I nie wiem jak z tym sobie poradzić. Nienawidze jej bo narobiła mi nadziei, bo sama pisała i z również za jej pozwoleniem sie spotykaliśmy. Również za jej wolą była bliskosc międzynami. By po jakimś czasie dostać kopa w dupsko za jakieś głupoty i usłyszeć z jej ust kosmiczne bajki typu: chciałeś mnie tylko dla siebie, innych nawet nie ma sensu wspominać. Nienawidzę bo po cholere ktoś wchodzi w relacje i dzieli się swoimi sprawami? by potem kopać w dupsko. Nie widuje jej nawet już, a czuję coraz większą złosc. Proszę o jakies rady... Z góry dzieki!
Myślę że każdy chyba przechodzi przez taki etap, byle nie trwał za długo bo ciebie zeżre od środka i staniesz się zgorzkniałym marudą ...
W sumie czytałem te twoje blogi\tematy, no cóż, nie wiem czy tam chodziło o tą samą czy było kilka, ale uderzałeś do koleżanki która traktowała ciebie jak bliskiego kolegę, mówiła ci to od początku, więc uderzałeś nie udało sie i tyle, po co sie wkurwiać ?
wyobraź sobie jak ktoś buduje związek kilka lat i nie wyjdzie, co oni mają powiedzieć ?
Zbierasz dupę i żyjesz dalej, tyle, dobrze że spróbowałeś, kto nie próbuje ten nie wygrywa, nie udało się, ale przynajmniej wiesz jak jest, a tak bys do niej wzdychał rok czy dwa tracąc czas.
they hate us cause they ain't us
Tu nawet nie chodzi o odrzucenie, bo to zawsze wchodzi w gre. Tylko doprowadza mnie do złości to że zostałem potraktowany jak śmieć. Byłem dobry a zostałem tym złym, bo powiedziałem coś co sie nie spodobało. To po chuja wchodzić w relacje? jeżeli potem ktos kogoś traktuje jak szmate, a wcześniej zgrywała bliską koleźanke? sekrety, prośby o pomoc i rozmowe. A potem potraktowanie jak śmieć..
"Sumiennie wszystko planuje. Inni zazdroszą mu farta, nie wiedząc, że on szczęściu pomaga, wybierając odpowiednie szkoły, zapinając pasy w aucie, a nawet planując dietę. Często samotny, bo nawet seks staje się dla niego jednym z zadań do wykonania."
Witaj w swiecie:) ale nie martw się, nie wszyscy ludzie są tacy:)
"Proszę o jakies rady... "
Dziękuj Panu Dobremu, że nie masz z nią dzieciaka, ślubu i kredytu na mieszkanie bo dopiero wtedy byś rozpaczał. Idź i nie grzesz więcej.
Nie potwierdzam,
mam dziecko, dwa kredyty i nie rozpaczam
Kolejna alegoria (jestem na to chory..)
Chłopaki z ekstraklasy cieszą się, że posiedzą na ławce w drugiej lidze Hiszpańskiej albo Włoskiej i wracają pokornie do szarej ligowej rzeczywistości. Nikt k.. nie płacze, że stracił szansę być nowym Messim.
Nie są śmieciami. Po prostu coś nie wyszło. Swoje przeżyli, i raczej wspominają z uśmiechem (po czasie oczywiście)
Życzę tego i autorowi postu
Czego nie potwierdzasz - tego, że jeszcze miałby gorzej, gdyby z tą laską łączyły go sądy i kredyty ? No chyba ktoś tutaj wcisnął "self-destruct" czerwony guzik ...
Miałby o wiele gorzej, ale to nie znaczy, że musiałby od razu rozpaczać. Rozpaczać to mogła moja prababcia, która musiała zostawić majątek na wschodzie, uciekać z dwiema córkami przez pół Polski, osiąść w nieznanej mieścinie, pracować za kromkę chleba, czekać na męża, którego 5 maja 1945 roku Niemcy zastrzelili z nudów, wiedząc, że za chwilę będzie koniec wojny. Była gdzieś niej więcej w jego wieku wtedy..
Otuż to!!! dobrze powiedziane.
Wiadomo, dla każdego z nas każdy z nas i jego problemy są najważniejsze, ale jakże ważne jest aby nie popaść w swego rodzaju paranoje, i nie uważać żę 'JA mam najbardziej przejebane, JA sobie z tym nie poradze, jak ona mogła coś takiego MI zrobić!
Oj sam sie łapałem na czymś takim aż mi potem wstyd przed samym sobą bywało. Czasem warto sie rozglądnąć wokół, posłuchać znajmych - może sie okazać że to ża jakaś tam larwa jedna z drógą nas olała, to wielki ch.. wobec tego z czym niektórzy sie muszą w życiu uporać.
Ostatnio podczas długiej podróży z nudów przeczytałem na telefonie "Kaminie na szaniec" (bo znalazłem jakąś aplikacje z darmowymi lekturami) - to o chłpakach, którzy mieli koło 20 lat w czasie II wojny i to co oni wyprawiali, jak pogrywali ze szkopami, ile odwagi, ile męstwa! Kurwa pomyślałem że gdyby przyszło mi sie spotkać z jednym z nich w dzisiejszych czasach i spytałby mnie 'a jak wygląda twoje życie' to chyba bym słowa z siebie nie wydusił - chociaż uważam sie za ogarnietego życiowo i zawodowo gościa, który radzi sobie nieźle
Panowie, nie zapominajmy, że mamy jaja!!!
Zwykle to Ty nas opieprzałeś:) To teraz my Ciebie opieprzymy. Stary weź się w garść. Zacytuję samego Ciebie: "Idź do łazienki i zdejmij spodnie i zobacz czy masz jaja. Jak są, to weź się w garść!".
@Christiano - też miałem niedawno taką akcję, dziewczyna zakochana, zależało jej, nawet się nie pokłóciliśmy ani razu przez 2 miesiące znajomości. Gdy jej pokazałem, że mi zależy - kopnęła mnie w dupę. Na początku rozpacz ale potem jak się parę rzeczy o niej dowiedziałem to nie mogła mi się przydarzyć lepsza rzecz niż rozstanie z nią, bo tak jak tu Ci wcześniej koledzy powiedzieli najgorzej się władować w jakiś ślub, dziecko czy kredyt z taką laską i zmarnować sobie życie. A tak to miej wyjebane i poznawaj następne dziewczyny
Pzdr