Siemka.Wiem o tym,że nie powinniśmy pisać z dziewczynami smsów, na fejsie czy GG.Ale dotyczy to także dziewczyn mniej-więcej w moim wieku ? Czyli 19 lat. Chyba każdy z moich znajomych korzysta z takiej formy kontaktu i gadają ze sobą czasami nawet kilka godzin.Nie ukrywam,że do tej pory gdy spotykałem się z jakąś dziewczyną to sam pisałem z nią smsy czy też na fejsie.I chce to zmienić,ale jak wiemy dużo dziewczyn chce pisać te smsy czy na fejsie. Chce poznać Wasze zdanie na ten temat zanim sam wprowadzę to do swojego życia 
DavidNoFuck punkt 9 zasad portalu.
Jeśli chodzi o pisanie wiadomości to korzystasz na tyle na ile musisz i ani trochę więcej. Sms-y i internet to kiepska forma kontaktu jeśli chodzi o uwodzenie, jeśli jednak chcesz się umówić na piwo z kumplem, pisz śmiało.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
zakładając, że nie chcesz uwieść kumpla
Showtime, motherfucker, it's on.
Korzystanie z facebooka, czy gg jako podstawowej formy komunikacji międzyludzkiej sprawia, że na same internetowe "spotkania" ze znajomymi ludzie tracą niekiedy 1/3, albo i 1/2 całego dnia. Moim zdaniem ludzie "przepierdalają" tyle czasu klepiąc w klawiaturę, ponieważ po załatwieniu jednej konkretnej sprawy, lub przeprowadzeniu ( w jakimś sensie) konstruktywnego dialogu nie mają odwagi zakończenia rozmowy, przez co siedzą przy otwartym oknie dialogowym (pisząc pierdoły i "lole") do czasu, aż PGE wyłączy prąd za nieopłacony rachunek. W dzisiejszych czasach elektronizacji i wirtualizacji wiele osób uznaje internetowe portale/komunikatory jako swoje główne okno na świat w którym czują się jak lew na sawannie. Wszystko jest dla ludzi, ale z umiarem. Znam osoby, które 3/4 dnia spędzają przed komputerem, bynajmniej nie w celach służbowych, czy naukowych. Od Ciebie zależy jak chcesz kierować swoim życiem i gdzie je będziesz prowadził, czy w gronie znajomych widząc ich na żywo, czy na tablicy facebooka dodając kolejny mierny komentarz pod wypasioną focią laski, która Ci się podoba.
Ogólnie to kontakt (przynajmniej z płcią przeciwną) za pośrednictwem fb, gg, icq itd. uważam za lekko dziecinne i pozbawione sensu.
Pozdrawiam
Chcesz to pisz, kto Ci zabroni?
Wiedz jedno że co za dużo to nie zdrowo. Ja nie rozmawialem z dziewczyną praktycznie w ogole na FB, moze raz na miesiac jakis link do czegos i tyle.
Dlatego też doszedłem do wniosku,że to po prostu jest dziecinne i czas to zakończyć.Ale zanim to zrobię chciałem poznać Wasze zdanie na ten temat.Na początek postaram się to ograniczyć do minimum,a potem utnę to całkowicie.Nie wiem jak to będzie,ale spróbuje.
właściwie też zastanawiałem sie nad tym od dłuższego czasu, ograniczam rozmowy z swoimi przypuszczalnymi celami do minimum tylko, że problem u mnie polega na tym że nie bardzo wiem jak to jej powiedzieć wytłumaczyć że raczej preferuje rozmowy live niż komunikatory, przecież nie powiem jej że nie mogę rozmawiać z tobą bo chłopaki z forum tak robią
mozę ktoś ma sposób jak ja na to naprowadzić ?
Normalnie, czyli "Nie lubie rozmawiac przez komunikatory"
Proste huh
Ostatnio mnie mnie męczyła taka jedna dupcia. Normalnie tysiąc smsow na minutę. Dziewczyna, ładna zgrabna, ale co z tego. Nie chciała się umówić a rozmowy były suche. Nie ma w tym emocji, nie ma patrzenia sobie w oczy i mówienia sobie tych rzeczy ważnych. 0 eskalacji, no bo jak? Chyba przez kabel jedynie, jak go poglaszczesz. Dziewczyna przestała mnie interesować. Jestem przeciwny pisaniu. Preferuje prawdziwe życie, offline , nie online. Radzę Ci zrobić to samo.
Ściema. Jak można napisać tysiąc sms-ów na minutę? Ha!
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
A ja piszę z moja laską na fb i gg (lecz na poczatku znajomosci to bylo rzadkoscia - glownie real)
ale to zazwyczaj durnoty, jakies komentarzyki lajki, jakies fajne piosenki sobie powysylamy, demoty czy tam komixxy. Natomiast jakies powazniejsze tematy zostawiamy na real 
Zasady portalu
No a u mnie właśnie target jest niechętny do pisania przez te komunikatory.Ale gdy się spotkamy to jest na prawdę fajnie,buzia jej się nie zamyka
Dlatego ja do niej przez neta też nie będę pisał,zostaną tylko rozmowy na żywo 
FB i komunikatory wyeliminowałem definitywnie. SMSy również - zawsze oddzwaniam, nigdy nie wchodzę w 'smsowe pogadanki o niczym'. I jest dobrze. Po pierwsze został wyeliminowany substytut spotkań - klepanie w klawisze na dobrą sprawę nic nie zmienia, tylko traci się czas, który można by przeznaczyć na spotkanie. Po drugie - w smsie można napisać wszystko. Zdarzało mi się, że panna pisała 'sympatyczne smsy', a gdy tylko zadzwoniłem 10 minut później, to już z samego tonu głosu wiedziałem, że nie ma najmniejszej ochoty na rozmowę ze mną (z życia wzięte: ja dzwonię, a panna w połowie rozmowy mówi 'to na razie', udałem że nie usłyszałem, gadam dalej, a ona na koniec 'to ja już nie będę ci przeszkadzała, na razie' - idiotyczny tekst, no ale widocznie miała ciekawsze zajęcia
) Wirtualny kontakt to strata czasu i dziecinada - dorośli ludzie kontaktują się w inny sposób.
* "Intuicja to wołanie rozumu"
* "Nie zgadzaj się na kompromisy, z którymi źle ci się żyje"
* "Człowiek niepotrafiący zadbać o własne granice jest jak ogród bez ogrodzenia, z którego każdy może korzystać, kiedy tylko mu się podoba."
Popieram to co mówi Arturos. Spędzanie całego dnia przed kompem i klepaniu w klawiaturę i pisaniu "zw", "jj" itp. jest idiotyczne. Zamiast tego prościej zaprosić ją na spacer, na kawę, cokolwiek aby umilić czas. Może to być jakimś dodatkiem, ale nic nie zastąpi rozmowy, choćby przez telefon. Kobieta wtedy czuje twoje emocje, a te są najważniejsze.
I kolejny temat...nie bierzcie wszystkiego zbyt powaznie, chcesz pisac na fb, wymienic sie muzyka, zapytac jak minal dzien? co w tym zlego? nalezy jedynie pamietac aby nie ograniczyc sie tylko i wylacznie do do rozmow w swiecie wirtualnym, o ile spotykasz sie z kims powiedzmy 3x w tygodniu to nie widze absolutnie zadnego powodu aby miedzy tymi spotkaniami kompletnie nie utrzymywac kontaktu. Wszystko trzeba skalibrowac pod konkretna osobe, i we wszystkim trzeba znac umiar.
Tak wiec nie trzymajcie sie sztywno zasad. Badzcie elastyczni, sami znajcie umiar i wiedzcie na ile mozecie sobie pozwolic.
"Wszyscy muszą być kimś, mi wystarcza być sobą"
Masy plusa chlopie, ze napisales wiek ;D Facebook, gg czy sms to fajna i delikatna forma flirtu i zajebiscie sie kotwiczy przez te komunikatory, dajesz jakąś bajerke i zaraz otwarta pętla, mowisz ze musisz zmykac( bo przeciez masz pogate zycie towarzyskie) chodzi o to, ze rozmowa face to face daje emocje, ktore sa jednym z najwazniejszych elmentow uwodzenia, natomiast podczas rozmow wirtualnych traci sie mozliwosc oddzialowyania na pozostale zmysly. Jak wczesniej wspomnialem fajnie jest cos zakotwiczyć, użyć otwartej pętli czy po prostu chwile sie podroczyć, ale nie prowadzic wywodów...
Panowie zaczynałem merdać ogonkiem i szczekać, ale na szczęście dziś mi przyszło takie otrzeźwienie.
Sytuacja wygląda tak, że spotykam się z pewną dziewczyną, zwykle 2-3 razy w tygodniu, choć ostatnio było kilka dni z rzędu. Do tego piszemy sporo esów i na fb, przy czym to Ona zaczyna. Mówiła mi, że uwielbia dostawać odemnie takie dłuższe sms, ostatnio dziwiła się, że ciągle mamy o czym pisać na fb i takie tam. Do tego czasem gadamy na Skypie, a wcześniej jeszcze dzwoniła dość dużo (wydała koło 100 zł w sierpniu i teraz jest na jakimś debecie). Ostatnio o coś się tam trochę wkurzyłem (ale nie dałem po sobie poznać) i poszedłem spać, napisała esa, jak nie odpisałem to dzwoniła, obudziła mnie i potem gadaliśmy. Na spotkaniach jest bardzo fajnie, sama też pokazuje zaangażowanie, bo np. ostatnio zaprosiła mnie na naleśniki, do tego przynosi takie różne smakołyki, często ma wolną chatę, to się pojawiam co jakiś czas. Jest dziewicą, seksu nie było jeszcze, na razie tylko palcem, ona też bawi się moim małym ręką.
Tylko kurwa jest problem, głównie chyba w mojej psychice. Teraz zaczęła klasę maturalną, jak były wakacje to naprawdę dużo tych wiadomości napierdalaliśmy, było widać, że cały czas ją to kręci. Teraz zaczęła szkołę i owszem nadal odpisuje, ale zaczynam widzieć takie jakby lekkie objawy jej znudzenia. Dzisiaj chwilę z nią pisałem na fb, bo mnie zaczepiła, ale czegoś tam szukała, ogólnie zajęta była i miałem wrażenie, że ta rozmowa jest trochę na siłę. I wtedy przyszło to otrzeźwienie. Że kurwa w ten sposób, będąc na każde jej zawołanie po pierwsze zabijam swoją atrakcyjność, po drugie robię z niej nagrodę, a po trzecie wkurwiam się niepotrzebnie jak nie odpisuje (na całe kurwa szczęście, nie dałem po sobie poznać, że mnie to wkurwia).
Z tego wszystkiego wynika, to że Ona za mną nie tęskni tak jak powinna. Kolejny efekt jest taki, że nie mówi mi o swoich uczuciach (choć wiele pokazuje w jej zachowaniu, że jej na mnie zależy), a ponadto czasem ma jakieś odchyły w stylu "nie chce związku, bla bla bla, wolałabym być tylko kolegami bla bla bla" Oczywiście zlewam to i robię swoje, ostatnio mi tak powiedziała, a za godzinę lizałem jej cycuszki
Wiem, że muszę ograniczyć ten wirtualny kontakt, tylko mam dylemat w jaki sposób to zrobić. Czy po prostu nagle przestać się odzywać, tłumacząc brakiem czasu, czy może lepiej trochę stopniowo od tego odchodzić? Wydaje mi się, że jeśli np. wieczorem Ona mi pisze sms, to jeśli wymienimy te kilka wiadomości to nic fatalnego się nie stanie.
Mój problem jest taki, że męczę się teraz z magisterką, więc siła rzeczy siedzę w domu, a nie mogę tego pierdolnąć i iść codziennie na piwo z kumplami, bo termin goni. Do tego mam taki sposób zarobku na życie (co prawda niestabilny, ale kasa fajna i lekka robota), że też siedzę w domu i załatwiam wszystko na kompie. Jak tylko się obronię to spadam do jakieś roboty, żeby mieć czym zająć ręce, ale to jeszcze trochę potrwa.
Za 2 tygodnie idę z nią na wesele i to mnie też trochę blokuje przed takim całkowitym olaniem, bo w tym tygodniu trzeba by pojechać po sukienkę (nie ma prawka, więc z nią pojadę, bo sam muszę kupić sobie koszulę, oczywiście zapłaci se sama jak za wszystko dotychczas) no i takie całkowite olanie spowoduje, że coś może odwalić.
Z drugiej strony z doświadczenia wiem, że jeśli kobietę poolewam to one głupieją i zaczyna im mocno zależeć, no ale załóżmy jebnę jej chłodnik kilka dni, tłumaczę się brakiem czasu, a potem proponuję spotkanie. Czy to sensowny plan? Wydaje mi się też, że lepiej ten kontakt ograniczać stopniowo, bo jak nagle całkiem przestanę się odzywać to wyjdzie strasznie sztucznie.