Witam,kiedyś przeczytałem tu historię o zdradzonej żonie która spróbowała odzyskać męża,udało jej się to ale okazało się że ona jest chora na raka i zrobiła to celowo żeby dzieci zapamiętały rodziców kochających się,jakoś tak to było.
Nie potrafię znalezsc tego tekstu więc proszę o pomoc. Dziękuje
Też czytałem tą historyjkę ale bardzo dawno temu i chyba będzie problem, ale jak znajdę to dam link.
Pozdrawiam
Bloga nie znam, ale tekst łatwo jest znaleźć na internecie, w połowach kobiecych blogach to jest:
"Kiedy on wrócił do domu, ona przygotowywała kolację. Wziął ją za rękę, spojrzał w oczy i powiedział: Musimy porozmawiać. Usiadła i po cichu zaczęła jeść posiłek. Po raz kolejny w oczy rzucił mu się ten ból w jej oczach. Nie potrafił wycedzić z siebie ani jednego słowa. Ale w końcu musiał powiedzieć to, o czym tak długo myślał. Chciał rozwodu. W końcu to z siebie wyrzucił. Ku jego zdziwieniu ona nie rozpaczała, zamiast tego zapytała o powód.
Starał się zmienić temat. To ją zdenerwowało. Chlusnęła w niego wodą ze szklanki i stwierdziła, że nie jest mężczyzną. Tamtej nocy w ogóle już ze sobą nie rozmawiali. Cały czas płakała. Wiedział, że ona chciała usłyszeć od niego co stało się z ich małżeństwem. Ale on nie chciał dać jej prawdziwego powodu a nic innego mu do głowy nie przychodziło. Straciła go na rzecz Joanny. Już jej, po prostu nie kochał. Było mu jej żal - nic po za tym.
W poczuciu winy, podpisał wcześniej przygotowany pozew rozwodowy, oddając jej dom, samochód i 30 % akcji w jego firmie. Rzuciła tylko na to okiem i podarła dokument. Osoba, która poświęciła mu 10 lat życia, stała się nagle zupełnie obca. Żal mu było jej straconego czasu, energii i poświęcenia, ale jego miłość do Joanny była zbyt duża, no i kości zostały rzucone. W końcu jej płacz zmienił się w rozpacz, nabrał na sile czego się spodziewał. Wtedy mu ulżyło. Pomysł rozwodu, który chodził za nim od tygodniu, ciążył niczym kamień, w końcu zaczął wydawać się rozsądnym i prawidłowym rozwiązaniem. Utwierdził się w tym rozwiązaniu.
Następnego dnia, wrócił do domu bardzo późno, zobaczył ją piszącą coś przy stole. Nie chciało mu się przygotowywać kolacji, więc udał się prosto do łóżka. Sen zmógł go momentalnie, był tak wykończony niesamowitym dniem spędzonym z Joanną. Kiedy się obudził, zobaczył ją nadal przy stole, piszącą. Prawdę mówiąc nie obchodziło go to, więc obrócił się na drugi bok i usnąłem.
Nad ranem przedstawiła mu swoje warunki rozwodowe: Nie chciała od niego niczego, ale potrzebowała miesiąca czasu, wtedy da mu rozwód. Poprosiła również, że podczas tego miesiąca oboje zrobią wszystko, żeby żyć ze sobą jak normalniej się tylko da. Jej powód był prosty: Ich syn miał egzaminy za miesiąc a ona nie chciała, żeby rozpad małżeństwa rodziców wpłynął na jego naukę i wyniki.
To były warunki do zaakceptowania. Ale poprosiła go o jeszcze coś. Poprosiła go aby przypomniał sobie, jak przenosił ją przez próg sypialni w dniu ich ślubu. Poprosiła, aby każdego dnia w ciągu tego ostatniego miesiąca ich małżeństwa, niósł ją w ten sposób z ich sypialni aż pod drzwi wejściowe. Pomyślał, że jej odbiło. Ale chcąc doprowadzić do końca małżeństwa i rozpocząć życie z Joanną, zgodził się.
On i Ona nie mieli żadnego kontaktu cielesnego od bardzo dawna. Nawet zwykły dotyk był im obcy. Więc kiedy, po raz pierwszy od dnia ich ślubu, wziął ją w ramiona i przenosił z sypialni pod drzwi wejściowe, obje czuli się nieswojo i niezdarnie. Ich syn wtórował całej sytuacji oklaskami. Patrzył na nich z uśmiechem i radością. Mężowi sprawiło to trochę bólu wewnątrz, wiedząc co się stanie za miesiąc. Trzymając ją tak w ramionach przeszedł 10 metrów, zatrzymując się przed drzwiami wejściowymi. Ona spojrzała na niego, zamknęła oczy i wyszeptała, abym nie mówił ich synowi o rozwodzie. Kiwnął głową, czując wewnątrz jakiś dziwny ból. Postawił ją na nogi, po czym pozwolił odejść na autobus, którym jechała do pracy. Sam pojechał do swojego biura.
Drugiego dnia, poszło im o wiele łatwiej. Wyślizgnęła mu się na ręce, opierając się o klatkę piersiową. Zapach jej perfum momentalnie uderzył w jego nozdrza. Zdał sobie sprawę, że przez lata, wiele szczegółów umknęło mu, przestał patrzeć na nią jak na kobietę. Zauważył, że nie była już tak młoda. Jej twarz otaczały zmarszczki, włosy u podstawy posiwiały. Ich małżeństwo wyraźnie zaznaczyło swoje ślady na jej ciele. Przez moment, zaczął się zastanawiać, co takiego jej zrobił.
Czwartego dnia, kiedy ją unosił, poczuł przez chwilę ten błysk intymności pomiędzy kobietą a mężczyzną, niczym przed laty. Popatrzył na kobietę, która poświęciła mu 10 lat swojego życia. Szóstego dnia zaczął coraz bardziej komfortowo czuć się, mając jej ciało blisko siebie. Jakby zatracona intymność zaczęła powracać z otchłani zapomnienia. Nie powiedział o tym Joannie. Z każdym dniem, robił to z większą łatwością i swobodą. Być może była to jakaś forma ćwiczenia, przez co stawał się silniejszy fizycznie.
Pewnego ranka, zobaczył ją, jak wybiera co na siebie włożyć. Wybierała z pośród wielu sukienek, ale nie mogła się zdecydować. W pewnym momencie westchnęła i powiedziała jakby do siebie: Wszystkie moje sukienki zrobiły się za duże. Zdał sobie sprawę, że strasznie straciła na wadze, dlatego z taką łatwością nosił ją każdego dnia. W końcu do niego dotarło. Nosiła w sobie tyle żalu, smutku i bólu.
W tym momencie wszedł ich syn i powiedział: Tato, czas abyś zaniósł mamę do wyjścia. Dla niego widok ojca niosącego jego mamę do drzwi wyjściowych stał się nieodłącznym rytuałem dnia. Żona przyciągnęła go do siebie i mocno przytuliła. Odwrócił głowę, bojąc się że jego emocje puszczą i zmieni decyzję. Wziął ją w ramiona i zszedł z nią te 10 metrów pod drzwi wyjściowe ich domu. Czuł jak jej dłoń opłata jego szyję. Trzymał ją w ramionach pewnie ale nie za mocno. Nagle poczuł jakby czas się cofnął o 10 lat.
Ale jej wątła sylwetka zasmuciła go. Ostatniego dnia, kiedy trzymał ją w ramionach, poczuł jak każdy krok stawia z trudem. Ich syn już dawno był w szkole. Trzymając ją tak w ramionach, spojrzał na nią i powiedział, że zdziwiło go jak brak intymności pomiędzy kobietą a mężczyzną wpływa na ich związek. Pojechał do biura. Wszystko działo się tak szybko. Wskoczył z samochodu, nawet go nie zamykając, nie chciał dopuścić do siebie żadnych wątpliwości. Wszedł na górę. Joanna otworzyła mu drzwi. Spojrzał jej głęboko w oczy i jakby wiedziała, co za chwile powie. Powiedział jej, że jest mu bardzo przykro, ale nie chce rozwodu. Spojrzała na niego, niczym porażona. Zamknęła przed nim drzwi i słyszał jak płacze... Zszedł na dół i odjechał. Po drodze zatrzymałem się w kwiaciarni i zamówił bukiet kwiatów dla jego żony. Sprzedawczyni zapytała mnie co ma widnieć na karteczce przy bukiecie? Uśmiechnął się i napisał: Będę Cię nosił w ramionach każdego ranka aż śmierć nas nie rozłączy".
Tego dnia wrócił szybciej do domu, trzymając bukiet w dłoni. Był strasznie szczęśliwy, czuł uśmiech na jego twarzy. Wszystko nabrało zupełnie nowych, niesamowicie świeżych barw. Wbiegł po schodach na górę. Leżała na łóżku. Nie ruszała się. Była martwa. Jak się okazało, jego żona chorowała na raka od wielu miesięcy. Walczyła z tą straszną chorobą, przegrywała. Był tak zajęty, swoim życiem i Joanną, że tego nie zauważył. Wiedziała, że jej czas się kończy, dlatego sprawiła i swój ostatni dar. Chciała jemu oszczędzić reakcji syna, jego poczucia winy względem ojca i ich relacji w przyszłości .Wiedziała, że gdyby rozwód doszedł do skutku, ich syn znienawidziłby jego. Przynajmniej w oczach syna, nadal był kochającym ojcem... do samego końca.
Najdrobniejsze szczegóły naszego życia, te detale, są tym co jest najważniejsze w związku. Nie chodzi o posiadłość w której mieszkamy, samochody, domek letniskowy czy konto w banku. One mogą jedynie stworzyć warunki w których żyje się szczęśliwie, ale nie samo szczęście. Więc nigdy nie traćcie z zasięgu wzroku najprostszych gestów. Dotyku, intymności, wzajemności. To one wpływają na jakość naszych relacji."
dziękuje