Jak idę do klubu to wpadam tam pewnym krokiem i miną i panny na mnie patrzą z zainteresowaniem. Rozum mi podpowiada, że w tym momencie trzeba podejść do tej co patrzy najmocniej, albo najładniejszej z nich, i działać NA FALI.
Ale guzik! Czuję się kurcze jakoś nieswojo, muszę się ZAAKLIMATYZOWAĆ, wypić piwo (tłumaczę żeby "złapać rytm") i jak już czuję się KOMFORTOWO to mało która zwraca na mnie uwagę.
JAK TO PRZEŁAMAĆ?
Raz tak właśnie zrobiłem, zaraz po wejściu siadłem obok najładniejszych lasek na kanapie i zacząłem z nimi rozmawiać. chętnie odpowiadały na pytania. Ale zabrakło mi konceptu jak to roziwnąć i uciekłem w drgi kąt sali. Potem próbowałem się "przytańczyć" do nich jak wyszły na parkiet, ale spojrzały na mnie tak że poszedłewm wypić drugie piwo.
Widziałem gości i mniejszym wyglądzie ale wyluzowanych, uśmiechniętych od ucha do ucha, jak naturalnie podchodzą i gadają z tymi najładniejszymi jak by się z nimi znali 100 lat, obejmują obie naraz. Ja tak nie potrafię, choć rozumiem że TAK TRZEBA!
Jakieś rady?
Czyli najpierw wymyślasz sobie wymówkę żeby nie podejść, a potem znowu wymyślasz wymówkę żeby nie podejść...
Rozwiązanie jest takie, że kończysz z wymyślaniem pierdół i robisz to na co masz ochotę.
Nie musisz zabawiać tych dziewczyn cały wieczór (ba, to to czego nie powinieneś robić) ale rób sobie social w klubie - pogadaj z tą grupką, z tamtą. W klubie jest tak duża dynamika że naprawdę nawet jak odejdziesz w połowie zdania bo zobaczysz lepszy target, a po 30min wrócisz do starego to ona nie będzie o tym pamiętała (bo w międzyczasie podejdzie do niej 5 innych gości).
Także na luzie, podbijasz, pytasz co świętują dziewczyny, pytasz o imiona i się kreci, w końcu izolujesz target i bierzesz na parkiet.
Polecam też chodzić na trzeźwo, bierzesz 10zl na 2 wody, gume do kieszeni żebyś pamiętał po co tam jesteś i tyle. Ja tak robię i co jakiś czas robię pulla, a tak to zawsze z 1-2 randki mam po ng a jestem w klubie 0-3max (chyba że się od święta napierdole to wiadomo, czasoprzestrzen się zagina).
Rozumiem że bez winga latasz?
~Mówi się że Twoje hobby to kobiety, dziewczyny i panienki.
~I małolaty, nie zapominaj!
Tia, bez winga, jakoś bardziej na spontan, jak mnie wieczorem nastrój nastroi to wyskakuję.
Przyznam, że problem mam z tym żeby przekrzykiwac muzykę. Normalnie pewnie mam gadane, ale nie potrafię tego robić krzycząc. I jeszcze chyba porenować muszę głos, żeby mnie lepiej słyszały. Macie też taki problem?