Jak w temacie - jak odbijacie panny w klubach?
Hipotetyczne sytuacje:
1. Dziewczyna siedzi przy barze z kolesiem.
2. Dziewczyna tańczy z kolesiem.
W 1 sytuacji podchodzę i zagaduję jak gdyby nigdy nic ale raczej nic dobrego z tego nie wychodzi, co najwyżej koleś się wkurwia na mnie.
W 2 sytuacji jak widać że laska jest znudzona tańcem i się odsuwa od gościa to dość łatwo odbić, podchodzę, przyciągam do siebie i zagaduję. Koleś zwykle się pluje ale to tylko na moją korzyść.
Oczywiście z pełną kulturką, jak mówią że para czy bliscy znajomi to zamieniam podejście w żart i nie ma tematu.
Tak czy inaczej nie jestem specjalistą od NG i chętnie wysłucham rad klubowych wyjadaczy 
Zagadać, do zajętej laski nigdy nie zaszkodzi, bo jak jest z jakimś chłopakiem, to nie wiadomo, kto to może być. Rzadko chodzę do klubów, ale jestem bardziej z nastawieniem, że nikogo nie chce poderwać, a bardziej pobawić się. Z drugiej strony popatrz na to,że jak chcesz odbić komuś laske, to Tobie też ktoś odbije.
Z laskami z klubu przeważnie związku nie zbudujesz, ale pociupciać zawsze można i stworzyć ff.
PS. Jak on będzie okazywał zazdrość, to też może być plusem dla Ciebie, bo nie wiadomo, co to z niego za gość.
Jack wychodzę z tego samego założenia.
Zdarza się że chcą odbijać, jak koleś jest nachalny to zawsze zachowuję wtedy postawę alpha i stoję uśmiechając się do niego, wtedy laska każde mu się odpier**** i gość odchodzi, ale jak dziewczyna nie jest mną zainteresowana to odbijają. Prawo dżungli
~Mówi się że Twoje hobby to kobiety, dziewczyny i panienki.
~I małolaty, nie zapominaj!
To może opowiem sytuację, jaka mi się przytrafiła lata temu, kiedy nie byłem jeszcze ogarnięty z podstawami psychologii społecznej i inteligencji emocjonalnej, a dopiero "w bólach" wykuwałem swoje umiejętności i kumulowałem doświadczenia. Sprawa jest niejako z drugiej strony tematu i nieco od niego odbiega, ale myślę, że warto ją przywołać.
Spotykałem się kiedyś z jedną panną - tzw. niedostępną, seksualnie mocno zablokowaną, „późną dziewicą”, którą była cały czas, z zerowym doświadczeniem związkowym (była po 25 roku życia!), wygląd – chłopczyca. Poderwanie "na kawę" nie było żadnym problemem, ale budowa czegokolwiek to była już orka, a może precyzyjniej mówiąc syzyfowa praca (czyli z wiadomym efektem…).
W każdym razie siedzimy raz w knajpie na randce. W pewnym momencie zagaduje do niej koleś ze stolika obok, co siedział z kumplem przy piwie. Nigdy się z czymś takim nie spotkałem ani nie miałem rozgryzionej takiej sytuacji na poziomie teorii (te początki…). Dziewczyna wchodzi w rozmowę z gościem "jak w masło", ja tam się kilka razy odzywam, jakoś instynktownie wiedziałem, że trzeba zachować spokój, nie pokazać zazdrości, nie atakować go. Gość pobajerował ją chwilę, trochę się oswoiłem już z sytuacją, że chwilę będę musiał go znosić. Po czym - nagle! - gość kończy, żegna się i wraca do kumpla. Kolejne zaskoczenie, bo myślałem, że to taki ekstremalny i chamski podryw z jego strony – odbić kolesiowi laskę na randce!
Do tej pory, jak sobie o tym przypomnę, zastanawia mnie, co to było. Ta pogadanka w ostateczności nic nie znaczyła, żadnego numeru, żadnego zapoznania się, nic a nic. Byłem też pewnym, że to jest zapewne jakaś gra typka względem mnie - tylko po co? Nie byłem wtedy zawodnikiem, którego pokonanie będzie jakimś wielkim wyczynem, że mu laskę odbito, choć może robiłem inne wrażenie, nie wiem, głośno myślę. Oczywiście laska nie ogarnęła, że wypadałoby gościa spławić, bo jest na randce. Powiedziałem jej potem, że to jest bardzo fatalna sytuacja dla faceta, z którym przyszła. Przyjęła do wiadomości i przeprosiła, choć wiedziałem z czego to wynikało: że jest rzadko zagadywana i ma deficyt męskiej uwagi. Potem wylądowała mi – w końcu – na kolanach! Ale wszelkie inne eskalacje, w tym pocałunki (tak, tak!), to było coś niemożliwego.
W każdym razie takie sytuacje są idealnym testem, czy laskę należy brać na serio, czy uznać za przejściową, co nie nadaje się do stałej relacji. Bo też miałem sytuacje, że dziewczyna potrafiła spławić.
Nie bać się, tylko działać.
Rafał ciekawa historia ale to totalnie inna sytuacja.
W klubie HB tańczy z 10-20 facetami przez 3-4h, połowa bierze od niej numer telefonu, druga postawi drinka i tak naprawdę mało który ma jakikolwiek raport, chyba że mu się uda ją zabrać na chatę. Tym samym, równie dobrze może podejść jeden z facetów z którymi tańczyła, i jeśli woli go od tego z którym akurat rozmawia to z nim pójdzie. Byłem po obu stronach.
U Ciebie to było na randce, kiedy byłeś dla niej jedynym w tym momencie - to już jest brak kultury z jej strony.
~Mówi się że Twoje hobby to kobiety, dziewczyny i panienki.
~I małolaty, nie zapominaj!
Rafael. Sorry, musiałem
Ok, mówimy o różnych sytuacjach. Takie odbijanie, o jakim mówisz, to spoko, choć uwaga, jaką tutaj dostałeś, że możesz dostać po pysku od inengo gościa, jak nie wyczujesz sytuacji na czas, warta była plusa
A tak w ogóle, to dobrze Ci idzie w klubach? Bo ja jestem wybitnie nieklubowym stworzeniem w uwodzeniu. Stanie przy barze i zagadywanie do laski albo tańczenie jej z co chwila innym kolesiem... Brrr! Ale może ktoś mi uzmysłowi, że sam sobie nakładam ograniczenia
Nie bać się, tylko działać.
Też kiedyś byłem nieklubowy, teraz chodzę tam tylko na trzeźwo (ewt. po 1/2 drinkach) i tylko na podryw więc musiałem zmienić podejście.
Dziewczyny naprawdę doceniają to że ktoś nie jest napierdolony jak szpadel i nie zaczyna ich od razu obmacywać.
Co do skuteczności to myślę że takie 4/5, co jakiś czas uda się zrobić pulla, czasem tylko przeliżę się z laską a czasem tylko zbieram numery - nie ma reguły.
Tutaj ostatnio napisałem raport
http://podrywaj.org/blog/ng_pckr_1
I tak, nakładasz sobie ograniczenia
I tak, dziewczyna w jeden wieczór może lizać się z kilkoma kolesiami, a jak jest ładna i pijana to na bank będzie to robiła - kwestia tego kto będzie ostatni i komu uda się ją zabrać na chatę.
Inna sprawa że na kolejny dzień ona czuje się jak szmata (którą często faktycznie jest) i nie będzie odbierała telefonów czy pisała smsów (ja tu wykminiłem swój sposób, że dzwonię 2x w kolejny dzień wieczorem i 2x w jeszcze kolejny dzień a potem na koniec skrobię smsa - ale zwykle w końcu nie wytrzymują i odbierają, ale to sposób na te ekstremalne przypadki).
Także wiedz po co tam idziesz (guma pod ręką), bądź trzeźwy i z kulturką działaj a będą efekty! A co do poradników to na necie jest tego spoko, zwykle czytam/słucham Todda V.
~Mówi się że Twoje hobby to kobiety, dziewczyny i panienki.
~I małolaty, nie zapominaj!
nie bardzo wiem po co chcesz odbijać jakies panny, jak widzisz, że jest zajęta i z kimś tańczy czy rozmawia. Trafisz na gościa co mu sie to bardzo nie spodoba i stracisz zęby. Jeszcze w klubie gdzie wiele osób jest pod wpływem alkoholu i łatwo o jakieś mordobicia.
Zajmij się tymi które dają oznaki zainteresowania lub widzisz, że sa same.
Niektóre kobiety są po to, by je wielbić, inne – żeby je bzykać. Problem mężczyzn polega na tym, że ciągle mylą pierwsze z drugimi.
dakmen, często dziewczyny są z kumplami po prostu i chętnie "zostają odbite".
A dlaczego? Choćby dlatego że ostatnio w klubie podbiłem do laski kiedy już wychodziła z całą ekipą i w ostatniej chwili udało mi się wziąć namiary.
Potem z nią gadam już na messengerze i piszę że lubię dziewczyny które potrafią się ruszać na parkiecie, a ona mówi że mnie widziała jak się patrzyłem na nią (siedząc na loży) jak tańczyła z kolegą i że trzeba było podbić wtedy (oczywiście później już jej nie widziałem, dopiero jak wychodziła)
Co do zębów to zawsze można stracić ale nie ma co tak na to patrzeć. Ostatnio jakiś pierd**** nawalony gimbus mi rozerwał koszulę bo go wyprowadzali z klubu a akurat nawinąłem się jako coś czego można się złapać, w międzyczasie, bo akcja chwilę trwała jako że ochroniarze się i do mnie doczepili, dziewczyna z która tańczyłem i akurat szliśmy na lożę uciekła do koleżanek.
Jak pisałem, prawo dżungli, przynajmniej w Polsce tak to wygląda.
A tak to zawsze można obrócić podejście w żart i nie ma tematu.
Mystery też odbijał dziewczyny, wiadomo że to inna liga ale do tego trzeba dążyć.
~Mówi się że Twoje hobby to kobiety, dziewczyny i panienki.
~I małolaty, nie zapominaj!
"Ostatnio jakiś pierd**** nawalony gimbus mi rozerwał koszulę bo go wyprowadzali z klubu a akurat nawinąłem się jako coś czego można się złapać".
Padłem
Jak zacząłem czytać, to już sądziłem doszło do bijatyki, a tu taki pech!
Nie bać się, tylko działać.