Siemanko! 
Zacznę od tego, że jestem od niedawna z dziewczyną w związku. Wygląda to tak: zazwyczaj to ona do mnie pisze o spotkanie, czy zacznie pierwsza rozmowy przez sms. Ogólnie to ona bardziej się stara o ten związek niż ja. I w tym tkwi według niej problem. Mówi mi, że nie podoba jej się moje podejście do związku, że nie odbieram tego na poważnie itd... Zaczęła stawiać wymagania "oczekuję zaangażowania, nie chce żeby był to taki luźny związek jak jest teraz". Mówiła mi, że coś do mnie poczuła chociaż znamy się od nie całego miesiąca. Wspomniała coś jeszcze o swoim wcześniejszym chłopaku, z którym była miesiąc, ale nic do niego nie czuła. Ze mną jest odwrotnie, tylko zirytowało mnie zdanie, że on przynajmniej się starał, dlatego mogłam z nim zostać. Ale mniejsza w to. Ona tak nalega na to, żeby mnie wziąć pod przysłowiowy pantofel. Dodam jeszcze, że płakała na moich oczach bo boli ją to, że olewam ją i ona ma wrażenie, że narzuca mi się. Panowie, jak mam to rozegrać, ogarnąć jakąś cała sytuację? Chce żeby ktoś z was spojrzał na to trzeźwym umysłem, bo mi to w głowie się popierdo*liło. Szczególnie, że daje jej to czego one tak pragną - uczucia, czego nie miała ze swoim pantoflarzem wcześniejszym, ale nie mogę jej tego przecież powiedzieć. Z dziewczyną chce być, bo naprawdę ma poukładane w głowie co do swojego życia - co mi się bardzo podoba.
Bądź spójny ze sobą i nie staraj się sztucznie,bo to bez sensu.
Jeśli uważasz ,że możesz dać więcej to daj,ale niech ma to rozwagę,wiesz jaka cieńka linia jest między zakochanym a pantoflem.
Żyj tak byś miał co wspominać!.
Dasz jej palca to weźmie ci rękę, a jak jej popuścisz to cię żywcem wpierdoli jak modliszka swojego samca. Rób swoje i nie daj się jej nabrać na jej płacz i podobne pierdolenie, bo to są przebiegłe sucze jak jedna - bez wyjątku. Zrób jakiś spontaniczny wypad nad wodę, kup jakieś winko i powinna się uspokoić. Powiedz jej co ci się podoba, a co nie jesteś w stanie zaakceptować i że swoim pierdoleniem tylko cię zniechęca do siebie. Zdecydowanie, spokojnie i konkretnie.
Boże, ale ta laska pierdoli dyrdymały...
Dziewczyny różne rzeczy wygadują ale ta twoja to już wygrała zawody.
Nie zdziw się jak jutro usłyszysz od niej coś innego a pojutrze jeszcze coś innego.
Nigdy nie rań SIEBIE! Podrywaj tylko takie które NAPRAWDĘ ci się podobają
"tylko zirytowało mnie zdanie, że on przynajmniej się starał, dlatego mogłam z nim zostać"
trzeba było jej powiedzieć, że zawsze może naprawić ten błąd i dać jej telefon do ręki.
"Wygląda to tak: zazwyczaj to ona do mnie pisze o spotkanie, czy zacznie pierwsza rozmowy przez sms. Ogólnie to ona bardziej się stara o ten związek niż ja. I w tym tkwi według niej problem."
Pierdoli dyrdymały? Nie ma racji?
Autorze, przyznaj uczciwie: jest 55/45 dla niej, czy 85/15 dla niej?
Jak za duzo kaszki, to dziecko sie porzyga, ale jak za mało, to...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
właśnie, nauczcie się kalibracji. Pobadacie w skrajności, albo latacie jak psy gończe, albo robicie z siebie mega zimnych drani.
A druga sprawa że dziewczyna ma mniej niż 20 lat, prawda ??
Jeśli jednak jest okey, uważasz że też dajesz coś od siebie, to nie rób się naglę słodkim misiem.
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Ludzie, nie traktujcie tej laski jak jakiegoś zwierzęcia. Jesli ten płacz był szczery to może faktycznie dajesz jej ciut za mało? Nie mówie, ze masz lecieć jak ćma do ognia.
Podstawowa sprawa jest taka żeby wyczuć równowagę w kontaktach, ma być lekki niedosyt z jej strony, a nie lekceważenie z twojej (co ona może tak odbierać)
ty nie musisz udawać twardego chuja, ty masz być pewnym siebie facetem, co oznacza że jeśli chcesz się z nią spotykać to sie spotykasz, chcesz pisać pierwszy to piszesz, jeśli ona reaguje na to radością (a nie gierkami) i nie wykorzystuje tego to nie widzę problemu najmniejszego
wyczuwam tu klasyczne niezrozumienie zasad lub ich sztywne stosowanie
they hate us cause they ain't us
Moim zdaniem nie ulegaj jej, bądź sobą i nie udawaj jakiegoś przydupasa,bo ona płacze.. Laski sa na tyle wyrachowane,ze w kazdej chwili z głupoty moga sie rozplakac. Cipka i płacz to największe bronie kobiety- pamiętaj o tym:-)
Badz soba, nie skrzywdz jej, zaskakuj ją i zobaczysz, ze to doceni.