Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Odciąć się od przeszłości.

7 posts / 0 new
Ostatni
Hardwell
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Rzeszów

Dołączył: 2014-04-10
Punkty pomocy: 0
Odciąć się od przeszłości.

Przesiaduję trochę czasu na forum i czytając wpisy większość z użytkowników jest po mniejszych lub większych doświadczeniach życiowych i obiektywnie spojrzy na mój wpis dając mi przy tym jakąś wskazówkę na przyszłość.

Wychowałem się w małym mieście gdzie większość ludzi nawet jak się nie zna osobiście to znają się z tzw "widzenia" i pewien okres w swoim życiu między 16-20 rokiem życia (aktualnie mam 24) spędziłem ujmując to lekko w złym towarzystwie ( dilerzy, narkotyki , tygodniowe balangi) nie mając innego po za tym zawsze w tym .Kiedy po pewnej rozmowie z rodzicami przejrzałem na oczy ,że w takim towarzystwie nigdy daleko nie zajdę postanowiłem się odciąć i zająć jakoś sobą.

W między czasie poznawałem ludzi z którymi do teraz utrzymuje "jakiś" kontakt gdyż jest on utrzymywany w 90% z mojej strony ale większość nie wykazuje większej ochoty w utrzymywaniu go gdzie wielu z nich wylądowała już pod pantoflem i świata po za królową nie widzą lub "tyra jak wół" 24/7 i ciężko znaleźć godzinkę w tygodniu ,żeby pogadać gdzie jak każdy ma swoje obowiązki/hobby.

Od paru miesięcy staram ułożyć sobie jakoś życie w Anglii , jest całkiem nieźle ale mój kontakt ze "znajomymi " po moim wyjeździe zrobił się prawie zerowy a znalezienie sobie nowych graniczy tutaj z cudem ( polak polakowi wilkiem zagranicą kto był ten wie o czym mówię) , ludzie z mojego miasta zaczęli mnie postrzegać jako tu cytuje " indywidualistę który ma wszystko w d...." i prócz rodziców z którymi staram się rozmawiać często większość znajomych totalnie się ode mnie odcięła gdzie zawsze staram się pomóc dobrym słowem ,radą czymkolwiek jak tylko mogę ( jestem raczej typem altruisty ) W zeszłym tygodniu poinformowałem kilku moich "kumpli" ,że wracam do kraju na parę dni.Podałem konkretną datę mojego przylotu i odlotu parę dni wcześniej i co? prawie nikt prócz jednej osoby nawet do mnie nie napisał / zadzwonił. Czuję jakbym został prawie sam , nikogo nie interesowało co u mnie itd. mimo ,że każdy wie gdzie jestem , co robię i jak wygląda życie zagranicą.

Odzwierciedlenie tej sytuacji mają moje relację z Kobietami. Gdy uda mi się poznać dziewczynę od razu włącza mi się trybik w głowie " okej muszę wejść jak najszybciej w interakcję z nią bo zaraz znowu zostanę sam " i dziewczyny raczej szybko widzą moje duże parcie na nie i dlatego też potem szybko dają "Dyla" ale mniejsza o to.

Czy któryś z was znalazł się kiedyś na takim etapie ,życia w którym musiał odciąć się od tego co było i zacząć iść w przód samemu,puścić w niepamięć to co było i żyć dalej jak gdyby nigdy nic? Prawdopodobnie mój wpis wygląda jak głębokie żale chłopczyka zagranicą ale wiecie jakby miało dojść do mojego wesela teraz , to większość z moich znajomych by się tam nie znalazła bo nie miałbym zamiaru sztucznie wypełniać salo a w przyszłości nie chce mieć takiej sytuacji gdzie moja przyszła małżonka zapyta ilu moich znajomych zaproszę na wesele a ja wzruszę ramionami i odpowiem ,że żadnego..

Pozdrawiam tych którzy doczytają to do końca.

Gomissim
Nieobecny
Wiek: 2X
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2014-02-23
Punkty pomocy: 73

Jestem obecnie na podobnym etapie życia. Znajomych na których moge liczyć - liczę na palacach jednej ręki, a reszta ma wyjebane do momentu, aż zacznie mi sie układać podejrzewam. Zająłem sie sobą, swoimi planami, poznaje nowe osoby w miarę możliwości. Kto ma sie pojawić to się pojawi, kto zostać, ten zostanie - skupiam się na swoich planach, bo za jakiś czas, w gorszych chwilach będę wiedział, że ciężko pracowałem na to wszystko co mam teraz.

Kumple odchodzą - a to na co sam ciężko zapracowałeś zostanie z Tobą! Smile

Expro
Nieobecny
Wiek: 27
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2013-10-22
Punkty pomocy: 135

Wiesz co Ci powiem kolego? Pierdol ich. Nie będę tu dublował swojej historii życiowej, ani rozpisywał się jakby moje życie zasługiwało na autobiografię, ale miałem ciężko, kombinował z biznesami, tyrałem jak wól i się udało, zarobiłem na studia. Znajomi przechodzili przez różne etapy -> "Otwierasz firmę? Przyjdzie mafia i będziesz im haracz płacił" -> "Udało Ci się coś osiągnąć? Może pożyczyłbyś trochę kasy, tyle jej masz?" -> "Od tych pieniędzy i studiów dupie Ci się poprzewracało" itd. Owszem zostało paru, ale wyjechali, pozakładali rodziny, w większości raczej to sytuacje wpadkowe i... zostałem sam. Poznałem parę osób na studiach, ale wszyscy są zagonieni robotą, swoimi obowiązkami, a ja skupiam się na sobie. Nie wiem czy będzie dobrze, bo pewnie czeka mnie budowanie swojego nazwiska i wyścig szczurów, więc w pracy ciężko będzie o dobrego kumpla. I co ja mam zrobić powiedz? Załamać się czy iść po swoje a na pewno ktoś się po drodze znajdzie, który będzie mi przychylny.
Wiem, że będzie ciężko, ale uwierz mi, nie warto otaczać się ludźmi, którzy odzywaliby się jakby czegoś chcieli, albo gadali by na Ciebie za Twoimi plecami jakbyś coś osiągnął.
A bycie altruistą jest nie opłacalne. Opłacalne jest pomaganie osobom, które są dla Ciebie fair. Gdzieś czytałem cytat "kiedyś traktowałem ludzi dobrze, teraz z wzajemnością", nie jestem pewien kto jest jego autorem, ale zna się na rzeczy Smile
Wiesz czemu tak jest? Bo jak raz komuś pomożesz, to będzie ok. ta osoba się odwdzięczy, coś zaproponuje itp. ale jak będziesz jej pomagał stale, to będzie tego od Ciebie wymagała. Nie chce Cię namawiać na bycie skończonym egoistą, bo skrajności są złe, ale staraj się wyczuć komu warto pomagać, a komu nie.

Więc krótko, idź po swoje, nie patrz na innych, opłaci Ci się to. A znajdą się ludzie, którzy szczerze będą Ci gratulować sukcesu i Cię podziwiać.

Igorsky
Portret użytkownika Igorsky
Nieobecny
Wiek: 26
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2013-09-17
Punkty pomocy: 133

Chyba każdy, kto zmienia coś w swoim życiu prędzej czy później przechodzi taki etap. Ja to przerabiałem/przerabiam aktualnie, no może poza tym że nie jestem singlem.

Znajomi przychodzą i odchodzą, zmieniają się tak samo jak zmienia się świat w koło Ciebie, dla większości nie jest to komfortowe, bo wychodzimy wtedy ze swojej strefy komfortu, ale dzięki temu się rozwijamy. Mało kto urodził się ze złotą łyżką w gębie w związku z czym nie ma co narzekać, tylko wziąć nogi za pas i zapierdalać. Jesteś już w takim wieku, że coraz więcej osób się będzie hajtało i nie będzie miało czasu dla znajomych, czy to ze względu na małżonkę/małżonka, czy z tego powodu że dzieciak jest w drodze. Niestety wchodzisz w taki wiek, kiedy kończy się pewien etap i czas zacząć dorosłe życie.

Z czasem poznasz nowych ludzi, czy to przez pasje, pracę czy inne okoliczności, grunt to się nie zamykać w sobie i trochę zacisnąć zęby i stawić czoła wyzwaniom.

GRUNWALD
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Wiek: 45
Miejscowość: w cetrum

Dołączył: 2015-09-03
Punkty pomocy: 433

Jak chcesz kumpli na wesele to my cię wspomożemy i całą ekipą podrywaja

Narząd nie używany staje się nie użyteczny

Fistaszek
Nieobecny
Wiek: xx
Miejscowość: xxx

Dołączył: 2014-11-07
Punkty pomocy: 37

Czyżbym usłyszał słowa :"Darmowy alkohol"? Laughing out loud