Przeczytałem wpis na temat sztywniactwa które siedzi w jednym z użytkowników i na samym końcu dostał on całkiem dobrą radę:
MUSISZ ZACZĄĆ DZIAŁAĆ
A.) PASJE
B.) CELE W ŻYCIU
C.) DZIAŁANIE
D.) WYCHODZENIE Z DOMU
E.) PRZEŁAMYWANIE SŁABOŚCI/WYJŚCIE ZE STREFY KOMFORTU
Jak z czterema ostatnimi punktami zgadzam się w stu procentach, tak do numeru 1 nie jestem do końca przekonany. Oczywiście, jest to ważny aspekt w naszym życiu, ale czy to pomoże mu przezwyciężyć sztywniactwo i rozwinąć gadkę na spotkaniach?
Powiedzcie mi ile można opowiadać o tym samym kobietom?
Zawsze stawiacie pasje na 1 miejscu, to lek na całe zło tego świata.
W moim przekonaniu pasja jest nam potrzebna, żeby odciąć się od tego wszystkiego i czerpać z tego radość, mieć po prostu coś swojego i nie żyć tylko laską którą spotkaliśmy wczoraj na domówce.
Jeśli kobieta widzi, że mamy pasje ma jakąś gwarancje że nie okażemy się słodkimi misiami i nie będziemy żyć tylko nią i jej życiem.
Możemy żyć swoim życiem nawet bez pasji, mając poukładane konkretnie w głowie.
Mam paru znajomych którzy nie mają konkretnej pasji, a potrafią porywać tłumy swoją opowieścią o tym jak wczoraj zabili 3 rosjan w Csie. Brak pasji, wychodzą z domu tylko w piątek, ale od dzieciaka są osobami które potrafią opowiadać o wszystkim tak że każdy ich słucha, a jak do tego dojść? Nie wiem, trenować i wychodzić z domu. Ale jest to lepszy wabik na kobiety niż prawdziwa pasja człowieka który z gadki jest przeciętny a taki był główny problem tego człowieka.
Ale Creedence, czemu czepiasz się tak tej pasji, czyżbyś jej nie miał? Można powiedzieć, że nie mam według moich koleżanek.
Bycie koleżanką z kutasem, i rozmowa z nimi pod różnym wpływem (dziewczyny 20-22 lata) też przynosi jakieś profity, ale czasami jest to smutne.
Im nie chodzi o to, żebyś Ty miał pasje tylko żeby one mogły się nią pochwalić przed koleżankami.
I leciało to tak: siłownia to nie jest żadna pasja, interesowanie się działaniami Elona Muska to również nie jest pasja, wspinaczki po skałce to też nie jest pasja i tak dalej i tak dalej.
Chyba, że one mają taką samą (nudną w ich przekonaniu pasje) to wtedy jest ok.
Musisz reprezentować w tym jakiś poziom, osiągać sukcesy wtedy dla nich jest to prawdziwa pasja i powód do dumy.
Jazda na motocyklu, składanie samochodu i rozbijanie sie nim po lesie to już jest pasja bo to coś innego niż wszyscy. Czy to jest puste? Ciężko ocenić, w pewnym stopniu tak.
Oczywiście nie twierdzę, że wasza pasja to gówno nie pasja bo nawet nie wiem jakie macie. Nie każda kobieta jest taka sama, jak te pare z którymi rozmawiałem, i nie każda wam o tym powie wprost.
I tutaj jest do was pytanie, jak wy widzicie temat pasji? Czy pasja jest dla was, czy głównie jako coś co pomaga wam zdobywać kobiety? Bo czasami odnoszę takie wrażenie.
Jeśli jedno i drugie, to przez ile możecie opowiadać o tym nowo poznanej kobiecie, jeśli ona tej pasji nie podziela? I czy naprawdę ją to obchodzi, czy jednak wolała by żebyście ją zabawiali?
Jakie macie pasje?
Mamy tutaj piękny przykład użytkownika Przemo, ma prawdziwą pasje, jest w tym dobry, mało osób w Polsce się tym zajmuje ale kto by chciał słuchać o zbieraniu rzepaku, czy o mocy nowego kombajnu? On sam nawet o tym często wspomina, że kobiety mają to gdzieś.
Wpis nie ma zamiaru negować posiadania pasji.
Nie dodaje tego w formie bloga, bo to sa pytania do was i liczę nawet na konstruktywną krytyke mojego punktu widzenia bo sam podczas pisania tego tekstu zgubiłem się w tym wszystkim z 5 razy.
Pasja jest niezmiernie ważna, nadaje życiu sens, smak i koloryt. Pasja potrafi trzymać przy życiu, dosłownie. Przykład? Podczas masowych zesłań na sybir ludzie starali sie znajdować pasje w badaniach na nieludzkiej ziemi,w odkryciach, opisach,to nadawało ich życiu sens i pozwalało nie palnąć sobie w leb z rozpaczy, pasja pozwala pozbierać sie po nieudanym związku. Jeśli widze ze ktoś nie rozumie mojej pasji, nie nadaje na tych samych falach po prostu uznaje ze inny to człowiek,ma inne potrzeby,ani lepsze ani gorsze,szukam ludzi z którymi dziele sie pasjami,oni mi tez opowiadają o swoich,wymieniamy doświadczenia i dzięki temu sie uczę. Wzajemnie sie uczymy. Tak to widze. Nawet jak mam fajne pasje a trafie na pustaka który ich nie rozumie bo zostaje w tyle to cóż, mam wybór, wybieram towarzystwo na podobnym a nie niższym poziomie.
Przyjaciółkaforum
Czyli mniej więcej myślimy tak samo.
A, z drugiej strony co sądzisz o tym że kobiety chcą kogoś kto ma taką pasję którą mogą sie pochwalić koleżankom? Masz takie przyjaciółki wokół siebie?
Rozumiem, że Tobie na tym nie zależy. I możesz słuchać o wszystkim, byle byście wspierali się wzajemnie? I na początku znajomości eliminujesz, osoby które nadają na innych falach?
To ma sens, tego mi zabrakło w moim wpisie
Chodzisz do szkoły baletowej? Dobrze zrozumiałam?
Przyjaciółkaforum
Czyli rozumowanie mamy podobne.
Balet, fajna pasja serio
Nie wiem czy można to nazwać pasją, to jest raczej produktywne zajęcie czasu niż coś co mnie jara niesamowicie.
Bardzo lubię chodzić na basen minimum 3x w tygodniu, w domu ćwiczę ciężarami. Ucze się dodatkowego języka on sam jak i ta kultura bardzo mi sie podobają.
Jestem po 15 lekcjach salsy, i też jest spoko.
A czy to jest pasja? Zależy kto interpretuje
Jakoś 4 akapit
"W moim przekonaniu pasja jest nam potrzebna, żeby odciąć się od tego wszystkiego i czerpać z tego radość, mieć po prostu coś swojego i nie żyć tylko laską którą spotkaliśmy wczoraj na domówce"
A Ty mi mówisz, że ja traktuje pasje jako coś żeby zaimponować kobietom
"Temat rzeka"- dokładnie, chciałem poznać wasz punkt widzenia, tak jak napisałem sam podczas pisania tego wpisu 5 razy się gubiłem i wszystko mi pasowało.
Szukałem czegoś czego tutaj nie ująłem.
Doskonale rozumiem, i dziękuje za obszerną odpowiedź.
Dzięki, nie mam pytań i nie mam się do czego przyczepić
Ja zauważyłem np po sobie, że chodząc w różne miejsca, rozmawiałem na różne tematy, nie skupiałem się na jednym, różne miejsca, czyli spotkania, od biznesowych, po muzyczno, społeczno, religijno, kulturalne itd itd. Wtedy to ja zadaje pytania, wchodze w temat, a ten ktoś rozwija swoją wypowiedzi. Buduje sie fajna więź, bo ten ktoś mi rozwija te swoje zainteresowania, wymieniamy się zdaniami i jest spoko, oby dwoje siebie nie zanudzamy.
Tak jak sobie teraz pisze z taką dziewczyną, to nie wchodze na tematy TYLKO mnie interesujące, i przy tym zostajemy. Piszemy o byle czym, o byle błahostkach, czasami poważniejszych tematach itd, jest smiesznie, poważnie, zróżnicowany wątek.
Gdybyś mi nawijał ciągle np o tym, że lubisz grać w piłę, to byś mnie zanudził tym samym tematem.
W sumie, to nikogo nie obchodzi, czy Ty masz pasje, czy nie, tylko bardziej jakie życie prowadzisz. Możesz mieć pasje do biegana, i biegać ciagle sam. Twoją pasją może być informatyka, efektem tego jest siedzenie dniami i nocami na kompie w domu, sam.
Według mnie, trzeba być otwartym na wszystko, aby mieć wiedze i pogląd z różnych dziedzin życia, wtedy gadasz o różnych tematach, a nie o jednym w koło Macieja.
Dokładnie tak! Ja właśnie dlatego staram się podejmować różnorodnych zadań (w kontekście zawodowym, jak i hobbystycznym), nie ograniczać się tylko do jednego i tego samego. W dużym stopniu ma też na to wpływ fakt, że bardzo szybko łapie mnie rutyna i monotonia w konkretnym działaniu (m.in. dlatego mam bardzo obszerne CV, ale nigdzie nie pracowałem dłużej niż 3 m-ce
).
I to przy okazji pozytywnie rzutuje na zainteresowanie kobiet, bo jak w odpowiedzi na pytanie o moje zainteresowania, zaczynam wymieniać, co robię i robiłem w przeszłości, to zazwyczaj jest reakcja w stylu "wow, ile ciekawych rzeczy".
Tak więc dążcie do wszechstronnego rozwoju i starajcie się szukać czegoś nowego, oryginalnego, nietypowego i jednocześnie rozwojowego.