Nie, po prostu jestem strzępkiem nerwów i nie potrafie sobie z tym poradzić bez niej.
Wszystko nie ma sensu, a ja czekam bezczynnie na cud, że się do mnie odezwie. Ta bezczynność mnie dobija najgorzej.
I właśnie ta postawa czyni Cię całkowitym przegrywem.
Każdy Ci tu mówi że to nie tędy droga. Zrozum to że naturalną częścią relacji międzyludzkich są rozstania, to nie film.
Musisz ją znienawidzić by móc ruszyć dalej? Ile Ty masz lat? Niech sobie dziewczyna żyje w swojej chorej rzeczywistości, Ty idź dalej. Poczytaj podstawy, poszukaj artykułów o powrotach do byłych kobiet. Ewentualnie jeszcze można zrobić tak:
-Działasz, jedź do Niej bez zapowiedzi;
-Zaskocz ją tym że jesteś, wyciągnij na spacer, tam wprowadź emocje, działaj całuj;
-Nie pisz, nie dzwoń, rozmawiaj, zakrzyw jej świat tak by znowu jej życie splątało się z Twoim;
A potem załóż tu drugi temat za pół roku bo znowu się wszystko sypie, ja zrobię popcorn i popatrzę jak w życiu nie postępować na Twoim przykładzie...
Wiem, że daje dupy. I wiem, że jeśli powalczę to za pół roku mogę znów dostać kopa w dupę. Nawet to prawie pewne, ale nie mogę tak po prostu olać, zależy mi na niej.
Podstawy czytałem, zresztą widzisz, że nie dociera nic do mnie. Beznadziejny przypadek faceta który chce odzyskać kobietę.
Dobrze, beznadziejny będzie jak się odezwiesz do byłej.
A teraz żeby Ci zeszło z bani utoń w czymś, usiądź do serialu, filmu, książki, hobby i tym się zajmij, czas zrobi swoje.
gościu jak ja ciebie czytam to mam przed oczami sytuacje sprzed kilku/nastu miesięcy z moim bratem. Też się tak zakochał, mówił że dałby sobie ręke uciąć za nią itd... a wiesz co jest najlepsze ? że teraz by nie miał ręki HAHAHHAHAHhA
Prawdopodobnie bolec na boku. Szybko sobie znalazła zastępstwo a jeszcze pare dni temu mówiła ,,kocham Cie".. kolejny raz potwierdzone, ze kobiety pierdolą i nie ma co ich słuchać..
Każdy ze znajomych nagle mi mówi, że powinna mi się zapalić czerwona lampka po pewnych sytuacjach o których im mówiłem...
Obecnie mam też żal do siebie, że nie ogarnałem i dałem się sfrajerzyć wierząc, że to ta jedyna.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
No to jak, 10 postów w górę wszem i wobec ogłaszałeś że miłość, odzyskiwanie i te sprawy, a teraz co? A teraz to jest kurwa, kurwi się, nienawidzę itd.
Weź się chłopie jebnij w czerep. Jakby jej było fajnie, to by nie poszła gdzie indziej i toćka. A jak poszła, to poszła bo takie jej prawo - kumasz? Jakbyś jeździł ferrari ale spodobałaby Ci się multipla, sprzedałbyś ferrari i przesiadł się do zasranej multiplii - TO DLATEGO ŻE WOLISZ MULTIPLĘ. Takie było jej zasrane prawo
A jak takiś zakochany (byłeś), to zamiast kurwami rzucać - powinieneś zwykłe 'powodzenia' w duchu życzyć - wszak dla tej ważnej dla nas wkurwiającej baby chcemy jak najlepiej, co ?
Musisz sobie wbić pod czapkę, że możesz być nie wiadomo jak bardzo zajebisty - ale nie wypali z kobitką. Takie życie - a zamiast wyrabiać 'mięśnie' na siłowni, wyrób sobie te we łbie - mentalne... Kiedyś tu czytałem taki fajny artykuł pt. "Mentalne mięśnie"
Tytułem epilogu - laski przepadają za 'miłymi gościami', ale te konkretniejsze
Wpis dla potomnych jak nie dawac dupy. Moze komus sie przyda
Do rzeczy. Oczywiscie wszyscy z Was mieli racje. @Guest,@Viogo i reszta facetow. Opisze pokrotce jak to wygladalo by nikt nie popelnil tego bledu.
Po jakims czasie wbrew waszym poradom napisalem do niej smsa.. ,,Ze chce wrocic, ze ja kocham i zalezy mi na nas.'' Nie odpisala, nastepnego dnia napisalem jej na fb. Gadka, ze nie chce ze mna byc, nie widzi tego. Odpuscilem, powiedzialem ze rozumiem i jesli taka jest jej decyzja to dobrze. O dziwo po tych slowach rozmawiala ze mna a kontakt byl coraz lepszy. Ja ja troche olewalem, ona sie starala przez kilka dni, wrocilismy do siebie uwaga... Na 2dni! Po 2 dniach w ktorych byla idealna, slodka i do rany przyloz.. Nagle o pierdole poklocila sie, wygarnela mi ze nic sie nie zmienilem i ze to koniec. Bylem w szoku bo klotnia bez powodu po prostu. Od rana ogromna klotnia przez caly dzien praktycznie i utwierdzanie jej, ze sie nie zmienilem. Pozniej wygarnela mi jak to bylem zly, jak ja ograniczalem itd itp. Prawdopodobnie by sie wybielic przed sama soba. Ja jestem teraz tym najgorszym ktoremu dala szanse a zjebalem. Jeszcze dzis mi napisala, ze jeszcze wczoraj mogla mi dac szanse, ale po klotni juz nie mam zadnych szans(kolejna jej gierka) . To koniec, definitywny.
Moja ocena jest taka.. Wrocila na 2dni jako idealna by i tak zerwac i wyjsc na tą dobra i pokrzywdzona przed przyjaciolkami.
Edit:
Rozmawiałem z nią długo o związku przed chwilą... o tym dlaczego tak się stało, dlaczego po rozstaniu dopiero uświadamia mi i powiedziała co było nie tak i co jej nie pasowało. I że ona nie chce już walczyć o to, że ma dość nerwów i płaczu. Ogólnie jest mega hujowo, powiedziała mi co się psuło ale dopiero teraz, wcześniej mówiła ,,ze cos jest inaczej, ze ja się zmieniłem".
masz w ręku Uzi i strzelasz sobie seriami po kolanach
No k... wcale jej się nie dziwię!
Wciągnij na nogi rurki, wydepiluj brwi, odpal fejunia i zapodaj 3 nowe sweetfocie ale może skończ już ten temat, bo zaczynam mieć mdłości!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
twoje podejscie do rad (moich i innych) pokazuje, ze nie potrzebujesz pomocy... I nadal oczekujesz na wpis kogoś, kto napisze tak, jak byś chciał
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Uwaga! Tematy odzyskiwania ex, powrotów do byłych kobiet - są tu zabronione i będą USUWANE. Jeśli już chcesz, to szukaj rozwiązania na www.jakodzyskacbyla.pl
Zamknijcie ten temat, nie ma ratunku.
"Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu.."
Nie, po prostu jestem strzępkiem nerwów i nie potrafie sobie z tym poradzić bez niej.
Wszystko nie ma sensu, a ja czekam bezczynnie na cud, że się do mnie odezwie. Ta bezczynność mnie dobija najgorzej.
I właśnie ta postawa czyni Cię całkowitym przegrywem.
Każdy Ci tu mówi że to nie tędy droga. Zrozum to że naturalną częścią relacji międzyludzkich są rozstania, to nie film.
Musisz ją znienawidzić by móc ruszyć dalej? Ile Ty masz lat? Niech sobie dziewczyna żyje w swojej chorej rzeczywistości, Ty idź dalej. Poczytaj podstawy, poszukaj artykułów o powrotach do byłych kobiet. Ewentualnie jeszcze można zrobić tak:
-Działasz, jedź do Niej bez zapowiedzi;
-Zaskocz ją tym że jesteś, wyciągnij na spacer, tam wprowadź emocje, działaj całuj;
-Nie pisz, nie dzwoń, rozmawiaj, zakrzyw jej świat tak by znowu jej życie splątało się z Twoim;
A potem załóż tu drugi temat za pół roku bo znowu się wszystko sypie, ja zrobię popcorn i popatrzę jak w życiu nie postępować na Twoim przykładzie...
Wiem, że daje dupy. I wiem, że jeśli powalczę to za pół roku mogę znów dostać kopa w dupę. Nawet to prawie pewne, ale nie mogę tak po prostu olać, zależy mi na niej.
Podstawy czytałem, zresztą widzisz, że nie dociera nic do mnie. Beznadziejny przypadek faceta który chce odzyskać kobietę.
Dobrze, beznadziejny będzie jak się odezwiesz do byłej.
A teraz żeby Ci zeszło z bani utoń w czymś, usiądź do serialu, filmu, książki, hobby i tym się zajmij, czas zrobi swoje.
Jesteś tym, co sobie wmawiasz i powtarzasz. "Beznadziejny przypadek faceta który chce odzyskać kobietę."
Afirmacje i wizualizacje.
gościu jak ja ciebie czytam to mam przed oczami sytuacje sprzed kilku/nastu miesięcy z moim bratem. Też się tak zakochał, mówił że dałby sobie ręke uciąć za nią itd... a wiesz co jest najlepsze ? że teraz by nie miał ręki HAHAHHAHAHhA
Prawdopodobnie bolec na boku. Szybko sobie znalazła zastępstwo a jeszcze pare dni temu mówiła ,,kocham Cie".. kolejny raz potwierdzone, ze kobiety pierdolą i nie ma co ich słuchać..
Każdy ze znajomych nagle mi mówi, że powinna mi się zapalić czerwona lampka po pewnych sytuacjach o których im mówiłem...
Obecnie mam też żal do siebie, że nie ogarnałem i dałem się sfrajerzyć wierząc, że to ta jedyna.
EdiT: wykluczony bolec na boku.
koniec edycji po napisaniu
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Zwolnij trochę...
No to jak, 10 postów w górę wszem i wobec ogłaszałeś że miłość, odzyskiwanie i te sprawy, a teraz co? A teraz to jest kurwa, kurwi się, nienawidzę itd.
Weź się chłopie jebnij w czerep. Jakby jej było fajnie, to by nie poszła gdzie indziej i toćka. A jak poszła, to poszła bo takie jej prawo - kumasz? Jakbyś jeździł ferrari ale spodobałaby Ci się multipla, sprzedałbyś ferrari i przesiadł się do zasranej multiplii - TO DLATEGO ŻE WOLISZ MULTIPLĘ. Takie było jej zasrane prawo
A jak takiś zakochany (byłeś), to zamiast kurwami rzucać - powinieneś zwykłe 'powodzenia' w duchu życzyć - wszak dla tej ważnej dla nas wkurwiającej baby chcemy jak najlepiej, co ?
Musisz sobie wbić pod czapkę, że możesz być nie wiadomo jak bardzo zajebisty - ale nie wypali z kobitką. Takie życie - a zamiast wyrabiać 'mięśnie' na siłowni, wyrób sobie te we łbie - mentalne... Kiedyś tu czytałem taki fajny artykuł pt. "Mentalne mięśnie"
Tytułem epilogu - laski przepadają za 'miłymi gościami', ale te konkretniejsze
Witam po tygodniu.
Wpis dla potomnych jak nie dawac dupy. Moze komus sie przyda
Do rzeczy. Oczywiscie wszyscy z Was mieli racje. @Guest,@Viogo i reszta facetow. Opisze pokrotce jak to wygladalo by nikt nie popelnil tego bledu.
Po jakims czasie wbrew waszym poradom napisalem do niej smsa.. ,,Ze chce wrocic, ze ja kocham i zalezy mi na nas.'' Nie odpisala, nastepnego dnia napisalem jej na fb. Gadka, ze nie chce ze mna byc, nie widzi tego. Odpuscilem, powiedzialem ze rozumiem i jesli taka jest jej decyzja to dobrze. O dziwo po tych slowach rozmawiala ze mna a kontakt byl coraz lepszy. Ja ja troche olewalem, ona sie starala przez kilka dni, wrocilismy do siebie uwaga... Na 2dni! Po 2 dniach w ktorych byla idealna, slodka i do rany przyloz.. Nagle o pierdole poklocila sie, wygarnela mi ze nic sie nie zmienilem i ze to koniec. Bylem w szoku bo klotnia bez powodu po prostu. Od rana ogromna klotnia przez caly dzien praktycznie i utwierdzanie jej, ze sie nie zmienilem. Pozniej wygarnela mi jak to bylem zly, jak ja ograniczalem itd itp. Prawdopodobnie by sie wybielic przed sama soba. Ja jestem teraz tym najgorszym ktoremu dala szanse a zjebalem. Jeszcze dzis mi napisala, ze jeszcze wczoraj mogla mi dac szanse, ale po klotni juz nie mam zadnych szans(kolejna jej gierka) . To koniec, definitywny.
Moja ocena jest taka.. Wrocila na 2dni jako idealna by i tak zerwac i wyjsc na tą dobra i pokrzywdzona przed przyjaciolkami.
Edit:
Rozmawiałem z nią długo o związku przed chwilą... o tym dlaczego tak się stało, dlaczego po rozstaniu dopiero uświadamia mi i powiedziała co było nie tak i co jej nie pasowało. I że ona nie chce już walczyć o to, że ma dość nerwów i płaczu. Ogólnie jest mega hujowo, powiedziała mi co się psuło ale dopiero teraz, wcześniej mówiła ,,ze cos jest inaczej, ze ja się zmieniłem".
masz w ręku Uzi i strzelasz sobie seriami po kolanach
No k... wcale jej się nie dziwię!
Wciągnij na nogi rurki, wydepiluj brwi, odpal fejunia i zapodaj 3 nowe sweetfocie ale może skończ już ten temat, bo zaczynam mieć mdłości!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Nie pomagasz w obecnej sytuacji
twoje podejscie do rad (moich i innych) pokazuje, ze nie potrzebujesz pomocy... I nadal oczekujesz na wpis kogoś, kto napisze tak, jak byś chciał
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"