Witam Panów. Chciał bym opisac moja sytuacje i spytac sie o radę.
Sprawa wyglada następująco. Czuje że we mnie jest jakiś problem. Nie wiem jaki , ale ludzie nie za bardzo mnie lubią , nie czuje w nich zainteresowania swoją osobą. Nawet jak poznaje nową osobe to po kilku minutach ona wydaje się być mną "znudzona"... Nie wiem naprawde w czym jest problem, przez forum tym bardziej trudno jest to zdiagnozowac ale po prostu nie wiem o co chodzi. Kiedys pytalem sie "kumpli" co jest ze mną nie tak... Ale podobno wszystko ok , nie ma nic takiego. Ale jednak ja czuje że to nie do końca prawda. Czuje sie przez to jakiś taki sam. Niby kogos tam mam, ale nikt jednak nie zaprasza mnie czesto nigdzie , ludzie z klasy ogarnieci wychodza sami , nie wiem na prawde o co moze chodzic. I nie pomaga tu rada poznawaj nowe osoby bo jak kogos poznam to jakos nie "iskrzy" ze tak powiem. Nie wygladam strasznie , dbam o siebie i nie wiem o co chodzi. Nie jestem osoba która łazi i zagaduje ludzi ze szkoly w stylu "siemka , zrobiles zadania z polskiego/matmy/xxx? ( a tez takich znam). I tu jest wlasnie pytanie , nie wiem co jest nie tak , watpie zeby ktos mi tu pomogl przez neta ale juz nie widze innej opcji niż to... Przez to ze mam tak malo znajomych( ktorzy by gdzies dzwonoli itp bo pogadac to mam z kim czasami ) itp nie potrafie az tak dązyc do swoich celow bo jednak jak chce odpoczac to nie mam z kim czesto , czasami ktos tam wpadnie do mnie czy cos albo zkims wyjde... Prosze was o pomoc bo nie wiem co jest nie tak.
Nie wszyscy muszą Cię lubić, i nie będą. Jak to ktoś pisał "Jeśli wszyscy Cię lubią, to znaczy że jest coś z tobą nie tak".
Mnie też wszyscy nie lubią, ale to zazwyczaj takie osoby "No-name", 18 letni Mirek spod sklepu itd. Trzymam z tymi co reprezentują coś sobą, a resztę mam trochę w dupie i Ty tak powinieneś zrobić.
Jesteś może sztywny, nudny?
Ludzie dobierają się wg. wspólnych tematów, zainteresowań itd... A czasami nawet według wyglądu, mimo że jesteśmy facetami
Trochę wyluzuj, bo strasznie się tym przejmujesz a nie ma czym.
Co do tego ze jestem nudny , pasje mam , nie narzekam i nie wydaje mi sie zebym byl nudny. Ale chodzi tez o to ze np kiedy mam kilka dni zapieprzu czy cos takiego i chce odpoczac to najczesciej sie konczy w domu. I to jednak boli i zniecheca do kolejnego zdobywania celow.
"Jeżeli zastanawiasz się czy to odpowiedni moment na pocałunek , to znaczy że jest on ZAJEBISTY!"
"Nie zmieniaj się dla dziewczyny , jeżeli to robisz to rób to w zgodzie z samym sobą"
Witam!
Być może mógłbym napisać, że mam podobny "problem" jak autor wątku. Niewielu znajomych się do mnie w ogóle odzywa. Nie jestem zapraszany na jakieś wyjścia, nikt nie spyta się jak leci itd...
Powiem Ci NonFormer tak... Jest to droga, którą obrałem sam i jestem świadomy, że przez to niewiele osób będzie chciało się ze mną kontaktować. Co zrobiłem...
Otóż na pierwszym roku studiów, kiedy wszyscy chlali do pożygu, imprezowali ja swój czas poświęcałem na samodoskonalenie. Nie było imprez przez 4 lata. Zero. Jak wychodziłem ze znajomymi (czasami po 5-6 dziewczyn) po zajęciach na obiado-kolacje i one leciały w żarcie + chalnie to ja zawsze brałem na taką okazję wodę z zawartością +1,3k wodorowęglanów i tłumaczyłem im dlaczego zawartość wodorowęglanów w wodzie jest ważna. Raz wypiłem 2-3 drinki i tyle. Ktoś powie: J@nek ale ty zwariowałeś. Jak tak można...
Teraz będąc na 5 roku studiów widzę, że część znajomych porzuciła życie imprezowicza i poświęcają się swoim pasjom. Jednakże znajomości z imprez dla wielu pozostały i pewnie będą się tam kiedyś w tym gronie gdzieś spotykać.
Raz miałem kiedyś bardzo ciekawą rozmowę z dziewczyną której nie znałem. Zapytałem się jej czy wychodzi na imprezy. Odpowiedziała, że rzadko ponieważ woli domówki. Jak się pożegnała zastanawiałem się jak bym mógł ją w ogóle kiedykolwiek spotkać (oprócz uczelni) skoro ona chodzi tylko na domówki (na których spotykają się pewnie jej znajome), a żeby być zaproszonym na domówkę to trzeba prowadzić bujne życie towarzyskie.
Zastanawia mnie również inny aspekt, na temat którego nikt nic jeszcze nie napisał.
W podstawach jest napisane by się rozwijać. Dbać o siebie, o swoje zainteresowania, poszerzać horyzonty itp... A co jeżeli jesteśmy tym tak pochłonięci, sprawia nam to tak dużo radości (czasami nasze zainteresowania znajdujemy w pracy), że swój czas cały czas poświęcamy na udoskonalanie samego siebie, i tego czasu brakuje nam na poznawanie kobiet ?
Czy mamy zrezygnować z pasji, zainteresowań, samodoskonalenia by mieć więcej czasu na flirt z kobietami, czy poświęcać się swej pasji i liczyć, że kiedyś spotkamy jakąś niewiastę (spadnie nam z nieba jak w tej reklamie AXE)... Przyznam się szczerze, że jeszcze nie odnalazłem odpowiedzi na tą kwestię. Może ktoś z was mógłby się wypowiedzieć ?