Poznałem pannę jakiś czas temu, wydawało mi się, że zajebiście się dogadujemy, że uwielbia moje pierdolenie, a ja jej. Trochę, aż za dobrze szło. Nagle, chuj, zarzuca mi, że jestem jakiś fałszywy i, że noszę maskę. Mówi, że nie ufa mi. Do tego twierdzi, że robię kasting, a ona jest jedną z wielu.(fakt zrobiłem małą kwalifikację, powiedziałem co mi się nie podoba, a co podoba). Chuj odbiłem St, ale to chyba coś głębszego, bo to nic nie dało, twierdzi, że trochę już przerobiła i inaczej podchodzi do relacji z facetami. Twierdzi, że ją czaruje, więc zapytałem co w tym złego? To odpowiedziała, że jest to miłe, ale że się tego boi.
I teraz jestem trochę w czarnej dupie, bo nie czaje o co chodzi, myślę, że zaszufladkowała mnie do roli "emocjonalnego gwałciciela", wiem on chcę być zgwałcona( nic odkrywczego- jak każda kobieta). Ale mnie chyba tak luźna relacja nie interesuje, nie żebym jakoś srał. Może po prostu trochę opuściłem ostatnio gardę, bo mam zajebiste problemy i to się przekłada na relacje z nią. Nie wiem. A może trochę wyczuła sytuację i mnie podjeżdża z testami. Co o tym myślicie?
No neutralność jest, po prostu jest to fajna relacja, a tu słyszę takie pizdu, pizdu. A i to początek relacji, żaden tam związek czy coś, ale wiesz, mam już tak, że jak to ona powiedziała "naprawdę robię kasting" i jak mnie coś wkurwia to informuje o tym, tylko raz, a że ona mnie niczym nie wkurwia więc jest spoko i się kręci. Chuj może trzeba po prostu potraktować to jak babskie pizdu, pizdu i lecieć dalej.
Tu jest kwestia tego czy jesteś naturalny w tym co z nią robisz, czy kogoś udajesz ? Nie musisz walić jej wyuczonych tekstów wystarczy, że bedziesz podrywał ją jakimś wyuczonym sposobem niezbyt pasujacym do twojego ogólnego charakteru i temperamentu, a już jej się lampka w główce zapali.
hehe wyuczonych tekstów?
Czyli, że niby prowadzę rozmowę i tylko sześciany wale? haha dobre. Nie chłopie, to nie chodzi o moją spójność. 
Wydaje mi się, że "panna" podchodzi chłodniej do waszej relacji niż tym sam. Pewnie nieraz została już oszukana przez chłopaczków, którzy mówili jej to co chciała usłyszeć, a ta naiwnie zbyt szybko im zaufała/uwierzyła w ich dobre intencje. Teraz nauczona doświadczeniem nie chce prawdopodobnie popełnić tych samych błędów co w przeszłości.
Nie poddawaj się jednak, jeżeli Ci zależy. Spraw, aby Ci zaufała udowadniając, że nie jest dla Ciebie tylko opcją/tymczasowym przystankiem na Twojej drodze.
Pozdrawiam
Lubię ten tekst, nie ufam Ci. Ja nawet wyprzedzam fakty i mówię coś w stylu. Ja Ci ufam ale Ty mi jeszcze nie ufaj, na zaufanie trzeba sobie zapracować. Jak poczujesz, że możesz mi zaufać dasz mi znać. Kobiety są przekorne i zawsze robią na odwrót niż jej mówisz. I jak walniesz lasce taki tekst to ona Ci zaufa. Wiem, że zapewne to jest sprzeczne z tym co Ci podpowiada intuicja, ale kobiety tak właśnie działają. I będą Cię bezustannie sprawdzać. Trzymaj się swojego zdania, przeanalizuj swoje błędy, nawet wróć do podstaw. Poczytaj sobie artykuły i tam znajdziesz odpowiedź na to gdzie leży problem. A tego jej całego pierdolenia nie słuchaj, albo to ignoruj i rób swoje. Czasem nam się wydaje, jak zaangażujemy emocje, że nasz problem jest inny bo ona jest taka. Zapomnij o tym, bo prawda jest taka, że one wszystkie działają tak samo. Te same teksty, te same zachowania, zmieniają się tylko dane:)
O czym myśliciel myśli, empiryk udowadnia
Ron i pozamiatałeś sprawę. Dzięki.
Czasami sprawa jest prosta, ale obiektywizmu brakuje jeśli jest się zaangażowany trochę emocjonalnie. I masz rację do podstaw warto wracać co jakiś czas, tak choćby profilaktycznie.
"też Ci nie ufam bardzo dobrze robisz że mi nie ufasz dzisiaj każdy może wbić Ci nóż w plecy" tak jej mówisz i lecisz dalej albo robisz tak jak pisał henk. Najgorsze co możesz zrobić to jej udowadniać i przekonywać że jesteś godny zaufania
Odwaga i upór mają magiczny talizman w obliczu którego trudności znikają a przeszkody rozpływają się w powietrzu