Witam. Jestem początkującym forumowiczem, dlatego nie bijcie za mocno
Moja sytuacja dotyczy oczywiście kobiety. Poznaliśmy się przez internet, od razu proponowałem spotkanie. Dziewczyna bardzo inteligentna i z poczuciem humoru - to wywnioskowałem z pisania. Nie od razu zgodziła się na spotkanie, tłumacząc się, że ma sceptyczne podejście do takiego poznawania się. Musiałem wywrzeć dobre wrażenie bo za 2 razem się zgodziła. Spytałem dlaczego zmieniła zdanie, odpowiedziała, że mnie poznać chce. Pomyślałem pkt dla mnie:) Spotkaliśmy się po miesiącu i to co wywnioskowałem z pisania z nią potwierdziło się. Dziewczyna twardo stąpa po ziemi, ma wyobraźnie i poczucie humoru. Długie nogi i ładną buźkę. Pierwsze spotkanie to spacer po parku, jakieś 3 godziny. Oczywiście tematy standardowe: szkoła, plany na przyszłość ( tu się dziewczyna rozgadała - zadając jej pytania tylko dodawałem oliwy do ognia). Odwiozłem ją na stancje, dala buziaka na do widzenia. Tutaj zaczęły się moje błędy. Jak to facet w "potrzebie" nie odchodziłem od telefonu. Nie byłem nachalny, ale odpisywałem z szybkością błyskawicy:) Doszło do drugiego i trzeciego spotkania. Drugie to wypad do chińskiej "restauracji"( chciałem zaimponować obsługą pałeczkami, ale była lepsza - na szczęście ), potem wypad do kina. Powiedziała, że dziękuje za obiad ale za kino zapłaci połowę. Myślę, że jakoś nie mam problemów z kasą, ale jak chce proszę bardzo. Po spotkaniu odwózka do domu i POCAŁUNEK W POLICZEK ( tutaj kolejny błąd, powonieniem się wykastrować przez niego. Była chwila oczekiwania, spojrzenia w oczy. ZJEBAŁEM). Trzecie spotkanie to wizyta u niej w domu. Gadka mi się nie kleiła, jakoś zszokowany byłem obrotem sprawy. Do niczego nie doszło więc nie myśleć. Zabrałem ją na miasto bo miałem sprawę do załatwienia, po przyjeździe na miejsce i przechadzce ulicą, złapała mnie za rękę tłumacząc się że ma wolną i tak wyszło. Wizyta u niej na uczelni i z powrotem odwózka do domu. Tutaj kolejny BŁĄD. Pożegnałem się tak samo jak wcześniej, przytulając po za tym. Wyjechała na 2 mc na jakieś warsztaty. Pytała się kiedy mam urlop, jak go planuję i ile mam do niej km. Jak spytałem się czy zaprasza mnie do siebie to powiedziała że nie.
To tak tytułem wstępu. Pisałem potem do niej że jakoś dziwnie wyszło z tym pożegnaniem ale zmieniła temat i nie odpisała na to. Od tamtego czasu powiedziałem sobie, że zacząłem się zachowywać jak jej przyjaciółka i odpuściłem kontakt z mojej strony. Życzenia wysłałem, ona po 6 godzinach że dziękuje za ładne życzenia. Nie odpisałem. Do teraz ( 24 h ) żadnego kontaktu, a siedzi mi w głowie po same uszy.
Piszę tutaj bo mam tendencje do zaprzyjaźniania się z kobietami, nawet jak chce je zaliczyć. Czują się bezpiecznie, dochodzi do zbliżeń, ale jak stawiam ultimatum to wracają do swoich facetów. Nie chce spieprzyć tej dziewczyny, jestem nią zainteresowany co jej pisałem, odpisała coś dziwnego:) Nie obraziłem się, ale zbiło mnie z tropu. Kobieta daje mi sprzeczne sygnały a ja niucham jak piesek.
Konstruktywna krytyka i dawajcie opinie.
Pozdrawiam.
Angazujesz się zbytnio i chcesz by wszystko było idealnie.. wyluzuj i pamiętaj że powinniście oboje dawać od siebie tyle samo, a jak dajesz za dużo to ona to wykorzystuje, daje propozycje i na tym konczy wypierajac się wszystkiego. poki co nie pisz do niej, niech się sama odezwie.. jak nie chcesz być dla niej zwykłym kumplem to po prostu z nią nie pisz więcej niż kilka wiadomości raz na jakiś czas, ale teraz poczekaj na jej ruch
** PAMIĘTAJ!: Jutra może nie być...
Lepiej żałować tego co zrobiłeś, niż tego czego bałeś się zrobić..
**
Powiem tak- generalnie, to sam zauważasz swoje błędy, i to co robisz nie tak, i nie tak, jak się 'powinno'.
Myślę, że wystarczy, jeśli napiszę Ci- trochę więcej 'jaj', zdecydowania, pewności siebie, działania- 'pchania' znajomości na wyższy poziom.
Spacer, chińszczyzna, spacer na mieście, to trzymanie za rękę (nota bene- z jej inicjatywy)- to wszystko super, i ok. I daję sobie (ale tylko mały) palec u stopy uciąć, że w okolicy tego 2-3 spotkania pocałunek był na wyciągnięcie ręki.
Z tego, co napisałem (i również Jay)- powinno Ci się udać 'wymyślić' co dalej.
Powodzenia
yoo!
Standardowym syndromem jaki występuje u wielu gości jest to, że dużo chcą, pragną, oczekują, ale brak im jaj w portkach, aby to co pragną ujrzało światło dzienne. Miałeś i nadal masz relację z kobietą, która ewidentnie (pomimo Twojej bierności, o której zaraz powiem) była Tobą zainteresowana, lecz to zainteresowanie znacząco się zmniejszało wprost proporcjonalnie do ilości spotkań. Oczywiście nie powiedziałem, że przestałeś się jej podobać, lecz jesteś na najlepszej drodze do tego, aby po prostu ona zaczęła sobie szukać nowego obiektu pożądania...
Bierność o jakiej mam na myśli to brak intencji, po prostu. Powiedziałeś jej kiedykolwiek, że Ci się podoba i ogromnie cieszysz się z tej relacji? Stworzyłeś z nią kiedykolwiek jakąś więź emocjonalną? Wpłynąłeś na jej stan, na myśli, na to co mówi, co robi? Masz w głowie wyidealizowany obraz tejże kobiety, którą się ewidentnie jarasz jak mało kim, snujesz też zapewne różnego rodzaju fantazje z nią wiązane, czyli po prostu halucynujesz i śnisz na jawie. To wszystko dzieje się w Twojej głowie, bardzo chcesz, ale nic, kompletnie nic nie robisz w kierunku tego, czego pragniesz. Wycieczki krajoznawcze po mieście, kino, wspólna szama - wszystko spoko, bo fajnie mieć przyjaciółkę...
Jestem pewny, że miałeś masę okazji do tego, aby opowiedzieć o tej bitwie, która rozgrywa się w Twoich halucynacjach swojej niedoszłej kobiecie, zapewne znajdziesz też dużo momentów, w którym jeden pocałunek mógłby obrócić bieg sprawy i postawiłby Cię w zupełnie innym świetle, na pewno nieraz mógłbyś stworzyć między wami seksualną energię, którą jarałbyś się do dziś, ale cóż... Ty wolałeś fantazję...
To co możesz zrobić (o ile będzie się chciała z Tobą spotkać) to umówić się z nią. Zabierz ją gdzieś, gdzie będziecie mogli swobodnie rozmawiać, dotykać, cieszyć się swoim towarzystwem (kino i teatry zostaw sobie na później), proponuje jakąś knajpę z kanapami, poduszkami i zajebiście klimatycznym nastrojem i właśnie tam jaraj się jej obecnością, rozmawiajcie, stwórz jakiś fundament w postaci podniecenia lub seksualnej aury, aby później z łatwością pokazać jej swoje zamierzenia co do tej relacji, czyli najzwyczajniej ją pocałuj. Może będzie stać Cię na jeszcze więcej niż pocałunek, może zakończy się to ponowną wizytą u niej w domu, cóż, może.
Życzę Ci powodzenia!
Pozdrawiam!
"Nigdy, nigdy, nigdy się nie poddawajcie!"
love, Redds
Dzięki chłopaki za szybko odpowiedz. Co do tego palca to ja dałbym sobie rękę uciąć.
W ogóle nie mam planu jak postępować dalej. Niby widzę gołym okiem, że coś się dzieję, ale wkurwię się jak znowu zostanę wepchany w ramę przyjaciela. Moje ego zmaleje do zera chyba. Zakładam że się w końcu odezwie i co dolej? Obawiam się że moja frajerska cześć siebie weźmie górę!
Co do pchania na wyższy poziom - uciekła mi na 2 miesiące więc trudności będą. Jak myślicie: pojawić sie u niej na moim urlopie? Wyczuć grunt po moich błędach?
Edit
Style czyli chce mi dac do zrozumienia, że znowu dałem się złapać w kajdany przyjaźni? Już mnie bierze na wymioty...
Masz całkowitą racje co do tego jak mnie opisałeś. Wszystko rozgrywam w głowie, a nie na żywo. Brnę w tym gównie od początku, więc stwierdzenie " miej jaja" nic mi nie pomoże. Po prostu nie umiem inaczej podchodzić do kobiet.
Właściwie redds wyczerpał temat, ale dodam coś od siebie jeszcze. Ze swoich niedociągnięć możesz zawsze uczynić w jakimś sensie atuty. Pisał o tym w swoim blogu Henk, swoją drogą polecam przeczytać, więc łap: http://www.podrywaj.org/by%C4%87...
Mianowicie, skoro wpadasz często w ramę przyjaciela, to znaczy, że skupiasz się za bardzo na wytwarzaniu komfortu, zaniedbując przy tym attraction. W każdym razie masz obcykany bardzo dobrze element budowania rapportu/komfortu z kobietą, więc już nie jest tak źle. Dorzuć tylko do tego w odpowiednich proporcjach budowanie w jej oczach atrakcyjności, wzbudzanie między wami seksualnego napięcia.
"W ogóle nie mam planu jak postępować dalej. Niby widzę gołym okiem, że coś się dzieję, ale wkurwię się jak znowu zostanę wepchany w ramę przyjaciela. Moje ego zmaleje do zera chyba."- Zmień podejście, bo z takim nic Ci nie wyjdzie. Zamiast skupiać się na tym, żeby nie popełniać dalej tych samych błędów (a przez to cały czas będziesz o nich myślał i paradoksalnie jeszcze częściej je powtarzał), zajmij się tym, co możesz poprawić i zrobić lepiej. U Ciebie kuleje i głównym problemem jest nieumiejętność budowania właśnie tej atrakcyjności w oczach kobiet, popychania znajomości na tory ponad koleżeńskiej relacji, pokazania kobiecie zainteresowania stricte seksualnego. Przecież to wszystko leży w naturze każdego człowieka, więc nie uciekaj przed tym, żeby pokazać swoje zainteresowanie kobiecie pod kątem bardziej seksualnym. Wplataj w rozmowy seksualne, erotyczne podteksty, aby były one bardziej pikantne, eye contact, pogłębianie kina na erotycznym poziomie i w końcu pocałunki to konieczność, aby ukazać kobiecie w jednoznaczny sposób swoje intencje w jej kierunku. Temu wszystkiemu musi towarzyszyć zdecydowanie w działaniu i pewność, że wiesz czego chcesz od niej i od waszej relacji.
P.S. "Brnę w tym gównie od początku, więc stwierdzenie " miej jaja" nic mi nie pomoże. Po prostu nie umiem inaczej podchodzić do kobiet."- I właśnie widzisz, może tu leży źródło Twojego problemu, czyli w złym nastawieniu. Zakładasz, że skoro "te gówno" dotyczy Cię od początku, to nic z nim nie zrobisz. Z tym, że zauważ, ale od początku też masz przez to problemy w relacjach z kobietami. Także myślę, że stawianie sprawy w ten sposób, że nie zmienisz czegoś, bo zachowujesz się tak praktycznie od zawsze, skutecznie utrudnia Ci osiąganie lepszych rezultatów w dziedzinie podrywu, szczególnie, że tu ewidentnie widać, że właśnie przez takie podejście i działanie masz te swoje niepowodzenia. Nie zmienia się zwycięskiego składu, natomiast, gdy drużyna przegrywa, to trzeba się liczyć z tym, że trzeba dokonać pewnych roszad w składzie i pewni zawodnicy będą musieli usiąść na ławce, aby poprawiła się jakość gry.
"Don't trust the smile, trust the actions"
Wezmę te rady do siebie. Odewze się na dniach jak się sprawy mają. Tymczasem zagłębiam się bardziej w lekturę dostępną na stronie.
Znowu ja. Kobieta wczoraj napisała, co słychać u mnie i takie tam, ale od razu zaznaczyła że niedługo idzie spać ( po meczu). Odpisałem po godzinie co u mnie, dodałem także konkretne pytanie. ( przed zakończeniem meczu)Od wczoraj wieczór ani jednego smsa, znaku życia. Zaczynam się martwic że mam do niej słabość...
Za dużo angażujesz energii w to, problem jest taki ,że chyba ona jest jedyna z którą piszesz. Zmień to
''...Facet jesteś czy pipka? Jeśli facet, to weź samego siebie za mordę i ... nie oczekuj od życia zbyt wiele, bo rzeczywiście nie dostaniesz od niego więcej, niż sam sobie weźmiesz...."
Witam ponownie. Minął prawie tydzień od pierwszego wpisu więc chyba czas przedstawić jak się ma sytuacja.
Fragment rozmowy:
(ja) jakaś nawijka o tym co byłoby gdybym był tam z nią nad morzem
(ona)dodała jakieś swoje wizje do mojej
(ja) kiedy więc mogę wpaść i spełnić to co pisze?
(ona) i tu jest pies pogrzebany. mam napięty grafik, w sumie w ogóle go nie mam. Jeżeli więc odpowiada ci spontan to zapraszam
(ja) szykuj się, jadę
(ona) teraz? porąbała ptaszka w locie. zaraz idę spać bo kleją mi się oczy
(ja) spontan z ciebie słaby. dobranoc
(ona)ale ja w życiu nie pomyślałabym o dzisiejszym spontanie. niemożliwy jesteś:*
(ja)a ty trzymasz mnie na dystans, nie lubię tego
(ona) przyznaje się ale to z przezorności. trochę cie potrzymam ale niedługo i tak puszczę
(ja)zastanawiam się czy będzie jeszcze taka możliwość
(ona) zawieram z tobą umowę. po powrocie widzimy się na dłużej.
(ja) jakoś tego nie widzę.
(ona) jak zwykle pesymistycznie. jak nie chce to napisz od razu. Dziś był pierwszy dzień, a ja już odliczam.
(ja)trzymanie mnie na dystans świadczy o tym że to ty nie możesz się zdecydować nie ja. nie traciłbym czasu gdyby mi choć trochę nie zależało.
Zaraz do tej rozmowy wrócę. Postąpiłem wg waszych rad i tego co tu przeczytałem. Umówiłem się z kimś innym, na zwykła kawe, a tej lekko odpuściłem. Zaczęła pisać że jakoś musi zwrócić moja uwagę abym się nią w końcu zainteresował, więc chyba dobrze to rozegrałem. Nie piaskowałem, pisałem stylem lekko tajemniczym.
Moje pytanie brzmi: testuje mnie czy chce mnie mieć w obwodzie? Nie chce jej piaskować, być jej przyjaciółkom więc poradźcie coś. Nadal wysyła sprzeczne sygnały, piszę coś, a potem lekko się z tego wycofuje. Nie wpadam w jakąś euforie z powodu tego co piszę, ale zwyczajnie kontynuuje temat.
Czekam na Waszą opinie.
Dziewczyna całkiem fajnie z Tobą flirtowała, a z Twojej strony jakaś taka dziwna napinka, nie wiem czemu. Chyba za bardzo sobie wziąłeś do serca niektóre rady i lekka ich nadinterpretacja nastąpiła, bo wygląda to sztucznie. Gasisz laskę, która się otwiera na Ciebie, wygląda na zainteresowaną, a Ty sprawiasz wrażenie sfochanego chłopca, przynajmniej ja to tak odebrałem. W ten sposób to nie sądzę, żebyś coś ugrał. Takie dwie skrajności- na początku tej rozmowy już chcesz wręcz jechać do niej nad morze, a później walisz focha, w sumie nawet nie wiadomo o co i próbujesz zgrywać "niedostępnego". Według mnie teraz za bardzo skupiasz się na doszukiwaniu się jakichś gierek z jej strony i stwarzaniu sobie z dupy problemów, bo mi się wydaje, przynajmniej po fragmencie tej rozmowy, że dziewczyna jest otwarta i całkiem chętna na to, żebyś podjął jakieś konkretne kroki w kierunku pogłębienia waszej znajomości. Problemem jest to, że Ty sam podcinasz gałąź, na której razem siedzicie. Skupiasz się w tym momencie na tym, żeby nie pieskować i zauważam, że wręcz na siłę chcesz udowodnić, że jesteś alfa i nie będziesz tylko jej kolegą- dobrze, ale nie przeginaj też w drugą stronę, bo zaniedbasz element budowania raportu i laska nie poczuje jakiejkolwiek więzi emocjonalnej z Tobą, zabraknie komfortu. Co do wysyłania sprzecznych sygnałów, to raczej nic nowego, tak robiły, robią i będą robić, należy przywyknąć i nie brać sobie wszystkiego do głowy.
"Don't trust the smile, trust the actions"
Wskaż mi miejsce w którym się otwiera bo jakoś nie mogę się tego doszukać. Najwidoczniej mam problem z odczytywaniem tych sygnałów.
Kurwa kobiety powinny mieć choć odrobinę jaj i się określać - byłoby nam łatwiej.
Do następnego wpisu.
Edit:
Co teraz?
"przyznaje się ale to z przezorności. trochę cie potrzymam ale niedługo i tak puszczę"- No chociażby tutaj, przynajmniej ja to wyraźnie zauważam. W ogóle z jej strony rozmowa poprowadzona w takim tonie delikatnego flirtu. Przynajmniej ja nie zauważyłem, żeby w jakimkolwiek momencie chciała Cię do siebie zniechęcić. Według mnie masz zielone światło do działania, tylko rzeczywiście zdecyduj się na coś, bo facet niezdecydowany, to cipka, a nie facet.
"Kurwa kobiety powinny mieć choć odrobinę jaj i się określać - byłoby nam łatwiej."- No i właśnie widzisz. To my, jako faceci, mamy jaja, więc to nas do czegoś zobowiązuje. Nikt nie powiedział, że nam ma być łatwiej. Generalnie w większości wypadków przyjęło się, że to do facetów należy jednak ten odruch zdecydowania i inicjowania znajomości, a także określenia intencji. I dobrze, ja się z tego osobiście cieszę, bo to takie sytuacje, które oddzielają prawdziwych facetów, którzy mają jaja, żeby coś konkretnego w kierunku zawiązania znajomości zrobić, od frajerów, którzy się boją i ciągle śpią w oczekiwaniu na to, aż to kobieta wykona kolejny krok i mogą się nie doczekać i swoją szansę przespać, a później jest już too late niestety.
"Don't trust the smile, trust the actions"