Witam szanowną społeczność podrywaczy!
Otóż, dwa tygodnie temu straciłem prace. Pracowałem w sklepie z ubraniami w pewnej galerii handlowej. Kierownictwo nie przedłużyło mi umowy. Argumentowali to tym że nie miałem kontaktu z klientelom, nie było we mnie życia, że nic nie robiłem, itd. Ogólnie to większość ich argumentów to bzdury, ponieważ np. jako jeden z niewielu zagadywałem do kilentów. Na odchodne powiedziałem kierownikowi że nie muszę być jego kolegą w pracy przecież.
Teraz chodziłęm przez kilka dni do pracy w restauracji, oczywiście nie probe. Już nie chodze, dlaczego? Bo miałem spinę z szefową, która kazała mi i koleżance, oddejsć od zajęcia, które robiliśmy bo jej sie kawy zachciało. I do tego mówi, że Ania niech robi kawę, a ja Maciej mam jej przynieśc kawę. To mówię: Widocznie moja kawa grozi zatruciem, skoro Ania musi też isc. Oczywiście, od razu trafiłem na "dywanik", dowiedzialem się również że się nie uśmiecham a wieczorem dostałem wiadomosć że dziękują za współpracę.
Wcześniej rok pracowałem w pewnej firmie, tez musiałem oddejść przez konflikt z menadżerka. Byla wredną suką, która gnoiła ludzi.
Ktoś też tak miał? Czy powinnienem być pizdeczką, wchodzić w tyłek i się ładnie uśmiechac jak klaun? Czy w tym kraju można pracować sobie normalnie? bez infantylnych poleceń "nieomylnych" szefów?
JESLI nie chcesz byc pizdeczką to załóż sobie własny biznes..
A jesli ty bys był szefem chciałbys zeby "jakis" pracownik ci podskakiwał i sie mądrował?
Wiec wydaje mi sie to w miare normalne kiedy u kogos jestes zatrudniony masz w obowiazku robic to co szef wymaga
Pff nie przejmuj się tym koleś, miej poczucie własnej wartości, ja też chodziłem po różnych restauracjach, tułałem się tu i tam jak mnie ktoś wkurwiał to dzękowałem i chuj kładłem.
Kolega poszedł kiedyś do jakiejs stołówki studenckiej na politechnice robił naleśniki a kucharz co z nim był i go rekrutował powiedział że robi chujowe naleśniki bo ich nie podrzuca w powietrzu tylko łopatką przewraca, Koleszka zrobił następnego, przewrócił w powietrzu, usmażył i się pyta gościa:
"Czymś się różni ten naleśnik od tamtego? Nie, to ten sam naleśnik, daj mi kasę za ten dzień przepracowany i stąd spierdalam, bo jak tym się masz za jakiegoś wybitnego kucharza bo naleśniki w powietrzu przewracasz to ja pierdole tu pracować z kimś takim"
No i ten "wybitny kucharz" łep tylko spuścił w dół i dał mu kasę.
Jeszcze wiele będziesz miał sytuacji gdzie będą cię próbowali gnoić
Ja już kupe lat pracuje w jednej dużej firmie gdzie pracuje mase ludzi. Nie ma mowy aby ktos z wyklych pracownikow próbował wejsc mi na głowe. Przełożemi?, wkurzają czasami, ja robie swoje niekiedy zaciskam zęby ale szanuje sobie swoją prace więc w konflikty nie wchodze, co nieznaczy że nie można wejsc w merytoryczną rozmowe.
Ja miałęm przyjemność być na stażu w Niemczech i pracować u Włochów. Byłem zmywającym/pomocnikiem kucharza czyli na najniższym stanowisku, ale dobrze mnie traktowali bo się starałem, jak mi coś źle wychodziło to mi po prostu tłumaczyli jak robić żeby było dobrze a nie mieszali mnie z gównem jak w niektórych knajpach w których pracowałem, bo kucharz w Irlandii pracował 5 lat i wielki kurwa bos PGR-u. Jak widać co kraj to obyczaj