Witam panowie. Ogólnie miesiąc temu wróciłem do uwodzenia po tym jak zakończyłem swój związek. Udało mi się poznać dziewczynę. Powiedzcie mi gdzie popełniłem błąd. Opisze w skrócie swoja relacje która miała miejsce. Spotykałem się z laska miesiąc (podszedłem do niej w sklepie, zagadałem, wziąłem nr) na początku sam więcej inwestowałem w ta znajomość 70 do 30, następnie 50 do 50, bo ona umawiała się na spotkania, dzwoniła. Widywaliśmy się co dwa dni średnio, bo nie miałem więcej czasu. Poczułem ze zaczynam się wkręcać (bo kiedy się nie widywaliśmy, myślałem dużo o niej) jednak starałem się tego nie pokazywać, chociaż czułem już ze przez to mogę przegrać. I kurwa przegrałem to kiedy ostatnio mieliśmy się spotkać ona nic mi nie dała znać, zadzwoniłem do niej powiedziałem stanowczo ze powinna mi dać znać jeśli chce zmienić plany, ponieważ poświęcam swój czas w to aby się moc z nią spotkać, a okazuje mi brak szacunku w ten sposób. Miała to przemyśleć i jutro mieliśmy pogadać. Tylko ze ona już na następny dzień średnio chciała rozmawiać. Wiedziałem co się swieci już, wiec napisałem jej ze w sumie to nie musimy już w ogóle rozmawiać, ale jednak podejdę do niej i pogadamy żeby sytuacja była przejrzysta. Kiedy ona mi już zaczęła mówić o tym ze jednak nie jest gotowa na ta znajomość itp to zacząłem jej mówić o tym co mnie najbardziej zabolało czyli ten brak szacunku do drugiej osoby czyli w tym wypadku powiadomienie o zmianie swoich planów i całkowitej olewce i powiedziałem jej ze nie pasujemy do siebie, ponieważ potrzebuje szacunku drugiej osoby. Wiem tez, ze gdybym się nie wkręcił to na pewno bym miał wyjebane na to czy się odzywa czy nie, ale czekałem na jej telefon kiedy skończy prace. Dodam ze dziewczyna lat 22 ja 25. Jestem ciekaw waszej opinii w tej kwestii, czy gdybym odpuścił i udawał ze nic wyjebane ze się nie odzywa bym wyciągną więcej z relacji, jednak uważam, ze dobrze powiedziałem mówić jej o braku szacunku. Dodam ze było już wszystko w międzyczasie między nami łącznie z sexem. Pozdro
Doczytałem do momentu kiedy napisałeś że nie musicie już gadać ale pojechałes do niej i jednak to zrobiłeś. Wyszedłes z związku, poznałes pannę i od razu się wkreciles. Polegles w jej oczach jako mężczyzna. Nic innego Ci nie napisze.
Widzisz, tylko sytuacja wyglada tak, ze mieszkamy na jednym osiedlu i po prostu nie chciałem takiej sytuacji, ze będziemy się mijać i odwracać wzrok albo się unikać. Poza tym chciałem to zakończyć w jakiś normalny sposób.
a ja, uważam, ze jakos specjalnie nic nie zepsułeś, był sex czyli uwiodłes dziewczynę, moze za bardzo dążyłes do związku. Panna zrobiła jeden numer a Ty za bardzo emocjonalnie do tego podszedłes, a jak Ci powiedziała, że nie jest na nic gotowa jeszcze, to trzeba było zawinąc sie na pięcie i powiedzieć okej i sie nie odzywac. Postawiłes jej warunki, że nie możesz być tak traktowany. Na razie wyluzuj, pomysl o tym, ze udało Ci sie poznać dziewczyne i przespac się z nią. Możliwe, że sie odezwie jeszcze. Ty tego nie rób. Dla niej mogło za szybko sie wszystko rozgrywac w końcu tylko miesiąc sie znaliście.
Niektóre kobiety są po to, by je wielbić, inne – żeby je bzykać. Problem mężczyzn polega na tym, że ciągle mylą pierwsze z drugimi.
"Kiedy ona mi już zaczęła mówić o tym ze jednak nie jest gotowa na ta znajomość itp to zacząłem jej mówić o tym co mnie najbardziej zabolało czyli ten brak szacunku do drugiej osoby"
Nie nie nie i jeszcze raz nie. Nie możesz się domagać jakiegokolwiek szacunku na etapie "podrywu" poprzez wmawianie jej, że Ci go nie okazała. Musisz to bardziej obrócić w żart, żeby to ona się zastnawawiała co straciła a nie Ty. Po tym jak nie dała Ci znać czy się spotkacie.. w gruncie rzeczy nie musisz nic pisać, tylko robisz swoje. Ale byłeś zgrzany na spotkanie, więc Cię to ukuło. No to piszesz wtedy. Żartujesz sobie ze mnie? Zarezerwowałem dla nas stolik na dzisiaj a Ty mnie wystawiłaś. Musiałem przez Ciebie zaprosić (basie,kasie,marysie). Nawet jak nic takiego nie miało miejsca, niech laska myśli, że dała ciała. Chociaż najlepiej jakby właśnie tak było. Ona może napisać cokolwiek, że nie miała czasu, że coś tam. Najgłupszym rozwiązaniem jest podejście z pretensjami typu: to po co się umawiasz? skoro nie masz czasu? nie mogłaś wcześniej powiedzieć? Ty właśnie tak poleciałeś.. aż za bardzo, że nie musimy mieć kontaktu. Bo laska nie dała znać. Ile razy ja tak dupe wystawiłem, że dam znać, dam.. A wolałem z chłopakami przy piwku posiedzieć i ją olałem.
Nigdy nie pozwól na to, żeby ktoś decydował Twoim czasem. Jak się umówiliście na 16, nie dała znać do 15. To Ciebie już dla niej nie ma tego dnia. I zmieniasz plan gry w trakcie gry.
"Jeśli nie chcesz być najlepszy to nawet nie zaczynaj"
Też zawsze mam z tym problem.. Jedni Ci mówią wymagaj szacunku od kobiety a drudzy wrzuć na luz, bez spin i ciężko to określić trochę
Jakiego szacunku? Jeśli kobieta jest Tobą zainteresowana to nie musisz wymagać szacunku bo Ci go okazuje. Wystawiła Cię? Mówi, że nie jest gotowa na tą znajomosc, związek etc.? Mówisz ok, rozumiem i odchodzisz w swoją stronę. Jeśli ktoś Cię nie szanuje to fakt, że o tym mu powiesz nic nie zmieni. A tym bardziej jak jeszcze mówisz to lasce która ma już na Ciebie wyjebane. Szanuj siebie i swój czas i nie wymagaj od nikogo niczego bo nikt nie jest zobowiązany Ci tego dać
Nie wiem Pany, sytuacja jest taka, ze będziemy się widzieć jeszcze na pewno nie raz, ponieważ mieszkamy blisko siebie, jednak będzie to typowo koleżeńskie z mojej strony, bez wchodzenia jej w dupe, tym bardziej ze się trochę wkręciłem i muszę odpuścić żeby się odkręcić. W każdym razie będę wiedział już co robić w podobnej sytuacji. Dzięki
//błąd
"Jeśli nie chcesz być najlepszy to nawet nie zaczynaj"
Jak nie wiesz, skoro masz wszystko napisane. W dzisiejszej dobie internetu, nie da się zrobić takich błędów jak 10 lat temu.
Słuchajcie, może będę zbyt prozaiczny. Ale im więcej naczytałem się tego bełkotu na temat miłości i dawania z siebie wszsytkiego, tym bardziej odechciało mi się to robić.
Dajcie spokój, próbowałem odzyskać byłą, bo wydawało mi się, że jest to poprawne politycznie. Kocham ją = staram się = pokazuje, że mi zależy. I tak długo to robiłem, aż sobie uświadomiłem, że tak na prawdę to mam tak a nie inaczej nastrojone myślenie, spojrzałem na to z innej strony. I nawet nie wiecie jaka to była ulga, gdy ją zobaczyłem de facto przypadkowo na mieście z jakimś kolegą. Pomyślałem od razu, przecież ta dziewczyna mnie w ogóle nie interesuje. Co z tego, że kiedyś byliśmy bliżej? Skoro tutaj takich dziewczyn przechodzi tysiące codziennie w tę i drugą stronę. Głowa, głowa i jeszcze raz głowa. Nie idealizuj kogoś kto nawet w połowie nie odpowiada rysopisowi sprawcy
"Jeśli nie chcesz być najlepszy to nawet nie zaczynaj"
A mozesz mi powiedziec jak doprowadziles do seksu z laska do ktorej zagadales w sklepie ?
Sam mam sasiadke ktora mnie kreci, ale ja jestem za szybki zagadam wezme numer i od razu bym cos z seksem zwiazanego dowalił w sms. To za szybko?