Witam.
Zacznę od tego, że dawno już tu nie byłem. Nie wiem też czy wybrałem dobry dział...
Kiedyś czytałem sporo materiałów o podrywaniu w całym internecie i ta strona najbardziej przypadła mi do gustu jednak w pewnym momencie się zgubiłem jak stosowałem jedno, zapominałem o drugim i tak w koło. Potem doszedłem do wniosku, że najlepiej być sobą, zaakceptować swoją osobę i jeśli ktoś tak jak ja szuka dziewczyny a nie dziewczyn wystarczy pokazać całego siebie oczywiście z dobrej strony ale nie zapominając też o tym, że każdy ma złą stronę i też musi ją po kawałku odsłonić. Nikt by nie chciał poznać (jak dla siebie )wspaniałej osoby a potem dowiedzieć się, że ma drugą, złą (według nas) stronę.
Nie wiem czy wychodzę z dobrego założenia ale nie staram się robić nic na siłę. Jeśli dziewczyna mnie nie chce to ja się nie wpraszam, jeśli dziewczyna mnie chce a ja nie to nie daję jej zielonej karty bo nie chwytam się pierwszej lepszej tylko szukam dla siebie tej najbliżej swojego ideału.
Ogólnie post ten ma wnosić, że już sam nie wiem jak postępować, tutaj podam przykłady czemu tak jest. Nie mam zbyt dużego dorobku ale małe postępy w swoim "uwodzeniu", jeżeli można to tak nazwać - zauważam. Jest tylko jedno ale, nawet duże ale. Nie wiem czy wszystko dobrze odczytuję ale na pewno 2 dziewczyny są moimi adoratorkami. Chyba tak można to nazwać. W obu przypadkach nie jestem zainteresowany. Jedna to koleżanka, druga lepsza koleżanka. Wygląd nie w moim guście ale zdarzają się osoby, którym się podobają. Jedna walczyła, teraz już mniej druga ciągle walczy. Utrzymuje status kolegi i chcę aby tak pozostało, nie chcę zranić dziewczyn. Jakoś nie lubię się bawić dziewczynami, pewnie ktoś inny by to wykorzystał i porzucił ale ja tak nie chce. Druga sytuacja to taka, że spodobała mi się pewna dziewczyna. Gust mam wybredny i to bardzo ale zdarza się, że co tydzień podoba mi się inna dziewczyna. Nie potrafię odróżnić czy warto walczyć czy to minie. Ale chcę wiedzieć teraz i na przyszłość co wy byście zrobili na moim miejscu. Dziewczynę tą widziałem na ulicy, czyli spodobała mi się bardziej wizualnie, potem przypadkowo natrafiłem na jej zdjęcia w internecie. Dokładnie FB (tak tak wiem miłości internetowe ale czasem jak nie ma innego kontaktu to trzeba chwytać się wszystkiego). Jak ją pierwszy raz zobaczyłem po prostu wydała się fajna całokształtem ale dopiero potem utkwiła mi w pamięci. Pomyślałem, jeśli da mi kosza na fb to tym bardziej na ulicy więc zaprosiłem. Ja jej nie znam ona mnie też ale zaakceptowała. Trochę mnie to zdziwiło bo ja osobiście bym odrzucił albo napisał czy się znamy. Ona nic... Więc ja napisałem czemu mnie zaakceptowała i .... cisza.
Już się nauczyłem, że w internecie nie da się dobrze zagadać do każdej dziewczyny. Jedna odpisze inna nie ale tylko taką miałem możliwość. Ostatnio minąłem ją na chodniku, była sama, uśmiechnięta więc mogłem spróbować ale... szedłem z koleżanką więc nie da się tak zostawić koleżanki i iść do drugiej dziewczyny. Nie jestem pewny czy ta dziewczyna jest wolna czy zajęta. Chciałem napisać jej szczerze bo czasem to działa ale wolę spytać o to was. Chcę wiedzieć czy warto? Czy mam szanse, czy już przegrałem? I co napisać, żeby był jakiś odzew?
Jeszcze takie podsumowanie... Czyli co zrobić, żeby wyszło z tą podobającą się mi i jak to zrobić, żeby moje adoratorki mnie nie znienawidziły?
Nabazgrałem i do tego pogmatwałem więc gratuluję tym, którzy to przeczytają w całości i coś zrozumieją oraz dziękuję tym co odpiszą. Hejty na pewno polecą ale ja chcę porady jak uczeń od nauczycieli lub innych uczniów a nie hejty, które mnie tylko zniechęcą. 
Wiesz co, z tego, co tu piszesz, wynika jak dla mnie, że masz po prostu za mało praktyki. Jakąś tam wiedzę zdobyłeś, wystarczyło na tyle, żeby spotkać się z jedną czy drugą laską i dałeś sobie spokój.
Jeśli naprawdę chcesz być biegły w kontaktach z kobietami, musisz przestac robić sobie wymówki i po prostu próbowac maksymalnie dużo możliwosci. Podchodzić do maksymalnie wielu kobiet, próbowac różnych otwarć, technik. Po pewnym czasie, jak będziesz miał w tym biegłość, będziesz w stanie podejśc do laski która naprawdę Ci się podoba i ją zdobyć. Sam będziesz wiedział kiedy to nastąpi. A na razie praktykuj jak najwięcej, pamietaj, że każda osoba, którą spotykasz w życiu, może Cię czegoś nauczyć.
Cześć
Traktuj to jak zabawę 
"dziewczyna mnie nie chce to ja się nie wpraszam" Kiedy poznajesz ,że dziewczyna cię nie chce ? Wiele dziewczyn robi shit testy ,żeby sprawdzić czy odejdziesz (za słaby) czy zostanie z uśmiechem na ustach (alpha) ,nie mówię tu o pieskowaniu a silenj ramie czyli (Chce to pogadam z nią mimo jej zażaleń tak czy inaczej będą jaja).
Adoratorki powiadom ,że tamta ci się podoba udawaj że nie wiesz o ich zakochaniu ,nie jestem w stanie przewidzieć reakcji ale im prędzej to zakończysz tym lepiej.
Co do "nowej" to nic nie przegrałeś bo nawet nie zacząłeś grać
Po prostu ,gdy ją spotkasz podejdź i powiedz cokolwiek najważniejsze żeby widziała ,że się nie boisz.
Tu zwaliłeś może tylko tym ,że zaprosiłeś i napisałeś
a fb jak to fb ,zawsze może się zjebać.
Pozdro
Dzięki wszystkim za odpowiedzi i za to, że daliście radę przeczytać te wypociny.
Odpowiem każdemu z osobna ale niektóre podpowiedzi będą się łączyć.
@lol
Chodzi mi o to, że te 2 dziewczyny były moimi koleżankami i dla mnie dalej są. One chcą czegoś więcej, ja to czuję, widzi to mój dobry znajomy ale ja nie chcę powiedzieć im wprost "dajcie sobie spokój" bo może wyjść tak, że z koleżanek zrobią się wrogami. Nie bawię się laskami po prostu dalej utrzymuję status kolegi i nie daję powodów do czegoś więcej. Tu już wiem, że gdy się powie prosto w twarz niektóre dziewczyny obrażą się i nie będzie już przyjaźni tylko wrogość.
@Hetero_Sapiens
Masz rację, na ulicy nie zaczepiam dziewczyn. Jakoś nie lubię wgl na siłę spotykać się z nowo poznanymi dziewczynami. Lubię na disco/w klubie wyrwać do tańca, pogadać czasem jakiś kontakt ale tak na ulicy jakoś nie mam motywacji albo po prostu boję się kosza.
@papusiek1
Jeżeli ja działam a widzę, że druga strona ma to w "dupie" to po prostu pasuję. Szkoda mi nerw i czasu na taką osobę. Jeśli spotykam dziewczyny z pozoru normalne i fajne a okazują się zadufanymi w sobie laleczkami, które same nie wiedzą czego chcą albo zlewają to, że ja coś działam to po prostu "dziękuję dobranoc". Czyli teraz mogę zagrać coś w stylu nawiązania do tego fb, że spaliłem?
@SkunX
Ogólnie dziewczyny raczej o większości sobie mówią, czy to koleżanka coś powie dalej czy dziewczyna. Ale myślę, że aż tak to nie bo przecież jej nie prześladuję. Widziałem ją 1 raz gdy mi się rzuciła w oczy, potem zaprosiłem, napisałem. Ostatnio widziałem ją po raz drugi ale tu nic nie zrobiłem, przeszedłem obojętnie bo jak już wspomniałem nawet gdybym się zebrał na jakieś słowo to i tak byłem z koleżanką więc nie mogłem jej tak odstawić na drugi plan. Więc nie nazwałbym tego prześladowaniem.
Musisz zagadać do niej na ulicy, FB odpada. Mógłbyś nawiązać coś do tego ale żeby nie było tak "hej, napisałem do Ciebie na Fb czemu nie odpisujesz?".
Co do poszukiwania ideału. Też go kiedyś szukałem gdy poznałem jakąś dziewczynę to szukałem w niej tych cech a gdy ich nie było to kończyłem znajomość. Gdy w końcu znalazłem taką dziewczynę (pierwszy związek) to okazało się, że nie tego tak naprawdę szukam. Dopiero gdy zacząłem brnąć w te znajomości to zauważyłem czego tak naprawdę chcę.
"Czyli co zrobić, żeby wyszło z tą podobającą się mi i jak to zrobić, żeby moje adoratorki mnie nie znienawidziły?" Nie musisz oznajmiać im, że poznajesz tą dziewczynę.
Ja nie szukam ideału bo ideałów nie ma. Ja mam po prostu ze wszystkim tak czy z muzyką czy samochodami czy dziewczynami. Musi mieć w sobie to coś co mi się spodoba, co wyróżnia ją z tłumu i co nie znudzi mi się w niej po jakimś czasie. Każdy ma inny punkt widzenia i inne gusta.
Niedługo wakacje... więc jeden jest minus czy wgl ją jeszcze spotkam gdzieś. ;/
Chodzisz, obserwujesz, zapraszasz na fb, piszesz na fb...
i się zastanawiasz...
i nas pytasz czy warto...
A w rzeczywistości jeszcze chwila i wyjdziesz w jej oczach na frajera.
Zrób coś, zadziałaj, zaproś gdzieś i skonfrontuj to co sobie poukładałeś w głowie z rzeczywistością.
Nie zastanawiaj się nad tym jak Cię odbiorą "koleżanki". Rób swoje.
Śpieszą się tylko głupcy, myśląc, że gdzieś i po coś można zdążyć...
@Klepsydra Mówisz zupełnie jak ja gdy doradzam innym, problem w tym, że doradzać umie każdy ale pomóc samemu sobie już nie. ;/
To co piszesz wydaje się proste, tylko ciężkie do zrealizowania. Widziałem tę dziewczynę 2 razy zanim jeszcze napisałem do niej na fb, sytuacje opisałem wcześniej. Ciężko od razu napisać do niej, że chce się spotkać, ciężko wyczuć czy lepiej wyłożyć karty na stół czy delikatnie wybadać sytuację i ciężko ogólnie bo obecnie został mi chyba tylko fb a już raz spaliłem więc nie wiem jak teraz naprawić, żeby zechciała wgl wejść ze mną w konwersację.
spotkanie to w/g Ciebie wyłożenie kart na stół?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Nie. Wyrażenie "wyłożenie kart na stół" rozumiem jako powiedzenie od razu szczerze, że mi się podoba, ze utkwiła mi w pamięci i chciałbym ją bliżej poznać zamiast powoli poznawać i odkrywać po jednej karcie.