Witam użytkowników "podrywaj"!
http://www.youtube.com/watch?v=j...
Kilkakrotnie chciałem napisać do Was na forum, ale przy dylematach innych osób moje problemy zdawały się być błahostkami (tak je odbieram) i zazwyczaj po pewnym czasie dawałem sobie radę z nimi sam. Myślałem, że tak będzie i tym razem, jednak stanąłem w martwym punkcie i za cholere nie wiem jak z niego wybrnąć. Czuję, że Wy możecie mi w tym pomóc
Mianowicie nie potrafię przejść do hmmm "bliższej" sfery relacji międzyludzkich(?). Już wyjaśniam 
Nie mam problemów z pielęgnowaniem znajomości i podtrzymywaniem ich na płaszczyźnie kolega/koleżanka ze lo/podwórka/imprezy. W stosunkach tych niema jednak nic głębszego...
Mam kilku znajomych dzięki którym jestem "wkręcany" na domówki, wyjścia w plener itd. spotykam się tam w większej grupie osób gdzie zazwyczaj jestem bardzo energiczny, spontaniczny i wygadany. I tutaj pojawia się mój pierwszy dylemat, czemu nigdy nie jestem osobiście zapraszany gdziekolwiek (przez organizatora, organizatorów), zawsze muszę przez kogoś się wkręcać inaczej grzeję kompa/siedzę na siłce?
Wydaje mi się, że jest to bezpośrednio powiązane z problemem nr. 2 
Otóż nie potrafię z ludźmi (starymi znajomymi czy tymi nowo poznanymi) umówić się na wspólny wypadzik, bądź dołączenie do nich kiedy szlajają się gdzieś na mieście. Po prostu nie wiem jak to zagaić, czuję że się wpraszam i rezygnuję z podjęcia próby zagdania z nimi. Nie chcę być nachalną osobą.
Żeby nie przeciągać przejdę do sedna, czyli oczywiście - relacji damsko-męskich!
Przez to wszystko popadam w konsternacje. Nie mogę pogłebić żadnej relacji (męskiej bądź damskiej). Widząc jak ludzie wychodzą w swoich "paczkach", znajdują drugie połówki, codziennie spotykają się z nowymi bądź znanymi już sobie ludźmi, wydaje mi się, że w którymś miejscu wypadłem z obiegu. Wszystko przechodzi bokiem, a ja od czasu do czasu mam okazję przy tym być nie z własnej inicjatywy. Zawierane są przyjaźnie, ludzie się sobie zwierzają, poznają inne osoby, a ja temu wszystkiemu się biernie przyglądam. Zaczynam powoli zazdrościć kolegom, którzy przez ostatnie pół roku mają dziewczynę, lub byli w kilku związkach, a ja najdalej zabrnąłem trzymając niewiastę za rękę podczas spaceru. Czuję, jestem gotów, że też mogę podołać 
Odnośnie tematu mam jeszcze dwa pytania:
1.Wiem jaki forumowicze mają stosunek do facebooka/sms/czatów! Kumple natomiast doradzają mi podejmowanie rozmów ze znajomymi mi dziewczynami na portalach. Rozmawianiu, ustalaniu spotkań i spędzaniu wolnej chwili na fejsie pisząc z dziewczynami.
a)czy warto się do tego ustosunkować?
b)o czym i jak rozmawiać przez internet?
2.Jak dać innym ludziom do zrozumienia, że jestem otwarty na nowe bliskie relacje. Pokazać, że jestem osobą godną zaufania, osobą z którą można pogadać o wszystkim i o niczym 
Tak więc proszę o wsparcie i feedback z Waszej strony!
Pozdrawiam Arczi. 
"Otóż nie potrafię z ludźmi umówić się na wspólny wypadzik, bądź dołączenie do nich kiedy szlajają się gdzieś na mieście. Po prostu nie wiem jak to zagaić, czuję że się wpraszam i rezygnuję z podjęcia próby zagdania z nimi. Nie chcę być nachalną osobą."
Czasem najprostsze rozwiązania są najlepsze. Zwykłe "hej zenek, kiedy razem pijemy?" "trzeba kiedyś razem się napić!" czasem bywa piękne w swej prostocie
I nie bój się, że będziesz zbyt nachalny, głupstwo!
Co do Twoich rozważań na temat tego, że inni już mają dziewczyny a Ty nie - bądź ostrożny, bo to łatwa droga do zaniżenia standardów i zadawania się z dziewczynami, które wyraźnie Ci nie odpowiadają, jednak spotykasz się z nimi z barku lepszej opcji... to jest po prostu słabe, mało męskie, nie fair w stosunku do drugiej osoby i toksyczne, pamiętaj
"Jak dać innym ludziom do zrozumienia, że jestem otwarty na nowe bliskie relacje. Pokazać, że jestem osobą godną zaufania, osobą z którą można pogadać o wszystkim i o niczym "
Ja tu nie widzę jakiegoś skodyfikowanego rozwiązania. Jeżeli będziesz miał z kimś naturalnie dobrą relację, to krąg waszych wspólnych tematów proporcjonalnie zacznie się poszerzać...
Co do nawiązywania znajomości przez internet - moim zdaniem w okresie licealnym nie jest to takie złe. Oczywiście, o wiele lepiej poznawać kogoś face to face, ale nie traktowałbym internetu jak średniowieczne duchowieństwo rzekome czarownice... Tematy mogą być przeróżne ( jednak miej świadomość, że każdy ciekawszy temat jaki poruszysz przez internet, straci znacznie na mocy jaką mógłby mieć gdyby był poruszony na spotkaniu ). Pamiętaj też aby w miarę szybko zmierzać do umówienia się na spotkanie - żadnej kilku tygodniowej wymiany wiadomości!
Problem ciekawy i w pewnym sensie mi bliski. Może rozwiązaniem byłoby poznanie innych ludzi, nowych znajomych. Jak? Na przykład znajdź nowe hobby, które będzie wiązało się z poznawaniem nowych osób (możliwości jest mnóstwo - nowych kumpli możesz mieć zarówno na siłowni jak i w klubie miłośników gier planszowych). Jak wspomniałem miałem kiedyś podobne przemyślenia jak Ty. W efekcie praktycznie zupełnie zmieniłem grupę znajomych, z którymi spędzam wolny czas. Osoby z którymi trzymałem się na i po studiach, nie były zbyt rozrywkowe (rzecz jasna były tam jakieś domówki, wyjścia do pubów etc.), ale poza tym, ani nie miałem z kim pójść do klubu, ani zrobić czegokolwiek innego poza utartym schematem: pub, domówka, picie piwa w parku. Sam zacząłem wychodzić z inicjatywą: organizacja imprez, wypady na gokarty, paintball, propozycje zagranicznych wojaży, ale nie spotykało się to ze zbytnim zainteresowaniem (po co jakieś gokarty jak można wypić piwo w domu). Dopiero gdy życie studenckie zamieniłem na zawodowe, poznałem w kilku miejscach pracy, ludzi z którymi trzymam się do dzisiaj, a z którymi nie da się nudzić. Gdyby nie te znajomości możliwe, że nadal siedziałbym z nudziarzami w pubach i słuchał ich utyskiwań na cały świat. Dodam że wraz z nową paczką, pojawiły się też nowe dziewczyny
Z drugiej strony przełam blokadę w postaci 'czy się nie narzucam' i sam spróbuj lepiej wkręcić się w towarzystwo. Osoby bierne często same spychają się na margines życia towarzyskiego (mam kilka koleżanek, które 7 dni w tygodniu, 24 h na dobę siedzą pochowane po mieszkaniach ze swoimi 'misiami', nie zaproponują znajomym wypadu na miasto, czy piwo, ale za to same chętnie wprosiłyby się na wszystkie imprezy, które organizuje ktoś inny).
A co do znajomości przez Internet. Cudów bym nie oczekiwał, ale może akurat, nawet jeśli panna nie okaże się rewelacyjna, poznasz jej znajomych, dalszych znajomych, a w efekcie taką, która Cię zainteresuje. Jeśli chcesz to czemu nie spróbować takiej formy nawiązania kontaktu - nie nastawiałbym się na wiele, ale zawsze to lepsze niż siedzenie przed komputerem z włączoną grą.
* "Intuicja to wołanie rozumu"
* "Nie zgadzaj się na kompromisy, z którymi źle ci się żyje"
* "Człowiek niepotrafiący zadbać o własne granice jest jak ogród bez ogrodzenia, z którego każdy może korzystać, kiedy tylko mu się podoba."
''czemu nigdy nie jestem osobiście zapraszany gdziekolwiek (przez organizatora, organizatorów), zawsze muszę przez kogoś się wkręcać inaczej grzeję kompa/siedzę na siłce?''
- Spróbuj czasem coś zorganizować, i zaproś te osoby, które zazwyczaj robią imprezy, wtedy będą mieć do Ciebie pewien dług wdzięczności i być może odpłacą tym samym.
1)a
- Tak. Jeśli znasz je z widzenia, zagadujesz. Prowadzisz krótką konwersacje i szukasz punktu, który doprowadzi do Waszego spotkania / proponujesz spotkanie. Portale randkowe - nie polecam. Znajdziesz tam kobiety chore na głowę i stracisz czas.
1)b
-Wesołe i ciekawe tematy które wprowadzą drugą osobę w dobry nastrój, jednocześnie pozwolą się Toba zainteresować, dzięki czemu będzie można szybko wejść na temat spotkania. Jak już to ustalisz, koniec pierdolenia przez internet.
2. Interesować się innymi ludźmi. Ich pasjami, ich zdaniem, opowiadać o swoich. Wyjść do ludzi. Wychodzić ze znajomymi. Nie obgadywać innych osób, nie zamykać się w sobie.
-Oceń moją wypowiedź, dam Ci cukierka.
Mam ostatnio podobnie. Zwykle ja wręcz organizuje jakieś imprezy i spotkania ze znajomymi, wielu z nich nie ma warunków by zorganizować imprezę. Ba ostatnio nie zostałem zaproszony na pewną imprezę chodź znałem lepiej organizatorów niż niektóre osoby, które zostały zaproszone.