Siema,
Mam taki dość dziwny pewnie problem. Byłem z panną na randce w środę, randka była dość długa, BARDZO intensywna, dużo miejscówek, dużo się działo, nie było nudy. KC, dotyk, dwuznaczności, klepanie w dupę, ciągnięcie za włosy, masaż - w sumie wszystko było. Problem taki, że wracając autobusem panna wspomniała o tym masazu, że jeszcze przed snem by się jej przydał, raczej chciała żebym z nią wysiadał i poszedł do niej. Problem w tym, że była prawie 4:00, mi się już chciało spać, zresztą jej też, ja byłem totalnie wyjebany i stwierdziłem, że innym razem.
Problem w tym, że byliśmy wczoraj ugadani, że dobiję do niej na mieście - ale tak się nie stało, ponieważ nie napisała mi że jest na mieście, a miała to zrobić. Na następny dzień jakaś eska z rana z wyjaśnieniem - ja oczywiście nie dopytywałem co i jak i dlaczego. OK. Może tak było jak napisała, może nie.
Dziś zaproponowałem film i masaż bo o tym gadaliśmy, problem w tym, że napisała, że na podaną przeze mnie godzinę jest umówiona (ok 18), a wieczorem pisała, że idzie na imprezę. Więc teraz pytanie:
Jak bardzo spalona jest ta relacja, bo jej nie przeleciałem? Jestem spokojny, opanowany, bo są inne, ale bardzo nie podoba mi się to, że nie poszedłem do przodu przez brak jednego ruchu. Mogę być obojętny, ale co to teraz da, że się do siebie nie będziemy parę dni odzywać? Jak byście to naprawili?
Ona sama wspomniała o masażu, bo stwierdziła, że mam w tym zajebiste umiejętności i po prostu chce być wymasowana przeze mnie. Szkoda, że nie chciała przyjść. Ale dostrzegam co zjebałem, mogłem się na mieście umówić zwyczajnie i stamtąd przejść do działania.
Sekwencję ciężko powtórzyć, bo ilość miejsc jakie zwiedziłem z nią, część znajomych jaką poznałem (jej znajomych) jest po prostu zajebiście duża.