https://czasgentlemanow.pl/2019/...
Szanuje chłopa ale on często pierdoli głupoty o relacjach damsko-męskich i zazwyczaj nadaje ma pua. To co pisze to jakieś bzdury dla lamusow i białych rycerzy. Rady typu bądź grzeczny i miły a reszta sama przyjedzie. Drugi gargamel, który nie znając sztuki z góry zakłada że to jest tylko czysta manipulacja.
Sam śledzę Pana Kielbana od dłuższego czasu i nie widziałem jeszcze żeby nadawał na pua. Z niektórymi kwestiami dotyczącymi relacji damsko-męskich się z nim w stu procentach zgadzam, a przy innych mam odmienne zdanie, ale uważam, że nawet podejście zaproponowane w tym artykule stawia faceta w dobrej pozycji, bo ponad 90% mężczyzn (dane "na oko") nie byłoby w stanie zrobić nawet tego kroku. Twoje wnioski są strasznie pochopne, a przez to głupie
Wczytaj się co pisze. Często gani uczenie podrywu i sam podryw. Oglądałeś ten film?
Przeczytałem artykuł na blogu i nie widzę żeby krytykował podryw, najwyżej traktuje go z dystansem przez pisanie go w cudzysłowie.
(„Podrywanie” może służyć wyrabianiu pewności siebie w kontaktach damsko-męskich, ale zawsze ma w sobie dozę udawania) - do tego momentu się z nim zgadzam, bo przy niektórych podejściach sam stosuję rutyny i uważam, że jest to lekkie udawanie żeby było mi łatwiej
Tak czy inaczej, nie widzę u niego krytyki podrywu, gość posiada swój styl i za to go lubię. Nawet najgorsze podejście do płci przeciwnej jest lepsze niż olanie sprawy.
Metody z tego forum nie uczą dojrzałości i powagi w relacjach damsko męskich? Ktoś tu nie dawno dobrze napisał. Napisał co jest w sumie jasną kwintesencją uwodzenia. Mianowicie, że uwodzenie to odwtacanie ról. Uczymy się tego co od wieków robią z nami kobiety. Bycie klasycznym dojrzałym gentelmenem nie zapewnia sukcesu z kobietami. Kropka.
Czego szukasz na tym forum skoro uważasz, wnioskuje po Twoich odpowiedziach, że właśnie najlepszy jest styl podrywu klasycznego gentelmena? Po co czytasz to forum w takim razie?
Facet średnio zna się na podrywie, to dla niego tylko temat poboczny bloga.
We wpisie o Bondach z Connerym, pisze, że jak kobieta mówi nie, to znaczy nie. Jak wszyscy wiemy u kobiet nie, nie zawsze znaczy nie.
W artykule z linku twierdzi, że gdy kobieta odpowiada zdawkowo na pytania, nie jest nami zainteresowana. Tymczasem kobieta w pierwszym okresie znajomości zwykle odpowiada zdawkowo, nie dlatego że nie jest nami zainteresowana, a dlatego np że jest zaskoczona, nieśmiała, czy nie powie o sobie, nazbyt wiele, komuś kogo słabo zna, i tak dalej..
A wyłapałem tylko dwie rzeczy, po kilkuminutowej lekturze....
Podstawową zasadą w podrywie jest to, iż nie słuchamy tego co panna mówi, a patrzymy, na to co robi. Jeśli panna mówi, że nie chce seksu, a kładzie Ci rękę na kroczu? Ale takie seksualne droczenie jest zbyt oczywiste. Dobry przykład z życia, zadaje pytanie: czy wymieniliśmy się już numerami, ona odpowiada, że nie podaje swego numeru nowo poznanym na mieście. Odpieram to i mówię, że zawsze musi być pierwszy raz.
Dziewczyna, twierdzi, że nie poda, chwilę później dyktuje mi numer.
Gdybym słuchał rady tego faceta od bloga, po pierwszym jej nie, dałbym sobie z numerem spokój i jej nie poznał, no bo wszak nie znaczy nie...
Rozważmy niektóre istotne założenia i fakty. Jeżeli jestem gentlemanem w stylu Czasu gentelmenow to nie gwarantuje mi to zdobycia kobiety. Często mężczyzna z klasą i zasadami purytanskiego gentelmena może być roszczeniowy. "Jak to ja gentelmen z pasjami nie mam kobietu" a no nie masz kolego.
Porady autora bloga są za powierzchowne. Rady, że masz puszczać kobietę w drzwiach czy jak zachować się w restautacji dla wielu mężczyzn są dobrze znane. Pan Kielban radzi jak uwodzić i filtrować. Otóż definicję flirtu zaczerpnął z podrecznika dobrego wychowania z lat w 20 napisanego przez kobietę. Te wszystkie jego powierzchowne rady ujęte w nie tylko we wskazanym w tym temacie wpisie mogą doprowadzić ciekawego faceta, gentelmena do konfuzji. "Jak to? Stosuje się do tych porad i jakoś mi nie idzie. Poza tym jestem gentelmenem". Adept kiedyś popełnił kapitalny wpis na ten temat. Przewodnią myślą tego wpisu były właśnie porady typu tych z bloga Czas gentelmenow. Adept zastanawiał się po co uczyć się podrywu skoro przecież mój starszy kuzyn ma dziewczynę i jest szczęśliwy. I starszy kuzyn radzi: bądź po prostu sobą! Ktoś po otrzymaniu tej rady nie wiem już kompletnie nic...
Gdyby zapytać trenerów uwodzenia czy na ich kursy przychodzą kolesie kompletnie nieobyci pewnie zdecydowanie zaprzeczą. Na kursy często przychodzą dżentelmeni, którzy właśnie mają pasję i są sobą i gardzą ordynarnym uwodzeniem a chcą zdobyć kobietę tym że mają pasje i często pieniądze. To za mało. Czasem po prostu aby nauczyć się uwodzenia musisz przeczytać i nauczyć się tych znienawidzonych sztucznych gotowych tekstów. Musisz przeczytać żywcem stenogram z randki lub wysłuchać jak na spotkaniu zachowuje się ten straszny pua. Na początku będzie to dla Ciebie sztuczne i musi takie być ale potem wjedzie w nawyk. Teskty nawet pod tym tematem o sztucznym uwodzeniu biorą się z braku doświadczenia i nie zrozumienia sztuki.
Byłem i jestem gentelmenenm z pasjami. Myślałem że jak będę opowiadał na randce o ciekawych pasjach to wystarczy. Opowiadałem pamiętam o pamiętniku Maksymiliana Fredry i ogólnie epoce napoleońskiej. Było to dla mnie cudowne móc opowiadać o moich szerokich zainteresowaniach. Opowiadałem o zabytkowych dworach w mojej okolicy... licząc że może moja wizja sprawi że dziewczyna rzuci mi sie na szyję i zamieszkamy w jednym z takich pałacy. Ani epoka napoleońska ani dzieje ziemianstwa nie sprawiły aby moja wybranka się mną bardziej zainteresowała... Trzeba mieć pasję ja mam mnostwo ale to nie jest kluczowy składnik uwodzenia. Tego niestety Panowie trzeba się nauczyć i to często w szkolny sposób. Bycie sobą, bycie gentelmenem, posiadanie wysokiej kultury to jeszcze za mało.
Dlaczego mnie atakujesz? Przytaczam historię ze swojego życia. Otwieram się tutaj a spotka mnie agresja. Dzięki.
I nie rozumiem Twojej odpowiedzi. Jest niespójna.
Ostatniego zdania nie rozumiem. Jezykowo coś tu jest nie tak. Jakiś skrót myślowy chyba. Wytłumacz prostakowi gentelmenie.