Panowie,
Post ten raczej nic nie wniesie, jestem po prostu sfrustrowany.
Rezultatem ostatnich ~2 tygodni jest 7 numerów (ok, 2 fb) do dziewcząt.
Żadna nie odpowiedziała. Ani dzień dobry ani spierd... ani kukuryku.
No ile można, tak źle w mojej historii jeszcze nie było.
W konsekwencji ciekawe samopoczucie, zaczynam czuć swojego rodzaju presję na podbijanie, zazwyczaj raczej spontan jak akurat któraś wpadnie mi w oko, nigdy klub.
Ktoś z Was przechodził przez podobny "rejection" okres?
Nie chce Ciebie obrazić ale brzmi to trochę tak jakbyś desperacko próbował znaleźć dziewczynę, pamiętaj, ze desperacja nie jest atrakcyjna. Może jest to moment, aby na chwile się zatrzymać i zastanowić nad sobą i swoim życiem, czy jesteś z niego zadowolony? Może jest coś co chciałbyś zmienić? Nauczyć się czegoś nowego, poszukac lepszej pracy? Może jakiegoś hobby? Odpocząć chwilkę, wyjechać na wakacje albo jakaś mała podróż? Podrywać na trzeźwo a nie po alkoholu. Zrobić nowa fryzurkę? Skupić się bardziej na znajomych, wyjść się po prostu zabawić a nie liczyć desperacko, aby tylko kogoś poznać. Może zakumplować się z jakaś dziewczyna? Rozpocząć jakiś kurs. Pojsc na saunę, zrelaksować się i z czystym umysłem wrócić do podrywania
Mnie to śmierdzi desperacją na kilometr, a desperat to osoba, od której się ucieka w pośpiechu. Krótko mówiąc, przestań szukać kobiety na siłę, a sama się znajdzie podczas codziennych czynności, które sprawiają Ci przyjemność, np. wypadu z przyjaciółmi do kina:)
Dzieki ziomeczki ale raczej dobrze czuje sie ze soba, dbam o znajomosci i zawsze cenilem sobie damskie towarzystwo w kumpelskiej postaci. Alko nie pije od 4 tyg z powodu antybiotykow
Fakt, glebszej znajomosci od kilku mscy nie bylo i chyba to czuje ale jestem w nowym otoczeniu gdzie angielski czesto nie wystarcza. Byc moze babeczki to wyczuwaja ale skoro tak to czemu wydaja sie czuc komfortowo kiedy podbijam? Ekspertem nie jestem ale po prostu lubie zawierac nowe znajomosci a potrafie byc hmm czarujacy.
W kazdym razie dzieki, temat do refleksji na pewno wezme do siebie.