Siemanko.
Zwracam się do Was z pytaniem jak rozegrać pogaduszkę ze sklepikarką, żeby wyciągnąć od niej nr/umówić się na np. kawkę, cokolwiek.
Sprawa wygląda tak.
W monopolowym obok mnie pracuje jak dla mnie bardzo ładna dziewczyna, mniej więcej w moim wieku.
Próbę podejmowałem dwa razy.
Zaczęło się od tego, że poszedłem sobie po browarek i akurat trafiłem na nią, w sklepie do tego był jakiś żul, ale postanowiłem zagadać.
Rozmowa była krótka, o jakiejś pierdole i jej godzinach pracy. Po tym zaproponowałem jej zaproszenie na kawę, po czym strasznie się zawstydziła (było widać), pomyślałem, że to przez tego menela co błąkał się po monopolowym jak smród po gaciach. Powiedziała, że możeeeeeee, nie wie, to zaproponowałem jej podanie mi nr w celu zdzwonienia się i dogadania, ale dalej była zawstydzona i powiedziała "nieee teraz", stwierdziłem, że to dalej przez tego żulka, podziękowałem więc za piwko i poszedłem.
Na drugi dzień znów zachciało mi się piwka, poszedłem tam znowu i znowu była, krotka gadka, że trochę ma godzinek w tej pracy jednak, w końcu się jej przedstawiłem i ona mi, (tym razem nikogo nie było z osób trzecich), spytałem jak to z tą kawką będzie, po czym się strasznie zarumieniła i cieszyła no ale! znowu "nieeeeeee wiemmmm, teraz nie mogę...", na co odparłem, że nie ukradnę jej przecież z pracy
, to zaproponowałem nr, strasznie się zastanawiała i sięgała już trochę do kieszeni po telefon, ale ja pierd**nąłem głupotę i spojrzałem na rękę mówiąc przy tym, że na czasie też wszystkim zależy (bo chwilę się zastanawiała i od zaplecza też widziałem wyłaniającego się szefa
), po tym powiedziała, że teraz nie. Uśmiechnąłem się, podziękowałem za piwko i wyszedłem.
I teraz myślę, że do trzech razy sztuka w sumie i może warto jeszcze raz spróbować (strasznie mi się spodobała).
Najprawdopodobniej uderzę w niedzielę/poniedziałek/wtorek, bo w takie dni tam chyba pracuje. Walnę directa i powiem, że mi się spodobała i chciałbym ją zaprosić gdzieś, lepiej poznać, wziąć nr, ale też nie chcę być nachalny i powinienem szanować jej pracę i jej nie przeszkadzać (no i żeby szefu się nie oburzył
).
Co Wy o tym myślicie?
Ewentualne sugestie co i jak zrobić?
Dzięki za porady 
Pamiętaj o jednym. Za takie flirtowanie z klientami szef może ją nawet wyrzucić.
Dlatego chciałem w miarę szybko ogarnąć nr i się stamtąd zwinąć, żeby zadzwonić w jakiś dzień, o godzinie w której nie ma pracy. Zdaję sobie z tego sprawę, to i za długo tam nie kombinowałem.
a moze kolejne 2-3 x po prostu wejdź i niczego od niej nie chciej... I obserwuj jej reakcję
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Też mi to, przez myśl przeszło, że wejdę, kupię to na co będę miał ochotę, powiem do widzenia/ na razie i sprawdzić jej reakcję.
Reakcja z drugiego dnia jak wpadłem tam, to była taka, że od razu rzucił jej się uśmiech na twarzy, co nie powiem, podbudowało mnie w dalszych próbach.
Albo zostaw swój numer na paragonie
Dobre tez jest to co napisał Guest, kup cos i nie zagaduj.
Uśmiechnij się.
A wg mnie powinieneś podejść z directa, ona i tak już zna twoje zamiary więc spróbuj jej teraz powiedzieć, że po prostu Ci sie spodobała i chciałbyś ją gdzieś wyciągnąć po pracy. Dalsze podchody nie mają sensu skoro 2 razy Cie olała. Tak jak napisałeś do 3 razy sztuka z tym że 2 razy się czaiłeś to za trzecim razem powiedz jej szczerze jak Ci sie podoba.
no taaaaaa... bo pewnie się nie domyśliła.... nic a nic;) A pytał ją o numer, bo sobie lubi pododawać cyferki;)
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Przecież napisałem, że zna już jego zamiary ale on nie potrafił tego dobitnie powiedzieć. Ma się dalej czaić wg Ciebie? Myślę, że im dłużej się bedzie tak czaił tym dalej do celu.
nie... ma zrobić krok w tył, bo 2 do przodu juz byly
on się czai? chyba wyraził się jasno: chce numer. A laska jakas taka "zdziwiona"
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Ok gościu nie neguje twojej porady ja bym to zrobił po prostu inaczej. Ale co ja tam się znam
alez oczywiscie... kazdy sposob ma plusy i minusy... niech sobie cos wybierze;)
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Na chłopski rozum to Guest dobrze mówi.
.
Po co się pocić?
Lepiej zrobić jej przerwę, bo jak mnie zobaczy, to pewnie będzie się spodziewać, że zagadam, czy cokolwiek, a tak się zdezorientuje i jeśli sama będzie chciała, to da znak, żeby pogadać, albo sama da nr
Jak zrobisz ten krok w tył to na 80% nie licz, że zdezorientowana ona zrobi kolejny krok. Prędzej sobie pomyśli, że szybko Ci przeszło...
Na to nie licz, że sama da Ci numer. Guest może i dobrze mówi, ja zrobiłbym inaczej, ale guestowi na pewno nie chodzi o to żebyś czekał aż sama da Ci swój numer i zaprosi na randke czy cuś.
Wiem, że nie o to chodzi, tylko o to, żeby jej trochę zniszczyć twardy grunt pod nogami, po czym znów zaatakować jak zmięknie.
Na dostanie nr od niej bym nie liczył
Przyjdź na zakupy z najładniejszą laską w klasie. Dwa razy. Przywitaj się z targetem i traktuj jak brzydką koleżankę z podstawówki z którą 'trzeba' się przywitać.
Później próbuj.
Tak to jest...
zawsze piwo, 0.5 poproszę a tu nagle numer ode mnie chcą, ale ja nie znam i teraz mi głupio i czerwienie się.
Ktoś w swoim blogu podawał pomysł na całkiem ciekawą opcję z kodem kreskowym, takim swoistym kuponem który podał kasjerce, w jego przypadku był to kupon na KC w twoim może być na numer, akcja dosyć niestandardowa myślę że może zadziałać.
Pomóż jej towar rozładować na regał to masz ją na bank
No i zdania są podzielone w tym momencie, najbardziej się skłaniam ku sugestii Guesta, ale ciekawy pomysł też dał Dedal, chociaż to trochę nie mój styl, ale fajnie to wygląda.
A może postaraj się przeanalizować o których godzinach jest szef ( bo przecież nie siedzi tam po 10h) i o których godzinach jest najmniej ludzi. Dziewczyna ma się czuć swobodnie. A może by tak normalnie z nią pogadać i stopniowo poznawać? Staraj się ją każdego dnia traktować jak koleżankę a z czasem będzie rozmawiać więcej i więcej i weźmie cię za gościa, który jest w porządku. Będziesz mieć większe pole do działania i nie weźmie cię za nachalnego i takiego, który przychodzi do sklepu po to żeby poużywać na niej swoich sztuczek;). Oczywiście piszę ci, jak ja bym to rozegrał:)
Najlepiej się najpierw trochę zaprzyjaźnić, zagadać, pokazać, że Ci się podoba, że ją lubisz, jesteś jej ciekawy, dopiero wtedy coś zaproponować.
Spróbuję tak jak i mówicie, bo teraz i tak doszło do 3ch razy sztuka, nie powiodło się, podrywać sobie będę dalej, a co z ekspedientką wyjdzie to czas pokaże, w sumie i tak lubię coś często popieprzyć o pierdołach czasem w sklepach