Poznana w parku zapracowana panna, 30-latka, długo nie dzwoniłem pierwszy raz, w ostatni piątek miałem fantazję i zadzwoniłem. Powiedziała, że wolne ma tylko niedziele, ale tamtą już ma zaplanowaną, więc zaproponowałem kolejną i zgodziła się.
Pytam co dalej, podpowiedzcie bo przez długi LTR co się rozpadł (ależ to rozleniwia!) mam problem żeby wskoczyć z powrotem na styl PUA (a nie ma innej opcji w tej sytuacji).
Trzeba do niej jeszcze raz zadzwonić teraz bo znowu zaplanuje niedzielę. Mówiliśie coś żeby rozmawiać z nią na odległość tak aby pobudzić jej wyobraźnię, podniecić?
Proszę, słucham! 
Co do randki to bardziej musisz podpasować pod jej zainteresowania żeby wywołać na niej pozytywne odczucia.
Co do odległości i pobudzania to działaj, tylko pamiętaj o granicach żebyś nie wyszedł na desperata, bo ta granica jest momentami bardzo cienka.
Happiness is nothing
"Co do randki to bardziej musisz podpasować pod jej zainteresowania żeby wywołać na niej pozytywne odczucia"
Ale co o jej zainteresowaniach można wiedzieć jeżeli to dopiero pierwsza randka?
Zgodzę się. Dwudziestolatkowie umawiają się z pannami w swoim wieku. Ty z panną około 30.
Wiesz że to dwa różne światy...
Akurat z tym kto się z kim umawia to dyskutowałbym, różnie bywa. Znam sporo przypadków jak umawia się 20-latek z trzydziestkoparo-latką i odwrotnie.
Nie pytam 20-latków ale, 20-latek mi odpowiada
Jednak pewne prawidłowości są na tyle uniwersalne że każdy może coś wartościowego podpowiedzieć. Tym bardziej, że tu nie tyle chodzi o wiedzę jako taką lecz o wsparcie psychiczne, zainspirowanie, emocje (które są niezależne od wieku i doświadczenia)
To może wreszcie jakieś merytoryczne uwagi?
Jak na razie najwięcej konstruktywnego wniosła właśnie odpowiedź 20-latka.