Męczy mnie to i nurtuje ostatnio, rozpisuję sobie plan działania w ciągu dnia, wykonuję je, ale gdy je wykonuję to najczęściej aż mnie chuj strzela, skręca mnie w środku, jakby coś mówiło "nie rób tego, przecież Ci się nie chce, zrób to później" i tak tylko siedzę i nie mogę się doczekać końca zadania, często też kończę coś przed czasem bo po prostu nie mogę. Jak temu zaradzić, nie wiem, czy to jest złe podchodzenie do danych czynności, czy cokolwiek innego, a mi zależy na tym żeby się rozwijać, no tylko ten problem ...
Mam dokladnie to samo ! Cos jakby mnie blokowalo... Slysze tylko w glowie "no tyle wystarczy" itp. Nigdy nic na 100% tylko zawsze aby bylo. Glownie mam tak z nauka...
W dzisiejszych czasach bycie prawdziwym mężczyzną to sztuka, którą pragnę zgłębiać.
Problem to prawdopodobnie zbyt dużo rzeczy na raz macie do zrobienia i umysł was sabotuje. Chodzi o wyrobienie nawyków i przez ten okres czyli ok 3 tygodni bo tyle nawyk się wyrabia umysł będzie was sabotował.
Najtrudniej walczy się z samym sobą i właśnie pokonanie tego czegoś w głowie odziela ludzi co osiągają sukcesy od zwykłych kanapowców.
Dam Ci do myślenia
Dzięki TYAB, no i będę musiał się wysilić nieco ...
Może zbyt wiele sobie narzucasz? Oczywiście, musimy od siebie wymagać, ale nie można przeginać. Moim zdaniem lepiej skupić się na 1-2 czynnościach, ale wykonywać je z pełnym zaangażowaniem i uśmiechem na mordzie. Pewnym jest, że wysiłek fizyczny czy psychiczny wyrabia charakter i wytrzymałość, ale zbyt wielkie obciążenie może ściągać nas w dół. Osobiście przedkładam ewolucję nad rewolucję.
Sumując wszystkie czynności w ciagu dnia no to wychodzi pare godzin na zrobienie.
Edit:
Od ilu czynności zacząć, zeby się nie zniechęcać, albo ile czasu poświęcać ?
to normalne, czas zimowy, ciemno zimno, organizm sie buntuje, mam to samo z siłownią ostatnio, ale po prostu nie myślę tylko robię powtórzenia aż mięśnie przestaną piec
they hate us cause they ain't us