybko zlecą, na miejscu na pewno kogoś poznasz, jeśli masz laptopa - zabierz, żeby móc się kontaktować z rodziną i znajomymi.
Tu nie chodzi o przeliczanie na pieniądze, tylko o zdobywanie doświadczenia. Nowe wyzwania = okrzepniesz, zmężniejesz, język poprawisz - ogólnie świetna sprawa.
Ja od 4 lat zawsze wyjeżdzam za granicę do pracy na całe wakacje. Szczerze powiem ,że te wyjazdy bardzo mnie rozwinęły pod względem zaradności i ogólnego ogarnięcia życiowego. Nie żałuję żadnej spędzonej chwili na emigracjii. Czasem też jest dobrze wyjechać gdy masz jakieś problemy lub bariery niezależnie od dziedziny życia. Taki wyjazd pozwala na spojrzenie na wszystkie codziennie sprawy z Polski z innej perspektywy. Poza tym nie zliczę też śmiesznych i zwariowanych sytuacjii które mi się przydarzyły podczas podróży lub pracy za granicą które będę wspominać do końca życia.
To tylko krótki okres 3 miesięcy. Ja na twoim miejscu jechałbym bez zastanowienia a zarobione pieniądze przeznaczył w jakiś sposób na swój rozwój. 
Dla mnie najciekawszym było bliższe poznanie innego narodu i innej kultury jaką są Niemcy. Z wszystkimi ich wadami i zaletami, oraz odmiennościami.
Podczas krótkiej wycieczki, nie ma szans tego uchwycić.
Z moich obserwacji, najlepiej radzili sobie młodzi, otwarci, uprzejmi, weseli, ale i PRACOWICI ludzie. Te cechy były ważniejsze niż znajomość języka.
Rok temu miałęm okacje wyjechac do Asterdamu, spedziłem tam lipiec i sierpien to były moje najlepsze wakacje, tygodniowka 360 e za nic nie płaciłem mieszkalismy nielegalnie na budowie
po pracy coffeshop potem rowerami nad morze , słoneczko zachodziło przed 24
pobudka 6,55 a o 7 winda pietro wyzej do pracy podpisac liste obecnsoci i powrot do pokoju na bajere i tak zleciało do przerwy ktora była o 10:00
ale co jak co teskniłem za domem na szcescie internet pomogł przetrwac te 8 tygodni
Amsterdam is the best !!