Witam, mam pewien „problem”. Pochodzę z patologicznej rodziny. Z tego powodu za małolata miałem spore problemy ze sobą. Uciekłem w świat wirtualny, gry i pornografię. Do 20 roku życia praktycznie w ogóle nie rozmawiałem z dziewczynami, izolowałem się z tego powodu. W końcu nie wytrzymałem, byłem załamany tym, że całe dnie spędzam na użalaniu się nad sobą i na biciu niemca po kasku. Za ostatnie pieniądze wyprowadziłem się z patologicznego domu i poszedłem do specjalisty. Dostałem terapię i mocne leki na depresję, zaburzenia osobowości. Odciąłem się od patologicznej rodziny, zacząłem wychodzić do ludzi. No ale jako że od zawsze ciągneło mnie do bardziej do komputera niz ludzi to z pomocą specjalisty zmniełem zły nawyki na dobre i zacząłem się rozwijać w kierunku informatyki. Te leki miały dość poważny skutek uboczny – mocno ingerowały w moją seksualność. Moje libido praktycznie spadło do zera. Wcześniej miałem niską samoocenę ale chciałem poznawać dziewczyny, randkować z nimi, uprawiać seks. Po tych lekach straciłem całkowicie ochotę na seks i poznawanie dziewczyn i taki stan utrzymuje się do dzisiaj.
Mineło 5 lat od tego czasu i sporo się w moim życiu zmieniło. Skończyłem terapie i nie biore leków, ale coś jest nie tak ze mną. Poprawiłem mocno samoocenę, znalazłem masę znajomych. Kiedyś nie potrafiłem dnia wytrzymać bez porno, obecnie nie oglądam już od dobrych kilku miesięcy, masturbuje się może raz na dwa/trzy tygodnie, w ogóle nie ciągnie mnie do kobiet i moje libido nie istnieje. Wychodziłem ze znajomymi do klubów i na domówki, poznałęm ich koleżanki no i nawet miałem kilka sytuacji, gdzie pijany już totalnie, ledwo kontaktujący zaliczyłem jakąś panienkę. A raczej to one zaliczały mnie, bo to one wykazały inicjatywę, a ja nawet nie do końca pamiętam co się działo. Ale to w sumie bardziej mnie brzydzi niż napawa dumą, żadna z nich mi się w żaden sposób nie podobała. Na drugi dzień typowe udawanie, że nic się nie stało. No ale wracając do mnie. Jeżeli chodzi o inne aspekty to wiedzie mi się całkiem dobrze. Zarabiam naprawdę przyzwoicie, mam dwa źródla dochodu, własną działaność, pracuje w dużym korpo w branży IT, a po pracy rozwijam się również w tym kierunku, jest to poniekąd moja pasja, mam własne projekciki, interesuje się mocno technicznymi tematami, progmawanie, uczenie maszynowe, sztuczna inteligencja, sieci komputerowe itd. Skromnie się chwaląc zarabiam ponad przeciętnie jak na swój wiek, o ile nawet nie lepiej niż większość Polaków. Tak więc materialnie jest bardzo dobrze.
Jeśli chodzi o wygląd to nie wyglądam zbyt super, ale lubię siebie takiego jakiego jestem, staram się ignorować kompleksy. Mógłbym zniwelować zakola i krzywe zęby, ale musiałbym wydać kilkadziesiąt tysięcy. Dbam mocno o higienę, ale nie mam parcia na ulepszanie swojego wizerunku, nie lubie sportów. Chodze tylko na basen, żeby utrzymać zdrowy kręgosłup przez to że spędzam ponad 10 godzin dziennie przy komputerze. No i oprócz tego wychodzę do znajomych na różne imprezy, kluby, domówki, planszówki gdy jest okazja, mam praktycznie samych kumpli. Jeżeli chodzi o dziewczyny jest tragicznie. Tak w skrócie wygląda moje obecne życie. Zdaje sobie sprawę, że mam 25 lat, a nie potrafię nawet normalnie rozmawiać z dziewczynami. Normalnie tzn. bez wypicia jakiegokolwiek alkoholu. Nie potrafię nikogo zainteresować sobą, nie wydaje mi się, żebym był nudny, ale od kumpli slyszałem, że moje pasje dla nikogo nie będą interesujące, a raczej odpychające bo gram w gry, programuję, interesuję się mocno technicznymi tematami i spędzam czas przed komputerem, więc mam łatkę nudziarz i dziwak. I to się w sumie zgadza, bo ludzie mają mnie za nudziarza, odludka. Co wynika po części z ciężkiej przeszłosci jak i z pasji do komputerów, technologii.
Przeraża mnie najbardziej to, że żeby poznać jakąś atrakcyjną dziewczynę na stały związek muszę zmienić swoje życie praktycznie o 180 stopni, stać się zupełnie inną osobą, albo zacząć udawać kogoś innego, bo nie potrafię rozmawiać z kobietami ze względu na totalnie inny styl życia. Do tej pory żyłem tak jakby kobiety na tej planecie nie istniały. Robiłem to co sam chciałem, byłem w 100% sobą i spełniałem swoje marzenia. Ale widzę, że to nie działa. Żeby być atrakcyjnym dla kobiet trzeba niestety grać w ich gry i dostosować się do zasad panujacych w życiu, co mi się nie podoba.
Mam takie zainteresowania, które są dla mnie atrakcyjne, a dla otoczenia już totalnie nie. I to nie jest kwestia opowiadania. Musiałbym po prostu zacząć czytać książki na siłę - o relacjach międzyludzkich, uwodzeniu – czytam jedynie ksiązki techniczne potrzebne mi do pracy. Zacząć uprawiać jakieś sporty, których nie lubię, chodzę tylko na basen dla zdrowia, ale to żadna pasja a konieczność. Zbudować formę na siłowni - pod kobiety bo ja nie lubie dzwigać (kiedyś coś machałem). Interesować się wyglądem, modą, sposobem chodzenia, mówienia – zawsze miałem to gdzieś i żyłem tak, żeby mi było dobrze, nie liczyłem sie ze zdaniem innych. Starałem się po prostu wyglądać schludnie, ubierać się tak jak mi się podoba, fryzura trochę taka typowa – góra długo, boki krótko – szału nie ma. Musiałbym znaleźć zajęcie atrakcyjne dla dziewczyn, podróżować i oglądać jakieś seriale i zastąpić nim swoje zajęcia, które są dla mnie fajne.
Mam zupelnie inny styl życia niż większość ludzi właśnie przez to, że nie oglądam seriali ani filmów, nie czytam książek, nie podróżuję bo nie mam z kim. Byłem raz samemu ale czułęm się fatalnie, bo nawet nie miałem się do kogo odezwać.
Nie jestem fanatykiem sportów i nigdy nie będe, interesuje mnie tylko zdrowie. Czerpę radość z nauki nowych rzeczy, konsumpcja nie sprawia mi radości. Zdaje sobie sprawę z tego, że odstaję od innych i mam wrażenie, że musiałbym przejść jakieś 5 letnie szkolenie, zmienić totalnie swoje życie by stworzyć jakąkolwiek relację z kobietą czy po prostu normalnie porozmawiać by zobaczyła we mnie facteta. Musiałbym zmienić swój charakter, bo jestem miły i bezkonfliktowy, staram się doprowadzić zawsze do pokojowego rozwiązania konfliktu, dopiero gdy pokojowe rozwiązania nie działają to staram sie za wszelką cenę postawić na swoim. Można więc powiedzieć, że nie jestem "prawdziwym facetem" tylko ciepłą kluchą. Tylko że mi w 100% odpowiada to jaki jestem, takiego siebie akceptuję, bo jakoś z tymi cechami robię karierę i dobrze mi się powodzi. Ale wiem, że w oczach kobiet jestem cipeuszem. Taki stan rzeczy akceptuje. No i co w sytuacji gdy jest mi wygodnie tu gdzie jestem? Gdy stoje przed wyborem - być soba i szczęśliwy tu gdzie jestem samotnie, albo się zmieniać dla kogoś, pod kogoś, dla społecznej akceptacji?
Z jednej strony czuję, że powinien się zmienić bo tak trzeba. Zmusić się, grać, być kimś innym - żeby coś zmienić mimo iż mi się to nie podoba. Z drugiej nie mam totalnie motywacji, nie chce mi się zmieniać dla kogoś, bo nie widzę w tym sensu. Nie czuję potrzeby zmiany dla siebie, bo jest mi wygodnie i dobrze, sporo zarabiam, fajnie żyję, w weekendy się pobawię z kumpalmi i jakoś ta samotność jest uśpiona. Ale są takie dni, które nie dają mi spokoju i samotność męczy, myślę o jakimś ustatkowaniu się, poważnej relacji. Co też nie jest takie proste bo nie wybawiłem się za bardzo, kilka dziewczyn po pijaku z czego niewiele pamiętam i w dodatku nie musiałem ich poderwać, bo praktycznie same zaincjowały seks i nic z tego nie pamiętam przez alkohol - to żadne doświadczenie. Był ktoś w podobnej sytuacji?
Ajj tam. Według mnie nie oglądanie głupich seriali, nie robienie niczego na siłę i nie udawanie nikogo jest właśnie atrakcyjne. Większość gosci czyta właśnie takie poradniki typu mowa ciała, bycie cool, usmiechnietym i super. Sam taki byłem, i poniekąd nadla jestem. Udaje bycie cool, dlatego kompletnie mi nie wychodzi. Mam, też taki radar w oczach. Czasami, przed pandemia, siadalem w rogu baru i od razu wylapywalem kto udaje bycie cool a kto właśnie taki cool jest. I wlasnie, wydaje mi się że brak udawania jest fajne. Musisz poznać kobietę która zakocha się w Tobie taki jaki, jesteś. Bycie aktorem jest strasznie uciążliwe. Sam ciągle gralem na spotkaniach. Naczytałem się tego wszystkiego i myślałem że muszę taki być po prostu. I po pierwsze, zazwyczaj byłem mega zmęczony po spotkaniu, a po drugie tak naprawdę nie dawało to zadnego efektu. Nie lubisz ćwiczeń i pierdol typu mowa ciała? Nie zajmuj się tym. Poznasz wkoncu partnerkę swego życia. Pozostan sobą a przyciągniesz kogoś interesującego i godnego ciebie z czasem, choćby w pracy.
No ale właśnie takie prawdziwe bycie sobą to prosta droga do samotnośći, bo większość otoczenia mnie nie rozumie. Ludzie jednak mają tendencje, do robienia rzeczy w celu przypodobania się innym. Nie ważne jak bardzo by zaprzeczali, to wiele rzeczy robi się dla płci przeciwnej, a nie dla samego siebie
Słuchaj, na samym starcie jesteś na nie a to już bardzo słabo i podcina skrzydła.
Weź przeczytaj kilka blogów dla początkujących w tym możesz i moje bo tam nakreśliłem co trzeba robić aby zacząć w ogóle. PRZEDE WSZYSTKIM PODSTAWY.
Bez nabycia choć w małym stopniu pewności siebie i praktyki podstaw nic nie zdziałasz, serio.
Zresztą zaczynasz się użalać nad sobą i to już samo przez się utrudnia ci bycie pewnym siebie.
Wiesz po co czyta się książki i inne tego typu rzeczy? żeby mieć o czym rozmawiać z kimkolwiek i na jakikolwiek temat.
Sorry ale jeśli chodzi o IT to mało kogo to interesuje bo większość tego nie ogarnia. Chyba że umiesz o tym w mega interesujący sposób opowiadać.
Zapamiętaj że kobiety też się wstydzą. Dodatkowo, naprawdę z nimi można rozmawiać na każdy temat jak z kumplem tylko musisz sobie to uświadomić.
Także metodą małych kroczków, czasami jeden w tył a dwa w przód i będzie lepiej. potrzeba czasu i cierpliwości i nauki.
Zatem hop hop do podstaw i wpisów i praktyka praktyka praktyka!
Już nie takie lebiegi jaki ty z kobietami sobie poradziły z tym tematem, głowa do góry!
__________________________________________________________
"Babie trzeba założyć chomąto. Tak robili do XII wieku polscy chłopi. Zakładali babom chomąto i orali nimi pole."
"Nie próbuj! Rób albo nie rób, nie ma próbowania."
Kiedyś czytałem, czytałem, czytałem no ale właśnie ten cały podryw i lajfstyle podrywacza, ciekawego gościa do mnie nie pasuje. Jest sprzeczny z moją osobą. Jeśli chodzi o pewność siebie to nie jest tak źle, mam trochę osiągnięc, tylko one po prostu nie są interesujące dla innych ludzi, wbrew przeciwnie - jestem traktowany jak dziwak. Bo co kogo tam obchodzi, że startowałem w kilku i wygrałem jeden "nudny" konkurs programistyczny hackaton spędzając kilka tygodni przed komputerem. To nie to samo co zostanie miss małoposki, czy zając 3 miejsce w zjazdach downhill. Nie jest to medialnie rozpowszechnione i dla większości to totalna nuda, ale mi się podoba.
No i właśnie cały ten rozwoj w stronę bycia atrakcyjnym gościem to byłoby takie trochę zaprzeczenie samego siebie. Musiałbym zrezygnować ze swoich zajawek, którę są dla społeczeństwa nudne na rzecz tych społecznie akceptowanych.
to czego oczekujesz? że ci przyklasniemy i powiemy: stary ale jestes zajebisty, dupy na to lecą?
z jednej strony chcesz coś zmienić a z drugiej wszystko jest be. to tak nie działa. albo chcesz zmienić, urozmaicić swoje życie i zacząć zdobywać kobiety albo bądź taki jaki jesteś i nic nie rób w stronę którą ci piszemy.
Jasne, że zawsze robisz coś dla siebie i robisz coś co pozwoli być ci atrakcyjnym w społeczeństwie.
piszesz dużo sprzecznych informacji. Ze niby jestes pewny siebie a do kobiety zagadac nie potrafisz.
Nikt ci nie kaze rzucac wszystkiego co robisz. Nikt ci nie kaze rzucac cokolwiek co robisz.
Jedynie radzimy ci abys sie zaczal rozwijac w stronę bycia atrakcyjnym dla kobiet.
Nie poznajac podstaw, praktykowania i zaglebiania sie w te tajniki chuja zdziałasz.
Moze poznasz kiedyś jakas kobiete co zainteresuje ja twoje zycie. I tego ci zycze. Ale z takim podejściem i niechęcią do nauki podrywu może sie to tez szybko skończyć bo nie będziesz umial prowadzić relacji.
Tak wiec musisz zdecydowac. Czy chcesz cos zrobic w tym kierunku czy tylko byc na nie, wszystko be i tak na prawdę ten temat chuja ci da, nic nie skorzystasz a przyszedles tu po to, jak napisałem na początku, zeby ktos stwierdzil ze w ttm miejscu co jestes jest kurwa idealnie i rzuci ci sie w koncu super dupa w ramiona.
Okresl cel, szukaj porad, czytaj, praktykuj i krok po kroku bedzie dobrze.
Chyba ze wolisz tak jak wspomniałem to prosze:
Stary jestes mega, twoje zainteresowania sa zajebiste, aby patrzeć jak piękna kobieta za rogiem rzuci dla ciebie wszystko.
you're welcome
__________________________________________________________
"Babie trzeba założyć chomąto. Tak robili do XII wieku polscy chłopi. Zakładali babom chomąto i orali nimi pole."
"Nie próbuj! Rób albo nie rób, nie ma próbowania."
Jesteś jedną nogą w redpillu i to przykre. Jesli Ty nie chcesz wlozyc energii w ulepszeni siebie, w nauke uwo, zwiekszenie atrakcyjnosci. Jesli nie chcesz dac od siebie za wiele, to dlaczego kobiety mialyby dawac Tobie cos od siebie?
Mysle ze problem tkwi w glowie (co za odkrycie), ale tez moze i w fizjologii, jesli brales kilka lat antydepresanty, to byc moze zostal po tym slad w chemii Twojego mozgu?
Może warto sie zainteresowac tym aspektem zdrowia i umyslu?
A potem to juz praca nad wlasna motywacja, a to GRUBY temat
Moze pomoc Ci wyjazd za granicę na urlop do Azji, Afryki. Widok duzej ilosci roznych kobiet w jednym meijscu i to pozytywnie nastawionych do Ciebie moze obudzi cos w Tobie.
We mnie budzi
Jak tylko skonczy sie pandemia to wylatuje z PL
Zasady portalu | | Netykieta | Zgłoś nadużyc
Czerpę radość z nauki nowych rzeczy
VS
Nie czuję potrzeby zmiany dla siebie, bo jest mi wygodnie i dobrze,
..........
sporo zarabiam, fajnie żyję, w weekendy się pobawię z kumpalmi
VS
konsumpcja nie sprawia mi radości.
..........
Zwróć uwagę na te niespójności.
"Tylko że mi w 100% odpowiada to jaki jestem, takiego siebie akceptuję, bo jakoś z tymi cechami robię karierę i dobrze mi się powodzi."
Gdyby tak było, to nie byłoby tematu...
Przestań się oszukiwać.
Co w tym jest sprzecznego? Częrpę radości z nauki nowych rzeczy, bo jestem w stanie nauczyć się samodzielne nowych rzeczy i potem zmieniając pracę mogę dostać fajną podwyżkę i negocjować stawkę. Rozwijam się zawodowo bo taki mam zawód, jest to mus, ale jednocześnie to lubię. Dlaczego jest mi wygodnie?
Bo siedzę sobie wygodnie w domu, odpalam kurs video, realizuje projekt z kumplami. Nie czuję potrzeby zmiany tego stanu rzeczy, nie czuję potrzeby rzucenia rozwoju po godzinach na rzecz czytania książek o podrywie i rezygnacji ze swoich zajawek.
Sporo zarabiam, bo w branży IT większość dużo zarabia, ale jednocześnie wielu facetów jest nieatrakcyjnych i ma problemy z kobietami. Bardzo mało ludzi u mnie jest w związkach lub rozwinięta społeczenie, większość to spokojni, nieśmiali introwertycy. Chcociaż zdarzają się wyjątki, pracowałem raz z ekstrawertycznym kulturystą. Prawie nikt tutaj nie dba o siebie, a stać ich mając ponad 8000 miesięcznie.
Kiedyś wydawałem sporo kasy na pierdoły, drogie gadżety, elektornikę, samochód, motocykl, ale znudzilo mi się to. Teraz oszczędzam bo covid i przy okazji zbieram na mieszkanie, prowadzę minimalistyczny tryb życia.
Zamiast się zmieniać wolałbym zjeść ciasto i mieć ciastko. Być atrakcyjny teraz takim, jakim jestem. A nie stać się atrakcyjnym dopiero po przeczytaniu 100 książęk, poznaniu 100 ładnych kobiet, zrobienia 10 kg masy, odwiedzeniu 10 krajów czy zaliczeniu 10 lasek.
Powinienem również się zastanawiać jak wielu " Po ch...j ten temat założył?"
Jednak rozumiem że dobrze Ci w Twojej strefie komfortu ale brakuje Ci czegoś, wręcz łakniesz tego.
Posłuchaj idz na dział podstawy i przerób to. Zmuś się i przerób. Nic nie stracisz a zdobędziesz nowe doświadczenia. Tym razem nie ryzykujesz spania na ulicy i uczucia głodu lub zimna.
W kwesti libido, no cóż. Jak Ci ma stanac skoro panna Ci się nie podoba, a możę to strach Cię ogranicza ? Możliwe że po terapi z lekami coś nie działą tak jak powinno. To już lekarz, chormony itd.
Pamiętaj UWO to nie zmiana pod groźbą rozstrzelania. TO praca nad sobą przenosząca się na inne aspekty życia szczególnie w rekcjach z ludzmi.
Świetnie że Ci dobrze z tym co robisz. Jesli wykonujesz swoją pracj z pasja to + dla Ciebie.
)
Nieważne co mówisz, ważne jak mówisz. Jeśli mówisz z emocjami i 100% pewnością o tym co mówisz, to nawet rozmowa o "gów.ie" będzie dla panny przyjemnością. (przetestowałem raz- działa
Jednak zacznij od siebie bo to jaki jest świat w wokół nas zależy w duzym stopniu od tego jak my go widzimy.
Super, że jesteś stabilny finansowo ale to Ty musisz być wartością a nie Twój portfel.
Powodzenia.
Kobiety są proste. To my utrudniamy sobie życie gubiąc się w ich gierkach.
Pracuję w IT już kilka lat i idealnie wpisujesz się w schemat "kolesia z IT". Spoko, nie tylko Ty - 9/10 to tacy ludzie i w żadnym wypadku nie mam na celu Ciebie obrażać ale obrazuję jak to wygląda z boku.
Typowy koleś z IT z moich doświadczeń - albo ma żonę która jest jego dziewczyną jeszcze od liceum albo jest samotny.
Nie chodzi nie imprezy, ale jak pójdzie to uwaga... zachlewa pałę! W klubie stoi przy barze, narzeka na dupy nawet jeśli go podrywają (narzekać na dupy w klubie, co do kurwy XD).
Drin za drinem, w końcu się rozkręca, podbija ale jest tak najebany że żadna normalna dziewczyna nie chce z nim gadać. Czasem trafi na paszczura który go zechce -> wielka miłość -> związek.
Ale z reguły nawet ten paszczur go nie chce.
Wracamy do punktu wyjścia, znów narzekanie na dupy i tak do kolejnej imprezy którą kończy chwiejąc się na nogach.
I to jest schemat, mam do czynienia z tymi ludźmi na co dzień, nie idzie przemówić do rozsądku. Dlaczego nie? Tutaj mam hipotezę taką:
Bo ona ma hajs! A hajs to sukces, a poza tym "dobrze mu samemu" (kurwa klasyk, KLASYK XD). Ma kasę na podróże, hobby, ale najlepiej siedzieć w chacie i grać w gry.
A tak w ogóle to okazało się że depresję i nic mu się nie chce ale już jest super bo bierze psychotropy.
I wiesz co się zmienia? Nic.
Do zmiany albo nas zmusza jakaś sytuacja albo samo dochodzimy do wniosku że czegoś nam brakuje i zaczynamy rozwiązywać problem. Ty jesteś przy drugim etapie, tylko oszukujesz sam siebie że Ci dobrze. Nie stary, nie jest Ci dobrze.
Jest Ci WYGODNIE ale to są dwie różne rzeczy.
Moja rada? Z podrywaniem jest tak samo jak z programowaniem, jazdą na rolkach albo boksem - trzeba się nauczyć i nie ma innego wyjścia.
Różnica jest taka, że natura Cię nie ciągnie do klepania kodu, robienia tricków na skateparku albo bicia się po mordzie ale do prokreacji, a do tego potrzeba kobiety.
Wszystko właściwie zostało powiedziane wyżej a podsumowane "Przestań się oszukiwać." - więc przestań.
~Mówi się że Twoje hobby to kobiety, dziewczyny i panienki.
~I małolaty, nie zapominaj!
"Typowy koleś z IT z moich doświadczeń - albo ma żonę która jest jego dziewczyną jeszcze od liceum albo jest samotny."
Prawda, większość jest samotna
"Nie chodzi nie imprezy, ale jak pójdzie to uwaga... zachlewa pałę! W klubie stoi przy barze, narzeka na dupy nawet jeśli go podrywają (narzekać na dupy w klubie, co do kurwy XD)."
Nigdy nie odmawiam wyjścia, jak kumple zapraszają, ale w praktyce rzadko imprezuje, bo kumple prowadzą sportowy tryb życia i sami rzadko imprezują. Lubię zachlać pałę, ale zazwyczaj zachowuję umiar, nieznoszę kaca. Nie przepadam za klubami. Nigdy nie zdarzyło mi się narzekać w klubach na kobiety. Nigdy żadna mnie nie podrywała sama z siebie.
"I to jest schemat, mam do czynienia z tymi ludźmi na co dzień, nie idzie przemówić do rozsądku. Dlaczego nie? Tutaj mam hipotezę taką:"
Szczerze mówiąc wątpie, że pracuję w IT. Większości ludzi jakich znam to domatorzy, unikający imprez i wychodzenia do ludzi. O klubie nawet nie wspomnę. Przez kilka lat pracy jedyny wypad z ludźmi z pracy do klubu był wtedy, gdy była zamknięta impreza firmowa, czyli w praktyce stypa bo w większości faceci.
Bo ona ma hajs! A hajs to sukces, a poza tym "dobrze mu samemu" (kurwa klasyk, KLASYK XD). Ma kasę na podróże, hobby, ale najlepiej siedzieć w chacie i grać w gry.
To to już jakiś totalny bullshit. Kto w IT ma czas na granie w gry? Nie znam żadnego dobrze opłacnego specjalisty, który by marnował czas na gierki. Może jakiś junior albo stażysta studenciak. W praktyce wygląda to tak, że pracujesz 8 godzin lub czasami więcej, bierzesz nadgodziny. Po pracy uczysz się rzeczy, z którymi nie masz styczności w pracy, żeby budować pozycję na rynku pracy. Ci co się nie uczą po kilku latach zastoju przy zmianie pracy zamiast dostać kilka tysięcy podwyżki mogą dostać obniżkę, bo bez nauki wartość na rynku pracy maleje.
Na hobby nie mam za bardzo czasu. Praca, nauka po pracy, do tego basen, gotowanie, czytanie książek związanych z branżą. Nie widzę sensu w podróżowaniu samemu. Byłem w kilku krajach i takie wypady nie zrobiły na mnie jakiegoś szczególnego wrażenia, a kosztują bardzo wiele. Dobre zajęcie dla szpanerów, pojechać za granicę, żeby zrobić fotki do kolekcji, mnie to nie jara. Ale pewnie jakbym był w związku to bym podróżował.
Do zmiany albo nas zmusza jakaś sytuacja albo samo dochodzimy do wniosku że czegoś nam brakuje i zaczynamy rozwiązywać problem. Ty jesteś przy drugim etapie, tylko oszukujesz sam siebie że Ci dobrze. Nie stary, nie jest Ci dobrze.
Jest Ci WYGODNIE ale to są dwie różne rzeczy.
No jest mi wygodnie, ale po prostu przyszedłem po rady jak wy się zmuszacie do działania wbrew sobie. Nikt mi nie powie, że czyta jakieś książki o relacjach, chodzi na siłownie, do drogich fryzjerów bo lubi, przecież to jest nudne i do wszystkiego trzeba się zmuszać. Z jednej strony chciałbym mieć lepsze kontakty z kobietami, no ale właśnie to powoduje, że muszę zrezygnować ze swoich zajawek, bo nie dam rady pogodzić miliona rzeczy. I jeszcze zmuszać się do rzeczy, których nie lubie, żeby zaimponować jakiejś lasce. No sory, dla mnie seks to za słaba motywacja, to tylko kilka sekund przyjemności, a trzeba poświęcić masę czasu by coś ugrać. Myślałem, że macie po prostu jakieś techniki do ciągłego pobudzania motywacji, żeby gonić za kobietami i się przy tym nie zanudzić.
To też nie jest tak, że nigdy nie próbowałem. Kilka razy próbowałem coś robić, ale właśnie zrezygnowalem po miesiącu, bo męczyło mnie takie granie innej osoby, zmuszanie się do czytania, zmuszanie się do ćwiczeń, motywacja spadła przez brak efektów. Bo ja zdaje sobie sprawę, że na efekty to pewnie trzeba zapierdalać od zera z 2-3 lata, a przez te 2-3 lata zbierać same porażki i okłamywać się, że olanie to jest w porządku, że to jest tylko doświadczneie, a nie przegrana jak to piszecie w podstawach.
Moja rada? Z podrywaniem jest tak samo jak z programowaniem, jazdą na rolkach albo boksem - trzeba się nauczyć i nie ma innego wyjścia.
Różnica jest taka, że natura Cię nie ciągnie do klepania kodu, robienia tricków na skateparku albo bicia się po mordzie ale do prokreacji, a do tego potrzeba kobiety.
To nie jest tak, że mnie ciągle do tego lub do tego. Po prostu jak programuje i się czegoś uczę to już po krótkim czasie widzę namacalne efekty. Z kobietami to trwa znacznie dłużej, po miesiącu zmuszania się do zmian nic się nie zmieniło i tylko miałem poczucie straconego czasu, który mógłbym poświęcić na rozwój albo coś produktywnego.
"To to już jakiś totalny bullshit. Kto w IT ma czas na granie w gry? Nie znam żadnego dobrze opłacnego specjalisty, który by marnował czas na gierki. Może jakiś junior albo stażysta studenciak."
Wszystkiemu mogłeś zaprzeczyć ale nie temu.
U mnie każdy ponad połowa gra w pracy w CS/Haxballa a w domu w jakieś Farming symulatory a mamy prawie samych seniorów xD
I to mówię o bardzo ogarniętych ludziach.
Tak czy inaczej szczerze nie mam pojęcia po co w ogóle ten temat skoro odpowiada Ci jak jest i po wypowiedziach widać że nie chce Ci się nic zmieniać.
Jak jest dobrze to nie ma co kombinować stary, odpuść kobiety i zajmij się swoimi, męskimi hobby, nie ma w tym nic złego
~Mówi się że Twoje hobby to kobiety, dziewczyny i panienki.
~I małolaty, nie zapominaj!
Żałosny jestes:]
Ciągle liczysz $ i twoja wartość jets na tym oparta. Bo kiedyś nic nie miałeś a teraz zarabiasz jakieś niskie PLN w IT... Bo 8tys to naprawdę wybitnie słabo sprzedający się ziomek zarabia. Albo taki co dużo gada a mało robi.
Ogolnie to mam do czynienia z takimi ludźmi jak ty czasem, i albo mówie im żeby spierdalali lub poprostu nie słucham. Ciagle o pieniądzach i ile to nie wydali i co nie robią. No japierdole! Nie ma nic gorszego niż chwalipięta dla lasek.
Misiu kolorowy. Mój znajomy to takie 3/10 a ma laske 8-9/10. Chodzi z ujebanymi dłońmi, pracuje za 3k, ciągle zapierdala w dresie, nie dba o siebie, gra w gry, piłkę, trenuje dzieciaki. Taki wiochmen, a jego dupa oczytana, studia, praca w urzędach itp. Świata poza nim nie widzi. On bajeruje inne i ona mu wybacza.
Twoja pewność siebie to ilość gotówki i komfortowe życie bez wychodzenia że strefy komfortu... To tak bardzo niemęskie:)
Wszystko czego pragniesz jest po drugiej stronie strachu
`Ćwicz wieczorem, potem rano
I idź po swoje, jakby Ci to odebrano
Żałosny jestes:]
Ciągle liczysz $ i twoja wartość jets na tym oparta. Bo kiedyś nic nie miałeś a teraz zarabiasz jakieś niskie PLN w IT... Bo 8tys to naprawdę wybitnie słabo sprzedający się ziomek zarabia. Albo taki co dużo gada a mało robi.
To nieźle. Nigdzie nie napisałem, że to ja zarabiam te 8 tysięcy to po pierwsze. Czy zarabiam mniej czy więcej to nie ma znacznie, ważne, że zarabiam w mojej opinii dużo. Czytaj uważnie. Ktoś tam wyżej napisał, że nie da się dobrze zarabiać mając słaby charakter i zerowe powodzenie u kobiet, że to się wyklucza. To mu udowodniłem, że się da, bo takich osób jest cała masa. Nigdy nikomu się nie chwaliłem zarobkami, ale jak jakiś znajomy mnie zapyta to normalne jest, że o takich sprawach się przy piwku pogada. Nie chodzę też obwieszony w złocie i drogich ciuchach, raczej pomimo wyższego statusu ubieram się przeciętnie i wtapiam się w tłum. Nie widzę sensu w przepłacaniu za marki, skoro ciuch za 150 zł psuje się tak samo szybko jak ten za 300-400.
A co do 8000 to ty chyba jeszcze długo takiej kasy nie uświadczysz. Średnia krajowa w polsce to jakieś 3500 netto, a mediana, czyli bardziej miarodajna metoda mierzenia - 2500 netto.
Jeżeli dla ciebie 4-krotna minimalna stawka i jednocześnie 2.5 krotka średnia stawka, którą zarabia tylko jakieś 5% polaków to mało to nie wiem co ci powiedzieć. Grunt to umiejętność oszczędzania i nie kupowania rzeczy, które są zbędnę, bo przy takich zarobkach można żyć na naprawdę wysokim poziomie, albo ledwo ciągnąć od 10 do 10. Jak się weźmie mieszkanie w centrum za 3k, sportowe auto w leasing za 3k, jedzenie to tak, robi się nagle 7k kosztów stałych i zostaje 1k na życie. Polecam sie zainteresować naprawdę tematem oszczędzania. Znam takich co mając ponad 12.000 netto jadą na kredytach (co już jest grubą kasą, chyba że dla ciebie to też grosze), teraz zapewne komornik póka im do drzwi bo wirus zabrał im pracę.
Ogolnie to mam do czynienia z takimi ludźmi jak ty czasem, i albo mówie im żeby spierdalali lub poprostu nie słucham. Ciagle o pieniądzach i ile to nie wydali i co nie robią. No japierdole! Nie ma nic gorszego niż chwalipięta dla lasek.
No nie wiem bo ja ostatni raz o pieniądzach to może na święta rozmawiałem. Nie jestem taki pierdolnięty, żeby obcej lasce chwalić się ile zarabiam. Raczej staram się wtapiać w tłum i sprawiać wrażenie przeciętniaka. Złodziei teraz cała masa, wystarczy chwila nieuwagi, a okazja kusi.
Misiu kolorowy. Mój znajomy to takie 3/10 a ma laske 8-9/10. Chodzi z ujebanymi dłońmi, pracuje za 3k, ciągle zapierdala w dresie, nie dba o siebie, gra w gry, piłkę, trenuje dzieciaki. Taki wiochmen, a jego dupa oczytana, studia, praca w urzędach itp. Świata poza nim nie widzi. On bajeruje inne i ona mu wybacza.
Twoja pewność siebie to ilość gotówki i komfortowe życie bez wychodzenia że strefy komfortu... To tak bardzo niemęskie:)
Tak, znam takie historie o gościach 3/10, łysych, 170 w kapeluszu ruchającym najlepsze modelki, ale zejdźmy na ziemię i bądźmy realistami. Moja pewność siebie to możliwość realizowania się w tym co lubie, a żę przy okazji kasa jest dobra to nie widzę w tym nic złego. Obcy ludzie nawet nie zdają sobie sprawy i niech tak pozostanie. Wygodna strefa komfortu, którą nie raz próbowałem opuścić, ale zawsze wracałem bo miałem tylko wrażenie straconego czasu, który mógłbym wykorzytać lepiej i efektów zero. Za szybko bym chciał i najlepiej bez większego wysiłku.
Przeczytałem temat i myślę, że jestem w stanie coś doradzić.
Otóż nie musisz zmieniać tego, kim fundamentalnie jesteś. Nie ma potrzeby, abyś przeistaczał się w głośnego ekstrawertyka, aby zaspokoić rzekome wymagania kobiet, "bo one tylko takich chcą". Potrzebujesz natomiast ekspozycji.
Należałoby zrobić tak: najpierw wystaw się na kontakt z jak największą ilością kobiet. Można by tu polecić np. kurs tańca albo jogę, ale w dobie pandemii takie aktywności są niestety ograniczone. Jednak wiadomo, że nie będzie trwało to wiecznie. W każdym razie cokolwiek, co pozwoli Ci na częsty i liczny kontakt z kobietami. Możesz też zagadywac na ulicy, zaczynając od pytania o godzinę. Gdy już coś takiego znajdziesz to ROZMAWIAJ - z jak największą ilością kobiet i jak najczęściej. O czym rozmawiać? To jest obojętne - nie przygotowuj wcześniej żadnych tematów rozmów, po prostu mów to, co w danej chwili przyjdzie Ci do głowy. Może to być np. tematyka programowania. Może być tak jak piszesz - zanudzisz dziewczynę. Zrób to - zanudź ją. Niech ziewa, patrzy na boki, idzie w siną dal. Jej reakcja nie jest elementem równania. Grunt żebyś próbował rozmawiać bez względu na wszystko.
Teraz faza krytyczna: pewne jest, że na początku nieśmiałość będzie Cię sabotować. Mimo to kontynuuj i nie odpuszczaj. Ciągle rozmawiaj z jak największą ilością kobiet. Nieraz powiesz coś głupiego, może jakaś dziwnie na Ciebie spojrzy, może będziesz czuł się spięty i gadał od rzeczy, być może nawet nagrają Cię i wrzucą na YT dla beki - to wszystko nie jest ważne, wytrzymaj i ciśnij do przodu mimo wszystko!
Po jakimś czasie (miesiąc, max. 3 myślę) zauważysz, że czujesz się w otoczeniu kobiet luźno i swobodnie. Nie będziesz już myślał "co ja mogę powiedzieć" albo "co ona sobie o mnie pomyśli". Wręcz przeciwnie - będziesz gadał cokolwiek i momentami niemalże robił sobie jaja. W tym momencie zaobserwujesz zmianę w zachowaniu kobiet wobec Twojej osoby. One będą na Ciebie literalnie lecieć - oczywiście nie każda, ale i tak nie będziesz miał na co narzekać.
Podsumowując da się zrobić w nawet nie tak długim czasie, ale potrzeba do tego żelaznej woli i bezwzględnej determinacji. Po prostu musisz dojść do takiego momentu, że kontakt z kobietą będzie dla Ciebie czymś tak samo oczywistym jak np. otwarcie lodówki. Będziesz miał wówczas swobodę i pewną brawurę w swoim sposobie bycia, co kobiety niechybnie zauważą. Najważniejsze jest, aby się nie cofnąć. Niestety stuprocentowo pewne jest, że nie raz zrobisz z siebie kretyna. Musisz to wytrzymać - gdy Cię wystawią za drzwi to wejdź oknem. To droga ciężka i bolesna, ale nie widzę alternatywy - lęk i zahamowanie trzeba zalać tak dużym wolumenem bodźca, aż bodziec przestanie być nieprzyjemny/groźny. Nie trzeba natomiast jakiejkolwiek zmiany Twoich zainteresowań ani Twojej osoby.
Zdaje się, że nie lubisz filmów, ale może przypadkiem widziałeś Podziemny krąg/Fight Club. Gdy narrator opisuje tam nowych rekrutów to mówi, że większość z nich była na początku miękka jak ciasto, ale po iluś tam walkach stawali się twardymi fighterami. To jest właśnie Twoje zadanie - przez masową ekspozycję stać się odpornym na lęk, a przez to pewnym siebie.