Witam.
Sytuacja wygląda tak, że bardzo chciałbym pomóc kumplom wyjść z nałogu palenia trawki. Nie wiem jak mam się do tego zabrać. Bezpośrednie mówienie im, że z czasem nie będzie tak kolorowo nie pomoże. Zbyt wysokie ego chłopaki mają. Wysłanie na terapie... no też ich nie wyślę, ich rodzicami to ja nie jestem. Zaraz mogę zobaczyć odpowiedzi zajmij sie sobą etc. albo jak Ci nie pasuję towarzystwo to je zmień. Znam ich od dzieciaka, to są naprawdę wartościowi ludzi z którymi można by było plażować żeby tylko wyszli z tego nałogu. Pomyślałem żeby jakoś ich "poschizować" jeżeli wiecie o co chodzi. Chłopy, znacie się trochę na psychologi. Jest ktoś w stanie udzielić mi porady?
Palą bo nie mają co robić w wolnym czasie. Znajdź im jakieś zajebiste zajęcie i ciągle ich wyciągaj, na pewno nie zaszkodzi. Sam kiedyś trochę czasu spędziłem na jaraniu ale ale to jest czasopożeracz, od kiedy codziennie mam coć do roboty to nie bardzo chce mi się jarać i tracić czas na pierdoły. Chodź czasem trzeba się wyluzować
Nic na to nie poradzisz. W naszym wieku nie wypersfadujesz typowi że to nie jest takie fajne jak się na początku wydaje. Do bólu będą CI wciskać cytaty typu "Ziele to spokój, alkohol to szaleństwo" Bas Tajpanu, pierrrdolić jakimiś statystykami z kwejka czy coś. Też paliłem pprzez pewien czas ale nigdy jakoś mega dużo. Po jakimś czasie jaranie przestało mnie jarać. Może im też minie zajawka, może nie. Bądź jednak pewien, że Ty sam dużo nie zdziałasz, sami muszą wybrać czy tego chcą, czy nie
'Zaraz mogę zobaczyć odpowiedzi zajmij sie sobą etc.'
I bardzo dobrze Ci odpowiadają. Daj sobie z tym spokój, nie ogarniesz tego. Nie zmieniaj świata, tylko siebie. Zresztą zioło nie jest złe. Zresztą to nie jest jakieś mega uzależnienie, nie demonizuj tego bo to nie ma sensu. Rób co masz/lubisz robić i tyle.
Pozdro
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie
Chłopie to nie takie łatwe jak się wydaje, sam siedziałem w tym 4 może 5 lat zaczynając od blanta w mordzie a koncząc dzien na wiadrze ,i nie ważne czy szkoła , dziewczyna impreza czy coś zawsze musiało być te jaranie . Teraz ogólnie nie pale od jakiegoś półtora miesiąca nic ,ze względu na wypadek jaki doznałem. Po paleniu trawy zaczołem też jarać te tak zwane dopalacze od czasu do czasu trafił sie jakiś trefny towar i coś mi odjebalo i skoczyłem z okna wogule nie pamiętając tego , teraz jestem uziemiony w domu po miesięcznym pobycie w szpitalu ze złamanym kręgosłupem i operowanym talerzem miednicy , ze swojego doświadczenia wiem że to naprawde trzeba chciec odrzucić ten nałóg ja juz nie chce do tego wracać chodz nadal sie boje że jak znów wyjde do ludzi to mnie podkusi ,wydaje mi się że twoja pomoc na dużo im się nie zda ,oni sami muszą to zrozumieć i walczyć a przedewszystkim zając się czymś ,jakieś treningi ,czy inne hobby żeby po prostu poświęcać jak najmiej czasu na nude . Po ile macie lat dużo już jaracie ? Wiesz dużo weteranów od jarania wkońcu kończy z tym gdy zaczynają zauważać w tym już nie tylko same pozywytne cechy jak to każdy palacz na początku a z czasem zaczną zauważać już tylko same wade. Pronojuje pokazanie im tej obiektywnej strony ,nie jest to pierdolenie jak w telewizji że narkotyki są bee i wrzucanie każdego do jednego worka ,nie owijają w bawełne. Może po zderzeniu z rzeczywistoscią zaczną jakoś racjonalnie o tym myśleć choć wątpie w to tak samo jak było w moim przypadku . http://zielonemity.republika.pl/...
eloelo
Nie ze wszystkim się co wysłałeś w tym linku się zgodzę. Szczególnie poddam pod wątpliwość szkodliwość marihuany, których informacje pochodzą z badań od 20 do 40 (czy 50) lat wstecz. Trochę się pozmieniało i może to być już nieaktualne, aczkolwiek nie musi. Bądź co bądź jeśli ktoś sam nie chce ze sobą czegoś zrobić to choćbyś na chuju stanął to i tak nic z tego nie będzie.
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie