Cześć.
Mam dość uciążliwy problem.
Może zacznę opowiastką, będzie się lepiej czytać; Zacząłem ostatnio poznawać laski na ulicy z zadowalającym dla mnie skutkiem; wszystkie te pierdoły zwiazane z obawa przed podejsciem, otwarciami itp zostały - nie wiem kiedy - rozwiązane. Zawsze miałem taki 'swój' typ kobiet, z którymi świetnie mi się rozmawiało i żartowało, więc jeśli takie spotkałem - dojście do etapu, gdzie ona wysyła już mnóstwo IoI mimo woli i widać, że chce czegoś więcej - nie było problemem.
Mam 2o lat, wcześniej miałem jakieś przygody, ale prawdziwego seksu nie było. Zacząłem poznawać młodsze dziewczyny, mając nadzieję na ich niedoświadczenie, bo czuję się niekomfortowo wiedząc, że dziewczyna miała już paru facetów, a ja ani jednej kobiety.
Jestem w trakcie znajomości, gdzie ona ma 18 lat, nie wydaje mi się, żeby miała duże doświadczenie ( może jest dziewicą? ) i to mnie cieszy, jednak to nie jest do końca to. Takie dziewczyny nie wzbudzają we mnie emocji, nie bawi mnie rozmowa z nimi, po prostu się w czymś takim nie odnajduje...
Jest jednak pewna dziewczyna, na moim roku. Z miesiąca na miesiąc jak się poznawaliśmy, byliśmy sobą coraz bardziej zainteresowani, ona uwielbia moje poczucie humoru, a ja jej, rozmawia nam się świetnie, a 3godzinna rozmowa przemija szybko i w pełnej śmiechu, żartów, dwuznaczności atmosferze. Przesuwałem granicę coraz dalej i dalej. Zerwała z facetem. Widzę w jej oczach chęć do czegoś więcej, zresztą... - ja też bym chciał.
Wiem jednak, że miała już dwóch facetów, z którymi była ponoć długo i to jest główny czynnik, dla którego nie robię nic więcej, bo wiem, że jak dojdzie do pocałunków, to zaraz będzie musiało dojść do seksu.
Wiem, że jestem w jej oczach facetem pełnym życia, pewnym siebie, może nawet kobieciarzem. Po prostu rama, którą założyłem stała się częścią mnie. Sam nie wiem czy to dobrze, bo moje doświadczenia nie są adekwatne do tego kim się stałem.
Piszę, bo własnie dopadł mnie jakiś dół, i to nie związany z tą sprawą, taki dzień, po prostu.
Może któryś z Was miał podobną sytuację ? A jeśli nie - może Wasze, inne spojrzenie na tę sprawę będzie rozwiązaniem mojego problemu.
Chłopie, w jeb się jebnij, zamiast wypisywać takie żale. Mój pierwszy raz był z kobietą doświadczoną. Przede mną była w 2 letnim związku z facetem po 30 (tak, w wieku 19 lat). Jeszcze jakieś pytania? Jakoś nie narzekała, ba, była zdziwiona (lub tak zajebiście grała), kiedy Jej później o tym powiedziałem. Zmień podejście.
Spoko, ogarniesz temat,pełen luz i bez stresu - tylko to ci sie przyda.
napiszę ci dosadnie.
Gówno cie to obchodzi czy ktoś był przed tobą, czy nie.
Zrób tak żeby ten raz z tobą się jej najbardziej podobał i chciała do ciebie wracać.
Panimaju?
To , że miała 2 partnerów wcale nie musi świadczyć , że po pocałunku idzie się od razu do łóżka. Jak trochę doświadczenia zbierzesz to zobaczysz jeszcze , że czasem to daleka droga. Dalej powiem Ci , że staram się Ciebie zrozumieć. Zbudowałeś sobie ramę pewnego siebie gościa .. a w rzeczywistości boisz się zbliżenia z kobietą .. Masz dwa wyjścia. Próbować i zbierać doświadczenie , albo dalej siedzieć w porno stronach i udawać kogoś.
Ps. Wydaje Ci się , że lepiej byłoby Ci z dziewicą .. taką kobietą musisz się Ty zając , poprowadzić przez cały stosunek. Myślisz , że tak od razu będziesz w stanie i to będzie prostsze niż dobry seks z doświadczoną kobietą , która może Cię sporo nauczyć ?
Pozdrawiam
` One zawsze wracają `
To nie jest start promu kosmicznego. Bałeś się tak przed pierwszym pocałunkiem? Inne ale podobne dwie sprawy. Nie przejmuj się tym tak, bo gdy już wyciągniesz wacka przed panną, to ten wyczuje Twój strach i odmówi wam obojgu zabawy. I właśnie tak powinieneś do tego podejść, jak do zabawy;)
aut vincere aut mori