Witajcie panowie, ostatnimi czasy strasznie przeżywałem niczym mrówka okres pierwszy stosunek, niestety nie nadszedł na niego jeszcze czas. Doszło między mną a dziewczyną z którą się spotykam od 4 miesięcy do poważnej rozmowy. Do tej pory były to luźne spotkania, lecz za bardzo byłem hmmm... taki jak ta strona.
Strona o uwodzeniu mało się ma do tematu związków, z tego co usłyszałem to, właśnie to co robiłem podobało jej się przez pierwsze 2 miesiące, moja niedostępność, moja tajemniczość, negi, zbijanie jej tekstów moimi tekstami. Trwało to stanowczo za długo. Powiedziała mi że można od czasu do czasu pożartować, lecz ja robię to ciągle i że niektóre żarty ją ranią. Ona pragnie spotykać się częściej a nie tylko raz czy dwa razy w tygodniu, ja mam treningi codziennie! a tą środę i sobotę co się z nią spotykam to wyciągnąłem z grafiku specjalnie dla niej. Jak to ona nazwała, brakuje jej tego uczucia że może na mnie polegać, że czuje się jakby mi na niej nie zależało. W moich opowiadaniach o przyszłości nie ma słowa o niej i czuje się przez to jakbym chciał po maturach wyjechać stąd gdzie mieszkam i zostawić to w pizdu. Powiedziałem jej prawdę czyli, że czas mam bardzo zajęty i że te dwa dni rezerwuje specjalnie dla niej lecz też nie zawszę mogę, że będę się starał częściej kontaktować ( bo braknie jej tego kontaktowania się, ja potrafiłem nie odzywać się i przez tydzień żeby potem zadzwonić i się umówić, ona odbierała to że niby jest zapchaj dziurą w moim czasie i nie czuje się ważna ). Że zrozumiałem że niektóre żarty ją ranią i postaram się je ograniczyć. Ona mi powiedziała że nie chce związku na odległość ( wyjeżdżam na studia do Wrocławia ) że już to przerabiała i albo ja kogoś poznam albo ona i wszystko padnie, powiedziałem że możemy spróbować 2 poprzednim się nie udało, lecz ja nie jestem nimi i nie chcę aby mnie z nimi porównywała.
Powiedziałem jej żeby zrobić tak, przez następny miesiąc spróbujemy jak się uda to będzie tak jak ja mówię a jeżeli nie wypali to się rozejdziemy, powiedziała że zachowuje się jak nastolatek, że nie biorę wszystkiego na serio tylko ciągle żartuję. Po chwili zadzwonił do mnie kolega już 3 raz i mówi ze zaraz po mnie podjedzie. Posiedzieliśmy chwilę powiedziała że się zastanowi, odprowadziła mnie, na koniec wystawiła policzek do pocałowania i uśmiechnęła się. Całą naszą rozmowę w jej pokoju miała łzy w oczach, widziałem po niej że jest na granicy i zaraz może wybuchnąć płaczem czego nie chciałem, wiem że ona mnie pragnie lecz boi się że się zakocha a ja potem ją zostawię dla innej we Wrocławiu, ona nie chce cierpieć po kolejnym rozstaniu.
Wiem że tego kwiatu jest pół światu lecz ja naprawdę ją polubiłem, za bardzo trzymałem się zasad strony. Bądź tajemniczy, bądź enigmą, rzadki kontakt, to ona ma dążyć do związku a ty do sexu tsaa ;_; usłyszałem że zależy mi tylko na jednym, bo tak dążyłem do sexu! lecz ja coś też do niej czuję, nie wiem co to znaczy kochać bo nigdy tego nie doświadczyłem, lecz wiem że ona ma to coś czego pragnę, coś czego boję się stracić.
Mój ostatni blog mogę sobie w dupę wsadzić, bo to nie jest prawda lecz tylko powłoka którą nosiłem.
Dziewczyna chce czegoś więcej i otwarcie Ci o tym mówi. Bez zbędnych fochów i przytupów nożką.
W Twojej głowie również zarzewia się myśl że istnieje coś więcej niż otwieracz, gra z kobietą, techniki uwo. - Między innymi stopniowa otwartość -> komunikacja -> bliskość i zrozumienie. Na tym między innymi polega zdrowy związek.
Możemy spróbować? pfffffffff...
Chcę kupić sobie piwo? a może nie chcę?
Trochę konkretniej w tym momencie, wóz, albo przewóz.
Edycja #1.
No i nie omieszkam dodać - istnieje duże prawdopodobieństwo że dziewczyna chce zerwać ten związek bo wie, że na odległość jest lipa co jej przyznam z przyklaskiem, jednak brakuje jej odwagi a porównuje Ciebie z gówniarzem bo sam nie masz jaj by zerwać tą znajomość karmiąc się iluzjami że MOŻE dacie radę. Nazwanie Ciebie "nastolatkiem" jest całkowicie słuszne i ma podstawy jak sam widzisz. Ty prowadzisz związek z Tego co widzę więc w Tobie nadzieja i męska decyzja.
Czuje się zapchaj dziurą ponieważ ma większe wymagania niż Ty co do czasu spędzonego stricte we dwoje i czuje się niezadowolona z takiego obrotu spraw. Taka po prostu jest - nie zmienisz tego.
To etap w którym zaczynasz ze sobą rozmawiać.
Gratki. Ciężki w chuj - ale innej drogi nie ma do kolejnego etapu jakim jest zrozumienie siebie i swoich skrytych pragnień.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Najgorsze co możesz teraz zrobić to zacząć ją przepraszać i latać jak na zawołanie. Daj jej 20% wiecej czułości, komfortu i czasu, ale nie wyskakuj odraz z kieszeni, bo wszystko runie szybciej niż myślisz. Daj odrobinę więcej, lecz nie wszystko. Nawet gdyby wyznała Ci, że chce Cię mieć codziennie, to wcale nie oznacza, że była by wtedy szczęśliwa. To, że kobieta chce, żeby facet spełniał każdą jej zachciankę i był na każde zawołanie, bo wtedy ona czuje się 'bezpiecznie', nie znaczy, że była by w takim układzie szczęśliwa. One same nie wiedzą czego chcą.
A tak poza tym, przez tę opcję z wyjazdem, marnie widzę Wasze współżycie, bo jakby nie patrzeć, można ją zrozumieć i jej obawy. Także może warto podjąć męską decyzję, której kobieta nigdy nie podejmie? Jak już będziesz wiedział na 100%, że wyjeżdżasz, to szkoda Twojego i jej czasu. Im wcześniej zaczniesz się leczyć, tym prędzej wyzdrowiejesz.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Nie mam tej 100% pewności że się dostanę, dlatego nie chce urywać kontaktu ale nie,chce też aby ta znajomość zatrzymała się na tym etapie. Ona doskonale wie że we Wrocławiu jest wiele pięknych dziewczyn i otwarcie mi powiedziała że pojade i pewnie tam sobie kogoś znajdę bo to już przerabiała. Mam zamiar dziś z nią porozmawiać jak na faceta przystało, powiem jej prawdę, że przez to co mi non stop mówiła że jesteśmy tylko znajomymi oraz abym nie liczył na noc więcej czułem jakby nie brała tej relacji na poważnie przez co ja złapałem w pewien sposób dystans ( choć wem że to było tylko babskie gadanie i nie powinienem to słuchać ), że czułem się zmieszany za każdym razem gdy ona wspominała o swoich byłych o facetach których spotkała w klubach czy kolegach którzy próbują ją poderwać, wszystko to obracałem w żart bo tak na prawdę nigdy nie chciałem tego słuchać. Ona wspominała o takich rzeczach bardzo często. Czułem jakby moją linią obrony przed tym było tylko obracanie wszystko w żart. W pewien sposób mi na niej zależy lub po prostu przyzwyczaiłem się do niej, albo wóz albo przewóz, nie będę jamniczył bo wiem że z wiedzą jaką mam mogę poderwać inną pannę już w pierwszym tygodniu i to nie będzie żaden wyczyn.
"pierdol to i rob swoje, a jak jestes nieszczesliwy to cos zmien.
ten ktory jest ciagle szczesliwy musi się często zmieniać." - skaut
Chcesz się jej wyrzygać emocjonalnie i przyznać do tego, że Ty to jednak nie Ty, no OK... Tylko pamiętaj, że smród po tej rozmowie zostanie na bardzo, bardzo długo, a ona będzie ją przywoływała w każdej spornej sytuacji.
Albo zmieniasz swoje zachowanie i dajesz jej ciut więcej, czyli tak jak pisałem w poprzednim poście, albo z nią rozmawiasz, tłumaczysz jej swoje motywy i emocje, ale wtedy musisz trzymać ramę mocniej niż kiedykolwiek.
Zaczną się teksty i podpuszczanie w stylu - "Wiedziałam... a mówiłeś, że Ci na mnie zależy", "Wtedy mówiłeś co innego", "Wiedziałam, że to nie było na serio, gdybyś czuł do mnie to co mówiłeś to..." I spróbuj wtedy odbić, albo zażartować to dostaniesz na ryj kilka dni chłodu, aż się pokajasz, bo już raz to zrobiłeś i ona o tym będzie pamiętać. Zacznie się, że znowu żartujesz, że jesteś nieszczery, bo zamiast 'porozmawiać' o tym co czujesz to olewasz temat itp.
Kręcisz sobie bata na własną dupę, ale jak chcesz. Jesteś młody, możesz popełniać błędy, byleś wnioski wyciągnął. Po tej rozmowie wiele się zmieni, bo znając życie popłyniesz i wyspowiadasz jej się ze wszystkiego dużo bardziej, niż w planie, który założyłeś sobie w powyższym poście.
Moja rada taka - nie gadaj z nią teraz w ten sposób, daj jej 20% więcej siebie jeśli tak jej Ciebie brakuje i do czasu rozstrzygnięcia Twojej przyszłości i wyjazdu na studia, nic więcej nie zmieniaj. Jak się wyjaśni czy jedziesz, wtedy reszta sama się rozwiąże.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
A powiedz czy ty byś chciał tego związku na odległość, czy nie? To jest ciężka sprawa z czymś takim i ma małe szanse na powodzenie. Szczególnie, że czasem na tym forum wypowiadasz się jak taki fifarafa to i pewnie we Wrocku byś coś popodrywał chętnie, kiedy byś zatęsknił za nią(o tak, z tęsknoty chce się bardziej takich rzeczy
).
Jestem zmienny panowie jak kobieta... doszedłem do wniosku że nie ma sensu tego ciągnąć bo będąc na Studiach czy to we Wrocławiu, Warszawie, Krakowie na pewno będę podrywał panny. Nie dorosłem do związku, potrafię się tylko w niego bawić. Zależy mi na niej bardziej niż na każdej kobiecie jaką do tej pory spotkałem lecz będąc z nią tylko ją zranię.
Mogę być chujem, ciotą, pedałem lub jak kto woli mnie nazywać ale nie mam zamiaru ranić kobiet bardziej niż wymaga sytuacja. Jeżeli przeprowadzę tą rozmowę a tydzień po wyjeździe polecę w bok to z samym sobą będę się czuł źle.
Zaraz napiszę do niej aby jutro się spotkać, sytuacja wymaga żebym to ja jako facet to zrobił. Mam nadzieję że nie będzie ona płakać.
Dlaczego zmieniłem zdanie? Dziś na maturze miałem tekst o miłości, wypowiadali się doktorzy, księża, pisarze i filozofowie a na koniec jeszcze autorka tekstu, zerwało mi to klapki z oczu.
EDIT.
Czwartek po powrocie z badań w Warszawie ugadane spotkanie.
"pierdol to i rob swoje, a jak jestes nieszczesliwy to cos zmien.
ten ktory jest ciagle szczesliwy musi się często zmieniać." - skaut
Gratuluję postawy!
Czytając temat miałem Cię opieprzyć, że przeszła Ci przez myśl rezygnacja ze swych planów na rzecz kobiety. To nie miałoby najminiejszego sensu. Twoje życie jest najważniejsze i Twój rozwój, a nie związke z kobietą.
Mam znajomych, którzy przeżyli związek na odległość. Ciężko mi uwierzyć, że kumpel jej nie zdradził, ale zapiera się twardo. Mam też kumpli, którzy uważają, że seks z inną panną, dziwką będąc w związku poza małżeńskim to nie zdrada.
Nie wypowiem się na ten temat, ale może byłoby warto spróbować jak to odczujesz przelatując jakąś laskę na studiach i wracając do niej. Jeśli będziesz naprawdę czuł się źle, wtedy zrywasz, nie mówiąc jej o zdradzie.
Wytłumaczysz to tym, że nie widzisz tego związku bo nie ma jej obok. Taka sytuacja może też przetestować jej wierność. Przecież napewno nie urazi Twego ego rozstanie z nią w jej inicjatywy prawda?
"Nawet jeśli wszyscy już w Ciebie zwątpili, pokaż że się mylili, nie czekaj ani chwili dłużej"
Związek na odległość to chujnia z grzybnią, tak samo małżeństwa jedno w Polsce drugie w Hiszpanii. Każdy zdrowo myślący wie że z tego nic nie wyjdzie.
Lekcja 5- To na co możesz się nabrać
"Kobiety podczas rozmowy lubią manipulować, grać i robić Ci testy. Posuwają się nawet do szantaży emocjonalnych. Sprawdzają w ten sposób na ile jesteś prawdziwy, na ile jesteś pewny siebie i czy jesteś silny. Jeśli pokażesz że dajesz sobą manipulować to stajesz się w jej oczach frajerem.(...)Jeśli swoimi gierkami zbyt bardzo wjeżdża na Ciebie , reaguj na to pokazaniem jej granic których nie może przekroczyć. Opieprz ją za to. Powiedz jej żeby przestała bo może tym wszystko popsuć."
A teraz przeczytaj jeszcze raz swój pierwszy post. Łykasz wszystko jak młody bocian żabę. Laska już myśli za Ciebie .
"Wiem że tego kwiatu jest pół światu lecz ja naprawdę ją polubiłem, za bardzo trzymałem się zasad strony. Bądź tajemniczy, bądź enigmą, rzadki kontakt, to ona ma dążyć do związku a ty do sexu tsaa ;_; usłyszałem że zależy mi tylko na jednym, bo tak dążyłem do sexu! lecz ja coś też do niej czuję, nie wiem co to znaczy kochać bo nigdy tego nie doświadczyłem, lecz wiem że ona ma to coś czego pragnę, coś czego boję się stracić." Zamiast myśleć głową i być facetem coraz bardziej myślisz serduszkiem. Obawiam się, że skończy się to tak, że "zakochasz" się po uszy, a wtedy ta wyjątkowa nie będzie miała ŻADNYCH skrupułów, żeby Cię rzucić. Obok Twojego cierpienia też przejdzie obojętnie, bo "to jednak nie to". Weź się w garść i przemyśl to sobie wszystko na chłodno. Bądź sobą, ciesz się relacją taką jaka jest i nie wybiegaj w przyszłość. Nie zmieniaj się dla laski, bo to się skończy tragicznie.
Nie żeby coś ale czasem przeczytaj wszystkie posty
już postanowiłem że tą znajomość zakończę, umówiłem się na czwartek. Nie toleruję przyjaźni damsko-męskich dlatego palę za sobą mosty. Trudna męska decyzja, ona tego nie zrobi, wszystko w moich rękach.
"pierdol to i rob swoje, a jak jestes nieszczesliwy to cos zmien.
ten ktory jest ciagle szczesliwy musi się często zmieniać." - skaut
Racja, moj blad. Jedyne czego Ci zycze to podjecie decyzji, ktorej nie bedziesz zalowal. Jesli pewnie decydujesz sie na zakonczenie tej znajomosci bo wedlug Ciebie nie ma perspektyw to elegancko. Tylko sam napisales ze jestes zmienny. Jesli spalisz ten most nie mozesz sie juz nigdy patrzec za plecy
Prawdziwy mężczyzna nie patrzy na eksplozje.
"pierdol to i rob swoje, a jak jestes nieszczesliwy to cos zmien.
ten ktory jest ciagle szczesliwy musi się często zmieniać." - skaut