Parę razy usłyszałem i od koleżanek i od kolegów, że dobrze opowiadam śmieszne historyjki, umiejętnie puentuję i potrafię z danej sytuacji wydobyć to co najciekawsze/najzabawniejsze. Podbudowało mnie to, że dziewczyna, z którą byłem na randce powiedziała raz, że jestem bardzo zabawny, kiedy coś opowiadam. Z wielu opowieści jednak rezygnowałem, ponieważ miałem jakąś blokadę etyczną, lub coś w tym rodzaju. Innymi słowy nie byłem pewien czy to nie burackie opowiadać o przygodach i postępowaniach jako o swoich w sytuacji, kiedy tak naprawdę to nie mi się przytrafiły. Oczywiście w tym, co opowiadałem byłem wiarygodny, a postępowania i postawy, jakie przedstawiałem często były tożsame ze mną tzn faktycznie tak bym się zachował w danej sytuacji i pasowałoby to do mnie. Poza tym łatwiej jest mówić podczas opowiadania "ja", niż np "znajomy syna kumpla babki ciotki ze strony matki" albo co gorsza "koleś z bloga na podrywaj.org". Mimo wszystko zastanawiam się czasem czy w tym momencie jestem fair wobec samego siebie i wobec rozmówczyni. A zastanawiam się, bo niestety lub stety wychowanie sprawiło, że jestem człowiekiem zasad i chciałbym się ich trzymać.
W tym temacie właściwie nie pytam o radę, ale o to, jak to wygląda w waszym wypadku, czy też macie wątpliwości przy naginaniu faktów? Gdzie wg Was jest granica między takim koloryzowaniem, a kłamstwem, które nie powinno mieć miejsca? No i czy może mieć to jakiś negatywny wpływ na relacje z dziewczyną, bo podobno one wyczuwają takie rzeczy.
Pamiętaj by nie przesadzic z tymi opowiadaniami, o co mi chodzi? Podam na przykładzie mojego kolegi.
Kolega ma na imię K. Gdy spotykamy się zawsze opowiada historyjki różnego typu, np. Dzis grałem w piłkę, mecz był ciekawy X się wywalił wszyscy się smiali a na końcu strzeliłem 3 bramki. I do każdej opowieści dodawał siebie. W końcu każdy zaczął się z niego śmiać, naśmiewać jaki to on nie jest super itd. Kamil aktualnie ma wielu kolegów mniej. Wiec pilnuj tej granicy.
"Pierwsza minuta może być ostatnią dlatego ceń jak ostatnią."
"Kolega ma na imię K." Niech zgadnę kolega ma na imię Kamil? Ale skąd ja to mogę wiedzieć?
A stąd "Kamil aktualnie ma wielu kolegów mniej. Wiec pilnuj tej granicy.
Czytaj to co piszesz
"pierdol to i rob swoje, a jak jestes nieszczesliwy to cos zmien.
ten ktory jest ciagle szczesliwy musi się często zmieniać." - skaut
Ta skrajność mi raczej nie grozi, zawsze zwracam bardzo dużą uwagę na to, żeby się nie przechwalać. Chociaż jak to napisałeś przypomniał mi się wyjątek od tej reguły i taki żałosny tekst, jaki raz wygłosiłem dziewczynie. Zgadało się gdzie byłem, kiedy pisała i powiedziałem, że grałem w nogę i nadchodziła burza, pokazało się gdzieś daleko parę piorunów. Pociągnąłem temat, że lubię burzę, że pioruny są zajebiste itd. Laska była religijna i napisałem, że jak walnął taki piękny piorun na pół sklepienia akurat strzeliłem bramkę i poczułem się jakby pan Bóg bił mi brawo... Zdziwiła się i z ironią zapewniła, że tak na pewno było i Bóg na pewno zwraca uwagę na takie rzeczy.
.
Wiem, że palnąłem kretynizm, ale po latach z dystansem miło wspomnieć
Czujesz się z tym źle, to po co to robisz?
Oczywiście, że ma to złe działanie, głównie na Ciebie samego. Bo podświadomie dostajesz informacje, że sam Ty nie wystarczysz. A to nie jest prawda. W każdym razie działasz na własną niekorzyść obniżając swoją własną pewność siebie i poczucie własnej wartości.
Podbudowało mnie to, że dziewczyna, z którą byłem na randce powiedziała raz, że jestem bardzo zabawny
Zabawni kolesie nigdy nie ruchają.
"Zabawni kolesie nigdy nie ruchają."
To bardzo kontrowersyjna teza, myślę, że większość ludzi by się z Tobą nie zgodziła. Wszyscy podkreślają, że rozbawienie dziewczyny jest często kluczowe, friendzone to odrębna kwestia.
Rozbawienie dziewczyny, to podstawa. Ale bycie zabawnym kolesiem to już przesada, która będzie Cię oddalała od celu. Warto po prostu kontrolować swoje położenie, aby nie wyjść na klauna. A łatwo przegiąć. Dziewczyny kiedyś przy mnie sikały ze śmiechu i rzadko coś z tego było, bo przesadzałem.
Jeśli chodzi o historyjki, spraw sobie ciekawe życie. To nie będziesz musiał opowiadać zmyślonych bajek.
Zależy co rozumiemy przez pojęcie "zabawny". Bo wg mnie należy przyjąć, że Hank z Californication jest zabawny, a z prawdziwego życia np Charlie Scheen, albo Woody Allen.
A opowiadają zmyślone historyjki?
Może i tak. A co to pytanie ma do zabawności?
Nigdy nie usłyszałem od żadnej kobiety, że chce aby jej mężczyzna był zabawny.
Mówiły, że liczy się poczucie humoru, że dobrze jakby potrafił mnie rozbawić.
I tyle wystarczy.
Jesteś w rzeczywistości zabawny to ok, ale jeśli jesteś zabawny dzięki zmyślonym historyjkom to zastanów się dlaczego jeszcze nie miałeś kobiet. To świetna wskazówka do tego, aby zacząć ciekawe życie. Nie ważne jest o czym opowiadasz. Jeśli dla Ciebie jest coś śmieszne, będziesz to opowiadał w taki sposób, że dla kobiety też się takie stanie. Wystarczą emocje... Kiedyś nie rozumiałem dlaczego dziewczyna chce słuchać jak opowiadam o wędkarstwie. Myślałem, że się ze mnie nabija. Bo wcześniej mówiła, że jest to nudne. Tak bardzo wkręciła się w to co mówię, że nalegała abym ją zabrał na wyprawę. Opowiadałem o swojej największej pasji, więc emocji nie brakowało.
Odsyłam do postu nr.25
Poza tym widzę, że się nie dogadamy, bo mamy inne definicje słowa "zabawny". Mógłbym nawet posądzić Cię o czepianie się słówek. Dla mnie określenie "zabawny" dotyczy kogoś, kto ma poczucie humoru i potrafi rozbawiać innych ludzi. Kogoś takiego, o kim Ty mówisz określiłbym słowem "śmieszny", które jest już pejoratywne. Jeżeli się ze mną nie zgadzasz, to oznacza, że słowa "zabawny" i "śmieszny" mają dla Ciebie dokładnie takie samo znaczenie.
Moralność. Opowiadając czyjąś historię, którą przeżył ktoś inny, jako Ty sam, zwyczajnie okłamujesz drugą osobę. W tym miejscu kończy się do niej szacunek, więc poprzez takie działanie nie zbudujesz relacji, w której i Ty, i Ona będziecie się dobrze czuć.
Szczerość to podstawa.
Jeśli Twoje życie jest szare i nudne, to zacznij robić to wszystko o czym opowiadasz. Problem się rozwiąże, a oprócz tego, że pozbędziesz się wyrzutów sumienia, to jeszcze będziesz dużo szczęśliwszy, pewniejszy siebie, a Twoje życie będzie ciekawe i urozmaicone, a to działa na kobiety jak lep na muchy. Nawet nie będziesz musiał używać historyjek, bo od razu będzie widać, że masz w sobie 'to coś'. Po prostu zacznij działać, zamiast pierdolić.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Hehe, być może masz dużo racji, ale nie potrafisz skutecznie obronić swojej opinii przez to, że robisz z igły widły. Przypominam, że nie pisałem o ukrywaniu przed żoną kochanki w żywe oczy, tylko o próbie umilenia czasu dziewczynie, spotkanej np. pierwsz raz, z którą być może nigdy się nie zobaczę.
Ekstremiści noszący czarno-białe okulary zawsze mogą zepsuć każdy pogląd, nawet jeśli pogląd ten ma dużo ze słuszności.
Chciałem zaproponować temat i poznać opinie innych, żeby mieć punkt odniesienia. Dziękuję za opinie, choć niestety nie obyło się bez pouczania i psychoanalizy. Ale zakładam, że jest na zasadzie „dobrej rady”, więc za dobre intencje również dziękuję.
Chęć opowiedzenia historyjek, które Ci się nie przydarzyły jest znakomitą motywacją, żeby zmienić profil swojego życia na zajebiście ciekawe
To jasne, że lepiej opowiadać własne i na tym się powinno opierać budowanie swojego wizerunku w jej oczach (sory, nie pamiętam fachowej nazwy na to). Ale przecież jest też kwestia zabawiania jej, rozbawienia, opowiedzenia ciekawej historii... i tu jeśli opowieść jest dobra to nie musi być z naszym udziałem- rzecz w tym, żeby jak najlepiej brzmiała.
A to jasne, raczej moim zdaniem powinno sie unikac wklejania swojej osoby w historie, gdzie się absolutnie nie było
Jesli prowadzisz ciekawe, towarzyskie zycie, masz pasje i szeroka percepcje na swiat nigdy nie bedziesz mial problemu z opowiedzeniem czegos zajebiscie interesujacego i smiesznego, osobna sprawa jest to w JAKI sposob przekazesz to co chcesz powiedziec, no ale wyczytalem z tematu to z tym problemu nie masz
A moge smialo stwierdzic ze przynajmniej kilka smiesznych i ciekawych historyjek w rękawie to cholernie przydatna i skuteczna metoda by zainteresowac kobietę.
Co innego jak Twoje zycie jest nudne jak flaki z olejem, idziesz do szkoly / pracy by odbebnic dniowke a potem uciekasz do swojej bezpiecznej nory i do konca dnia grzejesz kanape. Wtedy z pewnoscia bedziesz musial opowiadac dziewczynom historyjki które podslyszales od kumpla albo wyczytales w necie
Ja ogolnie stawiam na opowiadanie historyjek i w sposob w jaki to mowie, spojrzenie, usmiech, postura, gestykulacja i odpowiednia dykcja, zwracanie uwagi na smieszne komentarze - dzieki temu moglbym zrobic z mojej nocnej wyprawy z lozka do kibla celem oddania uryny - naprawde niezla historie
Jak juz chcesz historyjki opowiadac ktore nie sa zwiazane z Toba a przypisujesz je sobie, to postaraj sie nie robic tego czesto i niech to bedzie zgodne z Toba i Twoim zachowaniem, bo klamstwo ma krotkie nogi ( znam z autopsji
), a przy sciemnianiu musisz byc bardziej czujny, skoncentrowany itp. bo kobieta predzej czy pozniej wroci do tej historyjki i wtedy moze byc Lipton.
Kocham wszystkie kobiety. Gdy kobieta jest damą, to ja jestem dżentelmenem. Gdy nie jest damą, to nie jest kobietą i wtedy może być traktowana jak zwykła dziwka.
To to samo jakbys pisał bloga na podrywaj.org o akcji, która Ci się nie przytrafiła! Niby okej coś sobie dopisałeś i moze to być inspirujące dla innych, ale... to jest kłamstwo.
Potem ktoś inny to by ściągnął, wyprubował i okazałoby się, że to kompletnie nie działa.
Zwyczajnie okłamujesz innych. Myśl też o rezultatach kłamstwa. Nie lubię takich koloryzantów. Z czasem oni sami gubią granicę wymyślania historii. I wychodzą z tego bajki, których nikt już nie łyka, a Ty wychodzisz na palanta.
Niech Twoje życie będzie tak ciekawe, abyś mógł to opowiadać innym
"Nawet jeśli wszyscy już w Ciebie zwątpili, pokaż że się mylili, nie czekaj ani chwili dłużej"
Granice z tymi historyjkami zaczną przesuwać się coraz dalej, skoro tak fajnie to działa. Ale problem pojawi się, gdy jakaś dziewczyna powie "Adrianek, masz takie fajne życie..." i z czasem laska się wkręci. A chłopak będzie się zastanawiał, czy ona mnie lubi naprawdę czy tylko przez pryzmat zmyślonych historyjek. Nie życzę Ci być w takiej sytuacji gdzie oboje się polubicie i zacznie męczyć Cię kac moralny, że potrzeba było ją bajerować zmyślonymi historyjkami.
Trochę się zagalopowaliście... Ja piszę o opowieściach całkowicie neutralnych względem naszych przyszłych relacji, coś jak opowiadanie dowcipu, anegdoty itp. Jeśli z waszych wypowiedzi wynika to, żebym po prostu mówił te rzeczy w trzeciej, a nie pierwszej osobie, to rozumiem, może się nawet z Wami zgodzę. Ale nie zaczynajcie pisać mi, że to rzecz kluczowa dla ostów świata, bo mówię tylko o kwestii technicznej.
Właśnie- anegdota, to jest dobre słowo. Anegdoty z definicji mogą opisywać rzeczy, które nie zaistniały naprawdę. Czy jak ktoś opowiada w towarzystwie świetną anegdotę, to wszyscy zaczynają uważać go za palanta, oszusta, zbrodniarza, degenerata i w ogóle lecą do niego z czosnkiem i krzyżem? Ludzie, czytajcie ze zrozumieniem.
Twój argument jest inwalidą. Trollowanie, weź się kurwa do roboty. Jesteś zabawny i jak to działa dla Ciebie? 23 lata nigdy nie całowałeś laski. Więc proszę Cię. Anegdotkami, historyjkami nie sprawisz, że kobiety będą chętnie iśc z Tobą do łóżka.
Z tych całych Twoich wypocin wystarczyło napisać:
Innymi słowy nie byłem pewien czy to nie burackie opowiadać o przygodach i postępowaniach jako o swoich w sytuacji, kiedy tak naprawdę to nie mi się przytrafiły.
I zgadnij...
TAK! TO JEST KURWA BURACKIE!
To Twoje argumenty są bezwartościowe, bo atakujesz mnie ad personam. Jeżeli nie podoba Ci się temat, to nikt nie każe Ci do niego wchodzić i się udzielać. A podrywanie lasek nie ma nic wspólnego z pisaniem na forum, innymi słowy jedno drugiego nie wyklucza. Brak logiki kolego.
Temat jest ok, tylko Ty i tak zrobisz co uważasz. Musisz sam to zauważyć, a nie pytać innych o zdanie.
atakujesz mnie ad personam
Przykro mi, że poczułeś się zaatakowanym. Nic mi do Twojego prawictwa. Ale jak widać Tobie to pasi. Prawda jest taka, że tylko dzięki Twoim własnym decyzjom jesteś tam gdzie jesteś z kobietami.
edit:Jasne, że nie robiłeś tego specjalnie. Ale teraz masz szansę rozwijać to i owo.
A podrywanie lasek nie ma nic wspólnego z pisaniem na forum
Jest to "Portal Uwodzicieli" więc znaczenie ma kolosalne. Jakoś nikt o tym nie piszę, ale teoretyków tutaj aż za wielu. Wartościowe wpisy mają tutaj poparcie tylko w praktyce.
Chciałem tylko napisać...
Jak działa to dla Ciebie co robisz to rób to dalej. Przy czym zastanów się, gdzie to prowadzi, aby zminimalizować późniejszy ból który tak czy siak zmieni Twoje podejście i zmusi Cię do zmiany.
edit: Mam gdzieś czy się z Tobą dogadam co do definicji słowa "zabawny". Mogę opowiadać, historyjki wyimaginowane i zabawne dziewczynie o tym jak uprawiamy seks, leżąc na tęczy i że nie lubię koloru czerwonego więc będziemy leżeć na żółtym...To naprawdę nie ma znaczenia. Ważne jak Ty się z tym czujesz i czy ma to jakieś konsekwencje niepowołane.
edit 2: Opowiadanie historyjek i wszystko co mówisz kobiecie. Powinno mieć jakiś cel. Jaki masz cel w byciu zabawnym? NA BYCIU TYLKO ZABAWNYM JESZCZE NIKT NIE SKORZYSTAŁ.
Ok, ta dyskusja i tak już za głęboko zabrnęła. Moglibyśmy się tak punktować bez końca, a do wspólnego zdania i tak nie dojdziemy. Idę pobiegać.
Pozdro
Ja zawsze opowiadam zabawne historyjki z Bosni. Kiedys tak sie rozgadalem ze obalilem flaszke na pierwszej randce i to byla zarazem ostatnia randka z ta akurat dama.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
Ogólnie nie jestem jakoś fanem przypisywania sobie cudzych historii, ale!...
ale np taki Tyler z RSD uczy, że jeśli jesteś na imprezie lub w jakimś innym miejscu z celem zaliczenia laski to twierdzi, że można kłamać ile się chce. Mówisz, że u Ciebie jest zajebista impreza. Niech wpada na after. Że wczoraj u Ciebie na domówce wylądowała jakaś znana osoba na domówce itd itp.
Wiem, że pewnie wiele osób się uczepi w tym "spoko, laska przyjdzie i co wtedy? okazuje się, że w mieszkaniu pusto". Tyler uczy, że wtedy opowiadasz następną zmyśloną historię lub olewasz. Liczy się efekt - laska u Ciebie.
Ja nie jestem fanem takiego postępowania i nigdy tego nie próbowałem. To jest dla każdego osobna kwestia moralności i priorytetów. Jak twierdzisz, że to niezgodne z twoimi zasadami to po prostu tego nie rób. W czym problem? Boisz się, że wtedy przestaniesz być duszą towarzystwa? To prowadź swoje życie tak, abyś nie potrzebował opowiadać cudzych historii.
---------------------------------------------------------------
Morning of awkwardness is far better than a night of loneliness.