Wybaczcie tytuł, ale nie wpadłem na nic lepszego.
Jakiś czas temu (3 miesiące z okładem) poznałem pewną dziewczynę, znajomą znajomej, na klasycznym piwie. Zaczęliśmy rozmawiać, w konsekwencji następnego dnia wysłałem kontakt "branżowy" i ucichło, z obu stron.
Potem spotkaliśmy się na imprezie, sporo kina, ale całkowicie "neutralnego", niestety plany na dalszy wieczór pokrzyżował alkohol. Po obu stronach 
Jakoś niedługo później, zaprosiłem ją na kawę, spotkanie trwało prawie 5 godzin i skończyło się chyba tylko dlatego, że oboje byliśmy dalej poumawiani. Czysta rozmowa, o głupotach, o planach, o życiu, trochę o sobie. Generalnie dużo śmiechu, ale prawie zero kina i bez żadnego domknięcia.
Takich spotkań było trochę, już nie pamiętam, ale nie jakoś dużo, raczej dałoby się je zliczyć na palcach jednej ręki. Częściej widywaliśmy się w gronie wspólnych znajomych niż tylko we dwoje. W kwestii konkretów sprawa przedstawiała się, powiedzmy, sinusoidalnie. Raz dużo kina, raz prawie w ogóle. Kilkukrotnie wypominałem sobie, że już dawno powinno być po KC i takich tam, ale potem dochodziłem do wniosku, że pomimo chęci nie czułem, że to ten moment. Wiecie, niby "skoro chcesz, to całuj", ale jednak nie.
Ostatnio wracamy ze spotkania we dwoje, jest ciemno, prawie noc, cisza, normalnie jak w finale romantycznego filmu i myślę sobie: "Noo, lepszej sytuacji prędko nie będziesz miał", ale zaraz po chwili zaczyna tlić się gdzieś w głowie myśl: "To jeszcze nie ten czas". Potem wracam do domu i mam do siebie delikatne wyrzuty o brak pewności siebie i niepodjęcie ryzyka, ale następnego dnia dostaję rano spontanicznego sms'a od niej, co wcześniej się nie zdarzyło. Odbieram to raczej jako plus.
Może jak napiszę, że była na prawie każdej sztuce Szekspira i uwielbia balet, będąc jednocześnie naturalnym rudzielcem w mojej osobistej 9/10, to trochę rozjaśnię... albo zamotam jeszcze bardziej 
No i teraz takie pytanie, luźne, do Was.
Mieliście kiedyś tak, że czuliście, że trzeba poczekać i wrzucić na luz (albo nawet zahamować) w dłuższej perspektywie? Byłem wcześniej w dwuletnim związku, niejednokrotnie domykało się na trzeźwo na imprezach, zawsze to jakoś "samo" szło, naturalnie. A tutaj trochę jest inaczej. Wolniej w sensie, ale wciąż naturalnie 
Nie wiem, czy objawia się mój brak pewności siebie w relacjach damsko-męskich, gdy zaczyna "zależeć", czy to słuszne przeczucie i instynkt. Dlatego też piszę, Wasze zdanie bywa wartościowe.
(jeśli w ogóle doczytacie do końca, bo coś długo wyszło)
nie filozofuj, z czekania żadnych plusów nie będziesz miał, a z nieczekania możesz tylko zyskać.
Powstałem z rynsztoku by nie żyć jak szmata.
Cześć!
Nie jest to słuszne przeczucie. Spotykacie się, na randkach jest 'miło'... ale tylko miło. Minęło 3 miesiące. Po takim czasie możesz być już zaszufladkowany jako przyjaciel. Próbujesz robić po swojemu, a całą wiedzę masz w podstawach.
I jeszcze jedno- Nie podjęcie ryzyka? A co to za ryzyko? Miałbyś większe korzyści z odmowy pocałunku, nniż masz teraz- czekając na 'odpowiedni' moment.
Stary, kurwa... Na co czekasz? Aż sama Ci się dobierze do fiuta, albo łaskawie zapyta czy masz ochotę ją pocałować?
No Ok, sama Cię nie uwodzi (zakładając, że potrafiłbyś to zauważyć), to w takim razie Ty masz to zrobić. Emocje i seksualna atmosfera to coś co wynika z działania, świadomego lub nie, obu bądź jednej ze stron, która może skutecznie przeniesc ten stan na drugą osobę.
Stawiam, że oprócz nieseksualnego kina nic nie po działałeś, a okazji było aż nadto. Wygląda na to, że już jest za późno, ale nie masz nic do stracenia, no chyba że chcesz byc jej przyjaciółką. Jak to zrobić? Masz wszystko na stronie. Samo sie nie zrobi.
Poczekaj jeszcze trochę, napewno wasza przyjaźń przetrwa koniec świata
… a czekaj to jest kurwa podrywaj.org a nie forum przyjaciolkazfiutem.pl
"niestety plany na dalszy wieczór pokrzyżował alkohol. Po obu stronach"
Zazwyczaj alkohol rozwiązuje takie problemy także..
No chyba że jeden z was musiał trzymac głowę drugiego, wtedy zrozumiem ;>
Powinieneś utracić strach straty tej dziewczynie. Przyda się na przyszłość - ja nie mam oporów przed pocałowaniem jakiekolwiek dziewczyny... Jak to mówił klasyk - "Życie jest za krótkie aby nie próbować". Także po prostu spróbuj, pocałuj, no i tyle, innej drogi nie ma. Może być już trochę za późno... ale nie trać wiary, tylko spróbuj.
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.
"No chyba że jeden z was musiał trzymac głowę drugiego, wtedy zrozumiem ;>"
Tak, to jedna z tych sytuacji
Napisałem ten post bardziej po to, aby sobie głośno pofilozofować, niż aby dostawać rady. Bo to, że jest trochę późno i sytuacja powinna być zgoła inna, samo się narzuca. Mam podobne przemyślenia co wy.
Tylko jak piszę, wszystko by się zgadzało i nawet bym nie tworzył żadnego posta, bo to oczywiste, gdyby nie podskórne wrażenie, że to idzie swoim tempem i tak powinno być. Stąd pytanie z prostej ciekawości czy wy się kiedyś z czymś takim sami spotkaliście, czy to tylko mój umysł sobie racjonalizuje braki.
A co do przyjaciółkizfiutem.pl to raczej nie te tematy. To jest jednak (jeszcze) inna relacja, zdecydowanie nie-przyjacielska (jeszcze). Oczywiście zgadzam się, że z tego, co napisałem, wszystko do niej zmierza.
Możesz się mocno zdziwić jak szybko ta sytuacja może się zmienić. Na wrzucenie do wora "kumpel/przyjaciel" niektóre dziewczyny nie potrzebują więcej niż 24 godzin.