Postaram się napisać o tym zwięźle, o ile się da 
Rok temu poznałem dziewczynę z innego miasta. Fajna, zaprpoponowałem spotkanie, zgodziła się. Poszliśmy na pierwsze spotkanie, zainteresowanie było z jej strony duże, luzik ... Postanowiłem jednak, że raczej pozostawie to na stopie koleżeńskiej/przyjacielskiej. Spotykaliśmy się zatem przez jakiś czas może raz na miesiąc, pogadać itd.
Na początku roku się przeprowadziłem do Poznania, to i kontakt odżył, zaczeliśmy się częściej spotykać oraz gadać itp. wszystko było ok, aż do jednego dnia kiedy we mnie coś pękło, zaczęło mi na niej zależeć...
Dało się początkowo wytrzymać, aż pękłem i chciałem ją pocałować, ale mi nie pykło. Oczywiście, z nią o tym pogadałem bo mieliśmy zasade pełnej szczerości.
Zaczeło mi w sumię przez emocje odbijać, kazałem jej spadać i się do mnie nie odzywać, bo nie chce oszaleć, a po tygodniu się widzieliśmy...
Jednego dnia była wściekła barddzo na coś (inna historia, mało ważna), ale nie mogła/nie chciała wrócic do siebie, zaprosiłem ją na tanie wino, piwo i frytki do siebie + nocowanie, po namowie się zgodziła.
Tam popiliśmy, dużo za dużo (przynajmniej ja) i pekłem jak ostatnia pizda, trochę popłakałem się, ona oczywiście mnie pocieszyła, powiedziała, że nic z tego nie będzie. Ona chciała spadać chwilę po tym do siebie, kazałem jej zostać.
Położyliśmy się razem spać, ofc na łyżeczkę, a spanko na łyżeczkę zawsze prowadzi do tego samego. Zaczeliśmy uprawiać seks.
Rano cięzka pobudka była, ale szybko poczułem jej dupe na swoim penisie co poskutkowałem wzwodem, a dalej już poszło - znowu seks czy coś do tego podobnego.
Odprowadziłem ja na tramwaj, dałem buziaka, a ona się zapytała czy nadal chce, żeby ona się do mnie pod żadnym pozorem nie odzywała. Odpowiedziałem, "Oczywiście, że nie"...
Potem wiadomo pisaliśmy na fb, mi zaczeło znowu odbijać z emocjami, zaczełąm sie wkuriwać i kazałem jej spierdalać i przestaliśmy ze sobą gadać...
Mineło pięc miesięcy, emocję ustały, postanowiłem do niej napisać i zapytać czy leci na piwo.
Odpowiedziała, " czy ty lubisz złe deczyzje życiowe (nazywałem ją po pijaku moją największą pomyłką XD) Z chęcią, ale tylko jeżeli wszystko jest już ok, bo jeżeli piszę z powodu nagłego ataku smutku, to mam sobie odpuścić"
Oczywiści jej odpisałem że czuję się zajebiście itd.
Nie było mnie teraz tydzień, jakiś tam mały kontakt utrzymywaliśmy, tj. ja jej wysyłałem relację z mojego wyjazdu i imprez (raczej same śmieszki, żadnych powaznych rzeczy i trochę pijackich bredni jak porównywanie nas do Heinza Dundersztyca i pepe Pana dziobaka).
Spotkanie co raz bliżej, raczej alko nie będe pił więc Emocje będe trzymał na wodzy, ale nie wiem jak się zachować. Raczej nie mam zamiaru poruszać tego co było te kilka miesięcy wcześniej, ale nie mam zamiaru znowu siedzieć na pozycji przyjaciela/kumpla.
Jakieś rady/porady jak działać? Na 100% muszę pokazać jej swojązmianę, że już przy niej się nie załamuje i nie targają mną emocje, ale się troche tego boje...
Zachowuj się normalnie, ale ja na miejscu tej dziewczyny nie trzymałbym kontaktu i nie spotykał bym się. Owszem ludzie się zmieniają, ale nad tym pracuję się miesiącami, latami.
Zachowałeś się jak moja znajoma. Najpierw chciała się tylko przytulać. Potem ostry seks, następnie że jest szmatą, za kilka tygodni lodzik, znowu płacz, jestem kurwą. Za jakiś czas pytania przez telefon i pretensje że z kimś jestem. Tak robią kobiety a nie faceci.
W tym jest cały ambaras, żeby dwoje chciało na raz.
"porównywanie nas do Heinza Dundersztyca i pepe Pana dziobaka)."
Że co kurwa?
Zacznij nad sobą pracować. Chcesz jej pokazać tylko chwilową zmianę, która sobie wymyśliłes. I tak wyjda na Wierzch twoje brudy..
https://web.archive.org/web/2016...
A jako pokuta to czytaj to 3 razy do pacierza przez 10 dni
Od takich wulgarnych I niezrownowazonych typow dziewczyny powinny trzymac sie z daleka, chociaz nie wiem kto tutaj jest bardziej postrzelony, ty czy ona ze w ogole jeszcze z toba dyskutuje :0
Generalnie to szok, tyle lat na forum I wszystko na nic ;(