Założyłem ten temat abyśmy mogli się dzielić przemyśleniami na temat klubów/pubów w Łodzi. Jeżeli znacie jakieś dobre miejsca to je opiszcie. Z mojej strony:
- FooFoo -- dość fajna muzyka nie przeszkadzająca w gadaniu. Jednak przychodzi tam dość mało kobiet. Z drugiej strony miałem tam kilka udanych podrywów.
- Lordis -- głośna muzyka, która bardzo utrudnia rozmowę. Przychodzą dość ładne dziewczyny.
- Czekolada -- bardzo głośna muzyka ale bardzo ładne dziewczyny. Ciężko jest coś tam poderwać (dziewczyny z mentalnością księżniczki)
- KooKoo -- bardzo tłoczno i głośna muzyka. Ciężko coś poderwać chociaż zdażyło mi się.
Niestety nie znam żadnych dobrych pubów w Łodzi.
Lista pubów: piwoteka, z innej beczki, pif-paf, eclipse, magazyn 82, od biedy biblioteka, chmielowa dolina... Adresy znajdź w googlach
Mi się podobało w Riff Raffie, a najbardziej w Kaliskiej. No i jeszcze kwestia wieku... Dla 30+ najlepsza opcja to chyba Antrakt. Nie wiem gdzie jeszcze może być fajnie, zajebiście rzadko bywam teraz. A z opowieści słyszałem że Bajka jest fajna do podrywu, chociaż muzyka tragiczna (disco polo). w Antrakcie trochę wkurwiające że mały klubik a chętnych multum, ale fajny klimat.
Co do tego że głośna muzyka utrudnia rozmowę... To może być akurat plus, zależy jak na to patrzeć...
Czekolada to chyba najgorsze miejsce. Tzn najlepsze na lans dla erasmusów i panienek typu co to nie ona
Kokoo - Chyba spora część klubowiczów żydzi na kase na wejście bo tłok tam straszny a ilość miejsca do tańczenia na dole to jakiś żart. Ciężko tam nawet z laską w objęciach tańczyć bo zaraz jakiś pijany zjeb sie rozpycha to spieszy mu sie do toalety oddać co nieco.
Lordis - Erasusów tez w ch.. ale dziewczyny jakoś bardziej chętne do zabawy.
Loża - niby eksluzywny klub. Byłem tam raz tylko dlatego że moj kolega znał kolege selekcjonera. Inaczej bysmy nie weszli. Srednia wieku 30+. Słyszałem akcje że nawet ładne dziewczyny miały problem z wejściem bo "tak".
Bajka to dla mnie super miejsce bo ludzie po prostu przychodzą tam się pobawić. Choć czasami tłoczno jest.
Cabaret (teraz sie chyba inaczej nazywa) spoko miejsce ale bez szału.
No i jest futurysta, typowo studencki klimat. Świetne miejsce no ale to pewnie subiektywne odczucia bo mam dużo miłych wspomnień tam.
Do czekolady przychodzą gimboszczały, plus muzyka słaba.
AbraCadabra+Lordis