Siema. 
Nie owijając w bawełnę przejdę od razu do konkretów.
Oboje mamy po 20 lat. Poznaliśmy się w autobusie ("dalekobieżny" podróż ~2h). Całą drogę przegadaliśmy, więc poznaliśmy się bardziej niż przy zwykłym podejściu. Na końcu wziąłem numer. Po dojechaniu na dworzec pożegnaliśmy się i poszliśmy w stronę komunikacji miejskiej. Po chwili sama się odezwała, ponieważ widziała mnie na przystanku. Później smsy do późnego wieczora.
W poniedziałek "zamroziłem" znajomość, po to by we wtorek napisać. Popisaliśmy chwilę, oznajmiłem, że idę później na świeże powietrze, aby zażyć trochę sportu, więc zaproponowałem, żeby poszła ze mną, odpowiedziała, że ma napięty grafik i nie ma szans (studia ma jakie ma, więc wszystko możliwe, aż tak o wkręcanie bym nie oskarżał). Popisaliśmy trochę, zakończyłem sformułowaniem 'do jutra'.
Następny dzień także pominąłem, zadzwoniłem w czwartek, gadka szmatka, propozycja wyjścia, ona się uczy, bo na weekend przyjeżdżają koleżanki (Juwenalia, więc możliwe, że mając więcej czasu ją odwiedzają). Odpowiedziałem tradycyjnym "więcej nie będę nic proponował", zareagowała sprzeciwem, że w następnym tygodniu po weekendzie się spotkamy. Później jeszcze coś tam popisaliśmy, rozmowa przeciągnęła się na dzisiaj i teraz zastanawiam się co dalej. Rozmowa za równo, na żywo jak i przez telefon zdecydowanie lepiej się kleiła, niż przez wiadomości tekstowe, dlatego też chce w końcu przenieść to wszystko na rzeczywistość, bo smsy jak smsy, dobre są w trakcie, a nie na początku przez co będą do niczego prowadzić. 
Co do jakichś znaków, to sama bez jakichkolwiek powodów napisała "że po całej podróży mnie polubiła", na pożegnanie zalotny uśmiech, więc zainteresowanie było.
Podsumowując, piszę temat, bo sam nie wiem jak na to patrzeć, niby argumenty ma po swojej stronie, a z drugiej strony może coś kombinować. Dlatego zwracam się do Was jako osób postronnych, macie podgląd sytuacji z innej perspektywy. 
Zaproponowałeś spotkanie, pokazałeś zainteresowanie nią z Twojej strony, ona miała już inne plany więc okej.
Powiedziała że po weekendzie się spotkacie, więc teraz przeczekaj weekend, nie pisz do niej i nie dzwoń a potem zobacz czy jej słowa idą w parze z czynami.
O tym samym pomyślałem.
Z wykazywaniem zbytniego zainteresowania nie ma co szaleć , bo to nie pomaga. 
Dokładnie, nie ma co być natrętnym. Jeżeli mówiła prawdę z tym że chce się spotkać w przyszłym tygodniu, to niech teraz ona wykona krok w tą stronę, czyli niech ona pierwsza się z Tobą skontaktuje i coś zaproponuje. Ty w tym czasie zadbaj żeby Twój weekend był udany
Kolos z Fizyki, weekend na pewno będzie udany! :E
A tak serio, to z tym nie będzie problemu, czyli tak jak myślałem odpuszczę gdzieś do wtorku, jak nie odezwie się, to zadzwonię ostatni raz.
Już dwa razy proponowałeś spotkanie i za każdym razem szła zlewka. Jak się pannie spodobałeś to sama zainicjuje, jak się nie spodobałeś, a to też jest możliwe - lepiej odpuścić, bo stracisz niepotrzebnie czas. Nieznacznie zaczynasz za nią ganiać ze smyczką w pysku z tymi propozycjami. Dwie szanse dostała, jej kolej się wykazać, nie uważasz?
Przemyślałem i odpuszczam, nie wiem czemu w ogóle mnie tak jakoś nakręciło.
Zastanawiam się jedynie nad błędem, na początku było dość duże zainteresowanie, później niby też. Mógł nastąpić spadek zainteresowania czy w czym problem?
Czyli pon - źle, i po wtorkowej zlewce w środę normalnie pisać, dopiero w czwartek po drugiej zlewce odpuścić?
Z tego co się "nauczyłem", to po wzięciu numeru (krótka relacja) najlepiej zadzwonić po 2 dniach. Jak traktować sytuacje, w której ją poznałem, również jako zwykłe poznanie, czy może zaliczać to już pod jakieś spotkanie (2h czasu)?
A po co ty w ogóle z nią napierdalasz te smsy, 10min przez tel to x razy lepiej niż pierdyliard smsów...
Teraz czekaj na jej ruch, czy coś sama po weekendzie zaproponuje, jak nie i jesteś zdesperowany to zadzwoń ostatni raz wtorek-środa i OSTATNI raz spróbuj się umówić.
Sytuacje w której ją poznałeś potraktuj jako sytuacje w której ją poznałeś i tyle nie rozmyślaj za bardzo. I tak jesteś już krok do przodu przed większością naszego zamkniętego w sobie narodu bo zagadałeś i domknąłeś numer.
@Dfeamer4ever
Ogółem, to w większym stopniu zainteresowałem się jej tematem, bo mieliśmy kilka punktów zaczepnych, dlatego reprezentowała cos więcej niż pierwsza lepsza laska z ulicy. Dobra myśl z tym dzwonieniem, stosować to tylko na samym początku znajomości czy w dalszej znajomości tez? Jesli chodzi o efekt niedostępności, to po takich dwóch zlewkach jest odpowiedni? Lepiej wprost powiedziec, żeby zadzwoniła za kilka dni czy samemu to przejąć?
@Grzegorz25

Szczerze? Nie nastawiałem się nawet na jakikolwiek numer czy cos w tym stylu. Siedzieliśmy razem, wiec walnąłem gadkę szmatkę, żeby nie było ciszy, fozmowa sama sie rozkręciła. Osobiście to takie rzeczy wychodzą w praniu. Dopiero po chwili zacząłem nadawać innym wiadomym językiem. Patrząc na całą sytuację, to w pewnej chwili pożyczyłem jej tablet trzymając swój telefon na kolanie, a ona sama zaproponowała, ze go potrzyma. Po skorzystaniu, gdy trzymała telefon, poprosiłem o numer i bez problemu go dala. Myślę, że było wystarczające zainteresowanie, sama pierwsza wyciągnąłem rękę, żeby sie przedstawić, później jak pisałeś, pierwsza niemalże od razu sie odezwała, dlatego chce ogarnąć co mogło być nie tak, że później zaczęły sie sypać klopsy, żeby na następny raz podobnych błędów nie popełniać.
btw musze sobie po ogarniać działy, bo głębszą teorie juz chwile temu studiowałem, wiec trzeba zrobić powtórkę z jakże ważnego przedmiotu.
"Dobra myśl z tym dzwonieniem," dobra?? NAJLEPSZA chciałeś powiedzieć
Na początku to bardzo dobry motyw jest moim zdaniem, fajnie jest jak zadzwonisz między spotkaniami tak nawet 5-10 min rozmowy i kończysz ale nie umawiasz spotkania, tylko tak luźno rozmawiacie. Ja preferuje rozdzielać zwykłe rozmowy od umawiania się. Nie robię tak jak niektórzy radzą, że 5min gadki a potem dopiero propozycja spotkania. Jak dzwonie się umówić to to robię i rozmowa trwa max 1-2min a jak dzwonie pogadać to 10min czasem więcej też nie gadaj z nią godzinę bo to w drugą stronę przesada na początku znajomości.
A potem to już zależy od Ciebie jak często potrzebujesz kontaktu z kobietą(zakładam, że już jesteście w związku to miałeś na myśli przez potem) i ile ona potrzebuje.
Koniec końców odpuściłem sytuację, miałem mieć do niej biznes w niedalekiej przyszłości, jednak wyszło tak, że sama kilka dni temu miała do mnie biznes, więc szybko spławiłem target i jak narazie nie zamierzam pierwszy się odzywać.