Witajcie
Przed podejściem blokuje mnie ta obawa, że mieszkam w małym mieście (100 000osób) i że znajomi dowiedzą się o tym
Np. podszedłem do dziewczyny kilka msc. temu (jedna z zakończonych sukcesem podejść) wymieniliśmy się FB, później się okazało, że mamy kilku wspólnych znajomych. Obawiam się tego, że to szybko mogą dowiedzieć się o tym znajomi...
Gdy podchodziłem w większym mieście (Poznań) jakoś te obawy chodziaż były, to były mniejsze...
Czy ktoś z was działa w takim małym mieście?
Jeszcze nie podszedłeś prawie do żadnej dziewczyny, a już się martwisz.
Co takiego strasznego może się stać, jeśli twoi znajomi się dowiedzą?
Nic.
Jesteś facetem i podchodzisz do dziewczyn. To bardzo naturalne i normalne.
Mam to samo. Miasto 64 tys mieszkańców...ogólnie mało okazji do poznawania nowych ludzi, a do tego bardzo małe środowisko. Przewaga dziewczyn to 16-18 lat potem wszystko leci na studia i albo wraca zajęte albo nie wraca. Wiek 20-25 totalna kicha.
Co do strestu to myślę, że poza miejscem zamieszkania jakoś łatwiej. Udeżyliśmy kiedyś z Anarky69 na Kraków i mimo, że był to mój pierwszy raz stres duuużo mniejszy.
Teraz nie wiadomo którą zasadą się kierować czy mieć wywalone na opinię innych ( w małym mieście się plotki szyyyybko rozchodzą) czy zasadą numer 2- tam gdzie się je to się nie sra?
zaraz cie zjada tak jak mnie ze takich 20-25 to na kopy a ty sie usprawiedliwiasz tacy tu ludzie
Aureliusz22 - Już po raz któryś czytam Twój post i muszę się męczyć, żeby zrozumieć jego treść.
Dawaj przecinki i duże litery
"Kto próbuje przegrywa czasami, kto się poddaje przegrywa zawsze!"
ja ponad 20.000
więc jeżdżę na łowy do większego:)
Dam Ci do myślenia
TYAB- więc 2-ga zasada
??
Wszystko fajnie jeździć można ja też wypadu do Krk absolutnie nie żaluje. Tylko jaki to ma sens weźmiesz nr od dziewuchy która Ci się podoba i tyle. Wracasz do siebie 150 km dalej i możesz go spuścić w WC bo wiesz że następnym razem będziesz tam za 2 miesiące albo 5. No chyba, że ktoś jedzie dla samego sportu czy przełamania się to co innego.
mieszkam na zadupiu 50 tys niecałe i powiem ci dnoooooooooooooooo
na ulicy tak do clkiem obcych to nie ma sensu bo większość zajęta najlepiej do takich o których cos wiesz choćby ze słyszenia
wgl chyba będziesz pierwsza osoba która rozumie jak to jest np isc do baru na podryw a tam wszystkie laski z facetami
pamiętajmy jakie jest motto strony 'rób z uśmiechem to na co masz ochotę'
Jeśli widzisz mega fajną pannę w Twojej małej mieścinie podbijasz z uśmiechem i zagadujesz...
Jeśli wyjdzie z tego spoko gadka, jest fajnie. Jeśli Cię spławi - jebać to. Jeśli mamy czuć strach przed jakimiś plotkami etc no to kurwa, o jakiej pewności siebie my tu mówimy.A tacy mamy być. Panna niezainteresowana-niech ŻAŁUJE.
Tantos chodzi nawet o to, że tak jak u mnie na weekendzie działają 2 "kluby" wiecznie ci sami ludzie wiecznie...0 nowych twarzy. Pojawiają się tylko w tedy gdy studenci się zjadą do domu na święta lub ostatki. Potną głupa " jak to jest w wielkim świecie" ,jakie to tam nie są dyskoteki i kluby i pojadą nazat do Krakowa, Poznania, czy Wrocka;p
Wiadomo, że jak się trafia jakaś naprawde fajna laska to trzeba iść i tyle ale jakimś typowym DG żeby podejść np do 10 zapomnij nie ma takiej możliwości.
Aureliusz22- wiem wiem, znam ten ból:) Wydaje mi się że jedyna radą jest w ciągu dnia wybrać dziewczynę która na prawde Ci się podoba i po prostu próbować od czasu do czasu. A jak nie to jeździć tylko mowie, z numeru i tak nic i tak nic.
Tantos to jak Wy macie taki przemiał to tutaj byś się zmarnował:)
u nas na zadupiu jest taki jeden koleś 28 lat zagadujący do każdej i no niestety przyznam iz są z niego takie podsmiehujki od lasek ze jak przyszedł to zaraz będzie podbijał za każdą
Ty masz jakiś kompleks pochodzenia, albo tak próbujesz sobie coś usprawiedliwić? Przecież nikt nie każe mu podbijać do każdej napotkanej panny. Jeżeli podejdzie sytuacyjnie na przystanku typowym indirectem, albo na przykład gdy zobaczy w swojej dzoelnicy nieznajomą którą chciałby poznać i odezwie się do niej to nikt nie będzie go palcami wytykał. Za mało praktyki. Nikt nie mówi aby w małym mieście napierdalać masówki, ale to że nie mieszkasz w stolicy nie znaczy że nie możesz się odezwać do nieznajomej osoby.
Z WYCZUCIEM, ALE DZIAŁAĆ!
a ty widzę niewiesz o czym mowie a pijesz normalnie mam wrażenie ze to forum pełne jest pieniaczy! Podałem konkretny przykład kolesia który poprostu na każdej imprezie zawsze znajduje sobie jakąś laske jako cel i zagaduje i mowie jakie sytuacje o nim widzę wśród znajomych - dostał taka opinie "bajeranta" i laski miedzy sobą wymieniają o nim anegdoty albo wypytują z kim to chciał sie umówić i wcale nie byly to jakieś masówki ze podchodził do 30 jednego wieczoru - jedna góra dwie
Czytam Twoje komentarze w tym temacie i widzę jak demotywujesz ludzi. Nie chciałbym aby ktokolwiek później marnował okazje, bo "na forum pisało, że rozejdzie się opinia". Stary, mylisz pojęcia. Bajerant, to nie uwodziciel! Znam takich, wołających za laskami "fajna dupa/nogi", "ale Ty seksownie wyglądasz", oglądanie i ślinienie się co krok, nachalne podejścia itd. I faktycznie, mają taką opinię. Tylko nam chyba rozchodzi się o coś innego, prawda? Żadna piana z pyska mi nie leci, ale wydajesz się być strasznym marudą.
Jeśli to małe miasto i tak się wszyscy znają to impreza jest idealnym miejscem do działania. Jakiś social już masz, ktoś Cię zapozna z jakąś panną - temat otwarcia znika i droga wolna. No chyba że interesuje Cię profilaktyczna wymiana śliny kilka razy co impreze, wtedy musisz zaakceptować ryzyko. Co do podejść na mieście, sytuacyjnie - indirectowo nic Ci autorze nie grozi.
Nie nadal ty nie rozumiesz! Koles o którym wspomniałem nie używa określeń typu "fajna dupa" ani publicznie ani prywatnie.
Jego taktyka wygląda dokładnie tak jak jest tu zazwyczaj opisywana np opowiada o tym ze robi tauaze budzi zainteresowanie eskalacja dotyku itp
ale z racji że ostatecznie z każda z tych lasek chciał się umówić została mu przypięta latka takiego "podrywacza" i zapewniam cie ze w takiej małomiasteczkowej mentalności to widac
Ja mieszkam w małym miecie bo chwilowo jestem zmuszony, zresztą mam samochód i do większego miasta,a w zasadzie dwóch miast gdzie są uczelnie wyższe mam samochodem od 15 min do 40 min jazdy.
Powiedzcie mi jaki jest sens siedzieć w małym mieście na zadupiu?
Większe miasto większe możliwości i nie chodzi o kobiety Tylko.
Ja w swoim nie robie DG bo na kim mam robić? na licealistkach?
, które zostały?
Dam Ci do myślenia
siedzimy na zadupiu bo nie mamy wyjścia proste co?
No właśnie nie wiem, ja ze swojego zadupia mam zamiar wyjechać do miasta +200 tys. bo normalnie mnie trafia jak idąc ulicą w koło widzę te same twarze, ludzi, których znam z podstawówki/gimnazjum i nawet "cześć" nie powiedzą ewentualnie jak spotkam ich najebanych to coś się odezwą. Do tego te "towary", które zostają to w większości, księżniczki zawodówek, których głównym zajęciem życiowym jest bycie czyjąś bejbe... Ewentualnie, studentki, które przyjeżdżają na weekend raz na 2 miechy, ahh ta wyższość w oczach jak opowiadają o tym jak to one liznęły świata

W barach/klubie też chujnia bo zazwyczaj obsada ta sama - łebki z okolicznych wiosek, kipiący testosteronem i hajsem - którzy lachony wyrywają metodą "na sponsora" - dla mnie żenada, tu wielkie propsy dla Cb bo dzięki twoim blogom udało mi się znacznie wyskoczyć poza "małomiasteczkowe schematy myślowe"
Poza tym to co mówisz, duże miasto duże możliwości, przykład TeTris jak mieszkał tam gdzie się urodził to pies z kulawą nogą o nim nie słyszał, przeprowadził się do Wawy i zna go cała Polska.
"Ci, którzy rezygnują z Wolności w imię bezpieczeństwa, nie zasługują na żadne z nich."
NiCo- z moim mojescem zamieszkania silnie związana jest moja praca, nie ma szans sie przeprowadzić jestem zmuszony mieszkać tutaj gdzie mieszkam.
Słowa z by działać z wyczuciem są bardzo trafne, innej opcji w małym mieście nie ma wg. mnie. No i pasowalo by nie marnować okazji w której kobieta Ci się na prawdę podoba.
O NG nie ma mowy, jak mówie wiek ludzi, cały czas ci sami w kółko so samo i to samo. Dajmy na to: Klubo -Resteuracja ( jedna z 3 w której jest jakieś tańczenie na weekendzie) w której spędzam większość sobót z moimi znajomymi. Około godziny 12-1 w nocy jest +- 200 do 300 ludzi. Z których 50 się zna po imieniu, 100 na podanie ręki, a 100 ostatnich widziało się tam w zeszłym tygodniu albo 2 tygodnie temu;p
Tylko, że moje miasto (100 000 osób) jest stolicą województwa i to w nim są wszystkie szkoły wyższe do których z całego woj przyjeżdżają, a także szkoły średnie
Bo ja sam dojeżdżam do tego miasta. Więc myślicie że gdybym zaczął podchodzić do dużej ilości kobiet, to wtedy mógłbym zostać "zdemaskowany"
?
małe miasto to 10000 osób a nie do chuja 100000... czyli, ze można poznawać kobiety w ok. 15-20 miastach w polsce? co z tego, ze znajomi sie dowiedzą? dalej przejmuj sie ich zdaniem a daleko zajdziesz
Nie napisałem tego, ale chodzi też o to, że będę chciał poznać nową osobę, a się okaże że ona "mnie już zna" :/ z 2 podając tylko telefon i imię to już nie to co Facebook...
ona cię zna a ty jej nie? no patrz, nawet nie musisz sie napinac bo już masz temat do rozmowy
Ziqqy- zdradz jakie to miasto to może razem skoczymy ?!
Po pierwsze. Po co wymieniasz się adresem fb? Co to za głupia moda nastała ,żeby całe życie nakierować na tą stronę.
Nie wystarczy numer telefonu?
Ogólnie zgadzam się z Tobą. Kobietę, do której zagadałeś jest dużo łatwiej spotkać ponownie.
Jesteś singlem i masz prawo to robić. Ogólnie utarła się taka opinia( w większości przypadków) ,ze nowe znajomości to tylko w pubach i clubach a jak powiesz, że podrywasz dziewczyne na ulicy to robią wielkie oczy.
W podstawach było. Kobieta podrywana na ulicy będzie bardziej zaskoczona tym zdarzeniem i większa jest szansa na sukces. A Ci krytycy to po prostu stąd się biorą , bo ich samych nie byłoby na to ich stać i w skrajnych przypadkach uznają to za akt desperacji.
Jeżeli czujesz takie obawy, to po prostu podchodź do takich bardziej "pewnych". Wymieńcie się spojrzeniami, uśmiechem itp. A nie tylko do tych, które Tobie podobają się.
ziggy jesteś zielonogórzaninem?
Jakie to szczęście, że mieszkam w Łodzi
, polecam każdemu kto nie był odwiedzić świetne kluby/puby i dużoooooo studentek. Chodzą ploty, że najpiękniejsze dziewczyny w woj. łódzkim są, ale nie mówcie nikomu ! ! !
U mnie sytuacja wygląda tak, że mam w okolicy dwa duże miasta. I mogę powiedzieć tyle, że o wiele łatwiej jest mi podejść wiedząc poprostu, że żaden z moich znajomych nie patrzy mi na ręce.
Zresztą nie ma co się zastanawiać. Nawet na wsi da się działać. Trzeba tylko chcieć
życie....
Nie rozumiem w czym problem. Jeśli ktoś nie chce podchodzić w małym mieście to co za problem podjechać gdzieś w okolicy, gdzie się jeszcze nie plażowało?
Ja mieszkam na wsi, cała gmina ma mniej jak 10 tys. mieszkańców. Na imprezy często jeżdżę do większego miasta, jakieś 30 km, czasem do jeszcze większego jakieś 80 km. Czasem zostaje u siebie i idę do takiego miejsca gdzie znam 90% ludzi. Jednak nawet w tym ostatnim nie przeszkadza to w poznawaniu nowych osób, bo zawsze się ktoś trafi, a z takim socjalem już kilka razy słyszałem: "Ty chyba wszystkich znasz".
Jeśli chodzi i DG to faktycznie trochę gorzej, ale w lecie jest multum turystek i nie ma problemu żeby idąc nad rzeczką do jakiś zagadać. W razie czego zawsze można te kilka kilometrów podjechać i próbować miejsc gdzie kręci się więcej ludzi.
Tak więc nie szukajcie problemów tam gdzie ich nie ma, bo naprawdę w dzisiejszych czasach te 30 km odległości to żaden kłopot.
Więc w Poznaniu nie mam się czego obawiać? Oczywiście nie mam na myśli full beast-mode, bo to w miastach powyżej miliona można robić cokolwiek.