Wahałem się czy zakladać ten wątek - niemniej jednak doszedlem do wniosku, ze warto będzie poznać Wasz punkt widzenia i być moze usłyszeć kilka rad....a takze zostawić sobie pamiatke na profilu
.
Miesiąc temu zmieniłem prace. Cały czas pamiętam pierwszą rozmowę z szefem, kiedy tłumaczył mi, ze nie chce mieć zadnych związków, ani romansów w pracy. Gość od początku był dla mnie mega autorytetem, cały czas sie przyjaznimy - jego historia zycia to temat na niezła publikacje +18, poza tym charyzmatyczny człowiek, którego tez zycie kopneło w dupę nie raz. Obiecałem - wiadomo.
To było mniejwięcej rok temu, kiedy poraz pierwszy wszedłem na tą stronę. Wtedy tez w nowej pracy poznałem Tine (jest azjatką). - skala HB jest bardzo indywidualną sprawą, ale dziewczyna to zdecydowana czołówka - powiedzmy HB8 (zakladajac ze HB10 nie istnieje, a HB9 jeszcze nie widzialem). Pomyślałem sobie, ze to będzie znakomita osoba do praktykowania mojej wiedzy z tej strony. Wychodziliśmy więc czasem po pracy coś zjeść, były miesiące, ze duzo ze soba rozmawialiśmy, były tez tygodnie kiedy nie oddzywaliśmy się do siebie słowem, czasem puszczałem jej oczko, kilka razy spędzilismy sobote razem na jakiś głupotach...generalnie mieliśmy przez ten rok blizszą relacje niz z innymi znajomymi z biura, niemniej jednak nie na tyle bliską aby mozna było podejrzewac nas o ... nazwijmy to romansik. - heh moze dlatego, ze wciąz to właśnie mój szef był osobą, która co miesiąc przelewała mi pensje na konto. 
Pamietam raz - pod koniec mojej pracy, wysłałem jej wieczorem smsa, ze miałem sen, w którym kochaliśmy się gdzieś na plazy i jakies barwne opisy (znalazlem coś takiego tutaj - bylem ciekaw jej rekacji). Odpisała coś z uśmieszkiem i ze generalnie to sie nigdy nie zdarzy, zebym nie marzyl - cały czas na wesoło. Nie kontynuowałem tematu...ostatnie dni minęły wesoło, mieliśmy iść coś zjeść razem - niestety to nie wypalilo z jakiegoś tam powodu, mieliśmy powtórzyć - ale wtedy pojawiła się inna laska, która skradła mi kilkanaście dni zycia
....i potem jeszcze ktoś...
Zeby nie przynudzac, gdy Holandia rozjechała Hiszpanie - Tina opublikowała zdjęcie swoje w pomarańczowej koszulce z jakimś wesołym opisem...skomentowałem - zaczeliśmy rozmawiać...wrócił temat spotkania się. Powiedziałem, ze znam jedno magiczne, bajkowe miejsce, do którego musimy isc - gdzie rzeczywistosc przeplata sie z iluzja
...i takie tam sciemy...tutaj poszła masa pytań co za miejsce, kto tam będzie...i dlaczego jest magiczne i dlaczego jestem taki tajemniczy - zbywałem te pytania, ze oczywiście ze to nie sekret....a moze i to jest sekret
...hehe i w tym klimacie - generalnie ' umierała z ciekawości '....'nie moge sie doczekac'.
W srode dzień przed spotkaniem, dostaje info od kumpla, ze nie da rady mnie wkrecić na evencik, ze jak cos to mogę wbijać w piątek, albo za tydzień w czwartek... Na piątek i sobotę juz mialem plany wiec przesunalem cala impreze na za tydzien...troche wkurzony - bo wszystko planowalem pod ten wieczor. Napisalem do dziewczyny, ze niestety nie uda sie nam tam pójsc w tym tygodniu - przesunmy to na za tydzien, ale mimo wszystko spotkajny sie wieczorem i chodzmy na miasto cos zjeść. Zgodzila sie.
Mielismy sie spotkac o 20, okazalo sie ze ma jakies nadgodziny i najwsześniej spotkamy sie o 22...potem znowu sie cos przesunelo - generlanie dostaje wiadomosc, czy bedzie ok jesli wpadne do Ciebie odrazu po pracy, zostawie samochod i pojedziemy do miasta - a jutro go odbiore. Zasialem jakis sexualny podtekst ... generalnie na uśmieszkach.
Przyjechala...'czesc przystojniaku' - heh (znajac kanony piekna - wiem, ze Bradem Pittem nie jestem - ale ok - milo
). Zostawiła samochód, była speszona jakas - chcialem ja pocalowac w policzek na dziendobry...ale jakos tak to rozegrała...ze nawet jej nie dotknałem - tutaj dygresja, ze bardzo ciezko było zawsze ja dotknac, nawet jak dawalismy sobie jakies podarki czy cos - zawsze to było na wielkim dystansie - pomimo zupełnie innej chemii w powietrzu. Pojechalismy na drina, bylo wesoło...duzo opowiadania, pokazywala zdjecia z wypadu ze znajomymi, cos o mundialu - dobre fluidy w powietrzu, zart gonił zart....
Byl moment rozmow o dzieciach 'mieszancach', o tym jak powiedziec 'kocham Cie' po Polsku, czy ciezko sie nauczyc 'polskiego' itd. - interpretacja nasuwa sie sama. - jednak to nie jest az tak jednoznaczne jak mozna by sie spodziewac. To nie pierwsza azjatka, z ktora sie spotykam - wiec nie nadinterpretowujcie - ale faktem jest, ze Azjatki sa duzo bardziej bezposrednie w wielu kwiestiach związanych z relacjami damsko-meskimi czy samym związkiem. - temat na bloga.
Nie pila alkoholu - nie chciala, zaproponowalem wiec, zebysmy wrocili do mnie i zeby wrócila swoim samochodem do domu. Zgodziła sie. W miedzy czasie udało się ja wreszcie dotknąć - chociaz i to wydaje sie być 'nadinterpretacja'
. Jako, ze mieszkam w bloku to powiedziałem, ze z dachu jest niesamowity widok i skoro juz tu jest to musze jej go pokazać....
hehe tutaj dygresja - zawsze tam gdzie mieszkam, musze wejść na dach, nie wiem tak mam - uwielbiam to. Czasami tam chodze i slucham sobie muzyki, kontempluje swiat, podsumowuje akcje z laskami, ostatnie dni - taka moja pustelnia, odskocznia....moze bylem kominiarzem w poprzednim wcieleniu....
Wiec zabralem ja do mojego ukrytego swiata. Jest taki stalowy, zardzewialy podest na ktory mozna sie wdrapac...i wrecz zrobic 'tytanika'. Nie ma juz nic wyzej, wiatr hula - jest klimacik.....i cisza wokol. Podobalo jej sie, z kazdej strony bylo cos co kojarzyła...jest takie coś, ze swiat z gory wyglada zupenie inaczej - ze nagle niby niepasujace do siebie elementy ukladanki, lacza sie w logiczna calość...a nocą jest magia. Pocalowalem ja.
Byla mega zaskoczona, ale kontynuowała. W końcu powiedziała, co my robimy i zebym przestał...wiec przestałem, ale nie odeszła ani na centymetr - wiec ... kontynuowałem. Było coraz mniej oporów, po kilkunastu minutach juz sama 'szukala pocalunków' - jak mantre powtarzacjąc, ze ona nic nie rozumie i ze dlaczego ja to wszystko robie...Po okolo 20 minutach zaczął ja boleć brzuch, ale nie byla w stanie powiedziec dlaczego tak jest...moze ją przewialo (troche pizgalo nie powiem - wszak tytanik) czy moze z głodu...postanowiliśmy zjechać na dół i znaleźć coś do jedzenia. ... na wszelkie moje 'moze to...' odpowiadala, moze mnie pocałuj - co zbywalem, jak chcesz mnie pocałowac to całuj - ja sie Ciebie nigdy nie pytam. Kupilismy jedzenie... z racji, ze kolo mnie nie ma apteki, zaproponowalem, zebyśmy wrócili do mnie i u mnie coś powinno sie znaleźć.
Byl taki wpis na podrywaj.org - nie przypomne sobie autora. O tym, zeby zawsze zostawic posprzatany pokoj i poscielone lozko, tlaca sie lampke, ustawiony nastrojowy set muzy, jakas przekaske w lodowce - to powinno byc jak amen w paciezu. Dziewczyna od razu wpada w inny nastroj i oswaja sie z miejscem. Kilka dziwnych rzeczy na polkach i...jest atmosfera.
Zjedlismy, łykneła tabletki...była muzyka w tle, był półmrok...seks w powietrzu - czuło sie pewnie az u sąsiadów. Zaczeliśmy sie całować, duzo oporów, bardzo duzo...ale pomału padały kolejne twierdze - ucho i szyja - tutaj wariowala. ... 'wiła się jak piskorz'...hehe jakoś tak się mówi chyba - a nic lepszego nie przychodzi mi do głowy
. Ciało ma przepiękne, azjatycko nieuczesane
- co na swoj sposob po tych wszystkich lysych doswiadczeniach nadawalo tej nocy dodatkowego - smaku
. Lecąc w tym średniowiecznym klimacie opowiadania, to samego 'zamku' nie zdobyłem, chociaz harmata juz była wycelowana ..... i ..... uuuuaaaa.
Wyraźnie nie chciała - uszanowałem to. Wrocilismy do namietnych pocalunkow, zaczeła mówic, ze bardzo ją zaskoczyłem, ze nie wie co myślec...w jakim my związku tak na prawde jesteśmy teraz. Zbyłem to, ale wiem, ze pytania wrócą. Nie chciała zostać na noc - pomimo, ze była juz 4ta nad ranem. Długo wychodziła, niemniej jednak wróciła do siebie...spytała, kiedy się zobaczymy następnym razem...
Rano o 11 napisała, ze zaspała do pracy - odpisalem, ze jest nieodpowiedzialną osobą w takim układzie
. Wogóle tej nocy było duzo negów z mojej strony - moze nawet za duzo. Odpisała, ze to przez Ciebie, ale i tak nie ma nic pilnego do roboty - więc jest ok. Jako, ze ja w tygodniu duzo pracuje - pomyslalem, ze chciałbym sie z nią jeszcze zobaczyć w ten weekend - zaproponowalem kino na dzis, odpisała, ze juz była na tym filmie dwa razy i zebym poszedl z kims innym. Odpisalem, ze: OK.
Koniec. Dziękuje tym, którzy dotrwali do końca - chyba potrzebowałem sobie to wszystko rozpisać. Planuje odezwać się do niej za 2-3 dni, doprecyzowac nasze spotkanie w czwartek.
Dobrze się z nią czuje, lubie z nia być - ale nie chce od razu tego ubierać w słowo 'związek'. Chciałbym, zeby to sobie tak trwało, zebysmy razem spedzali czas...i myśle, ze to samo wyjdzie z czasem jak bardzo powaznie sie w to zaangazujemy. Azjatki maja inny temperament - i wiem, ze ona bedzie chciała to zaszufladkować jakoś. I jeśli pada słowo związek - są strasznie zaborcze, zazdrosne, mega dramaty czasem - tego własnie nie chce. - (takie ja mam doswiadczenia).
Pytanie: W jaki sposób pokazujecie, mówicie dziewczynie i jak sie zachowujecie po udanym wieczorze?...jak to rozegrac, aby został fajny kontakt, cały czas sie spotykać i ciekawie spedzać czas - nie bedąc w zwiazku -nie chce tez, zeby odniosła wrazenie, ze ją chciałem wykorzystać...i tyle w temacie 'kolejna na liscie'. Nie pytam o to jak ustawic relacje na fuckfriends - chociaz to tez dobrze było by wiedzieć.
Dzieki
No ale właśnie czego pytasz się o zachowanie po udanym wieczorze, skoro piszesz, że chcesz by było tak jak do tej pory - czyli raz dużo kontaktu, a raz zero. Określ się czego tak na prawdę chcesz.
Wyobraź sobie, że w takich sytuacjach najlepsza jest rozmowa, powiedz co myślisz i czego chcesz - zrób to z jajami jak facet, zamiast ją zwodzić, bo nawet jeśli jest azjatką to też ma uczucia.
Następnym razem skompresuj to bardziej, będzie lepiej ogarnąć
Cześć
Wg mnie jest ok, dobrze to rozegrales.
Zrobiles z nia cos, czego sie nie spodziewala, zahipnotyzowales ja. A one to lubia, nie rozumieja tego, sa zaskoczone, ale to je przyciaga. Sam mam coraz czesciej takie akcje, jakby kobieta uzewnetrzniala swoim zachowaniem czego pragnie.
Wiec teraz tylko kontynuuj, powinno pojsc zajebiscie
Rob to co do tej pory. Utrzymuj ten hipnotyczny i tajemniczy nastroj nad wasza relacja. Przez to sprawiles, ze wszystko co o tobie wiedziala/myslala stalo sie calkiem niejasne, ze masz zupelnie inne oblicze i tak po prawdzie to jestes dla niej zagadka. Musisz tylko sprawic by wyniosla na piedestal chec rozwiklania tej zagadki. Niech to bedzie jej taka cicha obsesja. Zakotwiczyles jej w glowie ten stan, wtedy na tym dachu. To byla po prostu dla niej magia, iluzoryczny czar, ktory na nia splynal w tamtej chwili. I nie wiedziala za bardzo co ja opetalo, rozsadek mowil 'wiej' a natura 'daj sie poniesc'. Jak sie latwo domyslic, to nie rozsadek bierze gore w takich sytuacjach.
Jej opory musisz tez zrozumiec, ze wzgledu na inna od naszej mentalnosc azjatow. Oni sa konserwatywnymi tradycjonalistami, taka akcja u nich by nie przeszla, no chyba, ze w Japonii. Ale fakt jest taki, ze dla azjatow to jeszcze jakby tabu, zwlaszcza jak sie z domu wynioslo konserwatywne zasady. My w Europie lamiemy te pieczec, jestesmy bardziej impulsywni i mamy wieksze wacki. Taki szok kulturowy to norma, ale kiedy poznaja juz wszystkie plaszczyzny roznic, cale to wyalienowanie w sferze intymnej znika. To tak jabys pojechal do Londynu - tam masz wszystkich: czarnych, bialych, zoltych, mulatow,
latynosow, aryjczykow, ruskich, ukraincow, niemcow, doslownie wszystkich. Mieszane pary tam to norma, ale dla ciebie to by bylo cos nowego isc do lozka np. z taka mulatka.
A brzuch ja rozbolal, bo miala te slynne 'motylki'.
''[...]Chwała przemija, dziewczyny mają w dupie blizny,
Dlatego wciąż myślę chujem, tak każe mi
mój instynkt,
Ale dziś częściej ratuje mnie mój urok
osobisty.''