Witajcie, mam problem z pewną znajomą. Znamy się z pracy i tutaj zapala się czerwona lampka. Normalnie nie zawracałbym sobie głowy, ale to rzadko spotykane uczucie. Można powiedzieć miłość od pierwszego wejrzenia jeśli ktoś w to wierzy
.
Generalnie to ta dziewczyna zaczęła zabawę takie odnoszę wrażenie, ja nie myślałem że mogę być w jej typie. Po jakimś czasie zalotów próbowałem się z nią umówić, dostałem kosza i dowiedziałem się, że ma chłopaka. Odpuściłem ona trzymała dystans a ja jeszcze większy. Po jakimś czasie znowu szukała ze mną kontaktu, spojrzenia, uśmiechy, zagadywała, ale raczej służbowo i to trwało miesiącami. Ja zbity z tropu i kierowany moralnością nic nie próbowałem. Później zaczęły pojawiać się coraz dziwniejsze sygnały. Panna obrażała się co weekend (gdy nie byliśmy w pracy) tak jakby czekała na kontakt ode mnie, później miała urodziny, święta, też nie próbowałem składać życzeń, od koleżanka co ma faceta - Oczywiście znowu się obraziła, co widziałem po zachowaniu. Ogólnie kobieta wydaje się bystra, wykształcona, z charakteru raczej pewna siebie ale tylko w wąskim gronie osób. Przy mnie jest zdenerwowana, nieśmiała a jednocześnie patrzy maślanymi oczyma. Nigdy nie próbowała mnie gdzieś zaprosić, ale fakt, że pd jakiegoś czasu tylko się widzimy nie mamy nawet możliwości porozmawiać, kiedyś z racji obowiązków było o to łatwiej. Może jakieś rady co z tym zrobić? W tej chwili ona ma ogromnego focha, bo ja trochę olewałem i unikalem bo sytuacja mnie przytłacza.
Brzmi jak jakies urojone jazdy wobec tej kobiety. Najlepiej zrobisz jak nie bedziesz zwracal na nia uwagi I skupisz sie na pracy
Kurde... czytając to wszystko tez odnosiłem wrażenie, że cześć twoich myśli może być iluzją/nadinterpretacją jej zachowań
chyba polecałbym Ci znaleźć sobie jakaś dupę, żeby zapomnieć o tej. Ewentualnie jeśli na prawdę chcesz coś od tej to chociaż zachować się jak facet i zamiast myśleć o niej tyle to postawić trochę jaśniej sprawę i zrobić jakiś krok, umówić się
ale generalnie doprowadzi to pewnie do złego i albo będziesz miał kwas w pracy albo dostaniesz kosza i możesz się czuć z tym chujowo, zależy jaki masz mindset
ewentualnie będziesz miał dziewczynę, która zrobiła rogacza ze swojego aktualnego chłopaka bo rucha się z tobą, a za jakiś czas Ty będziesz rogaczem
ja w twojej sytuacji pewnie posłuchałbym kutasa i spróbował się z nią umówić, a potem bym się martwił.
PS. Pamiętaj, ze dziewczyna może wyczuwać, ze się do niej ślinisz i przez to Ciebie unika i się nie odzywa, żeby nie robić Ci nadziei, a Ty myślisz, ze ma focha
nie mówię, ze tak jest, ale nie wykluczałbym tego.
Doskonale wiem, że to może wyglądać jak schizy, urojenia dla kogoś z zewnątrz, ale gwarantuje, że tak nie jest. Laska jest sprytna i wszystko robi tak, żeby nie zrobić wprost i prawdopodobnie móc się zawsze wykręcić. Możliwe, że ze względu na swojego kolesia jest ostrożna.
Tak jak pisałem wcześniej już próbowałem się umówić ale wtedy nie wiedziałem, że zajęta a poza tym wydaje mi się że było to zbyt szybkoe, nieoczekiwane i się przestraszyła. Po tym koszu nie osaczałem jej, nawet nie patrzyłem w jej stronę, ona zaczęła przejawiać dzowne zachowania, spojrzenia długie i niedyskretne, zagadywanie, dzwonienie do mnie w pracy, służbowo ale wtrącała trochę flirtu, łażenie za mną dosłownie. Jako, że niereagowałem i cały czas trzymałem dystans zaczęły się fochy, ale na chwilę, potem chyba sobie uświadomiła, że to głupie. W ostatnim czasie całkowicie jej unikalem stąd raczej niemożliwe by myślała, że się ślinie.
Zrób jej test.
Zaproś drugi i trzeci ras
Jak skończy się fiaskiem juz będziesz miał gotowa odpowiedź
Wygrywasz, albo się uczysz.
Żyj tu i teraz.
"Nigdy nie próbowała mnie gdzieś zaprosić, ale fakt, że pd jakiegoś czasu tylko się widzimy nie mamy nawet możliwości porozmawiać, kiedyś z racji obowiązków było o to łatwiej."
Wtf? Ty oczekujesz że kobita, do tego zajęta gdzieś cię zaprosi?
Takie rzeczy bardzo rzadko się zdarzają. Zresztą moim zdaniem w ogóle nie pokazałeś jej, że jesteś nią bardziej zainteresowany. Próbowałeś jakiś dotyk? Rozmowy z podtekstem seksualnym? Bo jeśli nie, to ona traktuje ciebie tylko jak kolegę z pracy i tyle. A że jest zajęta to nie pójdzie z Tobą nigdzie bo jesteś tylko kolegą z pracy.
Jak nie macie możliwości porozmawiać? Jak się widzicie to znaczy, że masz okazje ją zagadać, nawet na moment a to już dużo.
Nic z tego nie będzie - po pierwsze pewnie już jesteś w szufladzie a po drugie nie pokazałeś jej, że warto z tobą skoczyć w bok. Po prostu jesteś dla niej kolega z pracy, tyle a Tobie wydaje się, że ona ma ochotę się rżnąć z Tobą w składziku, podczas gdy ludzie obok będą przechodzić.
__________________________________________________________
"Babie trzeba założyć chomąto. Tak robili do XII wieku polscy chłopi. Zakładali babom chomąto i orali nimi pole."
"Nie próbuj! Rób albo nie rób, nie ma próbowania."
Eldoka, nie mam okazji by zagadać, żeby to wyszło naturalnie. Jedyne co mogę zrobić to łazić za nią i szukać takiej okazji, ale wtedy w mig się zorientuje, że to celowe działanie. Jesteśmy z innych działów, praca zmianowa, często nie widujemy się po kilka dni i dłużej. Dlatego dość szybko chciałem z nią gdzieś wyjść, ta odmowa mnie nie dziwi, słabo się znaliśmy. Boję się skompromitować po raz drugi jeśli znowu powie nie.
Dodatkowo w naszej robocie jest pełno ludzi i nie ma mowy o dyskrecji co pogarsza sytuację.
Nie myślę o rżnięciu w składziku, odpada taka opcja, po prostu po ludzku chciałem ją poznać, jeśli kocha swojego faceta to nie zamierzam w to wchodzić.
Nie wiesz czy ona go kocha i się tego nie dowiesz nigdy.
Nie masz zamiaru rozpierdalać komuś związku to nawet nie zaczynaj.
Gdybyś ją chciał tylko poznać to byś nie pytał na stronie o podrywaniu jak masz działać.
Ona podoba ci się, chciałbyś ją ruchać ale nie wiesz jak się do tego zabrać i ona o tym wie i dla niej nie ma takiego tematu w ogóle.
Nie jest problemem zagadać kobietę, nawet w grupie współpracowników, tak żeby ją wyizolować na chwilę i zadziałać.
Ty sam musisz stworzyć sytuację żeby było naturalnie. Kombinuj. Jak ją widzisz codziennie to nie będzie problemem.
__________________________________________________________
"Babie trzeba założyć chomąto. Tak robili do XII wieku polscy chłopi. Zakładali babom chomąto i orali nimi pole."
"Nie próbuj! Rób albo nie rób, nie ma próbowania."
Dodam, że jest mój wpis o tym jak bzykałem koleżankę - mężatkę z pracy. Z tym, że ja ją bzykałem po tym jak już tam nie pracowałem.
Szczerze, teraz już wiem że drugiej takiej akcji bym nie zrobił. Ale chciałem od zawsze zaruchać milfa i to zrobiłem.
Chociaż nigdy nie mów nigdy ale jak sobie teraz pomyślę o jej mężu co nawet nie wie że małolat bzykał mu żonę to szkoda mi zwyczajnie chłopa. I skoro poszła tak ze mną w tango, to i pewnie szła tak nie raz i dalej tak działa. Nie wierzę, że jestem na tyle zajebisty, że tylko ze mną bo jej w głowie zakręciłem. To nie te lata. Takie kobiety wiedzą co jest 5 i jak poczują chęć i dobrze ktoś zakręci to po prostu bzykają się bez skrupułów. A jak jeszcze z mężęm nie dogadują się albo je zlewa to tylko nakręca na zdradę.
__________________________________________________________
"Babie trzeba założyć chomąto. Tak robili do XII wieku polscy chłopi. Zakładali babom chomąto i orali nimi pole."
"Nie próbuj! Rób albo nie rób, nie ma próbowania."
Masz rację, tak naprawdę lipę odwaliłem z nią i to konkretną. W pewnym sensie uniosłem się dumą po koszu i nie chciałem i nie wiedziałel jak się do tego zabrać, czy warto próbować po raz drugi, inni mi sugerowali, że to ona powinna zaprosić, ale to nierealne. Zwłaszcza, że kobitka niby atramcyjna, ale widzę że ma cykora, często przy mnie ją zatyka, zdarzało się że się rumienila i to tak mocno, więc muszę na nią działać. Do tego doszły jeszcze moje inne problemy przez co izolowałem się jeszcze bardziej. Przeczucie mam, że są jakieś szanse na powodzenie. Tylko jak zacząć wyjaśnić to napięcie czy luźna gadka?
A z zagadywaniem mam pewien problem generalnie ze względu na problemy zdrowotne, z ciśnieniem w uszach tak naprawdę w hałasie źle się czuje, bywam zdenerwowany co nie jest moja wina. Laska o niczym nie wiem bo tal naprawdę nie rozpowoadam o swoich pofblamchri na pewno ma to wpływ na relacje z ludźmi, na szczęście tak jest nie zawsze i musze liczyć na lepszy dzień
OJOJOOJOJ NIE BYŁEM W JEJ TYPIE A JAKI JEST TYP JAŚNIE KSIĘŻNICZKI ?
Nie odkładaj niczego na jutro nawet jak nie widzisz sensu zagadania do laski i tak zagadaj utwierdzisz sie w tym przekonaniu lub wygrasz
) Działaj a kiedyś ci się to obróci w profity.
Twoje problemy nikogo nie interesują, serio. Wiem, to brutalne ale nikt nie będzie się nad tobą użalał chyba że chcesz żeby któraś chciała być z tobą z litości - a to jest meeeega chujowe i tak się rozpierdoli z czasem.
Przestań się kurwa nad sobą użalać i zrób coś co poprawi twoją sytuację. Nie wierzę, że nie da się z tym nic zrobić. Na świecie miliony facetów ma problemy i jakoś nie stoi im to na przeszkodzie zdobywać kobiety i osiągać szczyty.
Sam mam koleżkę co jak się wkurwi to się jąka tak że nie da się nie zaśmiać, normalnie też zdarza mu się jąkać. Jest mega cholerykiem, wiecznie mającym rację. I co? I ma kobietę, teraz żonę. Zajebiście sobie radzi zawodowo, nawet był długi czas sprzedawcą. A TYP SIĘ JĄKAŁ!
Nikt tu nie wspomniał o tym a i mi z głowy wyleciało. Może być też kwestia tego typu, że ona wcisnęła ci farmazon że ma faceta. Taka reakcja obronna kobiety i na dodatek sprawdzenie jak to odbijesz.
Nie odbiłeś, bo się wycofałeś. Czyli zjebałeś fest.
Może i ma faceta ale jak nie ma to twój błąd, który koniec końców jest do naprawienia tylko nie koniecznie dla ciebie. Póki co, jesteś nieśmiały, niezdecydowany i jedyne co ugrasz to większe wpierdolenie w friendzone.
Szukasz jebanych wymówek na to by z nią nie zabajerować a masz ku temu okazje.
Taka prawda ale nic z tego nie będzie. Odpuść, zajmij się sobą, ucz się kontaktów z kobietami.
Ps. twoje odczucia co do tego że ona jest na ciebie obrażona czy coś to tylko twoje jebane urojenia na temat tej osoby. Ty dla niej nie istniejesz, ona w ogóle o tobie nie myśli poza momentami kiedy się mijacie, rozmawiacie. A jeśli już to tylko jako "kolega z pracy".
__________________________________________________________
"Babie trzeba założyć chomąto. Tak robili do XII wieku polscy chłopi. Zakładali babom chomąto i orali nimi pole."
"Nie próbuj! Rób albo nie rób, nie ma próbowania."
Ja wiem, że nikogo to nie obchodzi i nie chce współczucia ani nic z tych rzeczy, bo nie na tym mi zależy i dlatego tą sprawę przemilcze. Czuję się poniekąd ograniczony w porównaniu z tym jaki byłem kiedyś zaliczyłem regres przez taką można powiedzieć pierdołe, wpłynelo to na moją samoocenę, ale nie o tym jest temat.
Co do tej kobiety na razie nie zamierzam odpuścić, spróbuje się koło niej zakręcić jeśli wyraźnie da mi do zrozumienia, że nie ma ochoty na bliższe poznanie to oczywiście odpuszczę.
Co do tego myśli czy nie myśli to nie ma większego znaczenia, bo od samego myślenia nic się nie wydarzy, więc mało mnie to obchodzi, może to urojenia, ale ja po prostu wyczuwam ludzi i ich nastroje, co niekoniecznie musi być związane ze mną.
Dzięki za radę
Mylisz się i to baaardzo.
Jeśli o Tobie myśli to masz mocno z górki ale żeby tak było musisz ją zaciekawić swoją osobą.
Jeśli nie myśli to jesteś jej obojętny jak pogoda z przed dwóch tygodni.
Nie chciałem cie urazić wpisem poprzednim ale chodziło mi że ludzie nawet bez rąk sobie radzą w życiu i to bardzo dobrze, także wymówki są dla słabych.
Jeśli coś chcesz tu zakręcić to musisz być stanowczy i zdecydowany. Inaczej nic nie ugrasz. Jak będziesz planował to i nic nie wyjdzie z tego, uwierz mi.
A propo ludzi bez rąk, wpiszcie sobie na youtube TEDx polska i tam jest przemówienie typa bez rąk, nie pamiętam jak się nazywa ale łatwo znaleźć. Co gościo ma moc to jestem w szoku do dziś po obejrzeniu tego.
__________________________________________________________
"Babie trzeba założyć chomąto. Tak robili do XII wieku polscy chłopi. Zakładali babom chomąto i orali nimi pole."
"Nie próbuj! Rób albo nie rób, nie ma próbowania."
Jak już mówiłem nie wymagam współczucia, a więc i nie uraziłeś mnie
Wiem, że sa ludzie w trudniejszych sytuacjach, o tym gościu to oglądałem, szacunek dla niego. U mnie yo problem trochę innego typu bo na pierwszy rzut oka nic nie widać, zdrowy chłop i oceniają tą gorszą na pewno komunikatywność pod kątem, że coś ze mną nie tak w tym rzecz. Ale nauczyłem się mieć to w dupie, gorzej gdy na jakiejś znajomości mi zależy i coś co dla jednego jest proste mi sprawia trudności.
Co do tej dziewczyny na pewno ją zainteresowałem, ale to było dawno, pierwsze dobre wrażenie się rozmyło po późniejszych błędach moich. Nie znamy się z widzenia, mieliśmy okazję kilka razy pogadać i nadawaliśmy na podobnych falach.
Ona raczej nie zwraca uwagi na nowych ludzi w pracy, ma grupkę znajomych i się z nimi trzyma, mi poświęciła więcej czasu i czułem sympatię.
Potem się pochrzaniło, ale jakiś cień zainteresowania pozostał co widzę chociażby po tym jak wypatruje mnie z daleka.